Podwójne starcie z Hiszpanami w Lidze Mistrzów EHF

Fot. W meczu z Abanca Ademar Leon piłkarze ręczni Orlenu Wisła Płock wygrali 25:23

 

 

W 9. kolejce Ligi Mistrzów EHF doszło do podwójnego polsko-hiszpańskiego starcia. Szczypiorniści Orlenu Wisły Płock pokonali zespół Abanca Ademar Leon 25:23 i zapewnili sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek. Gorzej poszło drużynie PGE Vive Kielce, która we własnej hali przegrała z FC Barcelona Lassa 36:42.

 

Waga potyczki z Abanca Ademar Leon była dla „Nafciarzy” ogromna. Przed 9. kolejką ekipa Orlenu Wisły z 12 punktami na koncie zajmowała pierwsze miejsce w grupie D. Taki sam dorobek punktowy miała ekipa Dinama Bukareszt, ale Rumuni mieli rozegrany jeden mecz więcej. W rywalizacji o awans do baraży o 1/16 Ligi Mistrzów liczyły się jeszcze Abanca Ademar Leon oraz mistrz Norwegii Elverum Handball. Ewentualne zwycięstwo z hiszpańskim zespołem praktycznie zapewniało płocczanom wyjście z grupy, nawet w przypadku porażki z fińskim Riihimaeki Cocks w ostatniej kolejce spotkań. Z zespołem Abanca Ademar Leon „Nafciarze” w tym sezonie Ligi Mistrzów już przegrali. Na początku października w Leon ulegli Hiszpanom 24:27. Z tego spotkania wynieśli jednak naukę, żeby nie pozwolić graczom wicemistrza Hiszpanii na hulanki w pierwszej połowie. W październiku do przerwy przegrywali różnicą sześciu trafień i tej straty już po zmianie stron nie odrobili. W sobotę prowadzeni przez trenera Xaviera Sabate szczypiorniści Orlenu Wisły walczyli zawzięcie od pierwszego gwizdka sędziego, ale na przerwę schodzili przy wyniku 9:10.

Także w drugiej połowie płocczanie długo nie potrafili przejąć inicjatywy. Przełom nastąpił w w 47. minucie, bo wtedy za brutalny faul z boiska wyleciał jeden z najskuteczniejszych graczy w hiszpańskim zespole, Frederico Vieyra. Trzy minuty później „Nafciarze” remisowali już 19:19, a po chwili wyszli na wyczekiwane przez kibiców prowadzenie. Na pięć minut przed końcem wygrywali już trzema bramkami, ale wtedy goście rzucili się do walki i zmniejszyli stratę do jednego trafienia. Na więcej gospodarze im jednak nie pozwolili i wygrali ostatecznie z Ademar Leon 25:23. To zwycięstwo zapewniło im powrót na pozycję lidera grupy D.

W drugim sobotnim polsko-hiszpańskim starciu PGE Vive Kielce podejmował w Hali Legionów ekipę FC Barcelona Lassa. Na ten mecz bilety wyprzedano co do jednego, co nie dziwi, bo przecież była to potyczka na szczycie grupy A, między liderem (Barcelona) i wiceliderem (PGE Vive). Oba zespoły przed tym spotkaniem miały szansę na zwycięstwo w grupie, które dawało bezpośredni awans do ćwierćfinału (miejsca 2-6 dają awans do 1/8 finału). Taka sytuacja dawała gwarancję wielkiego sportowego widowiska. Kibice, którzy kupili wejściówki na, pewnie nie żałowali, mimo porażki kieleckiej drużyny. Już do przerwy gracze obu zespołów rzucili 33 bramki (15:18), a po przerwie jeszcze wzmocnili kanonadę i ostatecznie mecz zakończył się rzadkim na tym poziomie wynikiem 36:42. Zwycięstwo zapewniło ekipie FC Barcelona pierwsze miejsce w grupie A. PGE Vive o drugą lokatę powalczy w ostatniej kolejce na wyjeździe z Vardarem Skopje.

 

Zwycięstwa polskich drużyn w Lidze Mistrzów EHF

Fot. W Kielcach szczypiorniści PGE Vive mieli więcej problemów z Mieszkowem Brześć, niż wcześniej na boisku rywali

 

 

W ósmej kolejce Ligi Mistrzów EHF obie polskie drużyny wygrały. Szczypiorniści PGE Vive Kielce pokonali u siebie białoruski Mieszkow Brześć 34:31, a ekipa Orlenu Wisły Płock na wyjeździe szwajcarski Wacker Thun 25:23.

 

Przed tygodniem w Brześciu zespół PGE Vive pokonał ekipę Mieszkowa bez problemu 35:26, ale Białorusini do rewanżu w Kielcach przygotowali się sumiennie i w miniona sobotę stawili mistrzom Polski zdecydowanie silniejszy opór. Losy zwycięstwa w tym spotkaniu ważyły się niemal do ostatnich minut. Na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 17:16 dla gospodarzy, ale po zmianie stron kielczanie mocno przycisnęli. Nie potrafili jednak utrzymać koncentracji i kilkakrotnie trwonili wypracowaną przewagę kilku bramek. W końcówce spotkania sytuacja się powtórzyła, na szczęście trener Tałant Dujszebajew miał w odwodzie Krzysztofa Lijewskiego, którego wejście na boisko przeważyło szalę na korzyść mistrzów Polski. W 55. minucie PGE Vive prowadziło 31:27, lecz wtedy rywale po raz ostatni w tym spotkaniu poderwali sie do walki i doprowadzili do wyniku 31:30. Końcówka meczu należała już jednak do kielczan, którzy ostatecznie zwyciężyli 34:31. Aż 10 bramek rzucił Alex Dujszebajew, Blaż Janc dorzucił sześć trafień, Arkadiusz Moryto pięć, a Krzysztof Lijewski i Mateusz Jachlewski po cztery.

Była to szósta wygrana PGE Vive w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Kielecki zespół zajmuje drugie miejsce w grupie A z dorobkiem 12 punktów i stratą dwóch „oczek” do prowadzącej w tabeli ekipy FC Barcelona Lassa. Trzecie miejsca zajmuje drużyna Rhein-Neckar Loewen (10 pkt), czwarty jest Vardar Skopje (10 pkt), piąty Telkom Veszprem (8 pkt), szósty Mieszkow Brześć (4 pkt), siódmy Montpellier HB (3 pkt), a stawkę zamyka IFK Kristianstad (3 pkt). Zwycięzca grupy awansuje bezpośrednio do ćwierćfinału, natomiast drużyny z miejsc 2-6 zagrają w 1/8 finału.

Znakomicie radzi sobie też w najsłabszej grupie D ekipa Orlenu Wisły Płock. „Nafciarze” po wyjazdowej wygranej ze szwajcarskim Wacker Thun 25:23 mają na koncie 12 punktów i prowadzą w tabeli, wyprzedzając o jeden punk hiszpańską drużynę Abanca Ademar Leon. Trzecie miejsce ze stratą dwóch „oczek” zajmuje Dinamo Bukareszt, czwarty jest norweski Elverum Handball (8 pkt), piątą lokatę zajmuje fiński Riihimaeki Cocks (4 pkt), a czerwona latarnią jest Wacker Thun z dorobkiem jednego punktu.

Z grupy D awansuje jednak tylko zwycięzca, a najgroźniejszym konkurentem „Nafciarzy” jest Abanca Ademar. Z hiszpańską drużyną płocczanie przegrali na wyjeździe 24:27, więc losy awansu rozstrzygną się zapewne w rewanżowym spotkaniu, które odbędzie się 24 listopada w Orlen Arenie w Płocku.