Banaś Portów Lotniczych

Prezes NIK nie jest jedynym urzędnikiem PiS-owskiego państwa, który nie spełnia elementarnych kryteriów do pełnienia funkcji publicznych.

Trwa dyskusja wokół prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Władza odcina się od wybranego przez siebie człowieka, a opozycja wskazuje, że jest on wzorcowym przykładem arogancji, chaosu i braku kompetencji obecnej ekipy rządzącej. Tymczasem takich jak Banaś jest bardzo wielu, wystarczy rozejrzeć się po spółkach Skarbu Państwa. Jednym z najbardziej bezczelnych i nieudolnych nominatów partyjnych obecnej władzy jest prezes Państwowych Portów Lotniczych, Mariusz Szpikowski.

Odkąd Szpikowski został szefem PPL-u, nastąpiła fala zwolnień dyscyplinarnych, które objęły wysokiej klasy ekspertów i fachowców. To świadomie wybrany przez prezesa styl zarządzania przedsiębiorstwem. Szpikowski od początku rządów lekceważy też dialog społeczny, dyskryminując i zastraszając nieposłuszne mu związki zawodowe. Zarządza strachem, a firmę traktuje jak swój prywatny folwark.

Kilkanaście tygodni temu bez konsultacji z zakładowymi organizacjami związkowymi prezes wręczył wypowiedzenia zmieniające ponad 90 proc pracowników, narażając Lotnisko Okęcie na całkowity paraliż.

Prezes próbuje też zastraszyć niewygodnych dziennikarzy i działaczy związkowych pozwami sądowymi. Już ponad rok temu Szpikowski groził mi pozwem za to, że zgłosiłem wniosek o dyskusję na temat sytuacji w PPL-u w Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego. Wkrótce potem pozwał mnie za krytykę łamania praw pracowniczych w firmie. Chodziło o wywiad udzielony Portalowi Strajk, zatytułowany „Pracownicy jak woda w akwarium” – to zresztą nawiązanie do jednego z bon motów samego prezesa. Zacytujmy: „Wymiana pracowników ma być jak wymiana wody w akwarium. Nie wymienia się od razu całej, tylko najpierw 30 proc. Z czasem wszystko co stare i niedobre eliminuje się”. Pozwani zostali również przeprowadzający wywiad oraz redaktor naczelny i wydawca portalu.

PPL w ramach zadośćuczynienia domaga się 20 tys. zł na rzecz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt „Na Paluchu” oraz przeprosin przez pięć dni z rzędu w pięciu ogólnopolskich dziennikach na pierwszej stronie. Firma chce też, aby przeprosiny widniały przez dwa tygodnie na portalach pięciu dzienników. Ma prezes rozmach!

Szpikowski złożył do sądu wniosek o zabezpieczenie pozwu w postaci zablokowania dostępu do krytycznego wywiadu. Ten wniosek został jednak oddalony. Nie dość więc, że firma państwowa próbuje zastraszyć działaczy związkowych i dziennikarzy, to na dodatek dąży do cenzury. Oczywiście za proces Szpikowski nie płaci ze swojej kieszeni – płaci zarządzana przez niego państwowa firma. Takich procesów jest zresztą więcej – prezes hojnie wynagradza prawników, aby dbać o ochronę swoich interesów.

Dziś już wiemy, że już ponad dwa lata temu Urząd Lotnictwa Cywilnego przygotował raport, w którym zawarł informacje o poważnych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Lotniska Okęcie.
Odpowiadał za nie właśnie Szpikowski. Wkrótce potem jeden egzemplarz raportu został wyniesiony przez Szpikowskiego z biura ówczesnego Kierownika Odpowiedzialnego, Andrzeja Ilkowa, zaś drugi został zabrany przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego z siedziby Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Do dziś CBA nie wyjaśniło, jakim prawem jego agenci włamali się do państwowego urzędu i dlaczego wynieśli materiały obciążające prezesa PPL. Jest to bulwersujący przykład nadużycia uprawnień przez CBA, a zarazem dowód na niedopuszczalne wykorzystywanie służb specjalnych przez prezesa firmy państwowej.

W sprawie patologii, które mają miejsce w Państwowych Portów Lotniczych, pisałem jako krytyczny dziennikarz i lider Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa już do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Infrastruktury, Ministerstwa Aktywów Państwowych, a w ostatnich dniach do premiera, Mateusza Morawieckiego. Póki co reakcji nie ma, choć zarzuty spoczywające na Szpikowskim są równie poważne jak na Banasiu.

Mateusz Morawiecki nie ma uprawnień, aby w trybie pilnym odwołać prezesa NIK, ale prezesa PPL, akurat może zdymisjonować błyskawicznie.

Porty Lotnicze kontra strajk.eu

Dziennikarze Portalu Strajk odnieśli się na konferencji prasowej do pozwu przeciwko naszemu portalowi, autorstwa prezesa Państwowego Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze. Piotr Szumlewicz, który opowiadał o łamaniu praw pracowniczych w tej spółce w wywiadzie będącym powodem pozwu, poinformował, że podtrzymuje każde wypowiedziane słowo.
W środę 13 marca w Warszawie Portal Strajk zwołał konferencję prasową w sprawie pozwu, jaki przeciwko wydawcy i dziennikarzom Strajku skierował prezes Państwowych Portów Lotniczych. Prezes Mariusz Szpikowski zarzuca nam naruszenie dobrego imienia firmy, którego rzekomo dopuściliśmy się w jednym z tekstów krytycznych wobec sytuacji panującej w spółce. Chodzi o wywiad pt. “Pracownicy jak woda w akwarium”, jaki Wojciech Łobodziński przeprowadził z Piotrem Szumlewiczem, przewodniczącym OPZZ Mazowsze. Na podstawie zgromadzonych relacji osób zatrudnionych w PPL związkowiec opowiadał w nim o poniżaniu załogi portów i innych naruszeniach praw pracowników.
Na spotkaniu z mediami redaktor naczelny Maciej Wiśniowski oświadczył, że redakcja w pełni utrzymuje stanowisko wyrażone przez Szumlewicza w spornym tekście. On i jego zastępczyni Małgorzata Kulbaczewska-Figat podkreślali, że publikacja wywiadu stanowiła realizację misji, którą wziął na siebie Portal Strajk jako medium konsekwentnie lewicowe. Jest nią stanie na straży interesu pracowników w konflikcie z kapitałem i piętnowanie nadużyć pracodawców, także wtedy, gdy oznacza to wejście w konflikt z silną państwową spółką.
– Wszystkie wymienione w tym wywiadzie opisy, fakty, sformułowania polegają na prawdzie i jesteśmy w posiadaniu dowodów na to wszystko. Prawem i obowiązkiem medium takiego jak Strajk jest informować o tym, co się dzieje w związkach zawodowych – mówił Maciej Wiśniowski. – Nie jest prawdą to, co zarzuca nam się w pozwie, że ten wywiad i nasze działania były bezprawne, ponieważ obowiązkiem takiego portalu i jego dziennikarzy jest działać w interesie społecznym. (…) Obowiązkiem dziennikarza jest przedstawiać argumenty stron konfliktu tym bardziej, że mainstream nie rozpieszcza ani związkowców ani ludzi pracy w Polsce swoją uwagą. Aktywność Piotra Szumlewicza i związków zawodowych zawsze będzie obiektem naszego zainteresowania. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy zaprzestali tego typu działalności, ani informowania o rzeczach podstawowych, o których inne media nie informują.
Na konferencji obecny był i głos zabrał sam Piotr Szumlewicz.
– W Państwowych Portach Lotniczych od wielu tygodni mamy do czynienia z mnóstwem nieprawidłowości i patologii. Wielokrotnie rozmawiałem ze związkowcami i pracownikami PPL. Zarzuty, które sformułowałem w wywiadzie dotyczą przede wszystkim dyskryminacji organizacji związkowych, mobbingu, dyskryminacji pracowników, których pan prezes nie lubi.