Z Włochami zagrali przyzwoicie

W zremisowanym 0:0 meczu z Włochami nasz zespół zagrał dużo lepiej, niż miesiąc wcześniej w przegranym 0:1 spotkaniu z Holandią. Jeśli utrzyma ten poziom także w środowej potyczce z Bośnią i Hercegowiną, powinno to wystarczyć do odniesienia zwycięstwa.

Wynik potyczki z Bośniakami we Wrocławiu może okazać się kluczowy do wyłonienia najsłabszej ekipy w grupie A1, która zostanie zdegradowana z Dywizji A. A utrzymanie w najwyższej grupie rozgrywkowej Ligi Narodów to cel, jaki władze PZPN wyznaczyły do realizacji w tym roku Jerzemu Brzęczkowi. Trener biało-czerwonych ma jednak w perspektywie zadania znacznie poważniejsze, przede wszystkim przygotowanie zespołu do przełożonych z powodu pandemii na przyszły rok finałów mistrzostw Europy oraz rozpoczynających się także w 2021 roku eliminacji do mistrzostw świata w 2022 roku w Katarze. Po meczu z Holandią spadła na niego lawina krytyki, której nie osłabiła nawet wyjazdowa wiktoria nad reprezentacją Bośni i Hercegowiny, bynajmniej nie taka oczywista, zważywszy na remisowe wyniki potyczek tej drużyny z Włochami i Holendrami. Wypada przy tym przypomnieć, że w obu wrześniowych potyczkach zabrakło w kadrze Roberta Lewandowskiego, odpoczywającego po triumfie z Bayernem Monachium w finale Ligi Mistrzów. Jego kluczowa pozycja w polskiej reprezentacji nie podlega dyskusji i tej opinii z pewnością nie zmieniły wygrane bez jego udziału mecze z Bośniakami (2:1) oraz w towarzyskim spotkaniu z Finlandią (5:1). Ale mecz z Włochami pokazał, że czas „Lewego” jako wyłącznie egzekutora także w drużynie narodowej się kończy, także dlatego, że on już nie chce spełniać na boisku tylko takiej roli. W potyczkach z zespołami z najwyższej europejskiej i światowej półki, a takim jest dzisiaj zespół stworzony przez trenera Roberto Manciniego, nie ma co liczyć na sukces bez pressingu, gdy na jeden kontakt, wymienności pozycji oraz umiejętności płynnego zmieniania w trakcie meczu wariantów ustawienia taktycznego. W Gdańsku jeszcze w żadnym z tych elementów piłkarskiego rzemiosła nasza reprezentacja nie przewyższała rywali, ale ważne jest to, że każdego próbowała. To wyraźny postęp w porównaniu z wrześniowym meczem w Amsterdamie z Holendrami, w którym nasi piłkarze przez dziewięćdziesiąt minut właściwie tylko przeszkadzali przeciwnikom w rozgrywaniu piłki.
Trzeba się z tego postępu cieszyć, bo w obu tych porównawczych występach, z Holandią i Włochami, trzon naszego zespołu był podobny – zmienili się bramkarze, bo Wojciecha Szczęsnego w ramach zarządzonej na tej pozycji przez selekcjonera rotacji zastąpił Łukasz Fabiański, za pauzującego za kartki Bednarka u boku Kamila Glika na środku obrony zagrał Sebastian Walukiewicz, a nieobecnego z powodu zakażenia koronawirusem Piotra Zielińskiego zastąpił z powodzeniem 21-letni Jakub Moder, jeszcze gracz Lecha Poznań, ale już de facto angielskiego Brighton & Hove Albion, a w ataku zamiast Krzysztofa Piątka pojawił się Lewandowski. Na bokach obrony Brzęczek konsekwentnie stawiał w tych spotkaniach na Tomasza Kędziorę na prawej i Bartosza Bereszyńskiego na lewej flance, na skrzydłach wystawiał Sebastiana Szymańskiego z prawej i Kamila Jóźwiaka z Lewej strony, zaś w środku w roli defensywnych pomocników stawiał na Grzegorza Krychowiaka i Mateusza Klicha.
Roszady w bramce mogą dziwić, bo Szczęsny choćby z racji tego, że jest pierwszym bramkarzem Juventusu powinien mieć niekwestionowana pozycję także w reprezentacji, lecz trzeba pamiętać, że ten świetny bramkarz miał jednak nieudane występy w Euro 2012, Euro 2016 i w MŚ 2018, więc trzymanie w odwodzie doświadczonego i nie schodzącego poniżej solidnego poziomu Fabiańskiego ma uzasadnienie. W meczu z Włochami golkiper West Hamu United został zresztą rekordzistą naszej reprezentacji pod względem liczby meczów z czysty kontem, bo w Gdańsku w swoim 52 występie w narodowej drużynie po raz 26 nie wpuścił gola. Wcześniej dzielił się rekordem z Józefem Wandzikiem, który ma na koncie 25 meczów bez straty bramki. Trzecią lokatę w tym zestawieniu zajmuje Artur Boruc (24 czyste konta), czwarte Jerzy Dudek na spółkę z Janem Tomaszewskim (po 23), a piąte miejsce okupuje Szczęsny (21).
W obronie warto odnotować udany debiut 20-letniego Walukiewicza, który w Cagliarii wyrasta na stopera wysokiej klasy, który teraz z powodzeniem zapełnił lukę po pauzującym Janie Bednarku, ale w niedalekiej perspektywie może stać się dla niego poważnym konkurentem. Ale też alternatywą na wypadek kontuzji Glika. Wypada mieć nadzieję, że do pełni zdrowia, sił i formy wróci też po kontuzji Krystian Bielik, a w lidze holenderskiej nie przepadnie Paweł Bochniewicz, bo ci gracze mogą już w niedalekiej przyszłości zostać filarami naszej reprezentacji. Podobnie jak 19-letni Michał Karbownik, który już za chwilę może stać się pierwszym wyborem selekcjonera na lewej obronie.
Największym odkryciem kadry jest jednak tej jesieni bez wątpienia Jakub Moder, bohater największego transferu w historii naszej rodzimej ligi (Brighton & Hove Albion zapłacił za niego 11 mln euro). Zdecydowanie większe znaczenie mają jednak jego obiecujące występy, zwłaszcza w meczu z Włochami. W konfrontacji z ekipą Manciniego Moder należał do najlepszych graczy nie tylko w polskiej drużynie, ale w ogóle na boisku. Jego gra wzbudziła uznanie futbolowych ekspertów tak dalece, że branżowy portal piłkarski whoscored.com umieścił go w swojej najlepszej jedenastce 3. kolejki Ligi Narodów. A wygląda ona tak: Ibrahim Sehic (Bośnia i Hercegovina) – Benjamin Pavard (Francja), Sergio Ramos (Hiszpania), Andreas Christensen (Dania), Robert Skov (Dania) – Nikola Vlasic (Chorwacja), Jakub Moder (Polska), Marco Verratti (Włochy), Christian Eriksen (Dania) – Romelu Lukaku (Belgia), Mikel Oyarzabal (Hiszpania).

  1. kolejka Ligi Narodów, grupa A1
    Polska – Włochy 0:0
    Polska: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Sebastian Walukiewicz, Bartosz Bereszyński – Sebastian Szymański (60. Kamil Grosicki), Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder, Mateusz Klich (71. Arkadiusz Milik), Kamil Jóźwiak (83. Michał Karbownik) – Robert Lewandowski (82. Karol Linetty).
    Włochy: Gianluigi Donnarumma – Alessandro Florenzi, Leonardo Bonucci, Francesco Acerbi, Emerson Palmieri – Nicolo Barella (79. Manuel Locatelli), Jorginho, Marco Verratti – Federico Chiesa (70. Moise Kean), Andrea Belotti (83. Francesco Caputo), Lorenzo Pellegrini (83. Domenico Berardi).
    Żółte kartki: Bereszyński, Kędziora – Belotti, Acerbi. Sędziował: Jose Maria Sanchez Martinez (Hiszpania). Widzów: 10 000.
    Bośnia i Hercegowina – Holandia 0:0
    Mecze 4. kolejki (14 października):
    Polska – Bośnia i Hercegowina, Wrocław, godz. 20:45
    Włochy – Holandia, Bergamo, godz. 20:45.
    Tabela grupy A1:
  2. Włochy 3 5 2:1
  3. Holandia 3 4 1:1
  4. Polska 3 4 2:2
  5. BiH 3 2 2:3