IO Tokio 2020/21: Pandemia nie odpuszcza

Władze Tokio martwią się rosnącą z dnia na dzień liczbą zakażeń koronawirusem. W środę odnotowano 3177 nowych przypadków. Wirus nie omija też wioski olimpijskiej. Jego ofiarą padł m.in. amerykański tyczkarz Sam Kendricks.

We wtorek odnotowano w stolicy Japonii 2848 przypadków zakażeń, zaś w środę ich liczba po raz pierwszy od wybuchu pandemii przekroczyła w stolicy Japonii barierę trzech tysięcy. W porównaniu z wynikami odnotowanymi tydzień wcześniej liczba zarażonych Covid-19 wzrosłą o jedną trzecią. Także tygodniowa średnia jest w Tokio najwyższa od początku kryzysu. Nasilenie pandemii wiązany jest z szerzącym się w Japonii bardziej zaraźliwym wariantem koronawirusa (Delta). Tokijska służba zdrowia znajduje się pod coraz większą presją” – alarmuje agencja Kyodo, oceniając, że rekordowe bilanse zakażeń rodzą też nowe zagrożenia dla uczestników trwających igrzysk olimpijskich. Ale koronawirus szybko rozprzestrzenia się również w innych japońskich prefekturach. Wtorkowy bilans ogólnokrajowy przekroczył barierę siedmiu tysięcy nowych zakażeń po raz pierwszy od maja, zbliżając się do rekordowej wartości około ośmiu tysięcy przypadków odnotowanych na początku stycznia tego roku. Bariera ośmiu tysięcy została przekroczona już środę.
Zakażenia wirusem w objętej surowym reżimem sanitarnym wiosce olimpijskiej zdarzają się sporadycznie, ale Covid-19 potrafi zamieszać nawet w olimpijskiej rywalizacji. Tak właśnie się stało w przypadku amerykańskiego tyczka Sama Kenricksa, dwukrotnego mistrza świata i jednego z kandydatów do olimpijskiego złota, u którego testy wykazały obecność koronawirusa. Negatywny wynik miał też jego argentyński kolega ze skoczni German Chiaraviglio. Obu odesłano na 10-dniową kwarantannę, co obu wyklucza z walki o olimpijskie medale. Ponieważ Kendricks miał codzienne kontakty z australijskimi lekkoatletami, całą liczącą 60 osób reprezentację tego kraju odizolowano i poddano testom. Jak poinformował w czwartek australijski komitet olimpijski, wszystkie dały negatywny wynik i cała ekipa może wrócić do normalnej aktywności.

Atakują rekord Bubki

W centrum Lozanny w miniona środę rozegrano nietypowy mityng Diamentowej Ligi, bo składający się tylko z jednej konkurencji, skoku o tyczce. Zmagania tyczkarzy wygrał 20-letni Armand Duplantis.

W imprezie wziął udział tylko jeden polski tyczkarz, mistrz świata z 2011 roku Paweł Wojciechowski, ale nie odegrał w nich znaczącej roli, zajmując z wynikiem 5,72 m ósmą lokatę. Gwiazdami wieczoru był Armand Duplantis oraz jego najgroźniejszy obecnie konkurent Amerykanin Sam Kendricks. Obaj przekroczyli barierę sześciu metrów, co jest pierwszym takim przypadkiem w historii tyczkarskich konkursów. Szwed, który jest rekordzistą świata w hali (w lutym tego roku pod dachem skoczył 6,18 m), w Lozannie uzyskał wysokość 6,07 m, co jest najlepszym tegorocznym wynikiem na świecie na otwartym stadionie. Atakował potem jeszcze poprzeczkę ustawioną na wysokości 6,15 m, ale wykonał tylko jedną nieudaną próbę i zrezygnował z kolejnych. Warto przypomnieć, że na otwartych obiektach rekord świata od 1994 roku należy do legendarnego ukraińskiego tyczkarza Sergieja Bubki i wynosi 6,14 m. Duplantis i Kendricks, który w Lozannie uzyskał 6,02 m, zamierzają go jednak zaatakować i poprawić jeszcze w tym roku.
„To były wspaniałe zawody. Sam Kendricks dzisiaj bardzo mi pomógł w uzyskaniu tak dobrego wyniku, bo obaj się wzajemnie nakręcaliśmy w naszej rywalizacji. Zrezygnowałem z dwóch prób na 6,15 m, bo było już za ciemno. Czułem, że to zbyt duże ryzyko i nie chciałem go podejmować. Czasem trzeba rezygnować z ambitnych zamiarów, bo zdrowie jest najważniejsze. Ciągle mam jeszcze trochę do poprawienia rozbieg, ale skoro mimo popełnionych błędów skoczyłem tak wysoko, to stać mnie też na pobicie rekordu świata. Przede mną jeszcze cztery mityngi, więc mam nadzieję, że pokażę w nich tylko lepszą dyspozycję” – powiedział szwedzki tyczkarz.
Wśród kobiet triumfowała Szwedka Angelica Bengtssson (4,72 m), przed Brytyjką Holly Bradshaw i Szwajcarka Angeliką Moser (obie uzyskały 4,64 m).

Lisek skoczył wysoko

Piotr Lisek wziął udział w nietypowych zawodach lekkoatletycznych, Inspiration Games, rozgrywanych jednocześnie na siedmiu stadionach. W skoku o tyczce Polak uzyskał swój najlepszy rezultat w tym sezonie – 5,66 m.

Inspiration Games to lekkoatletyczny trójmecz pomiędzy Europą, Ameryką Północną i Resztą Świata. Zmagania ze względu na ograniczenia spowodowane pandemią koronawirusa rozgrywane były jednocześnie na siedmiu stadionach na całym świecie. Zawodnicy rywalizowali ze sobą zdalnie, a swoje wyniki mogli porównać wirtualnie z wynikami rywali startujących na innych stadionach. W skoku o tyczce do rywalizacji stanął Piotr Lisek, mając za rywali Valentina Lavillenie oraz Sama Kendricksa. Lavillenie szybko przestał się liczyć w walce o wygraną, bo nie zaliczył już pierwszej wysokości (5,36 m). Lisek 5,36 pokonał za pierwszym razem, a trzy kolejne wysokości – 5,46, 5,56 oraz 5,66 zaliczył w drugim podejściu, lecz już następna wysokość, 5,76 m, okazałą się dla niego zbyt dużym wyzwaniem. Ale 5,66 to i tak najlepszy wynik naszego tyczkach uzyskany w tym roku. Lisek musiał uznać wyższość Kendricksa, który w czwartek był zupełnie poza zasięgiem rywali. Amerykanin zakończył zmagania z wynikiem 5,81 m. Warto dodać, że Lisek skakał na stadionie w Karlstad, gdzie startował także dzień wcześniej. W środę uzyskał tam 5,62 m, co pozwoliło zająć mu trzecie miejsce – za Armandem Duplantisem oraz Benem Broedersem.
Nietypowe były też rozegrane w miniony czwartek zawody skoku wzwyż w ramach Orlen TVP Sport Cup, które odbyły się w studiu Telewizji Polskiej. W kategorii pań wygrała je Kamila Lićwinko z przeciętnym wynikiem 1,82 m, wyprzedzając na podium Wiktorię Miąso (1,78 m) i Aleksandrę Nowakowską (1,70 m). W rywalizacji panów triumfował Norbert Kobielski, który zwyciężył ze słabym rezultatem 2,22 m, pokonując faworyzowanego Selwestra Bednarka (2,13 m). Trzecią lokatę z wynikiem 2,08 m wywalczył Adrian Kordoński. W tej formule odbędą się jeszcze dwa lekkoatletyczne czwartki w ramach cyklu Orlen TVP Sport Cup.

Mistrz świata wpadnie do Łodzi

Dwukrotny mistrz świata w skoku o tyczce Amerykanin Sam Kendricks dołączył do grona uczestników lekkoatletycznego mityngu Orlen Cup w Łodzi. W poniedziałek o podpisaniu kontraktu z 27-letnim tyczkarzem za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowali organizatorzy zawodów, które odbędą się we wtorek 11 lutego w hali Atlas Arena.

Kendricks w ubiegłym roku wywalczył w Dausze złoty medal mistrzostw świata wynikiem 5,97 m, a dwa lata wcześniej w Londynie sukces w światowym czempionacie zapewnił mu skok na wysokość 5,95 m. Amerykanin jest też brązowym medalistą olimpijskim z Rio de Janeiro, gdzie uzyskał rezultat 5,85 m. Warto jednak wiedzieć, że Kendricks w ubiegłym roku podczas lekkoatletycznych mistrzostw USA w Des Moines triumfował z wynikiem 6,06 m. Wyżej od niego na otwartym stadionie skoczył tylko legenda tej lekkoatletycznej konkurencji Sergiej Bubka, do którego od 25 lat należy rekord świata – 6,14 m.
Konkurs skoku o tyczce w tegorocznym Orlen Cup zapowiada się więc na wielkie sportowe wydarzenie, bo oprócz Kendricksa w zawodach mają wystąpić Polacy Piotr Lisek (posiadacz rekordu Polski 6,02 m), Paweł Wojciechowski (mistrz świata z 2011 roku) i Robert Sobera (mistrz Europy z 2016), Kanadyjczyk Shawn Barber, który w hali skakał już sześć metrów i ma na koncie złoty medal MŚ 2015 z Pekinu, Szwed Armand Duplantis, mistrz Europy z 2018, mistrz Azji Ernest Obiena z Filipin i Grek Emmanouil Karalis.
Wśród polskich i zagranicznych gwiazd Orlen Cup 2020 kibice będą mogli też obejrzeć m.in. kulomiotów Michała Haratyka, Konrada Bukowieckiego oraz jednego z najbardziej utytułowanych zawodników w tej konkurencji Niemca Davida Storla, skoczkinię wzwyż Kamilę Lićwinko, płotkarkę Klaudię Siciarz, halową rekordzistkę świata juniorek, płotkarzy Artura Nogę, Damiana Czykiera, Brytyjczyka Richarda Kilty i Amerykanina Mike’a Rodgersa.
Mityng w Atlas Arenie rozpocznie się we wtorek 11 lutego o godz. 17:00. Rywalizacja odbędzie się w pięciu konkurencjach: biegi na 60 m oraz na 60 m przez płotki kobiet i mężczyzn, pchnięcie kulą kobiet i mężczyzn, skok o tyczce mężczyzn oraz skok wzwyż kobiet.

Sześć metrów Liska

Piotr Lisek poprawił rekord Polski w skoku o tyczce. Podczas mityngu Diamentowej Ligi w Lozannie wygrał wynikiem 6,01 m. To najlepszy w tym roku wynik na świecie.

Drugie miejsce w Lozannie zajął Amerykanin Sam Kendricks, który zakończył konkurs na wysokości 5,95. Trzeci był mistrz Europy z zeszłego roku z Berlina – niespełna 20-letni Szwed Armand Duplantis – 5,81. Paweł Wojciechowski skoczył 5,61 m, co dało mu szóste miejsce. Lisek jest jedynym Polakiem, który skoczył o tyczce sześć metrów. W piątek dokonał tego po raz drugi. Dwa lata temu skoczył 6,00 na zawodach przeprowadzonych w centrum handlowym w Poczdamie i dlatego wynik zaliczany jest jako halowy.

Zawody w Lozannie dobrze wspominać będzie także Kamila Lićwinko. W swoich trzecich zawodach po macierzyńskiej przerwie skoczyła wzwyż 1,94 m i wypełniła minimum PZLA na jesienne mistrzostwa świata w Dausze. Ten wynik dał jej piątą lokatę, ale brązowa medalistka mistrzostw świata może być optymistką, bo z konkursu na konkurs prezentuje się lepiej. Niepokonana pozostaje z kolei Maria Lasickiene. Startująca pod neutralną flagą Rosjanka niemal na zawołanie skacze dwa metry. Tym razem zwycięstwo dał jej wynik 2,02 m.

Najlepsze tegoroczne wyniki na świecie pobiegli na dystansie 1500 m Kenijczyk Timothy Cheruiyot – 3.28,77 i na 200 m Amerykanin Noah Lyles – 19,50 s. Aż trzem zawodniczkom udało się zejść poniżej 11 sekund na 100 m. Najlepsza była mistrzyni olimpijska Jamajka Shelly-Ann Fraser-Pryce – 10,74 s. Na tym samym dystansie, ale u panów triumfował Amerykanin Justin Gatlin – 9,92 s. Na 800 m Marcin Lewandowski był ósmy, a i Adam Kszczot dziewiąty.