PKO Ekstraklasa: Już zamykają stadiony

W weekend po przerwie do gry wraca nasza piłkarska ekstraklasa. Mecze 7. kolejki odbędą się przy zaostrzonym reżimie sanitarnym, a spotkanie Stali Mielec z Wisłą Kraków zostanie rozegrane bez publiczności.

W związku z tym, że cały kraj znalazł się w żółtej strefie, stadiony będą mogły być wypełnione maksymalnie w 25 procentach. Na niektóre obiekty kibice w ogóle mogą nie zostać wpuszczeni. Taka sytuacja już ma miejsce w Mielcu. W niedzielę Stal zagra z Wisłą Kraków przy pustych trybunach. Powodem jest to, że powiat mielecki znalazł się w tzw. strefie czerwonej zagrożenia epidemicznego. Wzrost liczby zakażeń w całym kraju może jednak listę zamkniętych stadionów znacznie wydłużyć.
Zestaw par 7. kolejki PKO Ekstraklasy. Sobota: Cracovia – Piast Gliwice, godz. 15:00; Górnik Zabrze – Raków Częstochowa, godz. 17:30; Jagiellonia Białystok – Lech Poznań, godz. 20:00. Niedziela: Wisła Płock – Śląsk Wrocław, godz. 12:30; Stal Mielec – Wisła Kraków, godz. 15:00; Legia Warszawa – Zagłębie Lubin, godz. 17:30. Poniedziałek: Podbeskidzie Bielsko-Biała – Warta Poznań, godz. 18:00; Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin, godz. 20:30.

Koniec sezonu w I lidze

W minioną sobotę zakończyły się rozgrywki w I lidze piłkarskiej. Pierwsze miejsce zajęła Stal Mielec, która dzięki wygranej 4:1 z Chojniczanką oraz porażce Podbeskidzia 0:1 z Chrobrym Głogów, na finiszu wyprzedziła bielszczan w tabeli. Oba zespoły już wcześniej zapewniły sobie bezpośredni awans do ekstraklasy. Z ligi spadły Olimpia Grudziądz, Chojniczanka Chojnice i Wigry Suwałki.

Przed ostatnią, 34. kolejką I ligi liderem tabeli była drużyna Podbeskidzia, która wyprzedzała Stal o jeden punkt. W sobotę doszło do zmiany prowadzącego, bo mielczanie rozbili u siebie zdegradowaną już wcześniej Chojniczankę 4:1 i z dorobkiem 67 punktów zajęli ostatecznie pierwsze miejsce, natomiast bielszczanie ulegli na swoim stadionie Chrobremu Głogów 0:1 i z 65 pkt na koncie skończyli sezon na drugiej pozycji. Głogowianom zwycięstwo w Bielsku-Białej nic ostatecznie nie dało, bo chociaż poprawili swój dorobek do 49 pkt, to zajmująca szóstą lokatę ekipa Bruk-Betu Nieciecza także pokonała na swoim boisku Odrę Opole 1:0 i dzięki temu skończyła rozgrywki z 50. „oczkami” na koncie. Zespół z Niecieczy zajął więc ostatnie z czterech miejsc w barażach o ekstraklasę i już we wtorek 28 lipca zagra na wyjeździe z trzecią w stawce Wartą Poznań (60 pkt), natomiast w drugiej barażowej parze czwarty Radomiak Radom (57 pkt) podejmie u siebie Miedź Legnicę (51 pkt). Oba spotkania transmitowane będą na kanałach sportowych Polsatu. Zwycięzcy tych potyczek zmierzą się w piątek 31 lipca w bezpośrednim meczu, którego zwycięzca w przyszłym sezonie zagra w PKO Ekstraklasie. Jeśli los w tej rywalizacji uśmiechnie się do Radomiaka, to kibice tej drużyny na jej domowe mecze w ekstraklasie będą jeździć do Warszawy na stadion Legii, bo Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN wyraziła zgodę, żeby w roli gospodarza tam radomianie grali mecze w ekstraklasie.
Przed sobotnią kolejką niemal wszystko jasne było już także na dole tabeli. Szanse na utrzymanie nie miały już zdegradowane wcześniej drużyny Wigier Suwałki i Chojniczanki Chojnice, ale Olimpia Grudziądz mogła się jeszcze uratować przed spadkiem. Warunkiem była porażka GKS Bełchatów z GKS Tychy (warunek spełniony, bo tyszanie wygrali 1:0) oraz zwycięstwo Olimpii z Sandecją Nowy Sącz. Tu jednak piłkarze z Grudziądza zawalili sprawę i po remisie 0:0 spadli do II ligi.
Ostateczna kolejność na miejscach od 7. do 18.: 7. Chrobry Głogów (49 pkt), 8. Puszcza Niepołomice (48), 9. GKS Tychy (47), 10. Stomil Olsztyn (46), 11. Zagłębie Sosnowiec (44), 12. Sandecja Nowy Sącz (44), 13. Odra Opole (42), 14. GKS Jastrzębie (410, 15. GKS Bełchatów (40), 16. Olimpia (40), 17. Chojniczanka (30), 18. Wigry (26). W nowym sezonie w I lidze GKS Bełchatów zagra z karą dwóch ujemnych punktów za „naruszenie dyscypliny procesu licencyjnego”.
W nowym sezonie w I lidze zobaczymy w akcji spadkowiczów z ekstraklasy, czyli ŁKS Łódź, Koronę Kielce i Arkę Gdynia oraz trzy zespoły z II ligi. Wiadomo już, że będą to ekipy Górnika Łęczna i Widzewa Łódź, które wywalczyły bezpośrednią promocję zajmując odpowiednio pierwszą i drugą lokatę. Łódzki zespół awansował mimo porażki u siebie ze Zniczem Pruszków 0:1. Niezadowoleni z postawy zespołu kibice Widzewa wygwizdali go, a piłkarzy wulgarnie zwyzywali.O trzecie miejsce premiowane awansem już w najbliższy wtorek powalczą drużyny trzeciego w tabeli GKS Katowice z szóstą Olimpią Elbląg oraz czwartej Bytovii Bytów z piątą Resovią. Zwycięzcy tych meczów zagrają o awans w piątek 31 lipca. Wszystkie trzy spotkania transmitowane będą przez TVP Sport.

Stal Mielec dołączyła do Podbeskidzia

Zespół Podbeskidzia Bielsko-Biała zapewnił sobie awans do ekstraklasy w minioną środę, pokonując w 33. kolejce Odrę Opole 4:3. Dwa dni później osiągnięcie bielszczan powtórzyli gracze Stali Mielec, którzy w ramach 33. kolejki wygrali na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec 3:0. Podbeskidzie zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej po czterech latach przerwy, natomiast mielecka Stal, dwukrotny mistrz Polski, aż po 24 sezony.

Na ten dzień kibice w Mielcu czekali 24 lata, bo tyle czasu minęło od spadku zespołu z ekstraklasy. Stal Mielec to jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów. Dwukrotny mistrz kraju – w sezonie 1972/1973 i 1975/1976, a także wicemistrz z sezonu 1974/1975 roku. W 1976 mielczanie do mistrzowskiego tytułu w lidze dorzucili triumf w Pucharze Polski oraz awans do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Piłkarzami Stali byli w tamtych czasach wybitni reprezentanci Polski, m.in. Andrzej Szarmach, Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak i Jan Domarski.
W wygranym 3:0 spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec gole dla mieleckiego zespołu strzelili Michał Żyro (dwa) oraz Mateusz Mak. Obaj ci piłkarze mają za sobą występy w klubach ekstraklasy – Żyro to były piłkarz Legii Pogoni i ostatnio Korony, natomiast Mak grał w Piaście Gliwice. Po tym zwycięstwie Stal ma na koncie 64 punkty i na kolejkę przed końcem rozgrywek cztery „oczka” przewagi nad trzecią w tabeli Wartą Poznań. Dla przypomnienia – bezpośredni awans do ekstraklasy uzyskują dwa pierwsze zespoły w I lidze, natomiast o trzecie bój w barażach stoczą zespoły, które na koniec rozgrywek zajmą miejsca od trzeciego do szóstego.
Po 33. kolejce było też przesądzone, że zespół Warty zakończy zmagania na trzecim miejscu, bo poznański zespół miał bezpieczną przewagę punktową nad czwartym w tabeli Radomiakiem Radom i piątą Miedzią Legnica. Te dwa zespoły też miały zapewnione udział w barażach o ekstraklasę. Ostatnią niewiadomą było to, która drużyna ostatecznie zajmie szóstą lokatę – szansę na to miały jeszcze Bruk-Bet Nieciecza, Chrobry Głogów, Puszcza Niepołomice i GKS Tychy. Z I ligi już wcześniej spadły Wigry Suwałki i Chojniczanka Chojnice, a ich los wciąż może podzielić jeden z sześciu zespołów – Odra Opole, Olimpia Grudziądz, GKS Bełchatów, GKS Jastrzębie i Zagłębie Sosnowiec.

Podbeskidzie wróciło do ekstraklasy

Podbeskidzie Bielsko-Biała po wygranym w środę 4:3 meczu z Odrą Opole, na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek w I lidze zapewniło sobie awans do ekstraklasy. Zespół z Bielska-Białej prowadzi z przewagą czterech punktów nad drugą w tabeli Stalą Mielec, ale dwa pierwsze zespoły i tak awansują do ekstraklasy bezpośrednio. Podbeskidzie ma już osiem „oczek przewagi nad trzecią Wartą Poznań, a to oznacza, że poznański zespół już bielszczan w dwóch ostatnich ligowych kolejkach wyprzedzić nie zdoła.

Tak więc po czterech latach przerwy ekipa Podbeskidzia Bielsko-Biała wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej, w której wcześniej występowała przez pięć sezonów (2011-2016). Najwyższe miejsce w ekstraklasie, dziesiąte, bielszczanie zajęli w sezonie 2013/2014. W sumie przez pięć sezonów w naszej ligowej elicie rozegrali 171 meczów, z których 48 wygrali, 53 zremisowali, a w 70 ponieśli porażki. Ujemny maja także bilans bramkowy – 196:250.
Trenerem zespołu Podbeskidzia od 18 czerwca 2018 roku jest 39-letni Krzysztof Brede, były piłkarz m.in. Lecha Poznań, Arki Gdynia i Lechii Gdańsk. Karierę trenerską zaczął jako asystent w Lechii i kontynuował w Jagiellonii Białystok, a samodzielnie zadebiutował w tej roli jako szkoleniowiec Chojniczanki Chojnice w sezonie 2017/2018. Podbeskidzie jest dopiero drugą drużyną w jego karierze, którą prowadzi jako pierwszy trener.
O krok od powrotu do ekstraklasy jest też Stal Mielec, dwukrotny mistrz Polski w sezonach 1972/1973 i 1975/1976, wicemistrz w sezonie 1974/1975, finalista Pucharu Polski w 1976 roku oraz ćwierćfinalista Pucharu UEFA w edycji 1975/1976). Mielczanie spadli z najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 1995/1996, a rok później władze klubu na cztery kolejki przed końcem rywalizacji w II lidze wycofały zespół z rozgrywek, a klub rozwiązały.
Reaktywowana pod szyldem KS FKS Stal zespół do rozgrywek szczebla centralnego (na trzeci poziom, czyli do obecnej Ii ligi) wrócił dopiero w 2012 roku, a na bezpośrednie zaplecze ekstraklasy, czyli do I ligi, w sezonie 2015/2016. W obecnych rozgrywkach mielecka ekipa na dwie kolejki przed końcem zmagań zajmuje z dorobkiem 61 pkt premiowaną bezpośrednim awansem do ekstraklasy drugą lokatę i ma cztery punkty przewagi nad trzecią Wartą Poznań.

Wyścig Warty z Podbeskidziem

Na zapleczu naszej piłkarskiej ekstraklasy w minionym tygodniu także wznowiono rozgrywki. W 23. kolejce wszystkie trzy czołowe zespoły, czyli Podbeskidzie Bielsko-Biała, Warta Poznań i Stal Mielec zgodnie wygrały wyjazdowe mecze. Ale już w rozegranej w ten weekend 24. kolejce tempa nie wytrzymali mielczanie, remisując u siebie bezbramkowo z Puszczą Niepołomice.

Prowadzące w tabeli I ligi zespoły Podbeskidzia i Warty nie zmarnowały okazji. Bielszczanie pokonali u siebie Bruk-Bet Nieciecza 1:0, a poznańska drużyna wygrała 2:0 z Olimpią Grudziądz i po 24. kolejkach te dwie ekipy mają na koncie po 49 punktów oraz cztery „oczka” przewagi nad trzecią w tabeli Stalą Mielec. Gwoli przypomnienia – do ekstraklasy bezpośrednio awansują dwa pierwsze zespoły, natomiast o trzecie premiowane promocją do najwyższej klasy rozgrywkowej miejsce zespoły z miejsc 3-6 będą walczyć
w barażach.
Do końca rozgrywek pozostało 10 kolejek, czyli do zdobycia jest 30 punktów, co oznacza, że w tej lidze praktycznie wszystko jeszcze jest możliwe. Warto odnotować, że prowadzące w stawce zespoły Podbeskidzia i Warty stawiają na polskich piłkarzy. W kadrze poznańskiego klubu aktualnie jest tylko jeden obcokrajowiec (Ukrainiec Serhij Napołow), natomiast w kadrze Podbeskidzia pięciu – Słowak Martin Polacek, Ukrainiec Dymytro Baszłaj, Holender Desley Ubbink, Hiszpan Ivan Martin i Chorwat Marko Roginić. Podobnie wstrzemięźliwi w angażowaniu graczy zagranicznych są działacze Stali Mielec, którzy w kadrze mają tylko dwóch cudzoziemców – Słowaka Lukasa Bielaka i Serba Andreję Prokicia.
Mielczanie wciąż mają szanse na dogonienie w tabeli Warty i Podbeskidzia, więc te trzy zespoły będą bić się o bezpośredni awans pewnie do ostatniego tchu, bo baraże mogą okazać się bardzo ryzykowną loterią.
W tej chwili za plecami trzeciej w tabeli Stali (45 pkt) jest grupa zespołów mająca do mielczan ledwie kilkupunktową stratę – Radomiak Radom, Miedź Legnica, GKS Jastrzębie, Olimpia Grudziądz, Bruk-Bet Nieciecza, Sandecja Nowy Sącz, GKS Tychy, Chrobry Głogów, Puszcza Niepołomice, Zagłębie Sosnowiec i Stomil Olsztyn. Z wymienionych ekip każda wciąż ma realne szanse na zajęcie miejsca premiowanego udziałem w barażach.

Restart się udał, teraz pora na ekstraklasę

We wtorek po 76 dniach przerwy wznowiono piłkarskie rozgrywki na polskich boiskach. Restart zapoczątkowały mecze Miedzi Legnica z Legią Warszawa (1:2), a w środę Stali Mielec z Lechem Poznań (1:3) w 1/4 finału Pucharu Polski. W piątek do rywalizacji przystąpią natomiast zespoły ekstraklasy.

Gdy tylko zapadła decyzja o restarcie rozgrywek, wszyscy zaczęli się zastanawiać jak ponaddwumiesięczna przerwa odbije się na formie piłkarzy i poszczególnych drużyn. Pierwsze informacje na ten temat miały dać dwa zaległe spotkania ćwierćfinałowe Pucharu Polski. Legia wyruszyła do Legnicy piętrowym autokarem, w hotelu zajęła dwa piętra, żeby każdy członek ekipy miał pokój tylko dla siebie. Na boisku też respektowano wszystkie wytyczne wprowadzone z powodu pandemii koronawirusa. Regulują one nawet takie drobiazgi, jak to, że z jednej butelki może pić wodę tylko jedna osoba. Wszystkie osoby w strefach technicznych (na ławkach rezerwowych) muszą zasłaniać usta i nos maskami, z wyjątkiem trenerów. Zrezygnowano też z obecności chłopców do podawania piłek. Piłkarze dostali do użytku 24 piłki ustawione wzdłuż linii boiska, ale sami muszą po nie chodzić. Nie będzie też noszowych, a ich obowiązki w razie poważnych kontuzji przejmie obsługa obecnej na meczu karetki pogotowia.
Udane przetarcie Legii i Lecha
W takich też realiach rozegrano mecze w Legnicy i w Mielcu. Starcie dwóch zespołów z PKO Ekstraklasy z czołowymi drużynami I ligi nie przyniosło sensacji. Legia zdominowała zespół Miedzi – jej piłkarze byli szybsi, lepsi technicznie, sprawnie też konstruowali akcje zaczepne, a nawet przewyższali rywali agresywnością. Momentami można było nawet odnieść wrażenie, jakby podopieczni trenera Aleksandara Vukovicia w ogóle nie mieli przerwy w rozgrywkach.
A przecież lider ekstraklasy rozpoczął spotkanie bez swoich kluczowych graczy – Artura Jędrzejczyka i Luquinhasa, zaś w bramce stał wyciągnięty z głębokich rezerw Wojciech Muzyk, bo obaj golkiperzy z podstawowego składu, Radosław Majecki i Radosław Cierzniak, są kontuzjowani. Dopiero czerwona kartka dla stopera Igora Lewczuka za brutalny faul wyrównała nieco siły i dzięki temu gospodarze strzeli nawet kontaktowego gola, ale na wyeliminowanie Legii byli za słabi. Stołeczny zespół awansował więc bez trudu do półfinału Pucharu Polski. Z równą łatwością awans wywalczył też Lech Poznań, który w środę w Mielcu pokonał Stal Mielec 3:1.
Ponieważ już wcześniej awans do tej fazy pucharowych rozgrywek uzyskały zespoły broniącej trofeum Lechii Gdańsk i Cracovii, wiadomo już, że w tym sezonie 24 lipca w finale zmierza się na pewno dwa zespoły PKO Ekstraklasy. W przeprowadzonym w czwartek losowaniu par półfinałowych Cracovia zmierzy się z Legią, a Lech z Lechią. Te mecze zostaną rozegrane 8 lipca i nie będzie rewanżów, zatem Cracovia i Lech mogą uznać losowanie za korzystne.
Ile warte są zwycięstwa Legi i Lecha nad zespołami z niższej ligi, przekonamy się już w sobotę, bo tego dnia w ramach 27. kolejki ligowej „Kolejorz” podejmie legionistów na swoim boisku. I to dopiero będzie prawdziwy sprawdzian aktualnych możliwości obu drużyn oraz faktycznego zainteresowania restartem rozgrywek w Polsce. Oba mecze Pucharu Polski były transmitowane w Polsacie Sport, który pochwalił się, że mecze Miedzi z Legią obejrzało przed telewizorami 170 tysięcy widzów. Dla porównania – średnia oglądalność meczów ekstraklasy przed zawieszeniem rozgrywek w stacjach Canal+, Canal+Sport, nSport i Canal+Sport3 wynosiła 89,5 tys. widzów, zaś rekordową widownię miał rozegrany na inaugurację sezonu mecz ŁKS Łódź z Lechią Gdańsk, który obejrzało 204 tys. telewidzów.
Piłkarze Legii i Lecha jako pierwsi w PKO Ekstraklasie przekonali się jak wyglądają mecze w czasie pandemii. Wszyscy zostali przebadania na obecność koronawirusa, wszyscy mieli wyniki negatywne, zatem nie ma możliwość, aby uczestnicy meczów zarazi się jeden od drugiego. Na razie ryzyko jest minimalne, lecz przecież ta wyselekcjonowana grupa ludzi nie będzie wiecznie tkwić w totalnej izolacji społecznej. Będą wchodzić w kontakty również z ludźmi spoza tej grupy, członkami rodziny, sąsiadami itd. Dlatego wkrótce te wszystkie obostrzenia na stadionach stracą sens, zwłaszcza gdy rząd wyda zgodę na limitowaną obecność kibiców, na co mocno naciska PZPN.
Brakuje jedynie kibiców
I pewnie dopnie celu, zwłaszcza że może podeprzeć się przykładem Węgier, gdzie władze zezwoliły na wznowienie rozgrywek od razu z udziałem kibiców, chociaż w limitowanej liczbie i z obowiązkiem zachowania surowych przepisów sanitarnych. Z jednej strony obecność widzów na trybunach jest kluczowym elementem każdego widowiska piłkarskiego i wszyscy o tym wiedzą. Ale dla wielu zawodników ich brak paradoksalnie wcale nie musi być przeszkodą, wręcz przeciwnie, mogą grać nawet lepiej nie słysząc wyzwisk i nie czując presji widowni. Tego jednak nie wiemy i trzeba poczekać przynajmniej do zakończenia ostatniego spotkania w 27. kolejce, żeby wyrobić sobie w tej kwestii jakiś pogląd. Na razie trzeba przyjąć, że nic jeszcze w ekstraklasie nie zostało przesądzone, nawet sprawa spadku, bo chociaż trzy ostatnie zespoły, ŁKS Łódź, Arka Gdynia i Korona Kielce są teraz w trudnej sytuacji, to każdy zespół w lidze ma jeszcze do zdobycia 33 punkty, zatem każdy scenariusz jest możliwy. Także taki, że Legia, chociaż prowadzi z przewagą ośmiu punktów nad drugim w tabeli Piastem Gliwice, nie powinna jeszcze mrozić szampanów. Z czterech ostatnich spotkań w fazie zasadniczej sezonu, legioniści aż trzy rozegrają na wyjeździe, z Lechem, Wisłą Kraków i Górnikiem Zabrze, a tylko jedno, z Arką Gdynia, u siebie.

Zestaw par 27. kolejki PKO Ekstraklasy:
Piątek: Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa, godz. 18:00; Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin, godz. 20:30.
Sobota: ŁKS Łódź – Górnik Zabrze, godz. 15:00; Piast Gliwice – Wisła Kraków, godz. 17:30; Lech Poznań – Legia Warszawa, godz. 20:00.
Niedziela: Wisła Płock – Korona Kielce, godz. 12:30; Cracovia – Jagiellonia Białystok, godz. 15:00; Lechia Gdańsk – Arka Gdynia, godz. 17:30.

Najpierw Puchar Polski

Jeśli pandemia koronawirusa nie wybuchnie nagle z większą siłą, pierwszy mecz piłkarski po wznowieniu rywalizacji zostanie rozegrany 26 maja w ramach rozgrywek o Puchar Polski.

Zmagania w Pucharze Polski zostały przerwane w fazie ćwierćfinałowej. Przed zawieszeniem rozgrywek udało się rozegrać dwa z czterech meczów. Do kolejnej rundy awans zdążyły wywalczyć zespoły Cracovii (wyeliminowała GKS Tychy) i Lechii Gdańsk (okazała się lepsza od Piasta Gliwice). Do rozegrania pozostały natomiast mecze Miedzi Legnica z Legią Warszawa oraz Stali Mielec z Lechem Poznań. Pierwszy z nich wyznaczono na wtorek 26 maja, drugi odbędzie się dzień później – w środę 27 maja. Oba spotkania rozpoczną się o 20:10, a transmisję z nich Pucharu Polski przeprowadzi Polsat Sport.
Po tym przetarciu do gry wróci PKO Ekstraklasa. Pierwsze mecze 27. kolejki wyznaczono na piątek 29 maja. Zagrają w nich Śląsk Wrocław z Rakowem Częstochowa oraz Pogoń Szczecin z Zagłębiem Lubin, ale hitem będzie sobotni mecz Lecha z Legią. Tę serię gier zakończy poniedziałkowa potyczka Wisły Płock z Koroną Kielce.

Koniec rundy jesiennej w I lidze

Piłkarska I liga zakończyła tegoroczną część sezonu. Po 20 kolejkach nieoczekiwanie liderem jest zespół Warty Poznań, a drugie premiowane bezpośrednim awansem do ekstraklasy miejsce zajmuje Stal Mielec.

Obecny sezon w I lidze jest ciekawszy od poprzednich głównie z tego powodu, że po zmianie formuły rozgrywek przez PZPN szansę na awans do PKO Ekstraklasy mają trzy zespoły, a nie dwa jak poprzednio. Aby powiększyć grono zainteresowanych rywalizacją zespołów, wprowadzono baraże z udziałem czterech drużyn, które na koniec sezonu zajmą miejsca od trzeciego do szóstego. W tej chwili te cztery lokat uprawniające do walki o jedno dodatkowe miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej, zajmują ekipy Podbeskidzia, Radomiaka, Olimpii i Miedzi, ale nie bez szans na włączenie się do rywalizacji w rundzie wiosennej są jeszcze ekipy GKS Tychy i GKS Jastrzębie, a nawet Zagłębia Sosnowiec, Bruk-Betu Nieciecza, Stomilu Olsztyn, Sandecji Nowy Sącz i GKS Bełchatów. Te kluby grały już kiedyś w ekstraklasie i niezmiennie aspirują do odzyskania miejsca w ligowej elicie.
Rywalizacja w I lidze nie cieszy się wielkim zainteresowaniem. Ostatnią w tym roku kolejkę obejrzało mniej widzów (ok. 12,5 tys. widzów), niż jeden mecz w ekstraklasie Legia – Korona (14 000).

Wyniki 20. kolejki:
Warta Poznań – Wigry Suwałki 3:0, Stal Mielec – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1, Chojniczanka Chojnice – Olimpia Grudziądz 1:3, Zagłębie Sosnowiec – Bruk-Bet Nieciecza 1:0, Chrobry Głogów – Miedź Legnica 0:2, Sandecja Nowy Sącz – Puszcza Niepołomice 0:1, Odra Opole – GKS Tychy 0:0, GKS Jastrzębie – Stomil Olsztyn 1:2, Radomiak Radom – GKS Bełchatów 2:0.

1. Warta Poznań          20  40   33:18
2. Stal Mielec               20  38   30:18
3. Podbeskidzie           20  37   36:21
4. Radomiak                20  36   30:23
5. Olimpia                   20   31   34:30
6. Miedź Legnica        20   31   29:26
7. GKS Jastrzębie       20    30   30:25
8. GKS Tychy              20   30   40:29
9. Zagłębie                 20   26   28:31
10. Bruk-Bet               20   26   28:22
11. Stomil Olsztyn     20   26   16:22
12. Sandecja             20    25   28:35
13. GKS Bełchatów   20    24   24:27
14. Puszcza               20   23   15:24
15. Chrobry Głogów 20   20   18:33
16. Odra Opole         20   20   16:25
17. Wigry Suwałki     20   19   17:31
18. Chojniczanka      20   16   27:39