MŚ 2018: Puścił babola, ale i tak dostanie podwyżkę

Hiszpański bramkarz David De Gea, który popełnił błąd w meczu z Portugalią, nic przez to nie stracił. Jego klub, Manchester United, chce mu dać nawet podwyżkę.

 

De Gea od dawna znajduje się na liście życzeń Realu Madryt, ale raczej tego lata nie odejdzie z Manchesteru United. Angielski potentat zaproponował mu nowy kontrakt, na mocy którego 27-letni bramkarz ma zarabiać brutto 21 milionów euro za sezon. A to jest tylko kwota gwarantowanych zarobków, bo do tego dochodzą jeszcze bonusy za wyniki i indywidualne osiągnięcia. Tak czy owak trener „Czerwonych Diabłów” Jose Mourinho mocno tą ofertą utrudni zadanie działaczom Realu Madryt, bo oni takich gigantycznych zarobków dla bramkarza w swoim budżecie nie uwzględniają.

Hiszpański golkiper przeprowadził się do potentata z Old Trafford z Atletico Madryt w lipcu 2011 roku. Od początku był podstawowym zawodnikiem „Czerwonych Diabłów”. Trzy lata temu przedłużył umowę, która wygaśnie 30 czerwca 2019 roku, ale Mourinho chce go zatrzymać za wszelką cenę. Stąd ta oferta hojnego kontraktu, ale portugalski szkoleniowiec miał już dość ciągłych podchodów Realu Madryt pod tego piłkarza, dlatego zaoferował mu suty kontrakt, ale obowiązujący do 2024 roku. „Królewscy” byli bliscy pozyskania De Gei w dwóch ostatnich letnich okienkach transferowych i wciąż jest on na ich liście życzeń bramkarzem numer jeden. Wygląda jednak na to, że Hiszpan ostatecznie zostanie jednak na Old Trafford i obojętnie jak wypadnie na mundialu w Rosji i tak zostanie najlepiej opłacanym bramkarzem na świecie. Wyprzedzi w tej klasyfikacji dotychczasowego lidera Manuela Neuera, któremu Bayern Monachium płaci rocznie około 15 milionów euro. Ale Manchester United jest najbogatszym klubem na świecie i nie musi oszczędzać na najlepszych piłkarzach.