Najsilniejsza broń w walce z epidemią

Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping podkreśla: solidarna współpraca jest najsilniejszą bronią w toczonej przez społeczność międzynarodową walce z epidemią.

Ambasador ChRL w Polsce Liu Guangyuan niedawno zachęcił mnie do lektury artykułu przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga pod tytułem „Solidarna współpraca jest najsilniejszą bronią w toczonej przez społeczność międzynarodową walce z epidemią”. W artykule przedstawiono wysiłki Chin w walce z epidemią, ich wiarę w zwycięstwo oraz wyrazy wdzięczności dla społeczności międzynarodowej w związku z udzieloną szczerą pomocą i wsparciem. Artykuł apeluje do wspólnego przeciwstawiania się epidemii i z wigorem motywuje do współpracy międzynarodowej w zakresie zapobiegania i kontroli epidemii. Poniżej przedstawiam jego najważniejsze punkty.
Ludzkość jest wspólnotą, która dzieli ten sam los. Najlepszą bronią, pozwalającą pokonać chorobę zagrażającą bezpieczeństwu obywateli wszystkich państw, jest solidarna współpraca. Obecnie epidemia COVID-19 rozprzestrzenia się na całym świecie niosąc ze sobą ogromne zagrożenie dla życia, bezpieczeństwa i zdrowia ludzi oraz wielkie wyzwanie dla światowego bezpieczeństwa zdrowia publicznego. Społeczność międzynarodowa najbardziej potrzebuje teraz niezłomnej wiary, skoordynowanych wysiłków, solidarnej reakcji oraz całkowitego wzmocnienia współpracy międzynarodowej.
Ramię w ramię ludzkość zwycięży walkę z tą niezwykle zakaźną chorobą. Wystarczy, byśmy wszyscy zdali sobie sprawę, że płyniemy na tej samej łodzi, byśmy wzajemnie się chronili, wtedy z pewnością w pełni pokonamy epidemię, a ludzkość będzie mogła stworzyć piękniejsze jutro!
Wirus nie zna granic państw, a choroba nie atakuje w zależności od koloru skóry. Żaden kraj nie może się po prostu wycofać, myśląc jedynie o sobie. Cała ludzkość może walczyć i odnieść zwycięstwo tylko i wyłącznie poprzez wspólne wysiłki. W dobie globalizacji gospodarki tego typu wydarzenia nie pojawiają się po raz ostatni, w dalszym ciągu będziemy przechodzić testy zgotowane przez różnorodne, tradycyjne i osobliwe problemy. Podczas przeciwdziałania obecnemu światowemu kryzysowi zdrowia publicznego, konieczność i istotność budowy wspólnej przyszłości dla całej ludzkości stają się coraz wyraźniejsze. Społeczność międzynarodowa może zwyciężyć epidemię jedynie poprzez solidarną współpracę i spójną reakcję, a tym samym może ochronić wspólne ognisko domowe całej ludzkości.
Realizując ideę wspólnej przyszłości dla całej ludzkości, rząd chiński utrzymuje otwartą, przejrzystą i odpowiedzialną postawę. Przekazał on niezwłocznie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz zainteresowanym państwom i regionom wiadomości dotyczące epidemii. Natychmiast opublikował informacje dotyczące genomu wirusa, nie pomijał milczeniem, ale dzielił się z WHO i społecznością międzynarodową wiedzą na temat zapobiegania i kontroli choroby oraz doświadczeń w jej leczeniu. Aktywnie rozwijał współpracę w zakresie zwalczania epidemii, byśmy mogli ramię w ramię stawić czoła wspólnym zagrożeniom i wyzwaniom. Rząd chiński nieustępliwie czuwa nad bezpieczeństwa życia i zdrowia swoich obywateli, niezachwianie chroni bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli wszystkich państw.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a Chiny doceniają zrozumienie i wsparcie otrzymane od społeczności międzynarodowej. W najtrudniejszych chwilach bardzo wielu członków społeczności międzynarodowej ofiarowało Chinom szczerą pomoc i swą życzliwość. Te bezcenne gesty przyjaźni zostaną w naszej pamięci. Naród chiński wie, czym jest wdzięczność i odwzajemnianie podarunków. Strona chińska zrobi wszystko, co w jej mocy, by dać wsparcie społeczności międzynarodowej w walce z epidemią oraz by wspólnie chronić globalnego bezpieczeństwa zdrowia publicznego.
Zapewnienie wspólnego bezpieczeństwa zdrowia publicznego jest wyzwaniem, przed którym stoi ludzkość, a szybko rozprzestrzeniająca się choroba zakaźna jest wrogiem nas wszystkich, potrzeba więc wspólnych działań wszystkich państw, wzmocnienia wszechstronnej współpracy międzynarodowej i scalenia ogromnych sił w walce z epidemią. Strona chińska pragnie wraz z WHO i społecznością międzynarodową wspólnie chronić na szczeblu lokalnym i globalnym bezpieczeństwa zdrowia publicznego.
Chce tego dokonać poprzez, po pierwsze, zaciętą walkę w światowej wojnie mającej na celu zapobieganie i kontrolę COVID-19, po drugie, usprawnienie międzynarodowych działań w zakresie zapobiegania i kontroli, po trzecie, aktywne wsparcie roli, jaką odgrywają organizacje międzynarodowe, po czwarte, wzmocnienie koordynacji międzynarodowych polityk makroekonomicznych.
Chiny natychmiast wdrożyły zdecydowane i skuteczne środki i wiele poświęciły w walce z epidemią. Chińczycy przeciwstawiając się chorobie pokazali wielką siłę, chińskiego ducha i chińską wydajność. Chiny zademonstrowały wizerunek odpowiedzialnego państwa o wielkiej sile. To wszystko spotkało się z aprobatą ze strony społeczności międzynarodowej, pośród której panuje powszechne przekonanie, iż Chiny jednocześnie z wszechstronną i intensywną profilaktyką epidemiologiczną aktywnie rozwijały współpracę i wymianę informacji z WHO i społecznością międzynarodową, szybko podzieliły się wiedzą na temat części sekwencji genetycznej wirusa, stworzyły zestawy szybkich testów, nie tylko będąc odpowiedzialnym za bezpieczeństwo życia i zdrowia Chińczyków, ale również mając swój wkład w sprawę światowego zdrowia publicznego.

Borys, napieraj

Borys Budka został nowym przewodniczącym Platformy Obywatelskiej. Wygrał z ogromną przewagą. Platforma się cieszy, ponoć morale w partii nigdy nie było tak dobre. Polska tymczasem się smuci, bo tego samego dnia, ekipa polskich skoczków zajęła dopiero piąte miejsce w konkursie drużynowym w Zakopanem.
No i kto tu ma gorzej, sami Państwo powiedzcie…

Borys Budka był faworytem wyścigu do fotela przewodniczącego, chwilę po tym, jak w PO rozpisano nowe wybory, a gdy Grzegorz Schetyna ostatecznie odpuścił sobie reelekcję, był w zasadzie pewien zwycięstwa. Stało się więc to, co dla przeżycia Platformy w polskiej polityce było niezbędne; PO zdecydowała się odciąć od starej kadry, żeby dać sobie szansę na wewnętrzną sanację. Należy to tym bardziej docenić, ponieważ wybór Borysa Budki na przewodniczącego partii to pierwszy taki przypadek od początku jej istnienia, kiedy to spadkobiercą „piątego piętra” nie zostaje ktoś z namaszczenia jej jedynego, prawdziwego szefa, czyli Donalda Tuska. Dopiero po wyborze na brukselski stolec, Tusk odpuścił sobie Platformę. Zostawił ją Schetynie i Ewie Kopacz, którzy w warunkach pełzającej katastrofy partyjnych struktur oraz widma kolejnych wyborów bez zwycięstwa, stają się na lata syndykami masy upadłościowej o nazwie PO. Dorzuć do tego człowieku prosty funkcje sekretarza generalnego partii dla Stanisława Gawłowskiego, a później dla Sławomira Neumanna, i masz już gotowy sposób na to, jak roztrwonić zaufanie i zaprzepaścić potencjał ludzi, którzy kiedyś Platformie zaufali. Śmieszne są w tym kontekście słowa Rafała Grupińskiego, który po wygranej Budki rzekł był, że kadencja Grzegorza Schetyny nie była zła. Dobra na pewno też nie była. Akurat Grupińskiego bardzo lubię. Najbardziej mi jednak szkoda, że nie pisze wierszy, jak kiedyś.
Wygrał Budka. I dobrze. Niech ma, na zachętę, za zajęcie pierwszego miejsca. Człowieka nie znam prawie wcale. Nigdy z nim nie rozmawiałem. Czytam na szybko świeżo upieczone analizy i knowania mądrzejszych ode mnie i dowiaduję się z nich, że prócz samego Budki, do głosu dojdą teraz w Platformie nowe głosy. Czytam o Marcinie Kierwińskim, o Cezarym Tomczyku, o Sławomirze Nitrasie. Pierwszy, nazywany był ongiś „małym Schetyną”, Tomczyk to były rzecznik rządu Ewy Kopacz, Nitras, to facet obecny w Sejmie od platformianych początków. To ma być więc ten nowy początek nowego przewodniczącego?
Z Borysem Budką i jego Platformą jest trochę jak z polską kadrą skoczków na konkurs w Zakopanem. Tak bardzo wszyscy liczyli na co najmniej trzecie miejsce, a okazało się, że jeden dobry, dwóch średnich i czwarty słaby, to za mało jak na medalowe ambicje. Bo jak się ma skrajne bieguny, a pośrodku medianę, to przy równo grających przeciwnikach, nie starczy na pudło. Borys Budka to taki Dawid Kubacki Platformy. Niby był w niej od jakiegoś czasu, ale nigdy specjalnie nie błyszczał. Jego gwiazda wzeszła, kiedy zbladła gwiazda poprzedniego lidera. Teraz to na jego barkach spoczywa los całej drużyny, ale jak się okazuje, jedna supernowa, kilka gwiazd średniej wielkości i pozostałe białe karły nie zbudują galaktyki marzeń; to będzie nadal drużyna przeciętna, z jasnym punktem na firmamencie i kilkoma gwiazdami świecącymi już mocno odbitym światłem. Żeby zaczęła świecić jasno, trzeba zmian. I to głębokich. A te, żeby dały efekt, potrzebują czasu. Ani polski kibic, nawykły do karmienia go propagandą sukcesu, ani polski wyborca, który chce sukcesu instant-zagłosuj, zjedz, straw, wyrzuć-nie chce czekać. On ma dostać to tu i teraz. Przecież zapłacił swoimi pieniędzmi i swoim czasem. Kupił bilet na skocznię, poszedł na wybory, wydał na piwo i kiełbasę, przekomarzał się z rodziną przy wigilijnym stole, wreszcie: zaufał, że będzie tak jak mówią. Że wygramy. Że wygrają nasi, znaczy się jego, a nie sąsiada. Więc mu się należy.
Dobrze życzę Borysowi Budce na nowej drodze partyjnego życia. Nie wróżę jednak sukcesów. Bo drużyna którą obejmuje, jest mocno zgrana, a musiałby mieć naprawdę twarde, jak damasceńska stal, cojones, żeby ułożyć sobie zaplecze i relacje w partii zupełnie na nowo. Może jednak to ja się mylę, może mu wyjdzie, może to Polak faulował…
Jarek Ważny

Nie żyje Jan Guz

Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych zmarł 24 maja 2019 r. Wiadomość o śmierci lidera OPZZ potwierdził prezes ZNP Sławomir Broniarz.
Jan Guz od kilku dni przebywał w jednym z warszawskich szpitali. Był w śpiączce farmakologicznej. Pogrzeb przewidywany jest w Białej Podlaskiej w środę 29 maja br. Funkcję przewodniczącego OPZZ pełnił przez 15 lat, od 2004 r. Miał 63 lata.

Lidera OPZZ wspominają:

Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ w radiu TOK Fm:
„W przestrzeni publicznej znaliśmy go jako postać mocną, wyrazistą, jako osobę, która wie, czego chce i która inspiruje nas wszystkich bez przerwy do kolejnych nowych inicjatyw.. Jan Guz był związkowcem z krwi i kości. był trudnym, ale odpowiedzialnym partnerem. To zjednało mu poparcie związkowców i pracodawców”.

Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych:
„Jan Guz jednym z najbardziej charyzmatycznych działaczy związkowych ostatnich 30 lat. Zapamiętam go jako wspaniałego mówcę wiecowego. Gdy przemawiał, dreszcze pojawiały się na plecach. Bardzo docierał do ludzi i to było prawdziwie”.

Piotr Duda, szef NSZZ „Solidarność”:
„Dla nas wszystkich to przykry moment. OPZZ i Solidarność wiele rzeczy łączyło, ale i wiele dzieliło. My z Jankiem potrafiliśmy pięknie się różnić. Stanowiliśmy świetną drużynę. Wiele wspólnych spraw dla pracowników zrobiliśmy razem”.