Tradycja Święta Lampionów i nowości w czasie Święta Wiosny

Święto Lampionów, przypada piętnastego dnia pierwszego miesiąca księżycowego, to także ostatni dzień obchodów Święta Wiosny. W tym dniu księżyc po raz pierwszy jest w pełni w nowym chińskim roku. W Chinach rozpowszechnił się zwyczaj zapalania tej nocy barwnych lampionów. Święto to kończy uroczystości związane z po­witaniem nowego roku.

Główna tradycja związana ze Świętem Lampionów dotyczy jedzenia. W tym czasie jada się kluski z kleistej mąki ry­żowej yuanxiao. Stąd też inna nazwa – święto Yuanxiao. 

Dlaczego w tym czasie wywiesza się lampiony? Według przekazów z II wieku p.n.e., kiedy pewnego roku piętnastego dnia pierwszego miesiąca na tronie Zachodniej Dynastii Han zasiadł cesarz Wen (Wen Di). Chcąc uczcić to wydarzenie, nowy władca rozkazał porozwieszać i pozapalać lampiony. Od tamtej pory w ten właśnie dzień wieczorem wychodził on z pałacu, by razem z poddanymi spędzić tę noc. Z tej okazji na każdej ulicy, w każdym zaułku i na każdym domu wywieszano lampiony o najróżniejszych kształtach. W 104 roku p.n.e. Święto Lampionów zostało oficjalnie wpisane na listę najważniejszych świąt państwowych i obchodzi się je do dziś. Poza lampionami na ulicach i przy domach organizuje się, tłumnie odwiedzane, wystawy kolorowych latarni. Jest to także dzień zagadek i tańca smoka. Dokument z 713 roku opisuje, że w stolicy dynastii Tang, Chang’anie, jednego roku ustawiono z 50 tysięcy różnorodnych lampionów 7-metrowy stos.
Świąteczne lampiony przybierają różne rozmiary i kształty: mogą przedstawiać rze­kę, górę, pawilon, postać człowieka bądź zwierzęcia, kwiat czy owoc. Zrobione są one zazwyczaj z kolorowego papieru. Najsłynniejszy jest lampion imitujący bie­gnącego konia. Sztuka jego wykonywania ma ponad tysiąc lat. W środku umiesz­cza się wirnik, a do niego dokleja się wycięte z papieru konie. Płomień nagrzewa po­wietrze w lampie, powodując jego cyrkulację, ta z kolei wprawia w ruch wiatrak, który zaczyna się obracać, a przyczepione do niego papierowe wycinanki 
spra­wiają wrażenie jakby konie były w galopie. Jeśli użyć kilku takich lampionów, to po ich zapaleniu, nagle pojawia się całe rozpędzone stado.
Zwyczaj jedzenia yuanxiao pochodzi jeszcze z okresu panowania dynastii Song (960−1279), wtedy to bowiem po raz pierwszy pojawiły się na stołach te świąteczne smakołyki i tak przypadły wszystkim do gustu, że na stałe wpi­sały się w świąteczną tradycję. Yuanxiao to gotowane w wodzie okrągłe kuleczki z kleistej mąki ryżowej nadziewane przeróżnymi specjałami. W północnych Chi­nach nazywa się je yuanxiao, a na południu – tangyuan lub tangtuan.
W zależności od nadzienia jest ich około 30 rodzajów, a wśród nich: seza­mowe, czekoladowe, fasolowe, owocowe i inne. Każdy region ma swoje lokalne yuanxiao o charakterystycznym dla niego nadzieniu.
Świętu towarzyszą także przedstawienia podczas których można zobaczyć tańce lwów i smoków.
W ostatnich latach można zauważyć zmiany zachodzące w obchodach Święta Wiosny. Dla Chińczyków, oprócz spotkań z rodziną i przyjaciółmi, Święto Wiosny to także złoty tydzień zakupów i podróży. W ostatnich latach, wraz ze wzrostem poziomu życia mieszkańców miast i wsi, coraz więcej osób robi zakupy przez internet co wiąże się z szybkim rozwojem usług i ich nowych funkcji.
Z danych statystycznych wynika, że podczas Święta Wiosny w 2018, krajowy handel detaliczny i gastronomia osiągnęły sprzedaż na poziomie około 926 miliardów juanów, co stanowi wzrost o 10,2 proc. w stosunku do tego samego okresu w 2017 roku. Niektóre instytucje szacują, że krajowe przedsiębiorstwa handlu detalicznego i gastronomii w czasie Święta Wiosny w 2019 roku osiągnęły sprzedaż przekraczającą bilion juanów.
Podczas Chińskiego Nowego Roku zakupy świąteczne to priorytet dla Chińczyków. Natomiast w odróżnieniu od poprzednich lat, w czasie Święta Wiosny coraz więcej towarów zagranicznych pojawiło się na liście zakupów. Towary z całego świata coraz częściej wkraczają do domów zwykłych Chińczyków dzięki zwiększającej się konsumpcji oraz możliwości wyboru spośród chińskich i światowych produktów. 
Oprócz tradycyjnych chilijskich czereśni, francuskie czerwone wino, amerykańskie suszone owoce, argentyńska wołowina, belgijska czekolada, importowana elektronika cyfrowa oraz produkty sztucznej inteligencji to coraz częstsze wybory Chińczyków.
To także czas podróży turystycznych wielu Chińczków. Coraz częściej decydują się oni na wyjazdy wraz z całą rodziną. W 2018 roku podczas złotego tygodnia Święta Wiosny podróże turystyczne odbyło 386 milionów osób, a 6 milionów wyjechało poza granice Chin. 
Według danych z internetowej platformy turystycznej Ctrip.com, liczba chińskich turystów podróżujących podczas Święta Wiosny w 2019 roku przekroczyła 400 milionów, a liczba turystów wyjeżdżających poza granice Chin wyniosła prawie 7 milionów. Oznacza to wzrost o 15 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2018 roku. Tajlandia, Japonia, Indonezja , Australia i Nowa Zelandia to najczęstsze kierunki, które wybierają Chińczycy. Chińscy turyści to duży interes dla gospodarek innych krajów. Szacuje się, że chińscy turyści z ponad 100 dużych miast podróżowali do ponad 900 miejsc w kraju i za granicą.
W czasie Chińskiego Nowego Roku Chińczycy poczuli, że otwarcie na świat doprowadziło do poprawy jakości życia rodzinnego. Przed światem stoją teraz nowe możliwości i zyski, jakie oferuje otwarcie Chin. 

Piękne słowo socjalizm My, socjaliści

W ostatnim ćwierćwieczu słowo socjalizm bardzo rzadko przechodzi przez usta większości ludzi obozu władzy w Polsce. Jeśli już pojawiało się publicznie, to w kontekście krytyki, żartów i kpin. W wielu krajach Europy sytuacja wygląda jednak inaczej. Socjaliści w Parlamencie Europejskim mają na przykład swoje poczesne miejsce i znaczące wpływy. W Polsce zarówno liberałowie, jak i konserwatyści mają do niego stosunek co najmniej oziębły. Przeciętny obywatel karmiony codzienną papką przekazów medialnych nie zagłębia się w ten problem i przyjmuje, że władza ma rację. Choć można odnieść wrażenie, że niektórzy przedstawiciele starszego pokolenia oraz myśląca młodzież ma na ten temat swoje zdanie. Świadczą o tym rokroczne ankiety z pytaniem na temat poparcia dla potrzeby ogłoszenia stanu wojennego z 1981 roku, w których utrzymuje się ono od lat na poziomie niewiele poniżej 50 proc., co pośrednio odzwierciedla stosunek do Polski Ludowej.
Trzeba zwrócić uwagę, że karierę publiczną w mediach, również społecznościowych w Internecie, zrobiło na tym tle w ostatnich latach określenie „lewactwo”. Wywodzi się ono zapewne z bogatych zasobów językowych braci Kaczyńskich. Do tego zestawu zaliczyć można też takie określenia, jak: „za komuny”, „PRL”, „zdradzieckie mordy”, „spiepszaj dziadu”, „łże-elity” i wiele innych.
W ostatnich dniach, co zostało zauważone, premier Mateusz Morawiecki podczas wiecu w Siemianowicach Śląskich wypowiedział się na temat socjalizmu i wartości socjalistycznych, i jak można było usłyszeć i zrozumieć, wcale nie krytycznie.
Doszło wyraźnie do próby zmiany narracji dotyczącej poważnego fragmentu polskiej historii przez najważniejszego przedstawiciela obozu rządzącego poprzez stwierdzenie, że tradycja PPS mieści się w jego szerokim kanonie programowym. Premier podkreślił znaczenie takich wartości Polskiej Partii Socjalistycznej jak wrażliwość społeczna i dążenie do sprawiedliwości społecznej. Przypomniał o Solidarności i jej robotniczym nurcie, który czerpał swe wartości z filozofii PPS. Nawiązał też pośrednio do zarzucania PiS przez skrajnie konserwatywne środowiska jego polityki socjalnej.
Czy sytuacja ta wywodzi się z przesłanek czysto politycznych w związku z wyborami, czy też ma głębszy charakter oparty o przesłanki ideowe, przekonać się będzie można jesienią, już po wyborach. Dziś jest to pojedynczy incydent słowny, który być może zwiastuje nowe patrzenie na dość jednoznaczną politykę historyczną realizowaną przez między innymi IPN.
Socjaliści polscy w okresie całej transformacji, a szczególnie w ostatnich latach, wielokrotnie napominali kolejne ekipy władzy o lekceważenie w polityce państwa konstytucyjnego zapisu dotyczącego sprawiedliwości społecznej. Doszło do sytuacji, szczególnie w okresie rządów ekipy PO-PSL, pogłębiającego się rozwarstwienia społecznego i przyspieszenia procesów prywatyzacyjnych, co pogłębiało proces wykluczenia społecznego. Z jednej strony mieliśmy i mamy blask nowej wizji betonowanej Warszawy i nowe, kosztowne zabawki militarne, z drugiej nierozwiązane problemy społeczne na północy Polski i ścianie wschodniej. Niektórzy zapominają, że Polska jest jedna i nadal mocno zróżnicowana.
Trudno dziś dziwić się, że nowe elementy polityki PiS, m.in. poprzez wdrożenie programu 500+ odgrywają tak istotną rolę w zmianach nastawienia opinii publicznej do obozu rządzącego. W roku 2015, podczas wyborów parlamentarnych, doszło do zjawiska przeorientowania poparcia z opcji prywatyzacyjno-inwestycyjnej na opcję socjalną. Pogubiła się wówczas polska lewica, realizująca stosunkowo ograniczony program obrony praw człowieka, obejmujący wyłącznie wybrane grupy obywateli. Lewica dała się ograć populistom, którzy ominęli ją z lewej strony. Dziś istnieje groźba powtórzenia tego błędu.
W centrum wyborczych zainteresowań lewicy powinien być przede wszystkim elektorat pracowniczy oraz grupy, bardzo liczne, wykluczone ze względów socjalnych, czy na przykład cyfrowych. Nowe wdrażane technologie nie mają dziś, co widać, właściwego zaplecza edukacyjnego. Dziś walka wyborcza wcale nie skupi się na tym, kto da więcej, choć i to jest ważne. Zwycięży ten, kto da gwarancje na realizację podstawowych praw pracujących i umocnienie ich godności i podmiotowości obywatelskiej.
Adam Schaff w swej ostatniej książce „Humanizm ekumeniczny” napisanej na początku lat 90., zwracał uwagę na zjawiska będące skutkiem agresywnej polityki neoliberalnej. Przestrzegał słusznie, że zmiany na rynku pracy, będące skutkiem rewolucji technologicznej, powodują rewolucyjne przekształcenia społeczne, wymagające nowej polityki w skali globalnej. Przyjmując, że podstawowym obszarem zainteresowania lewicy są takie wartości, jak sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka, namawiał do poszukiwania przez nią sojuszników poza dotychczasowymi obszarami zainteresowań.
Może warto wrócić do tych filozoficznych refleksji w okresie tworzenia strategii wyborczej.