Co się stało z polskim chłopem?

Na pewno można powiedzieć, że wynik Koalicji Europejskiej przy słabej kampanii i zaniechaniach to wynik rewelacyjnie dobry – mówi w rozmowie z Justyną Koć (wiadomo.co) prof. Radosław Markowski, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją Uniwersytetu SWPS.

JUSTYNA KOĆ: Według nowego sondażu dla “Faktów” zwycięża PiS, a właściwie Zjednoczona Prawica, z poparciem 42 proc. 27 proc. może osiągnąć Koalicja Obywatelska, do Sejmu wchodzi jeszcze ugrupowanie Kukiza z 6-proc. poparciem. Wiosna ma 5 proc., PSL 3 proc., SLD i Razem – po 2 proc. To dowód, że opozycja powinna iść do wyborów szeroką koalicją?
RADOSŁAW MARKOWSKI: Niekoniecznie. To jest tylko jeden z sondaży i oczywiście nie przeczę, że PiS prowadzi nad przedstawionymi partiami, gdzie PO została właściwie sama, bo oprócz Barbary Nowackiej i resztek po Nowoczesnej w tej koalicji nic ponadto nie ma. Ten wynik dla niemalże samej PO jest dobrym wynikiem i można przypuszczać, że inny sondaż mógłby dać wynik prawie 30 proc. dla PO. To już coś.
Sytuacja w wyborach parlamentarnych jest jednak inna niż w europejskich. Przed wyborami do PE miałem absolutne przekonanie, że ci, którzy pozornie “wygrają” te wybory na własnym, polskim podwórku, nie będą mieli siły sprawczej w PE i szerzej – w UE. Dziś to widzimy. Codziennie obserwujemy, jak kolejny kandydat PiS przegrywa. Pani, która dostała 500 tys. głosów w Polsce, nic nie zdziała w Brukseli, bo tam – na szczęście – mianuje się według profesjonalizmu, a misiewiczopodobne kompetencje nadają się do awansów tylko nad Wisłą. I dzieje się tak nie dlatego, że jest z PiS-u, ale dlatego, że jest w marginalnej frakcji w PE, a jej stosunek do UE jest taki, jaki jest, a także dlatego, że przegrało się jedno z istotniejszych głosowań stosunkiem 27:1 i to w nieestetycznym stylu. Natomiast o ile w tamtych wyborach hasło “wszyscy kupą” miało bardzo sensowny mechaniczny efekt, by zdobyć jak najwięcej, to w tych wyborach do parlamentu krajowego już niekoniecznie.
Podejrzewam, że 2 proc. poparcia dla SLD jest jednak zaniżone, bo prawdopodobnie mogą liczyć na ok. 5 proc., więc gdyby założyć, że jest możliwa jakaś lewicowa koalicja SLD z Biedroniem, może Zielonymi i pomniejszymi lewicowymi grupami, która wychodzi z prawdziwym lewicowym programem, to jej wynik może być lepszy, niż przewidywany.
Trzeba mieć pomysł: edukacja, transport publiczny, ochrona środowiska, klimat i dziesiątki innych kwestii, za którymi ludzie lewicy (i nie tylko) tęsknią. W przypadku takiego lewicowego bloku nie mam wątpliwości, że mogliby ugrać w granicach 15 proc., gdyby dobrze przemyśleć kampanię. Jeżeli blok lewicowy osiągnąłby ok. 15 proc., a drugi wokół PSL – choć tu mam większe wątpliwości, bo nie widzę partnera dla PSL w tym bloku – ale gdyby on zaistniał i też osiągnął w granicach 13-15 proc., to te dodatkowe 25-27 proc. Koalicji Obywatelskiej mogłoby być bardzo dobrym wynikiem nawet przy metodzie D’Hondta. Najważniejsze w tych wyborach będzie jednak to, by nie marnować swych głosów na partie, które w parlamencie się nie znajdą. W 2015 roku było to niemal 17 proc. głosów, choć w dwóch poprzednich wyborach wskaźnik ten wynosił zaledwie nieco ponad 4 proc.

Tylko jak to osiągnąć?
Bardziej niż mechaniczne zjednoczenie fundamentalną kwestią jest sensowny program ogólny i umiejętność docieranie ze specyficznymi kwestiami do konkretnych środowisk i miejscowości. Moim zdaniem zabieganie o inteligentnych, wykształconych ludzi drobnymi pomysłami zwiększenia zasobności ich kieszeni czy dziwacznym autokrytycyzmem minionych polityk nie jest dobrym pomysłem. Dla tego elektoratu sugestia, że podniesienie wieku emerytalnego było błędem, jest niezrozumiała, gdyż każdy myślący człowiek wie, że do tej pory szybko następowało wydłużanie naszego życia (w ostatnich dwóch latach trend się odwrócił), co powodowało konieczność choćby cząstkowego zniwelowania okresu pobierania emerytur. To nie był błąd, tylko niezbędność i tak będzie to trzeba, prędzej czy później, zrobić; tak zresztą postępuje ostatnio większość krajów UE.
Obniżanie wieku emerytalnego przez PiS jest sabotażem rozwoju kraju.
Zatem po pierwsze program, ale koniecznie w formie atrakcyjnej opowieści o dwóch, maksymalnie czterech poważnych kwestiach publicznych, którą trzeba ładnie opakować dla swojego obozu, a potem iść w teren i przekonywać do niej ludzi.
Po drugie, po raz kolejny powtórzę, choć już tracę nadzieję, że ktoś to w końcu zrozumie… Kilka dni temu PiS ogłosił jedynki i przyznam, że trudno o coś bardziej mylącego. Jest dla mnie zagadką, w jaki sposób, przez 30 lat, lud tej ziemi dał się tak otumanić, że jedynki mają jakiekolwiek znaczenie. By była jasność – one istotnie w wyniku tej manipulacji mają znaczenie, ale nie powinny. W Polsce mamy system otwartych list wyborczych i jeśli byśmy skoordynowali nasze działania, to na jedynkę może nie paść ani jeden głos, ponieważ głosujemy na ludzi, niejako wtórnie przypisanych do danej listy partyjnej. To my decydujemy, czy oddamy głos na osobę na pozycji pierwszej, piątej czy dwunastej… No, ale do tego trzeba być choć trochę zaangażowanym obywatelem, by coś o ludziach z listy wiedzieć. No i partie powinny chcieć ludzi tego uczyć.

To powinien być sposób Koalicji na obejście krytycznych głosów?
Koalicja, jeżeli już chce iść szerokim parasolem, to powinna tłumaczyć, że można wybrać przedstawicieli danej partii politycznej na wspólnej liście; wystarczy ustalić, że zawsze na miejscu 5 jest dana partia, a na 3 inna, i tyle. Tylko przy okazji trzeba by przeprowadzić wielką akcję instruktażową, jak działa polska ordynacja, a do tego potrzeba przynajmniej kilku miesięcy codziennej edukacji.
Muszę przyznać, że ta niewiedza mocno mnie irytuje, bo to rodzaj feleru intelektualnego znacznych odłamów społeczeństwa, że po 30 latach nie rozumiemy tego i dajemy się ogłupiać opowieściami o jedynkach.
W badaniach wyborczych często wychodzi, że ludzie irytują się, że znów “aparatczyki” weszli do Sejmu, którzy zazwyczaj są pierwsi na listach. Tylko ktoś na tych aparatczyków głosował. Wystarczy, by liczni zagłosowali na, powiedzmy, 14-osobowej liście na kogoś innego i to on wejdzie, a nie jedynka, ale żeby to wiedzieć, to trzeba poświęcić trochę czasu na zrozumienie ordynacji, być obywatelem i się zainteresować, a nie obserwatorem czy kibicem. Co więcej, w ten sposób zorganizowani obywatele mogą wpływać na partie, by te umieszczały ich kandydatów na swych listach; zazwyczaj jest to w interesie obydwu “stron”…

Wyborca tego nie rozumie, ale już politycy chyba wiedzą, jak to działa. Zatem dlaczego PSL zrywa koalicję, ryzykując, że może nie wejść do parlamentu?
Zastanawiające jest to, że partie nie czytają ze zrozumieniem dorobku naukowego. W efekcie jedną z takich tez, które wszystkie partie podzielają, jest rzekomy konserwatyzm społeczeństwa. To jest nieprawda. Na poziomie ogólnym nie ma takiego wyniku i mówię to z całą odpowiedzialnością, choć oczywiście w ostatnim okresie odnotowujemy w niektórych grupach nieco większą tendencję do przyznawania się do przekonań prawicowo-konserwatywnych. No, ale to na takiej samej zasadzie, jak chętniej przyznajemy się do kibicowania drużynie piłkarskiej, która akurat wygrywa. Gdy sięgnąć głębiej, choćby do ostatniego badania Polskiego Generalnego Studium Wyborczego, to widać albo odwrotny wynik, albo niepotwierdzający tego domniemania.
Wyniki do 2015 pokazują, że większość Polaków ma neoliberalne ciągoty.
Opowiadają się bardziej za nowoczesnością niż tradycją, za wolnością niż równością itd. Spada tradycyjna rola i zaufanie do Kościoła katolickiego. Ci, którym się nic nie chce, albo są intelektualnie leniwi patrzą na tzw. autoidentyfikacje na skali lewica-prawica, i tam rzeczywiście widzą, że nastąpiło przesunięcie na prawo i ludzie chętniej deklarują prawicową identyfikację niż lewicową, przynajmniej gdy porównujemy z końcówką lat 90. Ale to jest deklaracja o autoidentyfikacji. Natomiast jak się popatrzy, jaki ludzie mają stosunek do pomocy społecznej, prywatyzacji, do Kościoła, w sprawie aborcji, bezrobocia, to w Polsce jest co najmniej 40 proc. ludzi o lewicowych poglądach.
Tymczasem proszę zobaczyć, co się stało z Pocztą Polską.
Tam jest zawsze kilka biografii Jana Pawła II, gazety kościelne, książki kucharskie sióstr zakonnych albo ich porady, jak posługiwać się ziółkami. Państwowa instytucja robi z siebie przykościelny kramik, a największy problem w tym, że nikt na to nie reaguje. Problem w tym, że nikt na to nie reaguje, a już politycy PSL (a pewnie i wielu z PO, a nawet SLD) po prostu uważa, iż tego tematu nie można poruszać. Mieszanka oportunizmo-konformizmu w tej sprawie ulokowała się na stałe w przekonaniach polskich polityków różnej maści. Pewnie stoi za tym strach wyborczy, a niesłusznie, bo w głębi (nie deklaratywnie) liczna część Polaków chce przywrócenia cywilizowanego statusu tej instytucji. Dla drugiej części – wbrew pozorom, bardzo licznej – dla której ważny jest rozum, racjonalność, tradycja oświeceniowa i naukowa wiedza, obecna polska sfera publiczna to obraza ich głębokich przekonań. Co gorsza ja – bo do tej części należę – nie mogę się bronić przed zalewem narracji obrażającej mój rozum (a i instytucjonalnie potwierdzonych ocen trafności moich naukowych przekonań o świecie), podczas gdy o obrazie uczuć religijnych poprzez krytyka tychże nieweryfikowalnych wizji świata słyszymy co chwila, a nawet coraz chętniej liczni kierują sprawy do sądów.

Czy 45 proc. dla PiS w ostatnich wyborach do PE to maksimum możliwości tej partii?
Tego nie wiemy. Czekam właśnie na opracowanie porównawczych paneuropejskich badań, robionych także w Polsce po wyborach do PE, na badania na poziomie europejskim, i wtedy będzie można coś więcej i bardziej dogłębnie powiedzieć.
o analizie z poziomów obwodów wyborczych będzie można powiedzieć więcej, ale na pewno jest zastanawiające, co się stało z polskim chłopem, który poszedł głosować tak licznie w ostatnich dwóch trzech godzinach przed zamknięciem lokali. To jest novum i musiały nastąpić jakieś zmiany; być może ambona tak zadziałała, a może jakieś zmiany osobowościowe… W każdym razie sprawie tej należy się wnikliwie przyjrzeć. Na pewno można powiedzieć, że wynik KE przy słabej kampanii, zaniechaniach, takich jak np. Włodzimierza Cimoszewicza (choć mogły istnieć subiektywne powody bierności), który na pewno nie był jedyny, jest rewelacyjnie dobry. To pokazuje, że jak się naprawdę zakasa rękawy i pójdzie z opowieścią o Polsce, to można wiele zyskać. I skupić się trzeba nie na 6 milionach zwolenników PiS, tylko na pozostałych 25 milionach, z których połowa jest do polityki po prostu zniechęcona.
To, co się dzieje przez ostatnie lata, to opowieść o demobilizacji sytych, zadowolonych z siebie, dość bezrefleksyjnych przedstawicieli pokolenia, które nie zdaje sobie sprawy z wartości liberalnej demokracji.

Jak zwiększyć poparcie?

Skłócone organizacje prawicowe nie rokują pomyślnego rozwoju społeczeństwa polskiego. Pogłębia się, już i tak głęboki podział społeczeństwa na zwalczające się obozy, nie potrafiące współpracować dla wspólnego dobra.

Lewica jest w Polsce jedyną siłą polityczną, która może dążyć do eliminacji obecnego podziału społeczeństwa na wrogie obozy i nakłaniać do twórczej współpracy dla wspólnego dobra, w celu coraz lepszego zaspakajania istotnych potrzeb społecznych. Jest to oczekiwane przez większość społeczeństwa. Jednak, realizacja zamierzeń lewicy w warunkach kapitalizmu i autorytarnej władzy jednej partii jest mało prawdopodobna. Wyborcy o tym wiedzą i dlatego niewielu głosuje na lewicę.
Autorytarna władza jednej partii pozbawia opozycję możliwości skutecznego działania, a obsadzanie stanowisk kierowniczych przez ludzi nieposiadających potrzebnych kwalifikacji dewastuje wiele dziedzin działań społecznych.
Kapitalizm jest dyktaturą właścicieli nad pracownikami i zawłaszczaniem przez nich zysku wypracowanego przez pracowników. Towarzyszą mu plagi społeczne: dyskryminacja i wyzysk grup społecznych, bezrobocie, nędza oraz bezdomność. Są ludzie żyjący w luksusie i są społecznie wykluczeni, którzy żyją w nędzy, a niektórzy są nawet bezdomni.
W celu pomyślnej realizacji potrzeb i oczekiwań społecznych, Polska powinna być ciągle doskonalona i rozwijana we wszystkich obszarach działań i na każdym szczeblu zarządzania, tam gdzie działają ludzie lub organizacje zarządzane przez ludzi. To oni muszą umieć, chcieć i móc doskonalić i rozwijać obszary swojego działania, a w tym, usuwać zgłoszone i zauważone mankamenty i robić to. Nikt za nich tego nie zrobi. Nawet najmądrzejsze propozycje osób postronnych, lub wymagania władz, muszą być wkomponowane w całokształt działań w danym obszarze, które realizują i zarządzają nimi ludzie tam działający. To od ich kwalifikacji, etyki i zaangażowania zależy przyszłość Polski i Polaków. Szczególnie od kierownictw organizacji, a w tym, od ich umiejętności planowania i nadzorowania oraz doskonalenia działań w organizacji oraz jej wyrobów lub świadczonych usług.
Społeczeństwo oczekuje od lewicy Nowego Otwarcia. Oczekuje dążenia lewicy do udoskonalenia systemu społeczno gospodarczego, na taki, który zapewni demokratyczną, pluralistyczną, wysoko wykwalifikowaną i etyczną władzę i kierownictwa organizacji oraz bezpieczne i godne warunki życia i pracy wszystkich obywateli.
Droga lewicy do udoskonalenia systemu społeczno gospodarczego oraz polska wizja, zgodna z Art. 20 Konstytucji – społecznej gospodarki rynkowej – współczesnego socjalizmu, zawarta jest w opracowaniu, szeroko rozpowszechnionym w kręgach lewicy i nauki, zatytułowanym: Doskonalenie Systemu Społeczno Gospodarczego.
Adres internetowy tego opracowania: http://klubwmpg.pomorskie.pl/dokumenty/bujwidds.pdf
Uzyskanie przez lewicę pozycji „trzeciej siły” po wyborach parlamentarnych, takiej, której głosy wspólnie z PO lub z PIS zapewnią większość w parlamencie, zapobiegnie przejęciu autorytarnej władzy przez jedną partię oraz umożliwi lewicy realizację swojego programu i rozwijanie współpracy z oboma zwaśnionymi siłami. Stanie się to zalążkiem współpracy sił politycznych dla wspólnego dobra, zamiast zwalczania się.
Jest to bardzo ważne dla przyszłości społeczeństwa polskiego i o tym trzeba przekonać wyborców w czasie kampanii wyborczej, żeby uzyskać odpowiednio wysokie poparcie społeczne.
Wielu wyborców PIS jest niezadowolonych z działań niezgodnych z Konstytucją i nie demokratycznych, ale głosują na PIS za względu na realizowane działania socjalne i walkę z przestępczością.
Wielu wyborców PO jest niezadowolonych z ograniczonych działań socjalnych oraz tolerowania przez PO wyzysku i przestępczości, w okresie sprawowana władzy, ale głosują na PO ze względu na dążenie do demokracji i działania zgodnego z Konstytucją.
Obie te grupy wyborców będą skłonne do glosowania na lewicę, jeżeli lewica przekona wyborców przed wyborami, że, jeżeli uzyska w parlamencie pozycję trzeciej siły, to będzie działać następująco:
– wspólnie z PiS realizować programy socjalne, swój i PiS oraz współpracować w zwalczaniu przestępczości.
– wspólnie z PO działać w obronie demokracji i przestrzegania Konstytucji oraz aby przywrócić prawa osób i organów, utracone nie zgodnie z Konstytucją.
Takie działanie może znacznie zwiększyć poparcie lewicy w wyborach.
Lewica może również uzyskać zwiększone poparcie pracowników i ich rodzin. Pracownicy, wytwarzający dobra zapewniające byt społeczeństwa, utracili po przemianach w 1989 roku prawa nabyte w polskiej Demokracji Ludowej. Z pozycji podmiotów zarządzania organizacjami gospodarczymi zostali zepchnięci do roli przedmiotów zarządzania. W Polsce jest kilkanaście milionów pracowników i nie ma partii, która reprezentuje ich potrzeby we władzach.
Wielu wyborców z tego powodu nie głosuje.
Lewica jest jedyną siłą polityczną, która zgodnie ze swoją tradycją, może zobowiązać się do działania w interesie pracowników. Nadszedł czas dla Lewicy, działającej w interesie Pracowników i Twórców, ich rodzin oraz grup społecznych, wyzyskiwanych i dyskryminowanych przez właścicieli, niedemokratyczne władze i przestępców.
Ogół wspólnych zamierzeń i ukierunkowanie organizacji lewicowych, formalnie wyrażone przez najwyższe kierownictwo, jakim w przypadku lewicy jest Kongres, można nazwać, według Normy międzynarodowej ISO 9000, Polityką Lewicy. Polityka Lewicy będzie podstawą do określania celów i planów działania w organizacjach lewicowych, działających w różnych obszarach objętych Polityką.
Realizacja Polityki Lewicy będzie możliwa, jeżeli Lewica uzyska w Parlamencie co najmniej pozycję trzeciej siły, co umożliwi Jej wpływ na decyzje Parlamentu. Potrzebne do tego poparcie społeczne powinna zapewnić treść polityki i jej szerokie rozpowszechnienie przed wyborami.
Wszyscy ludzie są zainteresowani zapewnieniem im i ich potomstwu godnych i bezpiecznych warunków, w okresie całego życia, które pozwolą im zaspokoić co najmniej podstawowe potrzeby. W takim celu ludzie podejmują działalność gospodarczą – wytwarzanie wyrobów i usług zdolnych do zaspokojenia ich potrzeb. Taki powinien być cel organizacji gospodarczych, a nie zysk, jak to jest w kapitalizmie.
Organizacje lewicowe, które chcą uzyskać znaczące poparcie społeczne, powinny zaprezentować we wspólnej Polityce Lewicy, zamierzenie zmiany kapitalizmu na humanitarny, sprawiedliwy i efektywny system społeczno gospodarczy, którego celem będzie zapewnienie godnego życia wszystkich obywateli polskich i zaspokajanie podstawowych potrzeb wszystkich grup społecznych, a w tym:
– wolność od wszelkich dyskryminacji, wyzysku, bezrobocia, nędzy i bezdomności.
– sprawiedliwy, powszechny dostęp do: godnej i bezpiecznej pracy, mieszkania, nauki, opieki zdrowotnej, wymiaru sprawiedliwości, kultury i wypoczynku oraz świadczeń społecznych dla ludzi niezdolnych do pracy.
– system, który zapewni, że w każdym obszarze i na każdym szczeblu zarządzania kierować działaniami będą ludzie o możliwie najwyższych kwalifikacjach, etyce i zaangażowaniu, zobowiązani do doskonalenia i rozwoju kierowanego obszaru, zgodnie z potrzebami społecznymi oraz do zarządzania nim według zaleceń i wymagań zawartych w Normach międzynarodowych rodziny ISO 9000, zapewniających skuteczność działania.
Drogę do tego systemu powinny określić Uchwały Kongresu. Projekt Uchwał Kongresu, a w tym Polityki Lewicy, zawarty jest w wyżej wspomnianym opracowaniu, zatytułowanym: Doskonalenie Systemu Społeczno Gospodarczego.
Czas biegnie szybko, do wyborów pozostało go nie wiele, a potrzebnych działań jest dużo.

Apel do Kierownictw organizacji lewicowych,

które zdecydują się na wspólne działanie i poprowadzenie społeczeństwa polskiego do Polski demokratycznej, życzliwej, bezpiecznej i sprawiedliwej, dla wszystkich obywateli polskich, ciągle przez nich doskonalonej i rozwijanej, w obszarach ich działania, w celu zapewnienia wszystkim obywatelom polskim możliwości pozyskania środków i tworzenia warunków, potrzebnych im do godnego życia i rozwoju.

Zachęcam organizacje lewicowe do pilnego zorganizowania wyborów Delegatów na Kongres, upoważnionych do podjęcia Uchwał Kongresu, związanych z Polityką, formami współdziałania i reprezentacją lewicy, a następnie, do pilnego zorganizowania Kongresu.

Każdy działacz lewicowy, wypowiadający się publicznie oraz w kampanii wyborczej, powinien umieć przedstawić Politykę Lewicy, w sposób komunikatywny, przekonywujący, tak, żeby utrwalać ją w świadomości społecznej i uzasadnić jej zgodność z powszechnymi oczekiwaniami społecznymi, aby w ten sposób zachęcić do głosowania na kandydatów lewicy.

Władysław Bujwid

W poszukiwaniu nadziei

Po wyborach zaczęło się gdybanie. Co by było gdyby kampania w Koalicji Europejskiej była lepiej zorganizowana. Byłby lepszy wynik, ale nie za wiele. PiS szedł do kampanii jako monolit trzymany twardą ręką przez prezesa. Koalicja Europejska była zgrupowaniem partii i ludzi, którzy szli do wyborów razem, ale każdy podążał do innego celu czyli do swoich wyborców. Tak właśnie jest w koalicjach organizowanych w pośpiechu. Nawet na listach wyborczych jednopartyjnych mamy do czynienia z rywalizacją i cichą konkurencją, a co dopiero w tak różnej koalicji. Rozbieżności interesów nie da się uniknąć. Czy wyobrażacie sobie idących pod rękę kandydatów PO i PSL do wyborców na wiejskim targowisku czy festynie? To nie jest naturalne dla wyborcy wiejskiego. Czy wyobrażacie sobie szczerość uścisku pomiędzy Schetyną i Czarzastym. To też dość trudne. Działały tu chłodne zasady polityki, ale nie jakaś wspólnota z tego uścisku promieniowała. Bo tak w koalicjach bywa. Cel jest niby jeden, ale każdy koalicjant myśli przede wszystkim o sobie, bo każdy chce dla siebie ugrać najwięcej. W polityce na centrolewicy nie ma dzisiaj gry zespołowej i to było widać w koalicji.
Ponadto, te wybory, jak zresztą każde, ale te szczególnie, wymagają pieniędzy. Okręgi wyborcze są bardzo duże i jak ktoś twierdzi, że objechał wszystkich wyborców to lekko przesadza. Technicznie nie da się. Potrzeba bilbordów, banerów, ulotek, ogłoszeń w mediach itp. A to kosztuje. Pieniądze w koalicji miała PO. Pozostałe partie zadowalały się skromnymi środkami więc i kampania ich kandydatów była skromna i te dysproporcje było widać. Oczywiście można mieć jakiś oryginalny pomysł na własną kampanię, znane nazwisko i odnieść sukces, ale takich przykładów bywa niewiele i nie zmieniają one obrazu całej kampanii.
No i do tego sprawa chyba najważniejsza. Przygotowane podglebie polityczne na kampanię. To podglebie PiS, poprzez politykę socjalną, sobie wypracowało. Kampania trafiała na przygotowany grunt. Koalicja Obywatelska skupiała się na niesprecyzowanych obietnicach i straszeniu PiS-em. To dużo za mało. Podejrzewam, że gdyby PiS napinał się w czasie kampanii nieco mniej to i tak by zwyciężył. Regularne i karne wojsko PiS wygrało ze starszawym i lekko leniwym, pospolitym ruszeniem Koalicji Europejskiej. Być może mogłoby być lepiej. Gdyby było więcej środków na kampanię i zapału wyborczego u sześćdziesięcio- i siedemdziesięcioletnich kandydatów to byłoby trochę lepiej. Ale tylko trochę, bo amunicji wyborczej u opozycji nie było za wiele. Ciągnięcie armat na wyborczy front bez wyborczej amunicji też nie ma większego sensu. To tak jakby wykupić tysiące bilbordów i napisać na nich: wykupiony przez Koalicję Obywatelską w celach wyborczych.
Ale należy popatrzeć na to z innej strony. Taka jest dzisiaj siła opozycji. Nie stawiła czoła przeciwnikowi. Oczywiście trzeba to przepracować, wymienić sztabowców, napisać spójny program, itd. Władza nadal będzie podsuwała jakieś bonusy wyborcom, a wyborcy będą za nie wdzięczni. Dopóki bonusów nie zabraknie. Ale na to nie należy liczyć i cieszyć, że jak obywatelom pogorszy się, to wtedy opozycja może wygra. Nie tędy droga.