30 lat minęło

4 czerwca 1989 to symboliczna data dokonania kontrrewolucji w Polsce.

Zostali wówczas wybrani politycy, którzy rozpoczęli reformy ustrojowe ignorując nastroje społeczeństwa oraz ogłupiając je hasłami o „drugiej Japonii” czy „kapitalistycznym dobrobycie”.
Skutkiem „transformacji” przemian było pojawienie się problemów takich jak bezrobocie, bieda czy bezdomność. „Demokratyczny” rząd przystąpił do wdrażania kapitalistycznych reform, będących realizacją planów międzynarodowych instytucji finansowych. Polegały one na cięciu wydatków socjalnych, które zastąpiono słynną zupą dla bezrobotnych i podobnymi charytatywnymi gestami.
Zniszczony został również zbudowany przed 1989 rokiem przemysł. Zlikwidowano wiele zakładów wysokiej technologii, produkujących nierzadko wyroby wysokiej klasy. Zakłady nie trafiły pod zarząd załóg, czego oczekiwało wielu robotników, lecz prywatnych właścicieli, często doprowadzających do ich ruiny oraz wyprzedaży majątku. Ofiarą cięć padły całe branże, będące wcześniej symbolem strajków „Solidarności” – stocznie czy hutnictwo.
Już na początku lat 90. oszukani robotnicy przystąpili do pierwszych strajków. W roku 1990 wybuchło ich 250 i brało w nich udział więcej pracowników niż w protestach z końca lat 80. Robotnicy przestawali wierzyć NSZZ Solidarność – skorumpowanej i roztaczającej parasol ochronny nad nowymi rządami. Strajki odbywały się wbrew związkowcom popierającym władzę.
Dziś obie dominujące w Polsce prawicowe siły polityczne będą wykorzystywać 30. rocznicę wydarzeń roku 1989 do swoich celów politycznych i podkreślać swój antykomunizm. Dla milionów ludzi pracy jest to smutna rocznica początku upadku społecznego oraz podziału społeczeństwa na garstkę uprzywilejowanych kapitalistów i całą resztę – stocznie, przemysł maszynowy, elektroniczny, górnictwo czy hutnictwo i cukrownie.

Głos lewicy

W polityce nie ma miłości

 

– Nie jestem zwolennikiem przechodzenia z partii do partii, czy z klubu do klubu, do mojej partii też przechodzili posłowie z Ruchu Palikota, ale to się źle kończy, jest mało wiarygodne. Jeżeli chodzi o mnie, to szybciej bym odszedł z polityki niż zrobił coś takiego. Zawsze zmienia się partie z mniej na lepiej notowaną, nie dzieje się to przypadkiem – powiedział Włodzimierz Czarzasty w Polskim Radiu 24.
Przewodniczący SLD zaznaczył, że w kontekście wyborów do parlamentu Europejskiego rozważana jest współpraca zarówno z PSL, Nowoczesną czy Platformą Obywatelską, które uznaje za siły proeuropejskie i demokratyczne, przyznał jednak, że działania Platformy Obywatelskiej związane z Nowoczesną nie budują wiarygodności, co bardziej skłania SLD do rozmów z ruchami lewicowymi, partią Razem, partią Zielonych czy ruchem Biedronia. – Chciałbym, żeby taki blok powstał, jeżeli tak się nie stanie to będziemy rozmawiali w szerszy kręgu. Trzeba jednak uporządkować różne sprawy, m.in. relacje pomiędzy PO a Nowoczesną, trzymam za koleżanki i kolegów kciuki.
– W polityce nie ma miłości, są interesy i o te interesy trzeba dbać – podkreślił Czarzasty.

Info z sld.org.pl

 

Ciąg dalszy nastąpi

Niestety na sprawiedliwość muszę poczekać do 5 marca 2019 r. – napisał na swoim profilu Marek Jopp i opublikował zawiadomienie o zmianie terminu rozprawy.
Przypomnijmy, iż Marek Jopp zapisał się na studia podyplomowe na kierunku polityka ochrony środowiska – ekologia i zarządzanie. Kierunek ten nie ma nic wspólnego z religią i przede wszystkim jest dofinansowywany przez państwo, które poprzez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wyłożyło na ten cel 285 000 zł.
Uczelnia Rydzyka – Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu – przyjęła pana Marka, jednakże nie dopuściła go do zajęć,. Jako przyczynę odmowy WSKSiM wskazała brak zaświadczenia od proboszcza dla niedoszłego studenta. W odpowiedzi niedoszły student złożył pozew o odszkodowanie za naruszenie zasady równego traktowania na podstawie przepisów Unii Europejskiej.
Podstawą pozwu jest ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej, która w art. 4 stanowi ona, że stosuje się ją m.in. w zakresie dokształcania. – Każdy, wobec kogo zasada równego traktowania została naruszona, ma prawo do odszkodowania.

Info z sld.org.pl

 

Nieobecny mit

Dlaczego skoro mitem założycielskim obu zwalczających się sił na scenie politycznej była „Solidarność”, tak mało się o niej mówi i pisze. O jej programie, aspiracjach? Bo podmiotem tamtego ruchu była wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. A o robotnikach współczesne elity nie chcą myśleć, ani pamiętać – zastanawia się na swoim profilu na Facebooku Piotr Ikonowicz.

 

Dwie prawdy

„Precz z komuną” i poniżej napis „Śląsk Wrocław”. Ten klub został założony w 1947 roku i komuna maczała w tym swoje palce jak najbardziej. Aż dziw bierze, że IPN nie zdekomunizował tej nazwy i klubu zarazem. Teraz jest ona (nazwa klubu) symbolem walki z komuną. Oto oksymoron w wydaniu niedouczonej prawicy. Przy plakacie stało kilku – pewnie wyznawców – tego bełkotu. Grypa zagorzałych kibiców waliła w bębny w skandowała. Gdyby nie oni atmosfera na stadionie byłaby jak w rodzinnym grobowcu. Inne hasło i symbol czaszki zinterpretujcie sobie sami.
Jako radny Wrocławia jestem zadziwiony tolerancją władz klubu i stadionu. Jako radny i członek Komisji Sportu będę walczył z takimi formami „kibicowania”, które, miedzy innymi, zaprowadziły klub na skraj upadku i wyludniły stadion z kibiców. Bo kibice chcą przychodzić na mecze, a nie oglądanie takich plakatów – komentuje na Facebooku Czesław Cyrul.