I w koło Macieju

Straszą tymi uchodźcami i straszą. I nie dociera do nich, że nawet żelazny elektorat powoli staje się elektoratem zażenowanym.

 

Już chyba tylko Beata Mazurek broni spotu „Bezpieczny samorząd”, chociaż piekło zamarzło a prosiaki zaczęły fruwać w momencie, kiedy okazało się, że prymitywną nagonką na uchodźców zniesmaczony był nawet Krzysztof Bosak. Ok, od biedy można jeszcze uznać, że jego oburzenie jest dyktowane wymogiem chwili, żeby przywalić PiS-owi w chwilowo miękkie podbrzusze.
Stwierdzenie, że Adam Bodnar jest napędzany nienawiścią do PiS też nikogo raczej nie zaskoczyło. Ale jak wytłumaczyć oburzenie szefa Ordo Iuris Jerzego Kwaśniewskiego? Jak wytłumaczyć gniew Justyny Śliwowskiej, wmontowanej w materiał dziennikarki TVP Info, która zażądała usunięcia swojego wizerunku ze spotu? Jak wytłumaczyć krytyczne komentarze własnych ministrów – Gowina, Emilewicz?

Beata Mazurek wczoraj wydała kuriozalne oświadczenie, w którym podniosła absurd całej sytuacji do sześcianu. Rzeczniczka partii dowodzi mianowicie, że w spocie jedynie napiętnowano niebezpieczne działania samorządowców PO-PSL, którzy podpisali „Deklarację prezydentów o współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich w dziedzinie migracji”. Deklarację tę rzeczywiście podpisało swojego czasu 12 prezydentów: Warszawy, Białegostoku, Bydgoszczy, Krakowa, Lublina, Katowic, Gdańska, Poznania, Łodzi, Rzeszowa, Wrocławia oraz Szczecina. Sprawdziłam: w niemal wszystkich tych miastach opozycyjni bądź bezpartyjni kandydaci wygrali właśnie w pierwszej turze. Wyjątkami są Adamowicz, Krzystek i Majchrowski, którzy szykują się do zwycięstwa w drugiej. Biorąc pod uwagę ten stan rzeczy, oświadczenie Beaty Mazurek powinno skłonić ogólnopolskie redakcje do uruchomienia nagrody już nie tylko w kategorii „złotych ust”, ale w kategorii specjalnej dla rzeczników prasowych, którzy przypadkiem spuścili bombę na siedzibę własnej instytucji.

Według Wirtualnej Polski przez straszenie zamieszkami, gwałtami i miasteczkami namiotowymi ku czci Allacha PiS stracił przewagę w 2-3 sejmikach, a w partii trwa teraz „szukanie winnych”. Ale winny tak naprawdę jest jeden: to premier Morawiecki. Jeżeli prawdą jest informacja ujawniona przez WP, że za klip odpowiadają byli właściciele spółki Solvere, zatrudnieni w KPRM Anna Plakwicz i Piotr Matczuk, to cała sprawa jest grubym skandalem. Matczuk jest obecnie szefem Centrum Informacyjnego Rządu, a Plakwicz – departamentu obsługi medialnej. Zajmowała się nimi prokuratura i CBA, kiedy okazało się, że krążą pomiędzy sektorem rządowym i prywatnym, jako naczelni PR-owcy prawicy na państwowych zleceniach. Dziś informatorzy WP twierdzą, że mają dowody na ich zaangażowanie w spot w postaci korespondencji ze sztabem wyborczym. Ponoć właśnie zapoznaje się z nimi Jarosław Kaczyński, natomiast wyborcom do dziś nie było dane dowiedzieć się, kto de facto jest twórcą rasistowskiego chłamu, bo rzeczniczki, zarówno rządu, jak i partii pytane o nazwiska solidarnie nabierają wody w usta.

Anna Plakwicz w mediach społecznościowych ogłosiła, że „nie potwierdza”, jakoby spot wymyśliło „byłe Solvere”. Czy w takim razie Wirtualna Polska kłamie? Jaki jest rzeczywisty udział rządowych spin doktorów w rasistowski wykwit? Jaki jest wreszcie udział samego Morawieckiego? Czy o sprawie wiedział? Czy może sam wskazał „fachowców?”. Czas, by wyjaśniono to nie tylko na dywaniku u prezesa.

Spot do prokuratury

Adam Bodnar wystąpił do prokuratury o wszczęcie śledztwa dotyczącego spotu wyborczego PiS mającego „jednoznacznie antyuchodźczy i antymuzułmański charakter”. Rzecznik twierdzi, że spot spełnia przesłanki „nawoływania do nienawiści na tle rasowym”.

 

„W ocenie RPO film ten, zgodnie z zamierzeniem autorów, miał przedstawić społeczność migrantów, a przede wszystkim uchodźców pochodzących z krajów arabskich i wyznających religię muzułmańską w negatywnym świetle i zmierzał do wywołania u odbiorców lęku oraz niechęci wobec tej społeczności” – poinformował rzecznik na swojej stronie internetowej. Dlatego też „RPO wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Warszawie o wszczęcie z urzędu postępowania w kierunku ustalenia, czy spot nie miał na celu wzbudzenia wśród odbiorców nienawiści lub innych silnych negatywnych emocji wobec migrantów, uchodźców, osób pochodzenia arabskiego i wyznawców islamu, a tym samym czy nie doszło do popełnienia przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści ze względu na pochodzenie narodowe, etniczne lub wyznanie”.
W swoim zawiadomieniu Bodnar podkreślił, że z roku na rok wzrasta liczba przestępstw motywowanych nienawiścią, w związku z tym przekaz zawarty w spocie wyborczym PiS jest szkodliwy i może spełniać przesłanki art. 256 par. 1 Kodeksu karnego („kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”).
Jest już oczywiście reakcja rządzących. Beata Mazurek stwierdziła: – To już zaczyna być nudne, głównym zajęciem Rzecznika Praw Obywatelskich jest tylko walka z PiS. Zarzuty RPO są nieprawdziwe i mało poważne, spot PiS dotyczący uchodźców zawierał prawdę i mówił o planach PO w kwestii sprowadzenia imigrantów.