Skazani za propagowanie komunizmu

Czworo działaczy Komunistycznej Partii Polski zostało skazanych 31 marca 2016 roku przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej za propagowanie ideologii komunistycznej na łamach pisma „Brzask” oraz partyjnej stronie internetowej na kary 9 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania przymusowej, nieodpłatnej pracy społecznej oraz na kary grzywny.
Ten prowokacyjny wyrok zapadł na podstawie procedury nakazowej, bez obecności stron, stosowanej zwykle do wykroczeń, w których wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Sąd nawet nie przeprowadził standardowego postępowania procesowego, opierając się jedynie na akcie oskarżenia. Oskarżeni nie mieli nawet prawa do obrony. Skazani złożyli już sprzeciw od wyroków w trybie nakazowym domagając się rozpatrzenia sprawy w normalnym trybie.
Działaczom KPP postawiono zarzut z artykułu 256§1 kodeksu karnego: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
Wcześniejsza próba nowelizacji tego artykułu poprzez dodanie zakazu prezentowania symboliki komunistycznej spotkała się ze sprzeciwem w kraju i za granicą. 19 lipca 2011 roku została unieważniona przez Trybunał Konstytucyjny jako ograniczająca wolność słowa.
Oskarżenie działaczy KPP o promowanie totalitarnego ustroju państwa jest kolejną próbą zrównywania komunizmu z faszyzmem i zakazania w ten sposób działalności komunistycznej.
Sprawę zapoczątkował donos posła PiS Bartosza Kownackiego z 2013 r. Wówczas prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Postępowanie wznowione na podstawie tego donosu przyspieszyło bieg pod koniec ubiegłego roku – po wyborach wygranych przez PiS. 31.12.2015 roku Prokuratura Rejonowa w Katowicach skierowała do Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej akt oskarżenia przedstawiający zarzut w brzmieniu: „publicznie propagował totalitarny ustrój państwa, w ten sposób, że wchodząc w skład zespołu redakcyjnego czasopisma „Brzask” zamieszczał na jego łamach treści, odwołujące się bezpośrednio do idei komunistycznego ustroju państwa oraz marksizmu i leninizmu, publikowane następnie na stronie internetowej www.kompol.org, co w kontekście doświadczeń historycznych jest zaprzeczeniem wartości demokratycznych…”, czyli za statutową działalność legalnej partii politycznej.
Dla sprawy istotne jest również upolitycznienie instytucji prokuratury poprzez jej podporządkowanie Ministrowi Sprawiedliwości – Zbigniewowi Ziobro z PiS, mianowanemu Prokuratorem Generalnym.
Wymiar sprawiedliwości w sposób jawny zupełnie inaczej traktuje skrajną prawicę. W tym samym czasie, gdy skazano członków redakcji „Brzasku”, neofaszyści z ONR swobodnie demonstrowali w 82 rocznicę powstania organizacji na ulicach Białegostoku. Na demonstracji nieśli sztandary z symbolem falangi i wzywali do rozprawy z wrogami politycznymi, czyli bezpośrednio nawiązywali do faszyzmu. Pomimo tego Ministerstwo Obrony planuje uzbrojenie neofaszystów w ramach struktur obrony terytorialnej. Wcześniej częstochowski sąd uniewinnił człowieka handlującego rasistowskimi koszulkami, nie dopatrując się w tym naruszenia wspomnianego art. 256 kk. Ostatnio Minister Sprawiedliwości oraz Prokurator Generalny zawiesił wykonanie wyroku wobec nacjonalisty skazanego za napaść na policjanta.
Wyrok na polskich komunistów zbiegł się z uchwaleniem 1 kwietnia przez Sejm ustawy „o zakazie propagowania komunizmu”, która zmusza samorządy do zmiany nazw ulic i innych obiektów kojarzących się z komunizmem i historią PRL, przez co uderza w tradycje ruchu robotniczego. W tym samym czasie Instytut Pamięci Narodowej tworzy rejestr oraz domaga się od samorządów likwidacji pomników żołnierzy radzieckich oraz innych związanych z komunizmem. Dewastacja i likwidacja pomników świadectw historii oraz jej fałszowanie jest właśnie przejawem faszystowskich praktyk.
Burżuazyjny rząd łudzi się, że zastraszy KPP poprzez represje, a antykomunistyczna kampania przyniesie mu korzyści. Żądamy zakończenia antykomunistycznych represji, a także zniesienia ustawy dekomunizacyjnej oraz zaprzestania fałszowania historii.
Ręce precz od KPP!

Skończysz siedzieć – założą ci obrożę

Nasze Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało przepisy, pozwalające nakładać w Polsce obrożę elektroniczną na nogę sprawcy, który już wyszedł z więzienia.

 

W naszym kraju popełnia się coraz mniej przestępstw, ale pod rządami PiS w aresztach i zakładach karnych przebywa coraz więcej ludzi.
W latach 2015–2017 liczba przestępstw spadła z 799 779 do 753 963. W tym samym czasie, po długim okresie spadku, liczba osób w zakładach karnych wzrosła z 70 836 w 2015 r. do 73 822 w 2017. Natomiast tymczasowo aresztowanych – z 4162 do 7239.

 

Żeby mogli iść siedzieć

Ministerstwo Sprawiedliwości widząc problem rosnącej liczby skazańców, podjęło działania by mogli oni możliwie sprawnie odsiadywać swoje wyroki – i nie musieli czekać na wolności, aż w zakładzie karnym zwolni się miejsce (co się niekiedy czasem zdarza, a czas oczekiwania na pryczę w celi sięga kilku tygodni).
Dlatego właśnie kierownictwo resortu sprawiedliwości coraz częściej stosuje wobec skazanych nakładanie obroży elektronicznej na nogę. Formalnie, o takie metodzie karania decyduje nie resort sprawiedliwości, lecz tzw. niezawisłe sądy, ale to na jedno wychodzi.
Skazaniec z obrożą na nodze pozostaje poza więzieniem, a jego poruszanie się jest śledzone elektronicznie. Dzięki temu w naszych zakładach karnych znajdzie się miejsce dla rosnącej z roku na rok liczby więźniów.
Nasza władza korzysta z przodujących technologii światowych (niestety, nie zawsze rodzimych lecz często importowanych), aby jak najskuteczniej karać skazanych obywateli.
„Działający pod nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości System Dozoru Elektronicznego został wyposażony w urządzenia, dzięki którym stał się jednym z najnowocześniejszych takich systemów na świecie” – zawiadamia w swoim komunikacie resort sprawiedliwości.

 

Przodujemy w świecie

– Mamy znakomite narzędzie, które jest około 10 razy tańsze niż odbywanie przez skazanych kary w zakładzie zamkniętym. A na przykład ludzie niepłacący alimentów, dzięki temu systemowi mogą zarabiać, czyli takie rozwiązanie przyczynia się do spłacania ich zobowiązań – cieszy się Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który zajmował się pracami legislacyjnymi dotyczącymi dozoru elektronicznego skazańców, wielce zasłużył się dla poszerzenia stosowania tej metody karania w Polsce. – W 2015 roku przystąpiliśmy do odbudowy systemu, który był w zapaści – podkreśla wiceminister. Zwraca on też uwagę na skuteczność takich rozwiązań, czyli niewielki odsetek powrotu na drogę przestępczą przez noszących te urządzenia.
W istocie, osoba z obrożą na nodze unika popełniania przestępstw, bo wie, że jest cały czas namierzana i może w każdej chwili znaleźć się w rękach policji.
Ministerstwo Sprawiedliwości z dumą podkreśla, że niemałe, ale konieczne inwestycje w sprzęt, sprawiły iż polski System Dozoru Elektronicznego skazańców osiągnął najwyższy poziom technologiczny.

 

Odsiedział – dostanie obrożę

Do użycia gotowych jest w każdej chwili ponad 7 tys. urządzeń monitorujących z obrożami. „Pozwolą one na dokładną kontrolę nad groźnymi przestępcami oraz zapewnią skuteczną ochronę np. ofiar gwałtów” – informuje ministerstwo.
Ta zapowiedź resortu oznacza radykalne rozszerzenie zasięgu stosowania obróż elektronicznych. Zgodnie z prawem, na wolności z obrożą na nodze mogą bowiem przebywać tylko sprawcy lżejszych przestępstw. Groźni przestępcy, w tym gwałciciele, muszą swoje kary zawsze odsiadywać w celach – i wiadomo, że to się nie zmieni, bo Ministerstwo Sprawiedliwości nie zamierza łagodzić polityki karnej.
W jakich sytuacjach więc, groźni przestępcy, jak obiecuje resort sprawiedliwości, będą dokładnie kontrolowani poprzez obroże na nogach?
Najprawdopodobniej, chodzi o to, że obroża elektroniczna na nodze będzie powszechnie stosowana wobec tych groźnych przestępców, którzy już odsiedzą swoje wyroki i wyjdą na wolność. Staną się oni wtedy formalnie wolni, ale wymiar sprawiedliwości nie zamierza oczywiście rezygnować z nadzoru nad nimi.
Będzie więc im nakładana obroża elektroniczna, monitorująca, gdzie w danym momencie przebywają. Na razie nie wiadomo, przez ile lat po zakończeniu odbywania kary, groźni przestępcy będą musieli nosić takie obroże.
Wprowadzenie możliwości przymusowego nakładania obróż elektronicznych na osoby, które odbyły już całą karę i są formalnie wolne, wymaga pewnych zmian w polskim prawie. Zapewne wkrótce zostaną one przyjęte. „Ministerstwo Sprawiedliwości jest gotowe na wejście w życie nowych rozwiązań prawnych, które umożliwiają precyzyjne monitorowanie groźnych sprawców” – informuje resort sprawiedliwości.

 

Gwałciciel nie podejdzie

Resort sprawiedliwości zapowiada, że dzięki dozorowi elektronicznemu będzie można m.in. precyzyjnie monitorować, czy sprawca gwałtu zbliża się do osoby chronionej. Zgwałcona osoba nie będzie już się bać, że gwałciciel już po wyjściu z więzienia znów znajdzie się w jej otoczeniu i będzie ją prześladować.
Nowa regulacja przygotowywana przez resort sprawiedliwości przewiduje, że sąd – na wniosek ofiary gwałtu – będzie musiał zastosować wobec skazanego dodatkowy środek karny w postaci zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego. Zakaz zbliżania się będzie kontrolowany właśnie w Systemie Dozoru Elektronicznego – i jak zapowiada resort, obejmie także przestępców, którzy już wyszli na wolność.
Obecnie obowiązujące przepisy stanowią, że sąd może orzec zakaz zbliżania się do osoby pokrzywdzonej (najczęściej granicą jest 200 metrów). Osoba chroniona otrzymuje lokalizator, który może nosić jak telefon. Urządzenie to wysyła sygnał do Centrali Monitorowania SDE, dzięki czemu na monitorze widać dokładnie miejsce pobytu chronionej osoby. Lokalizator pełni również rolę komunikatora – można przez niego ostrzec o zbliżającym się zagrożeniu. Urządzenie ma przycisk do wezwania natychmiastowej pomocy w razie zagrożenia.
W nowej wersji urządzenie jest mniejsze, bardziej funkcjonalne oraz – co istotne – wyposażone w funkcję obsługi dwóch stref bezpieczeństwa (np. 200 metrów od sprawcy oraz granicy posesji).

 

Śledzony przez całą dobę

Sprawca przestępstwa ma natomiast założoną na nogę bransoletę z nadajnikiem GPS, przypominającą kształtem duży zegarek. Każda próba ingerencji w urządzenie monitorujące jest sygnalizowana do Centrali Monitorowania SDE. Tak samo dzieje się w przypadku rozładowania baterii nadajnika.
Urządzenie wysyła sygnał z miejsca pobytu kontrolowanej osoby. Operator w Centrali Monitorowania SDE za pomocą systemu na monitorze obserwuje przez 24 godziny na dobę, gdzie znajduje się osoba chroniona, a gdzie sprawca.
Gdy tylko operator otrzyma z systemu monitorującego komunikat, że np. odległość między nimi jest mniejsza, niż wyznaczona przez sąd, natychmiast alarmuje osobę chronioną. Wydaje polecenie sprawcy, by zmienił kierunek przemieszczania się. Jeśli ten nie reaguje, operator wzywa policję lub znajdujący się w pobliżu patrol SDE. Nowe urządzenia umożliwiają lokalizację z dokładnością do kilku metrów.
Jak widać z tego opisu, cały system jeszcze niestety nie jest doskonały. W warunkach miejskich odległość kilku metrów całkowicie wystarczy, by sprawca uniknął złapania.
Poza tym, system jest niestety drogi, bo praca operatora, śledzącego przestępcę przez całą dobę, musi sporo kosztować. Można więc między bajki włożyć zapowiedź ministra Zbigniewa Ziobry, iż wydatki na każdego skazańca spadną dziesięciokrotnie

 

Gdy nie można ich zamykać

Bardzo ważna jest też istotna zmiana, która niedawno zaczęła obowiązywać. Groźni sprawcy, poza bransoletą na nodze, będą wyposażani w mobilny rejestrator, za pomocą którego będą im wydawane polecenia.
To nowość wprowadzona przez przygotowaną w Ministerstwie Sprawiedliwości nowelizację ustawy o Służbie Więziennej i ustawy – Kodeks karny wykonawczy. 25 maja 2018 r. została ona podpisana przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę, a 1 czerwca 2018 r. weszła w życie. Skazany, w przypadku którego zastosowano taki rodzaj dozoru, musi nieprzerwanie nosić rejestrator mobilny, odbierać połączenia i udzielać wyjaśnień na żądanie operatora SDE.
Dodatkowe urządzenie ułatwi kontrolę nad skazanymi z zakazem zbliżania się do określonych osób. „Pozwoli też skuteczniej monitorować najgroźniejszych przestępców, którzy po odbyciu długoletniej kary więzienia wychodzą na wolność, ale nadal stanowią potencjalne zagrożenie” – oświadcza resort sprawiedliwości.
Jak podaje Ministerstwo Sprawiedliwości, takich osób, które już zakończyły odbywanie kary i wyszły na wolność, jest obecnie ponad 40. Ich liczba będzie zapewne szybko rosnąć.
Chodzi tu o ludzi, którzy już zakończyli odbywanie kary i wyszli na wolność, ale są zdrowi i nie można ich przetrzymywać w zamkniętym ośrodku pod pozorem leczenia. Jeśli zostanie uznane, że dla społecznego bezpieczeństwa wymagają oni całodobowej kontroli, nałoży im się obrożę na nogę.
Ta sama ustawa przekazuje Służbie Więziennej obowiązek technicznej obsługi SDE. Chodzi o zakładanie i zdejmowanie nadajnika, instalowanie rejestratorów stacjonarnych w domu skazanego (których nie wolno mu usuwać ani demontować), kontrolowanie działania urządzeń i szybkie usuwanie usterek.
Do tej pory zajmowała się tym prywatna firma, wyłoniona w przetargu. Jej pracownicy nie mieli statusu funkcjonariusza, więc w razie potrzeby nie mogli podejmować interwencji wobec skazanego. W przypadku problemów wzywali policję. Teraz policja nie będzie potrzebna, bo jej uprawnienia będzie mieć Służba Więzienna, Przejmuje ona całość zadań związanych z SDE.
„Jest to rozwiązanie korzystne dla bezpieczeństwa obywateli. Prywatna firma może odstąpić od umowy albo upaść. W przypadku państwowej służby nie ma takiego zagrożenia” – informuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

 

Przestępco, utrzymaj się sam

System Dozoru Elektronicznego zapewnia nie tylko ochronę ofiar przestępstw i monitorowanie sprawców. To też szybka i tańsza kara dla skazanych. Miesięczny pobyt skazanego w zakładzie karnym kosztuje około 3100 zł miesięcznie, a jego utrzymanie w warunkach dozoru elektronicznego – zdecydowanie mniej (bo wtedy sam się utrzymuje).
Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości wróciło do sprawdzonych zasad z czasów rządów PO-PSL, zgodnie z którymi skazani za mniej groźne przestępstwa mogą całość kary odbywać poza więzieniami.
Taka forma kary umożliwia skazanym pracę albo kontynuowanie nauki, a także zachowanie więzi rodzinnych. Lepiej też służy resocjalizacji.
Liczba osób objętych Systemem Dozoru Elektronicznego szybko rośnie i zwiększyła w ciągu ostatnich dwóch lat o 3100. Dozór elektroniczny stosowany jest m.in. wobec osób skazanych za niepłacenie alimentów.
Obecnie karę z obrożą elektroniczną na nodze odbywa 5100 osób, przy zaledwie 54 operatorach systemu w Centrali Monitorowania.
Jak informuje resort sprawiedliwości, łącznie dozorem elektronicznym od początku jego istnienia objęto ponad 73 tys. skazanych, a efektywność i skuteczność w wykonywaniu kary wynosi ok. 93 proc, co jest jednym z najwyższych wskaźników w Europie. Jak widać są dziedziny, w których możemy być w czołówce.