Gospodarka 48 godzin

Skarga na kanał

Budowa przekopu Mierzei Wiślanej od początku budzi ogromne zastrzeżenia. Pomimo ekspertyz, które wykazały negatywny wpływ inwestycji na obszary Natura 2000, sprzeciwu wojewódzkich władz samorządowych, braku opłacalności oraz wielu negatywnych opinii naukowców, rząd podtrzymuje pomysł realizacji tej kontrowersyjnej inwestycji. Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia złożyło w związku z tym do Komisji Europejskiej skargę na kanał. „Budowa przekopu jest nielegalna, a wobec katastrofalnej suszy, kryzysu wywołanego koronawirusem, degradacji przyrody oraz znacznego wzrostu kosztów budowy taka inwestycja staje się jeszcze bardziej nieracjonalna” – wskazują przedstawiciele Greenpeace Polska oraz Eko-Unii. Podkreślają, że na Mierzei Wiślanej ciężki sprzęt już na dobre realizuje projekt przekopu, mimo że brak jest ostatecznej decyzji środowiskowej i porozumienia polskiego rządu z Komisją Europejską. W 2019 r. marszałek województwa pomorskiego wniósł odwołanie od decyzji środowiskowej olsztyńskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która określała warunki realizacji inwestycji. Ostateczną decyzje powinna wydać w tej sytuacji Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, ale termin wydania decyzji odraczany był aż sześć razy i został ostatnio wyznaczony na koniec maja 2020 r. Oznacza to, że projekt jest realizowany bez ostatecznej decyzji środowiskowej i pozytywnej opinii Komisji Europejskiej.

Tymczasem rząd poinformował o znacznym zwiększeniu kosztów przekopu – z początkowych 900 mln do 2 mld zł. To oczywiście nie koniec wzrostu kosztów przedsięwzięcia. Ekonomiści wielokrotnie wskazywali na nieopłacalność inwestycji, a prognozy wskazują, że jej koszty nigdy się nie zwrócą. Ponadto, rząd planuje rozbudowę portu w Elblągu, ze wsparciem środków Unii Europejskiej w latach 2021-2027, co ma kosztować minimum 160 mln zł. Te pieniądze również się nie zwrócą.

Polscy ekolodzy, jak zawsze w przypadku podobnych inwestycji, wskazują na naruszanie siedlisk zwierząt, zagrożenie dla obszarów Natura 2000, niszczenie bezcennego dziedzictwa przyrodniczego i krajobrazowego, itd.

– Marnowanie publicznych środków na utopijny cel żeglugi towarowej łączącej kanałem Bałtyk z Elblągiem jest karygodne. Miliardy złotych, które rząd chce utopić w przekop Mierzei oraz w betonowanie rzek pod pretekstem budowy dróg wodnych, należy przeznaczyć dziś na walkę z suszą, na odtwarzanie retencji naturalnej, zasilającej wody podziemne, na renaturyzację rzek oraz ochronę mokradeł i torfowisk. Pora zmienić radykalnie złą politykę wodną i ignorowanie zasad systemu ochrony przyrody. Zbiorniki zaporowe dla żeglugi nie uchronią to nas przed suszą i katastrofą klimatyczną – uważa Radosław Gawlik z Eko-Unii. Natomiast przedstawiciele Greenpeace uznają przekop za kpinę z systemu ochrony przyrody w Polsce, ewidentny brak poszanowania polskiego i unijnego prawa ochrony środowiska, lekceważenie głosów sprzeciwu obywateli oraz skrajnie nieodpowiedzialną decyzję niby gospodarczą, ale wyłącznie o charakterze politycznym. Ich zdaniem, gdyby przekop mierzei powstał 60 lat temu, dzisiaj prezentowany byłby jako książkowy przykład arogancji i szkodliwej megalomanii władzy. To, że powstaje teraz, kiedy nie ma żadnych wątpliwości, że człowiek musi zmienić swój stosunek do przyrody, przestać ją niszczyć i zacząć dbać o jej kurczące się zasoby dla dobra przyszłych pokoleń, jest według nich niewyobrażalne