Warto nosić kask

Ile osób musi zginąć, zanim wreszcie przyjęty zostanie przepis, mogący zmniejszyć liczbę ofiar?
Czasem potrzeba tragedii, aby zmotywować tłumy do działania. Niestety, tak było i tym razem. Dominik miał 16 lat i całe życie przed sobą. Rower był jego pasją. W kaliskim skateparku spędzał bardzo dużo czasu.
18 maja tego roku podczas jednej z jego akrobacji zajechała mu drogę mała dziewczynka. Dominik, żeby uniknąć zderzenia, musiał gwałtownie zmienić kierunek lotu, spadł i uderzył głową o beton. Mimo starań lekarzy nie udało się go uratować. Zmarł w szpitalu. Podczas tego feralnego skoku niestety nie miał na głowie kasku, a gdyby go miał – z pewnością byłyby większe szanse na przeżycie.
W ostatniej drodze Dominika uczestniczyły setki osób. “Czy moglibyście pomóc w tym aby jego śmierć coś zmieniła?” – zaapelowali znajomi chłopaka i jego rodziny.
Parę tygodni później w Kaliszu powstało stowarzyszenie Kask jest cool, którego celem jest propagowanie uprawiania sportów rekreacyjnych w świadomy i bezpieczny sposób – w kasku i ochraniaczach. Członkowie aktywnie zabiegają o zmianę przepisów polskiego prawa i wprowadzenie ustawowego nakazu noszenia kasku podczas jazdy rowerem i hulajnogą przez dzieci i młodzież do 18 roku życia. Pomysłodawcami akcji są znajomi rodziców tragicznie zmarłego Dominika. Honorowym członkiem stowarzyszenia został prezydent Kalisza Krystian Kinastowski.
Stowarzyszenie Kask jest cool powstało z inicjatywy znajomych i rodziców Dominika, którzy postanowili uczcić jego pamięć. We współpracy z Radą Rodziców Szkoły Podstawowej nr 6 w Kaliszu będą się starać o edukację społeczeństwa – zarówno tych młodszych, jak i starszych. W sprawę udało im się zaangażować media i niektórych polityków. Dwie interpelacje w sprawie zmiany przepisów polskiego prawa i wprowadzenie ustawowego nakazu noszenia kasku, złożył już w Sejmie poseł Piotr Kaleta.
Okazją do rozpropagowania tej idei był obchodzony 21 czerwca Dzień Deskorolki. W kaliskim skateparku, w którym zginął Dominik, odbyła się impreza skierowana do miłośników jazdy na deskorolce, hulajnodze i BMX, były pokazy w wykonaniu wyczynowców. Podczas tego wydarzenia organizatorzy zachęcali młodych ludzi do zakładania kasków ochronnych.
“Kask i ochraniacze są bardzo ważne, a skatepark to nie jest plac zabaw dla dzieci. Bezpieczeństwo jest kluczowe podczas uprawiania wszelakich sportów, szczególnie tych ekstremalnych, a wypadek może zdarzyć się każdemu, niezależnie od stopnia zaawansowania. Ta tragedia jest tego doskonałym przykładem, nie pozwólmy, aby poszła na marne. Wypadek Dominika był impulsem do tego, aby w ramach naszych działań profilaktycznych, które prowadzimy jako Rada Rodziców Szkoły Podstawowej nr 6 w Kaliszu dążyć do zmiany przepisów prawa. Chcemy pokazywać, że kask jest cool, tworzyć modę na noszenie kasków. Wychowajmy dzieci i młodzież w kaskach, aby jako dorośli mieli to jako element swojego życia” – powiedział Rafał Wieczorek, prezes stowarzyszenia „Kask jest cool”.
Kaliską akcję wsparły między innymi minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg oraz wojewoda wielkopolski wraz z samorządem Kalisza. Zapowiedzieli oni poparcie działań zmierzających do wprowadzenia obowiązku noszenia kasków dla młodzieży do 18 roku życia – choć wiadomo, że sam prawny obowiązek niewiele tu zmieni, jeśli nie powstanie dobry zwyczaj noszenia kasków, taki jaki upowszechnia się już, także wśród dorosłych, na stokach narciarskich.
Warto, byśmy, jako Polacy byli mądrzy po szkodzie i sięgnęli do doświadczeń naszych sąsiadów. Otóż, na Słowacji kask jest wymagany wszędzie dla rowerzystów poniżej 15 roku życia, zaś poza obszarami zabudowanymi, obowiązkowy również dla rowerzystów powyżej 15 lat. W Czechach jest zaś obowiązkowy dla młodzieży poniżej 18 roku życia.
Niestety, w Polsce nie istnieje pojęcie dyscypliny społecznej, a wszelkie przepisy mające ją budować, są torpedowane jako niedopuszczalne ograniczenie świętych swobód osobistych. Dlatego w naszym kraju nie ma dotychczas obowiązku jazdy w kasku, nawet dla najmłodszych dzieci.
W przeszłości były u nas podejmowane próby uchwalenia przepisu, wprowadzającego obowiązek jazdy rowerowej w kaskach chociaż dla dzieci. Oczywiście bezskuteczne. Udało się natomiast wprowadzić obowiązek jazdy w kaskach na nartach, dla młodzieży do 16 roku życia. W rezultacie, na polskich stokach narciarskich kaski się już przyjęły, także wśród starszych miłośników białego szaleństwa.

Ech raz, jeszcze raz

Czy w ramach walki z jednorazowym plastikiem wrócimy do wielokrotnego używania szklanych strzykawek?

W Polsce trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o wyrobach medycznych. Projekt zawiera przepisy budzące pewne zaskoczenie – ale zgodne z rekomendacjami unijnymi.
Art. 15 nowelizacji stanowi: 1. Wyroby jednorazowego użytku mogą być poddawane regeneracji. 2. Zakazuje się wprowadzania do obrotu, wprowadzania do używania, dystrybuowania, dostarczania, udostępniania i używania na terytorium RP wyrobów jednorazowego użytku poddanych regeneracji. Można zapytać, po co regenerować wyroby jednorazowego użytku, zwłaszcza jeśli nie wolno ich używać? Odpowiedź jest jednak prosta: Takie wyroby, poddane regeneracji, mogą być zbywane poza terytorium Polski, zgodnie z wymogami rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE. W założeniu – w krajach uboższych i słabiej rozwiniętych od naszego. Ten zapis nie podoba się przedsiębiorcom w Polsce, którzy wskazują, jak Business Centre Club, że budzi on etyczne wątpliwości oraz: „nie minimalizuje ryzyka oraz nie zapobiega incydentom związanym z wyrobami jednorazowego użytku, które – poddane regeneracji – mogą teoretycznie stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia użytkownika, pomimo stosowania w świetle dostępnej wiedzy naukowej, metod pozwalających na skuteczną regenerację”. W rzeczywistości jednak chodzi nie tyle o etykę, lecz o interes polskich producentów wyrobów jednorazowego użytku – którzy będą musieli zmniejszyć obroty, gdy wyroby jednorazowe staną się wyrobami wielokrotnego użytku.
Niezależnie od tego, czy ważniejsza jest tu etyka czy biznes, trudno nie zgodzić się z poglądem, iż żaden regenerowany wyrób medyczny nie osiągnie parametrów produktu jednorazowego, nowego i przeznaczonego właśnie do jednorazowego stosowania. BCC wskazuje, że zrozumiałe są względy ekonomiczne, ale chodzi też o ewentualne narażenia naszych producentów na ewentualną odpowiedzialność prawną, czego nie można wykluczyć w takich przypadkach.