Będą skakać i rzucać w TVP

Telewizja Polska we współpracy z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki zamierza przeprowadzić cykl nietypowych mityngów, bo organizowanych w warszawskiej siedzibie TVP przy ulicy Woronicza 17. Pierwsza z sześciu imprez „Lekkoatletyczne czwartki – ORLEN TVP Sport Cup” odbędzie się 18 czerwca.

Udział w mityngach zapowiedziały już największe gwiazdy polskiej lekkoatletyki w skoku o tyczce (Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski), skoku wzwyż (Kamila Lićwinko, Sylwester Bednarek) i pchnięcia kulą (Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk). Prezes PZLA Henryk Olszewski zapewnia, że zawodnicy już nie mogą doczekać się tych startów. „To będzie dla nich świetna rozgrzewka przed sezonem, który z powodu pandemii wyjątkowo rozpocznie się w sierpniu, a zakończy w połowie października” – przekonuje sternik naszej „królowej sportu”. Z kolei dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski podkreśla wyjątkowość tego przedsięwzięcia w skali Europy. „W niestandardowych czasach trzeba czasami podejmować niestandardowe działania. Na razie zaplanowaliśmy sześć mityngów, ale liczymy, że nasz pomysł spotka się z zainteresowaniem widzów. Jeśli pomysł chwyci, nie wykluczamy, że zagości na stałe na naszych antenach” – przyznał Szkolnikowski.
O szczegółach więcej powiedział natomiast wiceprezes PZLA Sebastian Chmara. „Robimy coś takiego po raz pierwszy, ale wszystko będzie wyglądało profesjonalnie. Na parkingu przed siedzibą Telewizji Polskiej odbędą się zawody w skoku o tyczce i pchnięciu kulą, natomiast w studiu numer 1 skok wzwyż. Wierzymy, że wszystko się uda, chociaż to wielkie wyzwanie, bo nikt jeszcze nie próbował przenosić lekkoatletycznych zawodów na taką skalę do siedziby telewizji” – stwierdził Chmara.
Na razie nie ma szans, żeby mityngi odbywały się z udziałem kibiców, więc PZLA zabiega chociaż o to, żeby zapewnić wstęp na zawody przedstawicielom innych mediów. Pierwsze czwartkowe zawody przed budynkiem Telewizji Polskiej na żywo transmitowane będą na antenie TVP Sport.
Dla kulomiotów i tyczkarzy starty w takich nietypowych miejscach nie są nowością. Dla Kamili Lićwinko skakanie w studio telewizyjnym będzie nowym doświadczeniem. „Przez kontuzję straciłam część sezonu halowego, potem była przymusowa przerwa z powodu koronawirusa, więc jestem spragniona startów i rywalizacji. Nie mogę już doczekać się udziału w tym projekcie. O swoja formę jestem spokojna” – zapewnia halowa mistrzyni świata z 2014 roku.