Gabriela Sabatini miała urodziny

Znakomita przed laty argentyńska tenisistka Gabriela Sabatini w minioną sobotę skończyła 50 lat. W 1985 roku jako 15-latka doszła do półfinału wielkoszlemowego French Open, a 11 lat później po wygraniu 27 turniejów singlowych i 13 deblowych niespodziewanie zakończyła sportową karierę. W 2006 roku została przyjęta do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sław.

Gabriela Sabatini w tenisa zaczęła grać, kiedy miała sześć lat. Jej ojciec Osvaldo Sabatini (zmarł w 2016) chciał, by któreś z jego dzieci grało w tenisa. Szybko przekonał się, że córka wykazuje większy talent niż starszy od niej o pięć lat brat. Gabriela pierwszy turniej wygrała mając ledwie osiem lat. Pięć lat później została najmłodszą zawodniczką, która wygrała Orange Bowl w Miami na Florydzie. Triumfowała w sześciu międzynarodowych turniejach juniorskich, wygrała juniorski French Open w singlu i w 1984 roku znalazła się na pierwszym miejscu w światowym rankingu juniorów. Rok później jako piętnastolatka wystartowała w rywalizacji seniorek i z miejsca osiągnęła sukces, dochodząc do półfinału zmagań na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu. W pojedynku o finał Sabatini przegrała wtedy z legendarną amerykańską tenisistką Chris Evert.
W 1988 roku wystąpiła w grze podwójnej w parze z inną legendą światowego kobiecego tenisa, Niemką Steffi Graff. Obie stworzyły w latach 80. trudny do pokonania duet. Czterokrotnie wystąpiły w wielkoszlemowych finałach, ale po tytuł sięgnęły tylko raz – w 1988 roku triumfowały w debla na trawnikach Wimbledonu. Dwa lata później obie zmierzyły się w finale singla wielkoszlemowego US Open i wówczas lepsza okazała się Argentynka, dla której był to pierwszy i jak się później okazało, jedyny wielkoszlemowy tytuł w karierze w grze pojedynczej. Co zaś się tyczy jej współpracy z Graff, to Niemka była też jej najczęstszą rywalką w turniejach indywidualnych. W sumie stawały naprzeciwko siebie aż 40 razy, a większość ich pojedynków, bo 29, wygrała niemiecka tenisistka. Pokonała swoja argentyńska przyjaciółkę w finale US Open 1988, Wimbledonu 1991, WTA Finals 1987 oraz w meczu o złoty medal igrzysk olimpijskich w Seulu w 1988 roku. Sabatini okazała się natomiast lepsza od Steffi w finale US Open 1990 (to jej jedyny wielkoszlemowy triumf w karierze) oraz dwukrotnie wygrała WTA Finals, w 1988 i 1994. W sumie w trakcie profesjonalnej kariery Sabatini triumfowała w 27 turniejach głównego cyklu w grze pojedynczej oraz w 13 w grze podwójnej.
Sportową karierę zakończyła niespodziewanie mając zaledwie 26 lat. Jako powód podała zmęczenia ciągłymi podróżami, wyczerpującymi treningami i hotelowym życiem. Ale urodziwa tenisistka z Argentyny zdążyła przez dekadę gry w profesjonalnych turniejach zdobyć ogromną popularność na całym świecie. Odejście z zawodowego tenisa tej popularności nie zmniejszyło, co pozwoliło Sabatini na zaistnienie w świecie reklamy i marketingu, a także na realizację jej największego marzenia – tworzenie własnej marki perfum, z której dzisiaj jest chyba bardziej znana, niż z dawnych tenisowych dokonań. Pierwsze sygnowane jej nazwiskiem pojawił się na rynku, gdy miała ledwie 18 lat. Promując swoje perfumy, Argentynka odwiedziła nawet Polskę. O tej wizycie wspominała w jednym z ostatnich wywiadów. Wyznała, że była zaskoczona tym, jak dużą popularnością cieszyła się w kraju, w którym nigdy nie grała.
„Kiedy przestałam grać, mogłam promować moje perfumy w miejscach takich, jak Warszawa, gdzie nigdy nie byłam. W centrum handlowym, w którym miałam spotkanie z publicznością, oczekiwałam raczej małej grupy osób, tymczasem czekała na mnie wielka kolejka ludzi chcących zdobyć mój autograf. Dla mnie było to zaskakujące, ale też niesamowicie miłe przeżycie. W Budapeszcie przydarzyło mi się to samo. I w Bratysławie. Zastanawiało mnie, że zdarzało mi się to w miastach, gdzie nigdy nie grałam w tenisa, czyli ludzie znali mnie tam bardziej dzięki moim perfumom. To było dla mnie bardzo inspirujące doświadczenie” – powiedziała w jednym z wywiadów Sabatini.
Argentyńska gwiazda w 2006 roku została przyjęta do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sław. Współpracuje też z UNICEF, UNESCO oraz organizatorami Olimpiad Specjalnych. Zaangażowała się w promocję Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich, które w 2018 roku odbyły się w jej rodzinnym Buenos Aires. Poza stolicą Argentyny dużo czasu spędza też w Zurychu oraz Miami. Prowadzi zdrowy tryb życia – codziennie uprawia sport i zdrowo się odżywia, ale niekiedy pozwala sobie na drobne przyjemności, jak gorąca czekolada. I wciąż zachwyca swoich fanów.

Sukces Angelique Kerber na trawie

Mieszkająca na co dzień w Puszczykowie pod Poznaniem reprezentantka Niemiec Andżelika Kerber pokonała Amerykankę Serenę Williams i została mistrzynią Wimbledonu 2018. Dla Polki w niemieckich barwach to trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze.

 

Niemieccy fani tenisa się cieszą z kolejnego sukcesu ich zawodniczki, a my znów możemy tylko żałować, że polscy rodzice Angelique Kerber wyemigrowali do Niemiec. Co prawda ich córka wróciła do kraju i na co dzień mieszka w Puszczykowie, w Polsce też płaci podatki, lecz tenisowe trofea gromadzi na chwałę niemieckiego tenisa. Przed finałowym meczem z Sereną Williams Kerber szczerze komplementowała rywalkę i zapewniała, że gra przeciwko niej to dla niej wielki zaszczyt.

Amerykanka przyjmowała te hołdy trochę nieufnie i w wypowiedziach dla mediów podkreślała, że wcale nie czuje się faworytką pojedynku. „Angeliqua już nie raz pokazała, że potrafi ze mną wygrywać” – przypominała dziennikarzom, którzy niejako z definicji jeszcze przed walką dopisywali jej do kolekcji trofeów 24 wielkoszlemowy tytuł. Wracająca dopiero do formy po macierzyńskiej przerwie Williams słusznie się asekurowała, bo w pojedynku z kapitalnie grającą Kerber nie miała nic do powiedzenia i po 65 minutach uległa 3:6, 3:6, przegrywając z niemiecką tenisistką po raz trzeci w ich dziewiątym pojedynku.

W tegorocznej edycji Wimbledonu, w której najwyżej notowane w rankingu zawodniczki odpadały z turnieju już w pierwszych rundach, Kerber i młodsza z sióstr Williams obroniły honor gwiazd kobiecego tenisa. Obie w drodze do finału straciły po jednym secie: Kerber w II rundzie z kwalifikantką Claire Liu, a Williams w ćwierćfinale z Camilą Giorgi. Amerykanka w Wimbledonie doznała pierwszej porażki od 2014 roku. Przegrywając swój 30. wielkoszlemowy finał pozostała z 23 tytułami na koncie. Rekordzistką w liczbie triumfów w imprezach tej rangi jest Margaret Smith Court, która ma ich w dorobku 24. Serena po raz trzeci znalazła pogromczynią w finale Wimbledonu (bilans 7-3). Wcześniej pokonały ją Maria Szarapowa (2004) i jej starsza siostra Venus (2008). Kerber zrewanżowała się Serenie za porażkę w finale Wimbledonu 2016, ale sobotni triumf był drugim jej zwycięskim pojedynkiem z Amerykanką w wielkoszlemowym finale – wcześniej pokonała ja w 2016 roku w Australian Open.

Angelique Kerber jest trzecią niemiecką tenisistką, która wygrała Wimbledon. Przed nią ta sztuka udała się Cilly Aussem w 1931 roku oraz aż siedmiokrotnie legendarnej Steffi Graf, która triumfowała na wimbledońskich trawnikach w latach 1988, 1989, 1991, 1992, 1993, 1995, 1996). W najnowszym notowaniu rankingu WTA Kerber awansuje na czwarte miejsce, natomiast Serena Williams opuści uwłaczając jej klasie 181. lokatę i znajdzie się w Top 30 światowej listy.