Spotkanie 100-lecia

O lipcowym spotkaniu Komunistycznej Partii Chin i Światowych Partii Politycznych wiele już napisano. Większość komentatorów skupiła się na ocenie przemówienia przewodniczącego Xi Jinpinga.
Niewiele osób, nawet tych pasjonujących się polityką, wie o licznym i aktywnym udziale polskich partii politycznych w tym historycznym wydarzeniu. O silnej, pluralistycznej polskiej obecności.

Koalicję rządzącą w Polsce reprezentowała na Spotkaniu delegacja „Prawa i Sprawiedliwości” kierowana przez posła Marka Suskiego i senatora Grzegorza Czeleja. Poseł Marek Suski jest w polskim parlamencie przewodniczącym parlamentarnej grupy polsko – chińskiej, a senator Grzegorz Celej jej wiceprzewodniczącym.
Opozycyjna Platforma Obywatelska reprezentowana była przez delegację kierowaną przez posła Tomasza Kostusia, wiceprzewodniczącego parlamentarnej grupy polsko- chińskiej.
Delegacja zasiadającego również w ławach opozycji Polskiego Stronnictwa Ludowego kierowana była przez przewodniczącego tej partii posła Władysława Kosiniaka- Kamysza.
Polska lewica miała na światowym spotkaniu trzy swoje reprezentacje.
Porozumienia Socjalistów pod przewodnictwem Andrzeja Ziemskiego, z udziałem znanego sinologa doktora Sylwestra Szafarza.
Polskiej Partii Socjalistycznej kierowanej przez senatora Wojciecha Koniecznego. Obecni też byli sekretarz PPS Czesław Kulesza i rzecznik prasowy PPS Cezary Żurawski.
Delegacji Nowej Lewicy przewodził poseł Andrzej Szejna, wiceprzewodniczący partii, wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych i wiceprzewodniczący parlamentarnej grupy polsko- chińskiej.
W składzie delegacji byli też poseł Arkadiusz Iwaniak, przewodnicząca regionu Mazowsze NL Magda Zdyra, eksperci Piotr Gadzinowski i Lidia Grzejszczyk.
Piotr Gadzinowski jest również redaktorem naczelnym opiniotworczego Dziennika „Trybuna” regularnie publikującego artykuły poświęcone problematyce Chin i Azji Południowo- Wschodniej.
W czasie wielogodzinnego, odbywającego się w formie telekonferencji Spotkania wypowiadali się przewodniczący Xi Jinping oraz prezydenci i premierzy państw ze wszystkich kontynentów naszego globu.
Przewodniczący polskich delegacji, podobnie jak z innych państw, mieli możliwość nagrania swych wypowiedzi i przekazania ich na potrzeby przygotowywanej przez organizatorów wideo relacji dokumentującej wydarzenie.
Historyczne Spotkanie było też komentowane na bieżąco przez znanych, światowych polityków.
Wieloletni poseł SLD na Sejm RP i Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, były sekretarz stanu ds. zagranicznych, profesor Tadeusz Iwiński tak, na gorąco,je ocenił: „Troszkę znam Chiny, bo poczynając od 1990 roku miałem okazję odwiedzać ten kraj bodaj siedem razy. Ale nawet ostatnio, gdy stałem na czele delegacji SLD, było to rok przed przedostatnim zjazdem KPCh, wtedy na moją prośbę byliśmy m.in. w Hunanie,w tym w Shaoshan, to były jednak inne Chiny. Od tamtej wizyty dostrzegam dzisiaj ogromny postęp i chińską dynamikę rozwojową.
Dzisiaj, w sytuacji kumulacji ogromnych wyzwań globalnych rola ChRL wyraźnie wzrosła. Świetny okazał się pomysł zwołania konferencji partii politycznych z całego świata i zajęcia się w jej toku wymianą doświadczeń z procesu rządzenia.
Wszyscy mówcy akcentowali wielką rolę Komunistycznej Partii Chin. Posiada ona 95 mln członów, to jedna z dwóch największych partii w skali świata, obok rządzącej w Indiach Bharatiya Janata Party.
Na szczególną uwagę zasługuje docenienie przez mówców wyjątkowej roli Chin i KPCh w walce z pandemią Covid-19.C Zwłaszcza, jeśli chodzi o pomoc w zagwarantowaniu szczepionek i unikaniu tego, co jeden z mówców określił mianem „imperializmu szczepionkowego”.
To szczególnie ważne dla takich państw, jak w Afryce.
Konferencja uzmysłowiła znaczenie KPCh wśród partii politycznych całego globu.Właściwy był jej tytuł: ”KPCh i światowe partie polityczne. Doświadczenia w procesie rządzenia”.
Pozytywnie uderzała wysoka ranga zaproszonych gości. Prezydenci lub byli prezydenci: RPA, Kazachstanu, Rosji. Argentyny, Kuby, Zimbabwe, Filipin, Boliwii, Autonomii Palestyńskiej, Serbii, sekretarz generalny Komunistycznej Partii Wietnamu i wielu innych.
Mam nadzieję,że niedługo ukaże się książka z materiałami z tego bardzo ważnego wydarzenia.
Wszystkie uczestniczące w tym szczycie partie zaakceptowali wspólne Oświadczenie. Czytamy w nim:
„My, delegaci uczestniczyliśmy w dniu 6 lipca 2021 roku w szczycie KPCh i Światowych Partii Politycznych, zorganizowanym przez Komunistyczną Partię Chin w formie wideo konferencji. Koncentrując się na temacie „Dobrobyt Ludu: Odpowiedzialność Partii Politycznych”, podczas szczytu mieliśmy okazje na dogłębną wymianę poglądów.
W rezultacie osiągnęliśmy szeroko pojęty konsensus, a szczyt zakończył się pełnym sukcesem.
Jesteśmy świadomi, iż dzisiejszy świat przechodzi dogłębne i złożone zmiany, w czasie gdy tendencja globalizacji gospodarczej z każdym dniem wzrasta, nauka i technologia rozwijają się w niesamowitym tempie, a interakcje między cywilizacyjne stają się coraz częstsze. Dążenie do szczęścia ludzi ze wszystkich krajów jest ze sobą powiązane jak nigdy przedtem, ludzkość razem mierzy się z historycznymi możliwościami, jak i musi stawiać czoła ryzykownym wyzwaniom. Epidemia COVID-19 nauczyła nas, że ludzkość funkcjonuje w jednej wspólnej globalnej wiosce, która ewoluuje w ściśle powiązaną ze sobą społeczność, którą łączy wspólna przyszłość. Trudności i wyzwania stojące przed ludzkością można rozwiązać jedynie poprzez solidarność i współpracę. Partie polityczne są źródłami polityki narodu i zwolennikami interesów ludzi,a także odgrywają ważną rolę w życiu politycznym krajów. W tych historycznie nowych okolicznościach wspólną odpowiedzialnością i wspólnym celem partii politycznych jest zapewnienie dobrobytu ich własnemu narodowi w prawdziwym tego słowa znaczeniu oraz umożliwienie osiągniecie takiego stanu wszystkim ludziom, dążąc do harmonijnej wizji dobrobytu ogółu.
I.
Proponujemy, aby partie polityczne wszystkich krajów zobowiązały się do budowania konsensusu w sprawie tych wartości. Należy dołożyć wszelkich starań, by promować wartości podzielane przez całą ludzkość, takie jak pokój, rozwój, sprawiedliwość, demokracja czy wolność. Należy podążać zgodnie z historycznym trendem demokratyzacji stosunków międzynarodowych, jak i podtrzymywaniem ścieżki multilateralizmu, tak aby stosunki opierały się na wspólnym gruncie, szacunku i wzajemnym uczeniu się. W interakcjach międzynarodowych należy kierować się zasadami szacunku, uczciwości, sprawiedliwości oraz korzystnej dla wszystkich stron współpracy. Należy wprowadzić wspólne, kompleksowe oraz oparte na współpracy podejście do bezpieczeństwa. Potrzeba skoncentrowanych wysiłków by zbudować otwarty, czysty i piękny świat, cieszący się trwałym pokojem, powszechnym bezpieczeństwem oraz wspólnym dobrobytem. W związku z tym społeczność międzynarodowa będzie czynić postępy w dążeniu do budowania wspólnej przyszłości oraz mobilizowania sił politycznych do ciągłego rozwoju i postępu dla ludzkości.
II.
Proponujemy, aby partie polityczne wszystkich krajów zobowiązały się do promowania wspólnego rozwoju. W tym celu niezbędne jest aktywne wdrażanie Agendy ONZ na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030, dostosowanie strategii rozwoju i koordynacja polityki makroekonomicznej. Równie istotnym jest wzmocnienie globalnej współpracy naukowej i technologicznej w zakresie innowacji, utrzymanie wielostronnego systemu handlowego, z zachowaniem przewodniej roli Światowej Organizacji Handlu, a także promowanie handlu oraz liberalizacja i optymalizacja środowiska inwestycyjnego. Ponadto, ważne jest również pogłębienie współpracy w zakresie budowy infrastruktury, zapewniając stabilne i sprawne działanie globalnego łańcucha produkcji, dostaw oraz systemu finansowego, podnosząc przy tym poziom globalnych połączeń między systemowych. Globalizacja gospodarcza ukierunkuje się wówczas na bardziej otwarty, inkluzywny, zrównoważony i korzystny dla wszystkich stron rozwój, przy wzmacnianiu jego globalnej sprawiedliwości, skuteczności i synergii.
III.
Proponujemy, aby partie polityczne państwa świata dokładały wszelkich starań do stworzenia na ziemi przyjaznego domu. W drodze do osiągnięcia „międzypokoleniowego ładu”, należy starać się urzeczywistniać wizję harmonijnego współistnienia człowieka i natury, nadając priorytety zachowaniu i ochronie przyrody, co przyniesie zmianę w kierunku ekologicznej, niskoemisyjnej, cyrkulacyjnej i zrównoważonej produkcji i stylu życia. Co więcej, aktywne wsparcie powinno przejawiać się w stworzeniu zróżnicowanego i symbiotycznego ekosystemu oraz zapewnianiu pomocy krajom rozwijającym się w zakresie finansowania, technologii i budowania potencjału. Dzięki temu, możliwa będzie globalna współpraca dotycząca ogólnoświatowych problemów środowiskowych, takich jak zmiany klimatu, zanieczyszczenie mórz i ochrona gatunków. Możliwe będzie wówczas budowanie opartego na zasadach równości, rozsądku i wspólnych korzyści globalnego środowiska, tworzenie miejsca koegzystencji ludzi i natury.
IV.
Proponujemy, aby partie polityczne wszystkich krajów angażowały się w ochronę życia i zdrowia ludzi. Filozofia, zgodnie z którą ludzie i ich życie stoją na pierwszym miejscu, musi być wdrażana poprzez umieszczenie tych dwóch wartości na szczycie w hierarchii programów rozwoju oraz poprzez gwarancję uwzględnienia wszystkich czynników zdrowotnych w tworzeniu polityki. Mając na uwadze cel, jakim jest dostarczenie wszystkim usług zdrowotnych ujętych w cyklu życia człowieka, należy zaspokoić rosnące zapotrzebowanie ludzi na bezpieczne, skuteczne, wygodne i przystępne cenowo usługi zdrowotne. Nauka i współpraca muszą zostać uznane za niezawodne środki służące do pokonania wirusa i uwolnienia się od chorób. Należy przeciwstawić się upolitycznieniu pandemii i stygmatyzacji związanej z wirusem. Kraje rozwijające się, mające wrażliwe systemy zdrowia publicznego, muszą otrzymać niezbędną pomoc w celu zwiększenia ich zdolności reagowania. W ten sposób ulegnie poprawie globalny system zarządzania zdrowiem publicznym, a wraz z nim – postęp w tworzeniu wspólnoty zdrowia wszystkich ludzi.
V.
Proponujemy, aby partie polityczne wszystkich krajów angażowały się w ułatwianie wymiany i wzajemnego przekazywania sobie wiedzy między cywilizacjami. Muszą być przestrzegane zasady równości, szacunku, otwartości i inkluzyjności, tak aby wznieść się ponad różnice między cywilizacjami i ideologiami i aby chronić różnorodności wszystkich kultur na świecie. Wszystkie cywilizacje muszą i mogą znaleźć należne im miejsce w intelektualnej skarbnicy ludzkości. Należy promować dialog i wymianę międzycywilizacyjną poprzez intensywne interakcje międzyludzkie i współpracę w dziedzinie edukacji, nauki, kultury, sportu, turystyki i wśród ośrodków analitycznych. Należy zachęcać do nawiązania kontaktów między różnymi grupami społecznymi ze wszystkich krajów w celu lepszego zrozumienia i docenienia różnych cywilizacji oraz czerpania inspiracji. W ten sposób różne cywilizacje będą mogły w harmonii współistnieć z innowacyjnym rozwojem poszczególnych ich przedstawicieli.
VI.
Proponujemy, aby partie polityczne wszystkich państw angażowały się w poprawę dobrobytu obywateli ich krajów. Kwestie, które bezpośrednio dotyczą ludności i wymagają natychmiastowej reakcji, muszą być skutecznie rozwiązywane poprzez wspieranie powoływania instytucji i rządów prawa w społeczeństwie, jak również poprzez poprawę polityki społecznej i usług publicznych oraz promowanie sprawiedliwości w sądownictwie i równości w podziale dochodów. Należy podjąć zdwojone wysiłki w celu zwalczania korupcji, wzmocnienia międzynarodowej współpracy antykorupcyjnej oraz promocji tworzenia uczciwych i kompetentnych rządów. Należy przyjąć różnorodne środki mające na celu poprawę warunków rozwoju dla osób ubogich, w tym politykę fiskalną i finansową, edukację i szkolenia oraz wsparcie konkretnych branż. W ten sposób ograniczanie ubóstwa będzie w większym stopniu samonapędzającym się mechanizmem, który jest dobrze ukierunkowany i zorientowany na wyniki. W międzyczasie należy poświęcić więcej uwagi i wnieść wkład we współpracę międzynarodową w zakresie ograniczania ubóstwa. Większy nacisk i wsparcie należy skierować na ograniczanie i łagodzenie ubóstwa we wszystkich krajach, a zwłaszcza w krajach rozwijających się.
VII.
Proponujemy, aby partie polityczne wszystkich krajów zobowiązały się do podniesienia swojego poziomu zarządzania. Należy poświęcić odpowiednią uwagę związanym z budowaniem partii wyzwaniom, które pojawiają się w związku z falą cyfryzacji i stosowania technologii informatycznych. Odpowiedzią jest tu zwiększenie wymiany doświadczeń i współpraca w zakresie zarządzania oraz stałe poszukiwanie skutecznych sposobów na ulepszanie budowy partii w coraz to nowych okolicznościach. Skuteczność zarządzania społecznego musi zostać zwiększona, tak aby zapewnić jego całościowe i skoordynowane działanie. W związku z tym poprawi się zdolność sprawowania rządów z punktu widzenia uczestnictwa, rozważań i realizacji działań na rzecz dobrobytu obywateli. Większy wkład zostanie wniesiony w rozwiązanie problemów rozwojowych, przed którymi stoi ludzkość.
VIII.
Proponujemy, aby partie polityczne wszystkich krajów zaangażowały się w opracowanie lepszych zasad globalnego zarządzania. Należy podtrzymać filozofię szeroko zakrojonych konsultacji, wspólnego wkładu i wzajemnych korzyści. Należy wspólnie chronić porządku i systemu międzynarodowego opartego na celach i zasadach Karty Narodów Zjednoczonych. Należy podnieść status i rolę prawa międzynarodowego w systemie globalnego zarządzania. Przepisy międzynarodowe muszą być skutecznie przestrzegane i stosowane w praktyce, tak aby w sferze międzynarodowej obowiązywała zasada praworządności. Należy podjąć wspólne wysiłki w celu zbadania możliwości ustanowienia systemów politycznych i instytucjonalnych dostosowanych do nowej rewolucji technologicznej i transformacji przemysłowej, tak aby innowacje technologiczne były dostępne oraz mogły być dzielone i wykorzystywane przez większą liczbę krajów i ich obywateli. W ten sposób proces reform systemu globalnego zarządzania stanie się bardziej sprawiedliwy, otwarty, przejrzysty i inkluzyjny, a prawa i interesy wszystkich krajów będą w pełni zagwarantowane.

Pragniemy podziękować Komunistycznej Partii Chin za jej działania, które sprawiły, iż ten szczyt był możliwy. Jako partie polityczne zobowiązujemy się do dalszego wzmacniania wymiany i współpracy z KPCh oraz do wniesienia naszej mądrości i siły, tak aby wzmocnić wzajemne zrozumienie i wspólny rozwój wśród ludzi pochodzących ze wszystkich krajów.

Zbliża się stulecie KPCh

Jubileusz przypada w dniach 23 – 31 lipca 2021 r. (I Zjazd założycielski Partii odbył się właśnie prawie 100 lat temu). Analizowanie stuletniego dorobku Komunistycznej Partii Chin jest zadaniem wielce zaszczytnym, bardzo odpowiedzialnym lecz niezwykle trudnym. Składa się na to wiele zasadniczych okoliczności merytorycznych i metodologicznych, a mianowicie: – wielkie bogactwo dorobku, ogromna różnorodność dokonań w kraju i na świecie, szeroka gama przeszkód i „przeciwności losu”, wysoka efektywność działania, zasięg krajowy i globalny, pionierskie koncepcje teoretyczne, oryginalny ustrój chiński, systematyczne reformy i innowacje, radykalne zwalczanie patologii, humanizacja działalności partyjnej, pomoc partii dla państwa, człowiek na I miejscu, przełamanie niegdysiejszego izolacjonizmu Chin, racjonalna przebudowa świata, pokój, bezpieczeństwo, współpraca, partnerskie stosunki międzynarodowe, rozwój współpracy międzypartyjnej, usuwanie dysproporcji i patologii rozwojowych, poszanowanie wobec innych narodów i państw, nieingerencja w sprawy wewnętrzne, wspólna przyszłość człowieczeństwa i wiele, wiele innych.

Dotychczasowe skutki takiej polityki wewnętrznej i zagranicznej KPCh (i ChRL) są niezwykle pozytywne: umocnienie pozycji, wpływów i autorytetu KPCh we własnym społeczeństwie oraz wśród innych partii, organizacji polityczno – społecznych, państw i narodów całego świata.
Bogaty dorobek
Dokonało się to w 2 głównych fazach: I. – Okres poszukiwań, poświęceń, wyrzeczeń, ofiar, przelewu krwi itp. (1921 r. – 1978 r.) i II. – Twórcze reformowanie systemu chińskiego i prowadzenie nowej polityki zagranicznej (1978 r. – 2021 r.). Za to wszystko trzeba było zapłacić nieprawdopodobnie wysoką cenę (głównie w kategoriach ludzkich i materialnych); ale partia, naród i państwo zdecydowali się na taki wysiłek i osiągnęli imponujące rezultaty (np. optymalizacja modelu partyjnego, kompleksowa modernizacja społeczeństwa, państwa, gospodarki i sił zbrojnych, średnia stopa wzrostu gospodarczego w minionym półwieczu = ok. 10 proc. rocznie i in.). W sumie, mamy dziś do czynienia z tzw. „dwoistością Chin”, czyli: 1. Jedna z najstarszych i najwspanialszych cywilizacji światowych oraz 2. Główna siła motoryczna lepszej teraźniejszości i przyszłości Ziemi i człowieczeństwa.
Historia naszej cywilizacji nie zna analogicznego precedensu. Kiedyś kolejne imperia upadały jedno po drugim i przechodziły na „śmietnik historii”. Teraz jednak, dzięki mądrej, rozważnej i efektywnej polityce KPCh (i ChRL) „historia nie może się powtórzyć”. To wielkie wyzwanie stojące przed partią chińską i jej sojusznikami w kolejnym stuleciu. Powodzenia! W sumie, biorąc pod uwagę plusy i minusy, aktywa i pasywa, pozytywy i negatywy, łączny bilans działalności KPCh w minionym stuleciu jest korzystny i zasługuje na bardzo wysoką ocenę. Dzięki tym dokonaniom położone zostały solidne fundamenty pod mocne i nowoczesne Chiny oraz pod nowy sprawiedliwy ład światowy. Obydwa te innowacyjne gmachy mogą zostać wzniesione na owych fundamentach oraz zdołają wytrzymać napór ewentualnych burz i wichrów w przyszłości.
Jako baczny obserwator i analityk metamorfoz i przemian dokonujących się w KPCh (i ChRL) staram się, ilekroć tylko moje drogi zaprowadzą mnie do Państwa Środka, odwiedzać, raz za razem, te liczne miejsca, które symbolizują, w mojej percepcji, kolejne kluczowe punkty wyjścia oraz etapy przemian i reform chińskich. I tak, np. wielokrotnie byłem już w domu rodzinnym (muzeum) Przewodniczącego Mao Zedonga w Szaoszan ( Changsha Fu) oraz rozmawiałem ze starszą panią, która znała Go osobiście i która (bosonoga) figuruje obok niego na wielkiej fotografii zdobiącej ścianę jej restauracji, w której podawane są ulubione dania Mao. Wiele razy odwiedzałem także muzeum ww. I Zjazdu KPCh w Szanghaju i dziwowałem się bardzo stwierdziwszy, że od 12 delegatów na tymże I Zjeździe, liczba przedstawicieli partii rozrosła się do ponad 2.280 delegatów na XIX Zjeździe (18 – 24 października 2017 r.), reprezentujących ponad 90 mln członków KPCh.
Zaś, w Pekinie składałem kwiaty obok sarkofagu Przewodniczącego Mao w Jego Mauzoleum (nota bene: wzniesionym na terenie niegdysiejszej Bramy Chin). Wielkim przeżyciem dla mnie były także wizyty w Nankinie (i wspomnienie masakry ponad 300.000 obywateli dokonanej przez agresorów japońskich); oraz pobyt w Szenżen (Shenzhen), gdzie zrodziła się koncepcja nowoczesnych Chin i gdzie stąpałem po śladach Przewodniczącego Deng Xiaopinga, wielkiego reformatora i ojca nowoczesnych Chin oraz… Xi Jinpinga, obecnego Sekretarza Generalnego KC. Ponadto, odwiedziłem także Prowincję Jiangxi (początek Długiego Marszu w październiku 1934 r.) oraz Prowincję Shaanxi (koniec Długiego Marszu w październiku 1935 r.). W ówczesnych uwarunkowaniach społecznych, strategicznych i materialnych, ileż to trzeba było wysiłku, trudu, ofiar, wyrzeczeń i determinacji, aby wyprowadzić prawie 100.000 wojska ludowego z Jiangxi i poprowadzić je dalej przez prawie 9.000 km i 370 dni?
Ciąg dalszy zmagań nastąpił nieco później – agresja i okupacja japońska oraz zwycięstwo w dalekowschodniej odmianie II wojny światowej, także obchodzonej niedawno w Europie. Plus wojna domowa, w której nacjonaliści z Kuomintangu też zostali ostatecznie pokonani i salwowali się ucieczką na Tajwan. Nadszedł wreszcie upragniony dzień 1 października 1949 r., kiedy Przewodniczący Mao Zedong proklamował utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej. Przytaczam ww. fakty i wydarzenia historyczne, żeby uzasadnić ocenę, iż żadna inna partia polityczna na świecie (lewicowa czy nie lewicowa) nie zapłaciła tak wysokiej ceny jak KPCh za osiągnięcie analogicznego celu polityczno – strategicznego. Wtedy doszła ona do władzy i sprawuje ją z powodzeniem i nieprzerwanie po dziś dzień. Tak hartowała się „stal KPCh” już od zarania – można powiedzieć bez najmniejszej przesady.
Ale kolejne kłopoty i wyzwania wewnętrzne i zewnętrzne nie dały na siebie długo czekać. Kraj był wycieńczony i w ruinie, a tu trzeba było nakarmić setki milionów łaknących i spragnionych obywateli, zapewnić im pracę, oświatę, opiekę zdrowotną i dach nad głową. Nie było gotowych wzorców do naśladowania; zaś model radziecki nijak nie przystawał do uwarunkowań i do potrzeb chińskich. Co więcej, doszło do ostrej rywalizacji między KPCh i KPZR (ChRL i ZSRR) o prymat w międzynarodowym ruchu robotniczym i w świecie – w ogólności. Polała się nawet krew nad Amurem i Ussuri. Kierownictwo KPCh, zahartowane i zjednoczone w bojach, ulegało erozji wewnętrznej i walkom frakcyjnym. Eksperymentowało. Dobrze pamiętamy „czerwoną gwardię”, „bandę czworga”, „wielki skok”, „rewolucję kulturalną”, „komuny ludowe” i inne rozwiązania specyficznie chińskie. Przewodniczący Mao wygrywał po kolei każde ze starć frakcyjnych (np. z Lin Biao i z Cziang Czing), aby, przed śmiercią, oddać z godnością władzę w ręce radykalnego reformatora Deng Xiaopinga.

Na takiej to wyboistej drodze, KPCh doprowadziła wreszcie naród i państwo do współczesnego „socjalizmu o specyfice chińskiej w nowej erze”. W ten sposób, ChRL – jako jedno z nielicznych państw świata – posiada odpowiedni własny system (ustrój) w okresie, kiedy inne państwa toną w bagnie niewydolnego neoliberalizmu lub innej nijakości ustrojowej.
Nie miała KPCh (i ChRL) również łatwo na arenie międzynarodowej. Wspomnijmy jedynie o wojnie koreańskiej, indochińskiej, afgańskiej, o napięciu wokół Tajwanu i Hongkongu, o podszczypywaniu Chin przez Zachód, szczególnie USA, w kwestii tybetańskiej, ujgurskiej i terytoriów na Morzu Południowo – Chińskim oraz o wielu innych regionalnych i lokalnych ogniskach sporów międzynarodowych, o zwalczaniu terroryzmu oraz o tym, że widmo nowego konfliktu globalnego ciągle wisi nad głowami prawie 8 mld ludzi na Ziemi. To, co USA wyczyniają obecnie wobec Chin można określić jako pandemię polityczną i nową odmianę „zimnej wojny”. Jednak i tym razem, w tak trudnej sytuacji globalnej, nadzwyczaj skuteczna okazuje się nowa chińska polityka zagraniczna (opening up) oraz liczne chińskie koncepcje makro dla świata (BRICS i BRICS plus, SOW, B&R, budowanie nowego ładu światowego, wspólna przyszłość całej ludzkości, win – win cooperation, 17+1, APEC, ASEM, misje pokojowe zwalczanie terroryzmu, zjawisk kryzysowych i pandemii, ochrona klimatu i środowiska naturalnego oraz wiele innych). Leitmotivem tej polityki i jej nadrzędnym celem są: pokój, bezpieczeństwo, współpraca i rozwój świata. Chiny współpracują, de facto, ze wszystkimi państwami i regionami oraz z organizacjami międzynarodowymi na świecie, traktując równoprawnie i dużych i małych i bogatych i biednych oraz przeciwstawiając się skutecznie atakom polityczno – propagandowym ze strony niektórych państw (szczególnie USA i UK) – ww. tzw. pandemia polityczno – propagandowa. Tymczasem, w żywotnych interesach KPCh (ChRL) i USA oraz całej ludzkości leży normalizacja i poprawa stosunków dwustronnych między tymi obydwoma wielkimi mocarstwami. Mam cichą nadzieje, że tak się stanie.
KPCh efektywnie wspiera politykę zagraniczną państwa chińskiego poprzez swoje rozbudowane kontakty z ok. 400 partiami politycznymi o różnych orientacjach ze 160 krajów. Następuje systematyczna aktywizacja, intensyfikacja i doskonalenie współpracy międzypartyjnej KPCh. Przykładem tego jest, m.in., wymiana doświadczeń i delegacji oraz wielka narada międzypartyjna (dialog) w Pekinie ( 30.11. – 03.12. 2017 r.) z udziałem 600 przedstawicieli 300 partii politycznych ze 160 krajów. W odróżnieniu od skompromitowanych neoliberałów amerykańskich (i zachodnich – w ogólności), KPCh nie narzuca nikomu modelu (systemu) chińskiego, ale wyraża gotowość do dzielenia się swymi doświadczeniami z zainteresowanymi partiami. Czyli: partnerskie traktowanie innych – w odróżnieniu od siłowego dyktatu (hard power) zachodniego oraz jego metod imperialnych, kolonialnych czy neokolonialnych. W taki to sposób, metodami soft power, chińska krajowa formuła współpracy: partia – państwo przenoszona jest z powodzeniem na płaszczyznę światową. Zasadna jest przeto teza o pozytywnej i o konstruktywnej globalizacji współpracy międzynarodowej realizowanej przez KPCh.
Wielkim atutem tej partii w bitwie o sprawiedliwość, o nowoczesność i o lepszą przyszłość jest bogata skarbnica starożytnej wiedzy teoretycznej, zwłaszcza filozoficznej (normy konfucjańskie i in.) wykorzystywanej z powodzeniem dla współczesnych rozwiązań krajowych i globalnych. Ponadto, partia dysponuje całą armią wybitnych uczonych z różnych dziedzin oraz bogatą siecią instytucji i opracowań naukowo – badawczych. Na dobrą sprawę, każda ważna decyzja i program rozwojowy jest dokładnie zbadany i przeanalizowany a priori w ramach chińskiej metodologii naukowego podejścia do rozwoju oraz pod kątem celowości i efektywności realizacyjnej. W ten sposób, ewentualne straty w praktyce wykonawczej ograniczane są do minimum, albo też eliminowane w ogóle. Co więcej, na podstawie rzetelnych analiz, można też łatwiej i pewniej planować przyszłość i to z dużym wyprzedzeniem w czasie.
I wreszcie, last but not least, KPCh ma „wielkie szczęście” do wybitnych przywódców, od Przewodniczącego Mao Zedonga poczynając. Są to osobistości na miarę światową, reprezentujący tzw. pięć pokoleń przywódców. Każdy i każde z nich wniosło niezaprzeczalny i cenny wkład, teoretyczny i praktyczny, do wielkiego dzieła budowania Nowoczesnych Chin i Nowego Świata. Każdy z tych przywódców, także nieżyjący lub będący na emeryturze, pozostawił po sobie cenną i wartościową spuściznę (dzieła teoretyczne i dorobek praktyczny), z której mogą korzystać następcy, cały naród i cały świat. Spuścizny te legły u podstaw ideologii i praktyki socjalizmu o specyfice chińskiej w nowej erze. W wyniku tego, ciągłość i płynność w polityce wewnętrznej, w życiu społeczno-gospodarczym i w polityce zagranicznej oraz niezakłócone przekazywanie „sztafety pokoleń przywódców” jest niezwykle cenną cechą znamionującą specyfikę i wyjątkowość KPCh. Ostatnio zapoznałem się jeszcze głębiej z tymi zagadnieniami tłumacząc na język polski dzieła Przewodniczącego Xi Jinpinga z cyklu „Rządzenie Chinami”.
Przykład dla innych:
nawet w USA i w innych państwach zachodnich wpływowi politycy, uczeni, ekonomiści, przedsiębiorcy, teoretycy i praktycy interesują się coraz bardziej unikalnymi doświadczeniami chińskimi w zakresie rozwiązań systemowych, szczególnie politycznych, społecznych i gospodarczych oraz w polityce zagranicznej. Nie wszyscy wiedzą, iż, obok KPCh, w ChRL działa z powodzeniem jeszcze 8 innych partii politycznych, także o rodowodzie tajwańskim. Zagraniczne, również polskie, ugrupowania polityczne powinny korzystać (toute proportion gardee) z przebogatych doświadczeń KPCh – historycznych, współczesnych i przyszłościowych, a nie szydzić i nie obrzydzać ludziom tego dorobku. Pamiętajmy, że rządzenie państwem liczącym prawie 1,5 miliarda ludności – to nie tak prosta sprawa; zresztą, jedyna w swoim rodzaju na świecie.
Nie chcę przez to powiedzieć, że inne partie zagraniczne powinny naśladować (kopiować) Chińczyków czy unikać „błędów chińskich”, aby nie popełniać błędów własnych. Chińczycy nie narzucają nikomu swych rozwiązań, ale chętnie pomogą, gdy ktoś o to poprosi. Wprawdzie niektóre elementy teorii i praktyki partyjnej w poszczególnych krajach są analogiczne lub wręcz tożsame; ale np. w przypadku polsko – chińskim są one zasadniczo odmienne albo wręcz nieporównywalne. Np. w Konstytucji RP zawarty jest (teoretyczny) zapis o „społecznej gospodarce rynkowej”, podobnej do chińskiej. Ale proszę porównać te dwie gospodarki, z których polska jest przesadnio zliberalizowana i zamerykanizowana; zaś chińska jest schińszczona w maksymalnym stopniu (i dobrze). Ale która z nich jest lepsza? Wyniki i wskaźniki makroekonomiczne mówią same za siebie.
Podobnie rzecz ma się, np., z korupcją, która w Polsce szaleje jeszcze bardziej niż w Chinach. Z tą wszakże różnicą, że w RP znaczna ilość afer korupcyjnych „zamiatana jest pod dywan”, a przestępcy czują się bezkarni; natomiast w Chinach – KPCh i państwo zwalcza bezkompromisowo korupcję, przestępczość oraz inne plagi i patologie społeczne, a także surowo karze winowajców. Ponadto, rozdrobnione partyjki polskie zatracają swą tradycyjną tożsamość i ulegają de-ideologizacji i uniformizacji. Są nad wyraz skłócone. Mimo pozorów demokratycznych wyborów brak jest ciągłości w rządzeniu. Na dobrą sprawę, trudno określić, jak nazywa się obecny system (ustrój) polityczny w Polsce? Podczas gdy w KPCh (i w ChRL), sytuacja ma się wręcz odwrotnie.
Rzecz w tym, iż w ciągu minionego stulecia pogłębiły się różnice (nieporównywalność) między partiami politycznymi i systemami politycznymi w naszych krajach. Wichry historii zrobiły swoje. W Polsce też mamy dwie partie stuletnie: PPS i PSL, ale odgrywają one raczej marginalne role w życiu politycznym i międzynarodowym; podczas gdy chińska partia stuletnia jest czołową (największą) polityczną siłą w kraju i coraz bardziej wpływową na arenie międzynarodowej. Jeśli już, to raczej partie polskie powinny się uczyć od KPCh, a nie odwrotnie. Ze strony polskiej, temat głównej „nauki” dla KPCh powinien brzmieć: uwaga na konsekwencje skrajnego neoliberalizmu i neokapitalistycznej globalizacji dla państwa i dla społeczeństwa. Ale to nie wyklucza owocnej współpracy, do której potrzebna jest skłonność i dobra wola polityczna z obydwu Stron. Szkoda jednak, że ze strony polskiej nie staje tych elementów. Zjadliwa propaganda antychińska i antykomunistyczna, uprawiana w RP przez długie lata, przyniosła swe negatywne skutki. Jest to uciążliwy balast z przeszłości, który trzeba wyeliminować wspólnymi siłami; przy czym KPCh ma tu wiodącą rolę do odegrania i dobrze, iż tak właśnie postępuje.
W sumie, nie dostrzegam zbyt wielu poważnych elementów i doświadczeń, którymi różni partyjniacy polscy mogliby podzielić się z kolegami chińskimi, a ci mogliby z tego skorzystać. W ciągu stulecia, partie polityczne w RP ulegały rozmaitym przemianom i perturbacjom (na zasadzie sinusoidy), a spośród niektórych z nich pozostały jedynie marne resztki. W każdym razie, nie ma w obecnej RP solidnych (i zdolnych do skutecznego rządzenia) partii lewicowych, centrowych i prawicowych, jak to kiedyś bywało. Zapytuję: która z obecnych partyjek polskich może być solidnym, stabilnym i wiarygodnym partnerem dla KPCh? Praktycznie żadna. Ale partia chińska (i inne partie istniejące w ChRL) powinny umacniać współpracę z istniejącymi głównymi partnerami polskimi z lewicy, z centrum i z prawicy, wspólnie przeciwstawiać się zagrożeniom ze skrajnej lewicy i ze skrajnej prawicy oraz informować i kształcić się nawzajem.
Bowiem brak rzetelnej informacji czy zwykła dezinformacja (zwłaszcza antychińska) stanowią poważną przeszkodę w rozwijaniu współpracy międzypartyjnej, międzypaństwowej i międzyludzkiej (people – to – people exchange, to jeden z głównych postulatów Przewodniczącego Xi Jinping’a). Co więcej, kanał polski może być przydatny dla KPCh (i dla ChRL) w kontaktach z UE i US, przynajmniej na gruncie eurazjatyckim. Nie tylko USA, UE ale również ChRL powinna być głównym filarem równowagi w polityce zagranicznej RP. Przy czym, nie można tego robić tak, jak usiłował to czynić Lech Wałęsa zamierzając eksportować „Solidarność” do Chin; czy też jak czynią to obecnie różni antychińscy fanatycy w Polsce – zwolennicy Dalaj Lamy, rzecznicy wyzwolenia Sinkiangu, Hongkongu i Tybetu, głosiciele obalenia „komunizmu”, przestrzegania uzurpowanych praw człowieka i in.
Krótko mówiąc, obie Strony partyjne (i państwowe) z RP i z ChRL powinny znacznie wzmacniać i doskonalić swe role w rozwijaniu przyjaźni i współpracy polsko – chińskiej, eliminować luki świadomościowe oraz dążyć do ukazywania prawdy o tym, że lepsze poznanie i zrozumienie wzajemne służy rozwijaniu współpracy intelektualnej i materialnej. Powinniśmy razem zlikwidować bariery polegające na tym, że starsze pokolenie Polaków ma nikłe albo przestarzałe wyobrażenie o KPCh (i o ChRL); pokolenie średnie – pojęcie nijakie i zniekształcone; zaś pokolenie młode – totalnie wypaczone i zwesternizowane. A przecież naród polski jest przyjaźnie usposobiony do narodu chińskiego (i odwrotnie – też w niemałym stopniu). Tę okoliczność należy wykorzystać w maksymalnej skali.
Co dalej?
Wizyty Przewodniczącego Xi Jinpinga w RP i Prezydenta Andrzeja Dudy w ChRL wywarły bardzo pozytywny wpływ na opinię publiczną w Polsce i otworzyły oczy niektórym zaślepionym osobnikom w naszym kraju. Do wielu ludzi dotarł fakt, iż KPCh utrzymuje więzy współpracy z ponad 400 różnymi partiami i organizacjami politycznymi ze 160 krajów świata. To ogromny kapitał i solidne możliwości współdziałania globalnego oraz wspierania instancji państwowych (rządowych) w uprawianiu polityki zagranicznej. Znamienny jest też fakt, iż, poczynając od końca 2012 roku, Przewodniczący Xi Jinping, bezprecedensowo aktywny na arenie międzynarodowej, złożył już 42 wizyty oficjalne w 69 krajach i uczestniczył w ponad 30 konferencjach wielostronnych. Bardzo pożyteczna jest także praktyka włączania przedstawicieli KPCh do delegacji państwowych (rządowych) na różnych szczeblach, udających się za granicę.
Casus chiński w tej mierze (partia rządząca nieprzerwanie już tyle lat) nie jest czymś wyjątkowym w skali światowej, bowiem, z reguły, jest tak, iż – z wyjątkiem reżimów dyktatorskich czy autorytarnych – rządy sprawują partie, same lub w koalicji, które wygrały ostatnie wybory. Tyle tylko, że przypadek chiński ma swoją unikalną specyfikę i jest zjawiskiem wyjątkowym w polityce i w politologii światowej. Bowiem, po stu latach praktyki i doświadczeń, KPCh wyprowadziła państwo chińskie na czołowe miejsce w świecie (II a może nawet I – licząc wartość GDP w kategoriach PPP (= Purchasing Power Parity, parytet siły nabywczej) i nieustannie umacnia pod każdym względem jego pozycję na arenie międzynarodowej oraz wyzwoliła naród chiński z odwiecznego ubóstwa i izolacjonizmu.
Dzięki tym sukcesom KPCh (i ChRL) zyskuje wielkie uznanie i autorytet w oczach rozmaitych partii, państw i obywateli za granicą. W ciągu minionego stulecia, a szczególnie jego II fazy (po roku 1978), w sposób zasadniczy zmienił się na lepsze wizerunek KPCh jako potężnej, mądrej i przewidującej siły politycznej, jakiej nie ma w innych krajach świata. Pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno, wszelkimi sposobami oczerniano wizerunek partii „komunistów chińskich” i straszono nimi obywateli innych krajów („żółte niebezpieczeństwo” itp.). Teraz już tylko nieliczni spośród przeciwników Chin używają straszaków tego rodzaju, choć obawiają się coraz bardziej swej przegranej w pokojowej rywalizacji z Chinami, ale mają świadomość, że czynnikiem programującym i realizującym długofalowo China’s Rise jest właśnie KPCh.
Wprawdzie praktyki i prowokacje antychińskie trwają nadal, nawet w okresie pandemii, ale ich treści, zasięg i szkodliwość jest nieporównywalnie mniejsza niż jak to kiedyś bywało. Społeczność międzynarodowa nie obawia się zbytnio Chin i stara się układać sensownie i opłacalnie swe stosunki z nimi. Całe dziesięciolecia nagonki antychińskiej i antykomunistycznej w wydaniu przeciwników zachodnich idą na marne. Świadomość ta dociera do nich i potęguje ich agresywność jeszcze bardziej. Z tym trzeba się liczyć. Tymczasem dotychczasowy sukces przywódców KPCh (i Rady Państwa – Rządu ChRL) w tej mierze polega na tym, że strona chińska dysponuje obecnie konkretnymi dokonaniami w kraju i poza jego granicami, że zmierza do poprawy systemu (ładu) światowego oraz że pomaga innym krajom i narodom na zasadach partnerstwa i wzajemnych korzyści. W świadomości obywateli planety Ziemia utrwala się wizerunek Chin – jako ojczyzny najstarszej i unikalnej cywilizacji świata oraz wielkiego i silnego mocarstwa zmierzającego do budowy innowacyjnej cywilizacji o wspólnej przyszłości. Optymalne i zręczne skojarzenie tych obydwu odmian cywilizacji zapewnia stronie chińskiej niebywałe atuty i argumenty, którymi nie dysponuje żadne inne państwo świata.
Przewaga KPCh nad innymi polega również na humanistycznym podejściu do rozwoju własnego narodu i kraju oraz na globalizacji tegoż humanizmu. Porównajmy dwie odmienne wersje owego humanizmu: chińską (człowiek na I miejscu) i amerykańską (America First) – czyli najpierw Ameryka głównie dla bogatych Amerykanów. I podobnie: Chińskie Marzenie – dla narodu, dla obywateli oraz American Dream – raczej dla bogatych, którym łatwiej będzie bogacić się jeszcze bardziej kosztem biednych. Kardynalne różnice istnieją także między ustrojem i demokracją chińską a amerykańską, między podejściem Stron do globalizacji i do przebudowy świata oraz do kluczowych kwestii bezpieczeństwa, wojny i pokoju. Zrzucenie przez USA 2 bomb atomowych na Japonię pod koniec II WW jest dowodem zbrodniczej determinacji i nieobliczalności amerykańskiej, na co trzeba nadal uważać i na co Chiny nie zdobyłyby się nigdy. Jasno już widać, iż koncepcje amerykańskie (skrajnie neoliberalne) nie zdają egzaminu w praktyce; podczas gdy programy wypracowane na kolejnych Zjazdach KPCh i ich praktyczna realizacja cieszą się coraz większym zainteresowaniem, uznaniem i poparciem w świecie. W tym sensie można już prognozować merytoryczne, materialne i moralne zwycięstwo KPCh oraz socjalizmu o specyfice chińskiej w nowej erze nad neoliberalizmem i nad neokapitalizmem.
W roku 2021 przypada także termin zakończenia I programu stulecialecia – dla uczczenia 100. rocznicy powstania KPCh. Program ten zakładał utworzenie w ChRL umiarkowanie zasobnego społeczeństwa (pod każdym względem). Wyglądało na to, przed pandemią, że program ten zostanie zrealizowany z powodzeniem. Jednakże pandemia skomplikowała dość znacznie te zamierzenia. Nie znamy jeszcze wyników makroekonomicznych za cały rok 2020 (stopa wzrostu gospodarczego za dwa pierwsze kwartały 2020 r. wyniosła zaledwie 3,2 proc. – to bardzo niewiele w porównaniu do 10 proc. wzrostów w latach przed pandemią. Natomiast dane statystyczne dotyczące 2019 r. były bardzo zachęcające. I tak, PKB ChRL (w kategoriach PPP – Purchasing Power Parity) wyniósł 27,8 bln USD = I miejsce w świecie (USA – 21,43 bln USD = II miejsce w świecie); a w kategoriach nominalnych – PKB ChRL – 14,14 bln USD = II miejsce w świecie); zaś PKB USA = 21,43 bln USD (I miejsce w świecie). Jeśli chodzi o PKB per capita to układ sił jest następujący: USA – 67.426 USD (10-te miejsce w świecie), a ChRL – 20.984 USD (67- me miejsce w świecie). To wynik wielkiej liczby ludności w Chinach i faktu, iż są one największym krajem rozwijającym się.
W sumie PKB ChRL stanowi już 15,5 proc. światowego PKB. Jeszcze parę danych statystycznych makro świadczących o solidnych podstawach materialnych realizacji ww. planu rozwoju na I stulecie: stopa bezrobocia – 4,3 proc. ; średnia płaca – 90.501 juanów oraz imponujące wyniki osiągnięte w zwalczaniu biedy. W roku 1981 liczba obywateli żyjących w biedzie (1,25 USD per capita dziennie na utrzymanie, czyli 2.300 juanów = plus/minus 1.200 zł rocznie (!) wynosiła 835 mln obywateli. Została ona zredukowana do 173 mln – w roku 2008 i do 16,6 mln – w roku 2018. W br. liczba ta ma zostać sprowadzona do „zera”.
Realizm polityczny każe również przewidywać, szczególnie w warunkach kryzysu globalnego, pandemii i wzrostu napięcia międzynarodowego, nasilanie antychińskiej agresywności i prowokacyjności zimnowojennej ze strony skrajnych neoliberałów; trochę na zasadzie, iż „ranny niedźwiedź neoliberalny może być jeszcze groźniejszy niż zdrowy”. Trzeba więc dobrze przygotować się również na ewentualną konfrontację z takim właśnie niedźwiedziem. Chiny mają czego bronić i dlatego muszą mieć czym bronić! I rzeczywiście mają! Stąd wynika nacisk przywódców KPCh i ChRL na modernizację i na umacnianie potencjału sił zbrojnych. Prezydent Xi zwykł mawiać: „wojsko powinno nie tylko uczestniczyć w bitwach i w wojnach, ale umieć je wygrywać”. Na Zachodzie nadal nie mają pewności, czy Chiny – to: partner (przyjaciel, konkurent, rywal) czy przeciwnik? Spotkałem się już wielokrotnie z wypowiedziami zachodnimi szerzącymi tezy o podejrzliwości i o nieufności wobec Chińczyków, o ich rzekomych dążeniach do panowania nad światem czy też o sinizacji systemu światowego i całej współczesnej cywilizacji itp. Jest przeto wskazane, aby Przyjaciele chińscy i ich sojusznicy przeciwstawiali się takim oskarżeniom w sposób coraz bardziej zdecydowany. I tak też czynią. Bowiem racja, argumenty, fakty i realia są po stronie chińskiej. A one mówią same za siebie.

Przed stu laty narodził się Związek Literatów Polskich

Życie literackie w międzywojennej Polsce, przecież pod wieloma względami bujne i owocne, rozwijało się w warunkach nieprostych. Zszyta z ziem trzech zaborów odrodzona Rzeczpospolita była państwem etnicznie nader niejednorodnym: podczas spisu ludności w 1921 roku wśród 27 milionów mieszkańców 69 proc. podało narodowość polską, 14 proc. – ukraińską, 8 proc. – żydowską, 4 proc. – białoruską, także 4 proc. – niemiecką, 1 proc. – inną.

Była ta Polska krajem niebogatym, a z biegiem czasu jej sytuacja gospodarcza wcale nie ulegała poprawie: nawet w najlepszych latach jej produkcja przemysłowa nie przekraczała poziomu sprzed I wojny światowej (w 1938 roku w przeliczeniu na 1 mieszkańca wynosiła 82 proc. tej z 1913 roku), a jej udział w produkcji światowej nie wzrastał, lecz malał. W 1921 roku aż 33 proc. osób w wieku powyżej 10 lat nie umiało czytać ani pisać (a o dalszych 5 proc. nie było wiadomo, czy posiadają te umiejętności); w 1931 roku liczbę analfabetów udało się zmniejszyć do 23 proc. . Publiczność literacka obejmowała w dwudziestoleciu międzywojennym od 7 proc. do 10 proc. dorosłych Polaków. Liczba tytułów wydawanych książek z 3,6 tys. w 1921 roku sięgnęła w 1938 roku 5,5 tys. przy globalnym nakładzie 35 mln egzemplarzy (pół wieku później, w 1988 roku wydaliśmy 10,7 tys. tytułów w nakładzie 245 mln egzemplarzy).
Ukształtowany z czasem autorytarny, a pod pewnymi względami faszyzujący reżim polityczny, ukoronowany Brześciem i Berezą Kartuską i wyróżniający się wysoką liczbą więźniów politycznych (w 1935 roku miała ich Polska około 16 tysięcy), dla życia umysłowego i artystycznego oznaczał też bezpardonową cenzurę represyjną (np. w dziesięcioleciu 1926-1935 naczelny organ PPS „Robotnik” ulegał konfiskacie około 500 razy, a endecka „Gazeta Warszawska” około 260 razy; jeszcze bardziej dotkliwie represjonowano prasę radykalnej lewicy i mniejszościową).
Polska literatura piękna wkraczała w międzywojenne dwudziestolecie w drużynie licznej i silnej. W dalszym ciągu działał niegdysiejszy ideolog polskiego pozytywizmu Aleksander Świętochowski (1849-1938), czynni byli wybitni twórcy generacji Młodej Polski – Stefan Żeromski (1864-1925), Gabriela Zapolska (1857-1921), Jan Kasprowicz (1860-1926), Kazimierz Przerwa Tetmajer (1865-1940), Władysław Reymont (1867-1925), Stanisław Przybyszewski (1868-1927), Andrzej Strug (1871-1937), Karol Irzykowski (1873-1944), Wacław Berent (1873-1940), Tadeusz Boy-Żeleński (1874-1941), Leopold Staff (1878-1957); dawali już o sobie znać młodsi od nich Zofia Nałkowska (1884-1954), Juliusz Kaden-Bandrowski (1885-1944), Maria Dąbrowska (1889-1965), Jarosław Iwaszkiewicz (1894-1980), Julian Tuwim (1894-1954). Wielu z wymienionych od razu zaangażowało się w różnorakie poczynania zmierzające do powołania ogólnopolskiej organizacji ludzi pióra, reprezentującej interesy i działającej na rzecz tak samych autorów, jak i polskiej literatury w całości; z entuzjazmem sekundowali im w tym liczni twórcy najmłodsi i jeszcze mało znani, wśród których szczególnie czynni byli Wanda Melcer (1896-1972) i Ksawery Glinka (1890-1957).
Poczynania te ostatecznie przyniosły efekt w roku 1920: w dniach 12-14 maja (a więc kilka dni po zajęciu przez polskie wojska Kijowa) w sali warszawskiego ratusza przy placu Teatralnym zebrał się Wszechdzielnicowy Zjazd Literatów Polskich. Powołano na nim Związek Zawodowy Literatów Polskich i przyjęto jego statut, określający go jako „organizację bezpartyjną i apolityczną”, która za cel stawia sobie „zrzeszanie literatów polskich dla wspólnej obrony interesów materialnych, prawnych, moralnych i kulturalnych”. Na Zjeździe obszernie debatowano też nad przedstawioną przez Stefana Żeromskiego inicjatywą utworzenia Akademii Literatury (miałaby zając się ustaleniem pisowni, wydaniem słownika języka polskiego, biblioteki pisarzy polskich oraz biblioteki przekładów z języków obcych); w celu dalszych prac nad tym projektem, który ostatecznie zmaterializował się dopiero trzynaście lat później, i to w mocno odmiennej postaci, powołano specjalną komisję. Uchwalono również wnioski postulujące zniesienie cenzury, ustanowienie emerytur dla twórców, utworzenie za granicą specjalnych placówek popularyzujących polską kulturę, upaństwowienie głównej sceny dramatycznej w stolicy.
Odrębna uchwała Zjazdu protestowała przeciw zamiarom likwidacji utworzonego jeszcze u schyłku 1918 roku Ministerstwa Sztuki i Kultury (od razu powiedzmy tu, że protest ten okazał się daremny – w latach 1921-1922 zadania Ministerstwa Sztuki i Kultury zostały przejęte przez Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego).
Odczytana została na Zjeździe opublikowana później w „Robotniku” i „Trybunie” obszerna deklaracja grupy pisarzy lewicowych (wśród sygnatariuszy byli m. in. Gustaw Daniłowski, Jerzy Hulewicz, Witold Hulewicz, Karol Irzykowski, Jan Lechoń, Mieczysław Limanowski, Zofia Nałkowska, Bronisława Ostrowska, Leon Schiller, Edward Słoński, Stanisław Stande, Andrzej Strug, Emil Zegadłowicz, Stefan Żeromski); głosiła ona m. in.: „Jesteśmy przekonani, że po religijnym ongi zrównaniu wszystkich ludzi przed obliczem bóstwa, po obywatelskim zrównaniu ich przed prawem i po politycznym wyzwoleniu, przyjść musi również, w tej czy innej formie, i ekonomiczne wyzwolenie człowieka, wyzwolenie pracy, myśli, talentu i twórczości z jarzma, jakie im ustrój współczesny narzuca (…) Z oburzeniem przeto piętnujemy uprawianą przez reakcję metodę zwalczania wszelkich, czy to rewolucyjnych, czy nawet pokojowych, dążeń do zmian społecznych, przez zohydzenie walczących o wolność, zarzucanie im zdrady kraju i przypisywanie celów niszczycielskich i anarchistycznych (…) Stwierdzamy zarazem, że nie wolno Polski całej utożsamiać z tą pianą, która dziś płynie wierzchem prądu jej życia”.
Majowy warszawski Zjazd wybrał też w tajnym głosowaniu Zarząd Związku Zawodowego Literatów Polskich, który przybrał kształt następujący: prezesem został Stefan Żeromski, wiceprezesem – Stefan Krzywoszewski, sekretarzem – Ludwik Skoczylas, skarbnikiem – Karol Irzykowski, członkami – Ksawery Glinka, Zygmunt Kisielewski, Zofia Nałkowska, Władysław Reymont, Wacław Sieroszewski i Andrzej Strug. Po ukonstytuowaniu prace Zarządu wnet zostały na kilka miesięcy przerwane z powodu mobilizacji; wznowiono je po zakończeniu działań wojennych i podpisaniu rozejmu z radziecką Rosją w Rydze. Stanowisko sekretarza przejął wtedy młody poeta i prozaik Edward Kozikowski, by sekretarzować organizacji prawie dziewiętnaście lat, aż do wejścia do Warszawy hitlerowców. W listopadzie 1920 roku z funkcji prezesa zrezygnował Żeromski, tłumacząc tę swą decyzję stanem zdrowia i trudnościami z dojazdem z Konstancina, gdzie od niedawna mieszkał; jego następcą został Sieroszewski.
Powstały w Warszawie Związek miał w zamierzeniu stanowić organizację, jednoczącą pisarzy całej Rzeczypospolitej; w rzeczy samej jednak początkowo przez kilkanaście lat działało, skądinąd blisko ze sobą współpracując, kilka autonomicznych lub nawet odrębnych zrzeszeń pisarskich o tej nazwie: obok tego warszawskiego – we Lwowie, Krakowie i Poznaniu, później też w Wilnie i Lublinie. Najważniejszy i najbardziej aktywny był Związek Warszawski, na czele którego stali po Żeromskim i Sieroszewskim kolejno Strug, Kaden-Bandrowski, znów Sieroszewski, Nałkowska, znów Strug, a po jego śmierci Dąbrowska. Formalne zjednoczenie ZZLP nastąpiło w 1935 roku; na czele wybranego wówczas Zarządu Głównego stanął Ferdynand Goetel (Warszawa), wiceprezesem został Stanisław Pigoń (Kraków), sekretarzem generalnym – Edward Kozikowski (Warszawa), skarbnikiem – Julian Wołoszynowski (Warszawa), członkami zaś Zofia Nałkowska (Warszawa), Leon Pomirowski (Warszawa), Leon Kruczkowski (Kraków), Włodzimierz Jampolski (Lwów), Ostap Ortwin (Lwów), Zenon Kosidowski (Poznań), Jan Emil Skiwski (Poznań) i Tadeusz Łopalewski (Wilno). Co do liczebności Związku, dysponujemy precyzyjnymi danymi za rok 1930: warszawski ZZLP miał wtedy 186 członków, poznański – 62, krakowski – 53, lwowski – 42, wileński – 38; w sumie więc do tych pięciu organizacji należało 381 osób. Jak pisze Stefan Żółkiewski, wśród warszawskich działaczy ZZLP najpierw przeważali pisarze lewicy oraz pisarze demokratyczni, choć sympatyzujący z Piłsudskim; dopiero na początku lat trzydziestych decydującą rolę zaczęli odgrywać eksponowani zwolennicy sanacji. Na prowincji w zarządach związkowych stale przeważali pisarze związani z prawicą.
Czym w międzywojniu zajmował się ZZLP? Przede wszystkim zgodnie ze swą nazwą sprawami zawodowymi: brał energiczny udział w pracach nad uchwalonym przez Sejm w 1926 roku prawem autorskim, walczył o honoraria i tantiemy dla pisarzy (w 1929 roku np. podpisał w tych sprawach bardzo ważną umowę z Polskim Radiem), tropił nadużycia popełniane wobec autorów przez niesolidnych wydawców, usiłował (choć bezskutecznie) doprowadzić do stworzenia systemu zabezpieczenia emerytalnego literatów, organizował (skutecznie) pomoc socjalną w postaci zapomóg losowych, wywalczył dla pisarzy prawo do ulgowych paszportów, zniżki w opłatach za użytkowanie telefonu, za leczenie uzdrowiskowe, za bilety do teatrów i kin, załatwił prawo do obniżenia wymiaru zajęć lekcyjnych dla uprawiających działalność literacką nauczycieli szkół średnich. Ale też raz po raz zabierał głos w sprawach ogólniejszych: potępił (choć nie gremialnie) zamordowanie prezydenta Narutowicza, w czasie zamachu majowego poparł Piłsudskiego, ale wkrótce potem podjął zabiegi o uwolnienie więźniów politycznych. Warto też wspomnieć, że wśród przedsięwzięć podejmowanych przez pozawarszawskie ogniwa ZZLP wyróżniały się cieszące się wielką popularnością cykliczne akcje upowszechnieniowe – Środy Literackie w Wilnie (1927-1939) i Czwartki Literackie w Poznaniu (1934-1939).
Po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej ZZLP wznowił swą działalność już w sierpniu 1944 roku w Lublinie, a w roku 1949 przybrał nazwę, pod którą znamy go dzisiaj – Związek Literatów Polskich…