Będzie strajk w Kauflandzie?

Kolejny punkt zapalny na mapie walk pracowniczych w Polsce. Tym razem osoby zatrudnione w sieci handlowej Kaufland upomnieli się o wyższe płace. Reprezentujący ich Wolny Związek Zawodowy „Jedność Pracownicza” ogłosił, że w firmie odbędzie się referendum strajkowe.

„Jedność Pracownicza”, najbardziej bojowy związek działający wśród pracowników Kauflandu nie boi się postawić odważnej propozycji. Związkowcy chcą aby wynagrodzenie dla każdego zatrudnionego wzrosło o 800 zł. Argumentują, że obecny poziom wynagrodzeń nie pozwala na godne życie, a jedynie na wegetację w poczuciu niedostatku. Koszty życia rosną, co obniża wartość pensji. Na dodatek pracownicy są obciążeni pracą ponad miarę, gdyż sieć boryka się z niedoborami kadrowymi.

– W porównaniu do poprzednich lat w marketach pracuje o wiele mniej osób, a pracy nie ubywa – powiedział Wojciech Jendrusiak, szef Międzyzakładowej Organizacji WZZ „Jedność Pracownicza” w sieci Kaufland.

Uczciwe, bo rynkowe?

Mimo, że podwyższenie wynagrodzeń pomogłoby rozwiązać problemy ze znalezieniem chętnych do pracy, zarząd Kauflandu nie zamierza spełnić oczekiwań pracowników. Biuro prasowe sieci przekonuje, że pensje są uczciwe, bo rynkowe.

– Każdego roku dostosowujemy poziom wynagrodzeń i dodatkowych świadczeń do warunków rynkowych i oczekiwań pracowników, tak aby móc zaoferować konkurencyjne rynkowo, a zarazem sprawiedliwe płac – czytamy w komunikacie.

Porozumienie nie zostało osiągnięte podczas ostatnich rozmów pomiędzy zarządem, a związkowcami. W tej sytuacji „Jedność Pracownicza” zamierza przejść do kolejnego etapu walki – przeprowadzić referendum strajkowe. Strony podpisały protokół rozbieżności i zakończyły rozmowy. Związkowcy zapowiadają, że najbliższym czasie przedstawią harmonogram przeprowadzenia głosowania.

– Każdy z pracowników będzie miał prawo wziąć udział w referendum strajkowym i odpowiedzieć na dwa pytania. Związek chce uzyskać odpowiedź na pytanie czy pracownicy są za przeprowadzeniem strajku i czy wezmą w nim czynny udział – mówi Wojciech Jendrusiak.

Inni mają więcej

Kaufland próbuje przekonać pracowników, że warunki płacowe są dobre, szczególnie dla tych, którzy nie chorują. „W kontekście pracy na popularnym w branży stanowisku kasjer/sprzedawca wynagrodzenie podstawowe wzrasta wraz ze stażem pracy. W pierwszym roku pracownicy mogą otrzymać nawet do 3400 zł brutto miesięcznie, w tym 400 zł za 100 proc. frekwencję w pracy, czyli tzw. dodatek motywacyjny” – czytamy w komunikacie firmy.

Pracownicy mają jednak inne zdania na ten temat. Szczególnie, że wiedzą, ile wynoszą zarobki u konkurencji. Pracownicy Lidla od 2019 mają od 2800 zł do 3550 zł brutto, czyli o 250 zł więcej niż przed rokiem i to bez żadnych dodatków za stuprocentową frekwencję, którą przecież nie tak łatwo wyrobić.

W lepszej sytuacji są również pracownicy Biedronki. Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci ustąpił presji związków zawodowych i podniósł wynagrodzenia o 100-350 zł brutto miesięcznie w sklepach należących do sieci oraz o 150-500 zł w centrach dystrybucyjnych. Styczniowe podwyżki otrzyma niemal 57 tys. osób.