Przed Kubicą bardzo długi sezon

Fot. Robert Kubica znów jest pełnoprawnym kierowcą F1

 

 

Władze FIA oficjalnie zatwierdziły kalendarz na sezon 2019. Nie różni się on niczym od wstępnej wersji, opublikowanej w październiku. Tym samym rywalizacja rozpocznie się 17 marca w Australii, a zakończy 1 grudnia w Abu Zabi.

 

Sezon 2019 w Formuły 1 składać się będzie z 21 wyścigów. Rywalizacja rozpocznie się 17 marca na Albert Park w Australii, a zakończy 1 grudnia na torze Yas Marina w Abu Zabi. Trzecia runda sezonu, czyli Grand Prix Chin, będzie dokładnie 1000 wyścigiem w historii Formuły 1. FIA zrezygnowała z rozgrywania trzech rund z rzędu. Zespoły bardzo narzekały na to, że wyścigi we Francji, Austrii i Wielkiej Brytanii są tydzień po tygodniu. Było to wyjątkowo męczące i trudne logistycznie. Ostatecznie rywalizację na Silverstone oddalono od Red Bull Ringu o dwa tygodnie. Jedyną zmianą, jeśli chodzi o kolejność rund, jest zamiana Grand Prix Meksyku z Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Wcześniej zawodnicy rywalizowali najpierw w USA. Tym razem wcześniej zmierzą się na obiekcie Autodromo Hermanos Rodríguez.

 

Terminarz Formuły 1 na 2019:

1. GP Australii (17 marca)
2. GP Bahrajnu (31 marca)
3. GP Chin (14 kwietnia)
4. GP Azerbejdżanu (28 kwietnia)
5. GP Hiszpanii (12 maja)
6. GP Monako (26 maja)
7. GP Kanady (9 czerwca)
8. GP Francji (23 czerwca)
9. GP Austrii (30 czerwca)
10. GP W. Brytanii (14 lipca)
11. GP Niemiec (28 lipca)
12. GP Węgier (4 sierpnia)
13. GP Belgii (1 września)
14. GP Włoch (8 września)
15. GP Singapuru (22 września)
16. GP Rosji (29 września)
17. GP Japonii (13 października)
18. GP Meksyku (27 października)
19. GP USA (3 listopada)
20. GP Brazylii (17 listopada)
21. GP Abu Zabi (1 grudnia)

 

Składy zespołów F1 na sezon 2019:

Williams:
Robert Kubica, George Russell

Racing Point:
Sergio Perez, Lance Stroll

Haas:
Romain Grosjean, Kevin Magnussen

Sauber:
Antonio Giovinazzi, Kimi Raikkonen

Toro Rosso:
Daniił Kwiat, Alexander Albon

McLaren:
Lando Norris, Carlos Sainz

Mercedes:
Lewis Hamilton, Valtteri Bottas

Ferrari:
Sebastian Vettel, Charles Leclerc

Red Bull Racing:
Max Verstappen, Pierre Gasly

Renault:
Nico Hulkenberg, Daniel Ricciardo

 

Lance Stroll w Force India, a gdzie Kubica?

Ta wiadomość wywołała burzę w środowisku Formuły 1. Konsorcjum inwestorów zawiązane przez Lawrance’a Strolla, ojca kierowcy teamu Williamsa Lance’a, w miniony wtorek przejęło inny z zespołów F1 – Force India i uratowało go przed bankructwem.

 

Hinduska ekipa była zadłużona na kilkaset milionów dolarów, miała dług m.in. wobec Mercedesa, dostawcy układów napędowych dla bolidów Force India. Gorączkowe poszukiwania nowego inwestora zakończyły się powodzeniem. Lawrence Stroll we wtorek przedstawił władzom Formuły 1 ofertę przejęcia zadłużonego po uszy teamu. Kontrolę nad Force India przejęło konsorcjum, na czele którego stanął 59-letni kanadyjski biznesmen, a którego skład weszli ponadto kanadyjski przedsiębiorca Andre Desmarais, Jonathan Dudman z Monaco Sports and Managment, John Idol działający w świecie mody, John McCaw z branży telekomunikacyjnej, ekspert finansowy Michael de Picciotto oraz partner biznesowy Strolla – Silas Chou.
Konsorcjum stworzone przez Strolla przejęło pakiet udziałów należący dotychczas do Vijay’a Mallyi oraz Orange India Holdings Sarl. Nowi właściciele zespołu zadeklarowali, że spłacą wszystkie długi i zasilą ekipę zastrzykiem gotówki, a 405 pracowników utrzyma swoje posady.

Sam Lawrence Stroll jest sponsorem zespołu Williams, w którym już drugi sezon startuje jego 19-letni syn – Lance. Nic dziwnego, że pojawiły się natychmiast spekulacje o rychłym przejściu młodego kierowcy do Force India. W tym kontekście pojawiło się od razu nazwisko Roberta Kubicy, bo Polak jest obecnie rezerwowym kierowcą Williamsa i mógłby od razu zastąpić Strolla w brytyjskim zespole. Ale z niektórych źródeł docierają wieści, że Kubica także może przenieść się do Force India i w tym zespole być drugim kierowcą oraz mentorem młodego Kanadyjczyka.

Każde rozwiązanie jest możliwe, a Kubica ewentualnej oferty klanu Strollów raczej nie odrzuci, bo choć w Williamsie zwolni się miejsce, to Polak nie może być pewny, że je zajmie. Konkurentów nie zabraknie. Na pewno będzie nim jeden z kierowców Force India, Esteban Ocon lub Sergio Perez. Być może do walki o miejsce włączy się Brytyjczyk George Russell, który jest w juniorskim programie Mercedesa i chciałby już przeskoczyć do Formuły 1.

Na rynku transferowym po tym sezonie ruch może być spory. Niewiadomych jest wciąż mnóstwo. Ferrari nadal nie ogłosiło, kto będzie partnerem Sebastiana Vettela. Haas twierdzi, że decyzję o obsadzie kierowców podejmie po przerwie letniej. Sauber na razie czeka co zrobi Ferrari. Red Bull nie podjął jeszcze decyzji, kto będzie jeździł z Maxem Verstappenem. Najbardziej prawdopodobnym kandydatem wydaje się Pierre Gasly z Toro Rosso, gdzie mogą być dwa wakaty. A do tego dochodzi niepewna sytuacja w McLarenie, bo zespół czeka na decyzję Fernando Alonso, który waha się czy kontynuować karierę w F1. Jak widać nawet vacat w zespole, jaki może w Williamsie powstać po odejściu Lance’a Strolla, wcale nie musi przypaść Kubicy. Ale ważne, że Polak jest w tej grze o stołki.