Dla tych, co spłacają wcześniej

Ten, kto przed terminem zwróci zaciągnięty kredyt lub pożyczkę, ma prawo odzyskać proporcjonalną część wszystkich opłat, jakie od niego ściągnięto.
Każdy, kto spłacił przed terminem kredyt albo pożyczkę, ma prawo do odzyskania części prowizji i innych opłat. Nie wszyscy o tym wiedzą, tym bardziej, że w przeszłości trzeba było nawet dopłacać niektórym bankom, gdy spłacało się kredyt przed terminem. Firmy finansowe nie są zaś skore, by przypominać swoim klientom, że mają oni prawo do zwrotu części kosztów.
Polskie przepisy są tu jednoznaczne. Art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim stanowi:
„1. W przypadku spłaty całości kredytu przed terminem określonym w umowie, całkowity koszt kredytu ulega obniżeniu o te koszty, które dotyczą okresu, o który skrócono czas obowiązywania umowy, chociażby konsument poniósł je przed tą spłatą. 2. W przypadku spłaty części kredytu przed terminem określonym w umowie, ust. 1 stosuje się odpowiednio”.
Tak więc, instytucje finansowe są zobowiązane oddać proporcjonalną część wszystkich kosztów tym konsumentom, którzy spłacili swe zobowiązania – w całości bądź częściowo – przed umówionym terminem. Tak samo orzekł we wrześniu 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, odpowiadając na pytanie prejudycjalne, skierowane przez polski sąd.
Każda osoba, która zaciągnęła kredyt, może go wcześniej spłacić. W takiej sytuacji kredytodawca musi obniżyć wszystkie koszty takiego kredytu, czyli opłaty, prowizje, koszty ubezpieczenia i je oddać konsumentowi. Zwrot ten powinien być proporcjonalny, tzn. obejmować okres od dnia faktycznej spłaty kredytu do dnia ostatecznej spłaty określonej w umowie. Nie może też zależeć od tego, kiedy kredytodawca faktycznie poniósł te koszty.
O zwrot nierozliczonych części opłat za spłacony wcześniej kredyt lub pożyczkę może się ubiegać osoba, która zawarła umowę po wejściu w życie ustawy o kredycie konsumenckim, czyli po 18 grudnia 2011 r. Terminy przedawnienia roszczeń wynoszą 10 lat dla spłat dokonanych przed 9 lipca 2018 r., a 6 lat – dla spłat dokonanych po tej dacie. W celu odzyskania należnych środków należy złożyć reklamację w instytucji finansowej, która udzieliła pożyczki lub kredytu. – Konsument, który przed terminem spłaci pożyczkę lub kredyt konsumencki, ma prawo odzyskać część wszystkich pobranych opłat proporcjonalnie do skrócenia czasu kredytowania. Kwota zwrotu powinna być obliczona metodą liniową, która jest transparentna i sprawiedliwa – dodaje Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Metoda liniowa polega na tym, że instytucja finansowa dzieli wszystkie koszty pozaodsetkowe przez liczbę dni kalendarzowych, w których miała obowiązywać umowa. Wynik mnoży przez liczbę dni, o które skrócono okres kredytowania – i tę kwotę oddaje konsumentowi.
Czasem niestety nie oddaje. Prezes UOKiK wydał już decyzje wobec 22 firm pożyczkowych, które nieprawidłowo rozliczały się z konsumentami po wcześniejszej spłacie przez nich kredytu konsumenckiego. Ostatnio szef UOKiK zobowiązał spółkę Provident Polska do zmiany sposobu rozliczeń z byłymi i obecnymi klientami. Decyzja ta dotyczyła właśnie błędnych rozliczeń z konsumentami, którzy spłacili pożyczki przed umówionym terminem. Provident z obniżenia kosztów wyłączał bowiem, wbrew przepisom, opłatę przygotowawczą i prowizję.
Zgodnie z decyzją szefa UOKiK, Provident Polska w przypadku przedterminowej spłaty pożyczki zwróci konsumentom – wyliczoną zgodnie z metodą liniową – proporcjonalną część wszystkich kosztów, w tym prowizji i opłaty przygotowawczej. W przypadku wcześniejszej częściowej spłaty podstawą do rozliczenia będzie kwota nadpłaty netto (po obniżeniu jej o ewentualną sumę niedopłat).
Ponadto, Provident ma usunąć skutki naruszenia praw konsumentów. Dotyczy to osób, które spłaciły przed terminem pożyczkę w okresie między 16 maja 2016 r. a datą uprawomocnienia się decyzji prezesa UOKiK (co jeszcze nie nastąpiło). Spółka poinformuje ich, że mogą wystąpić o zwrot proporcjonalnej części pobranych opłat, a potem odda im te pieniądze. Podjęła się też weryfikacji rozliczeń i ewentualnej dopłaty w przypadkach, gdy klient złożył wcześniej reklamację i w efekcie odzyskał jedynie części należnej kwoty.
Wcześniej w tym roku, oprócz Providenta, prezes UOKiK zobowiązał do zmiany praktyk i usunięcia skutków naruszeń także spółkę Monedo Polska (dawniej Kreditech Polska). Musi ona powiadomić wszystkich swoich klientów, którzy przed terminem spłacili pożyczki i nie zostali właściwie rozliczeni z prowizji, o możliwości złożenia reklamacji, a następnie zwrócić im pieniądze. Ta decyzja już się uprawomocniła.

Już nie na łasce i niełasce banków

Los kredytobiorcy, który wpadł w kłopoty, przestał wreszcie zależeć od widzimisię menadżerów bankowych. Przynajmniej na trzy miesiące.

Rządowa tarcza antykryzysowa numer 4,0 wprowadziła możliwość uzyskania wakacji kredytowych. Takie wakacje są rozwiązaniem, funkcjonującym w naszym kraju już od wielu lat, lecz do tej pory ich uzyskanie zależało od widzimisię i łaskawości szefostwa banku, w którym zaciągnęło się kredyt. Od ponad miesiąca wakacje kredytowe są już elementem polskiego prawa, a banki w Polsce nie mogą odmówić ich przyznania.
„Mamy świadomość, że banki już wcześniej oferowały możliwość zawieszenia spłat rat kredytu. Jednakże przedstawiane przez nie oferty nie były jednolite. Ponadto nie zawsze i nie każdy dany bank oferował kompleksowe i bezpłatne rozwiązanie. Dlatego też została podjęta decyzja o odgórnej regulacji tego zagadnienia” – informują przedstawiciele rządu.
Ta „odgórna regulacja” polegała na przyjęciu przepisów, które w ramach wakacji kredytowych daje prawo do zawieszenia na okres do trzech miesięcy wykonanywania umowy kredytów konsumenckich, hipotecznych oraz wszelkich innych kredytów w rozumieniu ustawy prawo bankowe. Zawieszona zostaje spłata zarówno części kapitałowej, jak i odsetkowej.
W tym okresie kredytodawca nie może naliczać ani pobierać odsetek, ani żadnych innych opłat, z wyjątkiem tych z tytułu składek za umowy ubezpieczenia powiązane z umową kredytu.
Nowe przepisy dotyczą jednak nie każdego, kto by chciał z takiego zawieszenia spłat skorzystać, lecz odnoszą się tylko do osób najbardziej potrzebujących – czyli takich, które po dniu 13 marca 2020 r. straciły pracę lub inne główne źródło dochodu. Zawieszenie spłaty następuje automatycznie z chwilą doręczenia kredytodawcy stosownego wniosku. Konsument sam zdecyduje, czy zawiesi spłatę na jeden, dwa czy trzy miesiące.
Według szacunków, przepisy mogą łącznie umożliwić uzyskanie wakacji kredytowych przez osoby, które zaciągnęły ok. 3,7 mln kredytów konsumenckich oraz 0,5 mln kredytów hipotecznych (tu w grę wchodzą znacznie wyższe kwoty niż w przypadku kredytów konsumenckich).
Rząd ocenia, że w zależności od scenariusza dotyczącego sytuacji na rynku pracy, wakacje kredytowe łącznie przyniosą korzyść dla gospodarstw domowych na poziomie od około 1 do 1,5 mld zł – choć przecież o faktycznych korzyściach finansowych trudno tu mówić, gdyż kredyty i tak trzeba będzie spłacić, tyle, że najwyżej o trzy miesiące później.
Rzeczywistym ułatwieniem jest natomiast to, że los kredytobiorcy, który wpadł w kłopoty, nie zależy już od łaskawości menadżerów bankowych. Przynajmniej przez trzy miesiące. Wedle oceny Związku Banków Polskich, do połowy lipca wpłynęło ponad 230 tys. wniosków o wakacje kredytowe. -To rozwiązanie nie ma charakteru stałego i wyważa interesy kredytobiorców oraz kredytodawców. Nie jest też skierowane do wszystkich kredytobiorców, ale jedynie do tych, którzy najbardziej ucierpieli w wyniku rozprzestrzeniania się COVID-19 – podkreśla podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Marek Niedużak.
Mechanizm wakacji kredytowych nie budzi natomiast aprobaty części polskich przedsiębiorców – oczywiście zwłaszcza tych, którzy są związani z branżą bankową. Organizacja Business Centre Club wskazuje na możliwe, negatywne skutki tych rozwiązań dla bankowości spółdzielczej.
Zdaniem BCC, istotą wakacji kredytowych jest to, iż każdy kredytobiorca posiadający zadłużenie z tytułu kredytu ma prawo do odroczenia terminu spłaty swoich zobowiązań na okres do 3 miesięcy, informując jedynie bank o zamiarze skorzystania z tego rozwiązania, podając jako powód utratę pracy lub innego źródła dochodów.
Jak wskazuje BCC, oznacza to, że tak naprawdę o zastosowaniu tego rozwiązania decyduje wyłącznie jedna strona umowy. Przesunięcie spłat powodować zaś będzie utratę przychodów odsetkowych banków spółdzielczych, co jest szczególnie istotne dla tego sektora w tak trudnym 2020 r.
BCC uważa, że przy korzystaniu z wakacji kredytowych powinny obowiązywać pewne ograniczenia. Z takiego prawa nie powinni bowiem korzystać klienci, którzy już wcześniej mieli kłopoty ze spłatą kredytów. To rozwiązanie nie powinno mieć również zastosowania wobec zadłużenia z tytułu kredytów odnawialnych i kart kredytowych. Dochodzić może bowiem do sytuacji, że klient zwiększy swoje zadłużenie – i od razu skorzysta z wakacji kredytowych. Gdy wielu kredytobiorców wpadnie na taki pomysł, sytuacja ich wierzycieli (czyli banków) znacznie się pogorszy.
Można powiedzieć, że ewentualne kłopoty bankierów nie muszą obchodzić kredytobiorców. Z dugiej jednak strony, i dla dłużników, i dla całej naszej gospodarki lepiej byłoby, gdyby sektor bankowy zachował stabilność finansową.

Jak się zarabia na epidemii

Bankierzy opowiadają jak pomagają, udzielając wakacji kredytowych. Tyle, że te wakacje mogą bardzo zaszkodzić klientom. „Oczekuję większej wrażliwości ze strony sektora bankowego i natychmiastowej zmiany niektórych praktyk” – mówi Tomasz Chróstny, szef UOKiK.

Ponieważ przykład idzie z góry, więc i banki komercyjne działające w Polsce uznały, że będą się chwalić – na wzór rządu Prawa i Sprawiedliwości, którego główna aktywność wyraża się właśnie w przechwałkach i uprawianiu propagandy sukcesu.
Bankierzy zaczęli zatem opowiadać o swej działalności …społecznej dla dobra klientów. To się nieco kłóci z ich wizerunkiem w Polsce, bo co jak co, ale empatia i bezinteresowna pomoc drugim, to coś, czego rzadko możnaby się spodziewać po bankach w Polsce. A jednak bankierzy, ustami Związku Banków Polskich, wiele mówią o swych działaniach pomocowych, podejmowanych zarówno przez wielkie banki, jak i te drobne, spółdzielcze. Chodzi tu zwłaszcza o wakacje kredytowe oraz udzielanie preferencyjnych (dzięki państwowym gwarancjom) kredytów dla przedsiębiorstw.
Jak wiadomo, wakacje kredytowe polegają na zawieszeniu rat na pewien czas. Konsument może zawiesić spłatę całej raty, samego kapitału bądź wyłącznie odsetek. I okazuje się, że takie przyznawanie wakacji kredytowych, którymi chwalą się banki w Polsce, bywa raczej próbą oszwabiania klientów, niż pomagania im.
Jak bowiem wynika z obserwacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz z otrzymanych sygnałów konsumentów, w niektórych bankach spłata zostaje odroczona w czasie, ale – w oparciu o zawarty aneks – odsetki należne za okres zawieszenia spłaty dodawane są do całkowitej kwoty kredytu i od tej sumy banki obliczają kolejne odsetki. „Ten sposób kapitalizacji rat odsetkowych wiąże się z dodatkową opłatą po stronie kredytobiorców” – jednoznacznie stwierdza UOKiK.
– Takie działanie banków jest kolejną próbą wykorzystania i tak trudnej sytuacji konsumentów. Celem wakacji kredytowych jest wsparcie kredytobiorców mających przejściową trudność w regulowaniu płatności. Niestety, dwukrotne naliczenie odsetek może pogorszać ich sytuację ekonomiczną, zaś sam mechanizm kapitalizowania odsetek nie zawsze jest prawidłowo prezentowany konsumentowi – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Ze skarg wpływających do urzędu wynika również, że konsumenci mogą nie być w wystarczający sposób informowani o warunkach finansowych, na jakich decydują się na odroczenie spłaty rat kredytów. Klient powinien mieć przed zawarciem aneksu pełną wiedzę, jak wpłynie to na wysokość pozostałych do spłaty zobowiązań finansowych i ile faktycznie może kosztować go skorzystanie z wakacji kredytowych, oferowanych przez banki w czasie epidemii.
Konsumenci powinni zostać również poinformowani o prawie do odstąpienia od aneksu w terminie 14 dni – i kontynuowania umowy na dotychczasowych warunkach, jeśli np. dojdą do wniosku, że skorzystanie z wakacji kredytowych im się nie opłaca lub też nie pogorszyła się tak ich sytuacja finansowa, jak pierwotnie przypuszczali. Ważne jest również to, aby banki nie wymagały przy tej okoliczności osobistej wizyty w placówce celem rezygnacji z aneksu, jeżeli nie była ona wymagana przy jego zawarciu.
W związku z tymi wszystkimi nieprawidłowościami, prezes UOKiK sprawdzi czy banki rzetelnie informują konsumentów o skutkach zawarcia aneksu i nie utrudniają możliwości odstąpienia od niego. Wszczął też postępowanie wyjaśniające, w którym sprawdza zasady oferowania wakacji kredytowych przez banki.
– Wiele osób w związku z epidemią koronawirusa jest w trudnej sytuacji finansowej i korzysta z odroczenia spłaty rat kredytowych. Jest to oferta banków, z którą mogą się wiązać późniejsze problemy dla konsumentów. Otrzymane przez Urząd sygnały wskazują, że niektóre banki próbują wykorzystywać trudną sytuację, w jakiej znaleźli się klienci. Oczekuję większej wrażliwości ze strony sektora bankowego i natychmiastowej zmiany niektórych praktyk – dodajeTomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Urząd wezwał zatem banki do przekazania dokumentów i informacji dotyczących oferowanych warunków wakacji kredytowych, by przeanalizować otrzymywane odpowiedzi.
Odroczenie rat możliwe jest po podpisaniu przez konsumenta specjalnego aneksu. Wątpliwości prezesa UOKiK budzi zawieranie przez banki w aneksach postanowień, które w przyszłości mogą powodować trudności w dochodzeniu przez kredytobiorcę praw przed sądem (np. w sytuacji żądania unieważnienia umowy kredytowej).
Postanowienia sugerują, że konsument złożył oświadczenie o uznanie określonej kwoty zadłużenia. Takie oświadczenie nie ma związku z odroczeniem spłaty rat ze względu na trudności wywołane epidemią. Zdaniem prezesa UOKiK, wymusza ono na słabszej stronie umowy złożenie oświadczenia nie mającego bezpośredniego związku z celem podpisania aneksu, którym jest odroczenie spłaty kredytu.
Do urzędu docierają również informacje o tym, że banki mogą interpretować samo podpisanie aneksu jako uznanie długu przez konsumenta. Konsekwencją tego mogłoby być w przyszłości wykorzystywanie zawarcia przez konsumenta aneksu do przerwania biegu przedawnienia roszczeń. Zdaniem prezesa UOKiK jest to nieuprawniona interpretacja. Zamiarem obu stron jest bowiem odroczenie spłaty kredytu – a nie uznanie długu przez konsumenta czy pozbawienie się przez niego w przyszłości możliwości kwestionowania ważności umowy kredytowej.

– Nie zgadzam się, że podpisanie aneksu dotyczącego zawieszenia spłaty rat kredytu może być traktowane jako uznanie długu. Wykorzystanie aneksów jako sposobu wymuszenia na konsumencie uznania długu oceniam, szczególnie w obecnej sytuacji, jako niedopuszczalne. Takie działanie może podważać zaufanie konsumentów do całego sektora bankowego. Instytucje finansowe, w tym szczególnie trudnym czasie epidemii, powinny wykazać się troską o swoich klientów i oferować im realne wsparcie, a nie zabezpieczać swoje partykularne interesy i pomnażać zyski – zarzuca polskim bankierom Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Szef UOKiK wezwał również Związek Banków Polskich oraz banki komercyjne do zajęcia jednoznacznego stanowiska, że nie będą w przyszłości wykorzystywać na szkodę klientów aneksów dotyczących wakacji kredytowych, zawieranych w czasie epidemii – np. jako okoliczność powodującą przerwanie biegu przedawnienia roszczeń banków.
Urząd apeluje też do wszystkich konsumentów, by zanim zdecydowali się odroczyć spłatę rat, przeczytali dokładnie aneks przed akceptacją. Niech zapoznają się zwłaszcza z harmonogramem spłaty kredytu oraz wysokością rat przewidzianych po ustaniu wakacji kredytowych – i przemyślą, czy to rozwiązanie jest dla nich korzystne.