Heynen ma problem

Vital Heynen łączy obecnie pracę z kadrą Polski z prowadzenie klubowej drużyny VfB Friedrichshafen. Umowa belgijskiego szkoleniowca z niemieckim klubem wygasa po tym sezonie.

Poprzednik belgijskiego trenera Włoch Ferdinando De Giorgi w umowie z polską federacją miał warunek, że nie może łączyć pracy selekcjonera biało-czerwonych z prowadzeniem drużyny klubowej. Heynen został zatrudniony w sytuacji, gdy obowiązywał go ważny kontrakt z VfB Friedrichshafen. Jego umowa z zespołem wicemistrzów Niemiec wygasa jednak po tym sezonie i nie wiadomo, czy Belg zostanie w tym klubie. Po zdobyciu z reprezentacją Polski mistrzostwa świata akcje Heynena na trenerskiej giełdzie poszły mocno w górę.

Heynen łączy pracę trenera kadry narodowej z pracą trenera zespołu klubowego od 2012 roku, kiedy to przejął po Raulu Lozano reprezentację Niemiec. We Friedrichshafen Belg pracuje już trzeci sezon. Obejmując reprezentację Polski, podkreślał, że jego celem jest medal olimpijski w Tokio, a pierwszy etap zmagań o wyjazd na igrzyska przypadnie w sierpniu. Jeśli biało-czerwoni nie wygrają turnieju z udziałem Francji, Słowenii i Tunezji, to drugą szansą będzie europejski turniej w styczniu 2020 roku.
Być może Heynen powinien skupić się wyłącznie na reprezentacji Polski.

Wysokość jego kontraktu z PZPS nie jest znana, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że zgodził się pracować na podobnych warunkach finansowych, jakie miał w reprezentacji Belgii, a jako jej selekcjoner zarabiał około 6 tysięcy euro miesięcznie. W VfB może zarabiać dwa razy więcej, więc jeśli nasza federacja chce mieć go na wyłączność, musi mu więcej zapłacić. Heynen pokazał już, że wart jest każdych pieniędzy.

 

Siatkarskie mistrzostwa świata: Pora na Iran i Bułgarię

Polscy siatkarze na razie są niepokonani w mistrzostwach świata. Po zwycięstwach z Kubą, Portoryko i Finlandią biało-czerwoni obronili pozycję lidera grupy D. Przed meczami z Iranem i Bułgarią nasz zespół zapewnili już sobie awans do kolejnej fazy mistrzostw.

 

W trzecim meczu na mistrzostwach, z Finlandią, polscy siatkarze znów zadumali się w jednym secie i podobnie jak we wcześniejszym starciu z Kubą, przegrali. Ostatecznie biało-czerwoni pokonali Finów 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15), ale ich nagła zapaść w drugiej partii była trochę irytująca. Na szczęście wkurzyła też samych zawodników, bo w dwóch kolejnych setach grali już jak natchnieni i wygrali je bezdyskusyjnie. Na szczególną pochwałę zasłużyli świetną grą w ataku, osiągając aż 93 procent skuteczności. Nasza reprezentacja z kompletem punktów prowadzi w grupie D. Jej kolejnym rywalem będzie w poniedziałek 17 czerwca Iran i będzie to mecz o pierwsze miejsce w grupie.

W piątek Rosjanie bez najmniejszych problemów wygrali z Tunezją 3:0 (25:19; 25:6, 25:19). Nikt w historii siatkarskich mistrzostw świata nie wygrał seta przewagą 19 punktów. Ostatni rekord został pobity w Krakowie, gdy cztery lata temu Stany Zjednoczone wygrały z Portoryko seta w stosunku 25:8. Wygrana z Tunezją była dla Rosji drugim zwycięstwem z rzędu. Wcześniej gładko pokonali Australijczyków i byli liderami grupy C. Ale w sobotę nas ich drodze stanęła ekipa Stanów Zjednoczonych, podobnie jak rosyjska uważana za jednego z największych faworytów mistrzostw. Trenerzy obu zespołów wystawili do gry najsilniejsze składy, ale Amerykanie tego dnia byli lepiej dysponowani i wygrali 3:1 (25:23, 20:25, 25:23, 25:20). Po tej porażce Rosjanie spadli na trzecie miejsce za USA i Serbię, do których tracą teraz jeden punkt.

Największą sensację w miniony weekend sprawili jednak siatkarze Holandii, którzy pokonali 3:1 (21:25, 25:20, 25:20, 25:21) drużynę Brazylii, aktualnego mistrza olimpijskiego. Canarinhos w niczym nie przypominali zespołu, który niedawno pewnie pokonał Francję. Kolejne nieudane zagrania tylko pogłębiały ich frustrację, którą próbowali wyładowywać na rywalach. Podczas przerwy technicznej interweniować musiał arbiter, który wezwał do siebie kapitanów obu ekip, aby nieco ostudzili rozpalone głowy kolegów. Holendrzy do końca grali doskonale w obronie. Nie pomogły kolejne zmiany dokonywane przez trenera Brazylijczyków Renana Dal Zotto. Brazylia w grupie B spadła na czwarte miejsce za Kanadę, Francję i Holandię.

Kanadyjczykom pierwsze miejsce i pewny awans do następnej fazy mistrzostw zapewniali sobie wygraną z Chinami 3:1. Ich trener Stephane Antiga okazał się lepszy od swojego konkurenta Raula Lozano. Było to starcie dwóch byłych selekcjonerów reprezentacji Polski. Antiga zdobył z biało-czerwonymi złoto w 2014 roku, a Lozano srebro w 2006 roku.