W punkt!

Na świętego Izydora (10 maja) często bywa chłodna pora. Miało być nudno a będzie bardzo ciekawie!!! Czeka nas ultra ciekawa kampania wyborcza w wyborach na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, najprawdopodobniej 28 czerwca 2020 r.

Niby było wszystko jasne, niby każdy wiedział, że wygra obecny prezydent a jednak im dalej w las tym więcej drzew – dla ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudy!

Przeszkód jest coraz więcej zwłaszcza dla urzędującej głowy państwa.

10 maja to był ten czas, w którym Andrzej Duda mógł być pewny wygranej w nawet pierwszej turze! To dlatego politycy formacji rządzącej tak mocno parli do wyborów.

Dynamika ostatnich tygodni i dni powoduje, że dziś już tak sytuacja nie wygląda jak chociażby 10 maja.

„Kazikowo – trójkowe” perturbacje i zawirowania, postępujący paraliżujący lęk co stanie się z gospodarką, bezrobociem, wysokością pensji, inflacją, służbą zdrowia etc. – mogą spowodować olbrzymie zamieszanie na polskiej scenie politycznej. W najbliższych tygodniach trwająca kampania nabierze rumieńców. Uaktywnienie wszystkich kandydatów; w tym nowości na rynku – Rafała Trzaskowskiego spowoduje, że właściwie elektoraty wszystkich formacji oraz grup społecznych będą zmobilizowane.

Wybory prezydenckie od ich początku w wariancie powszechnym czyli od roku 1990 cieszyły się największą popularnością wśród Polaków – tak też będzie w roku 2020!

Dziś już chyba także część wyborców partii rządzącej ma coraz więcej wątpliwości: wzrost cen, zagrożenie niższych pensji i jeszcze na dodatek zupełnie niepotrzebnie stosowanie ręcznego sterowania utworami na liście przebojów – niczym rodem z działalności Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk z ul. Mysiej w Warszawie; w okresie PRL (cenzura).
Przecież wśród Polaków jest sporo zwolenników PIS, którzy lubią program trzeci i mają zapewne wątpliwości, że nie tak powinny wyglądać listy przebojów – kiedy ktoś wysyła wiadomość, żeby zdjąć utwór z anteny bo komuś może się to nie spodobać.

To już przerabialiśmy i się nie sprawdziło. To będzie miało swoje odzwierciedlenie w sondażach. Zapewniam.

Zatem zaopatrzmy się w dużą ilość popcornu 😊; w tym czasie obserwujmy, słuchajmy, oceniajmy i podejmujmy decyzje. Najlepiej odpowiedzialne. Czego Wam Wszystkim życzę.

Grandola vila morena

Od ostatniego łykendu wielu mnie pyta, jak to z tym Kazikiem i jego bólem było, jest i będzie, a ja nie bardzo wiem co odpowiedzieć, bo palców przy bólu nie maczałem. Jedno wiem: od dawna potrzebny był mu taki tekst i mam nadzieję, że dzięki niemu pióro mu się znowu wyostrzy.

Wiem też drugie: numer muzycznie w ogóle mi się nie widzi. Jest mocno archaiczny w formie, co nie znaczy, że nie może się podobać, i co nie znaczy również, że do zrobienia dobrego numeru potrzeba dziś rozbudowanego instrumentarium i nietuzinkowego aranżu. Przeciwnie, zawsze byłem oddanym fanem prostoty w środkach wyrazu i wiem, że da się połączyć jakość z oszczędnością narzędzi niezbędnych do jej osiągnięcia. Są na to przykłady, tak w Polsce jak i na świecie. Najnowszy numer mojego kolegi z zespołu na K. to również dowód tego, że dobry tekst potrafi uratować słabą muzykę. Jest bowiem tak, że niezły tekst obroni utwór nawet przy słabszej kompozycji, ale dobra muzyka ze słabym tekstem już się nie broni, a przynajmniej słabo. Ale nie o rozbiórce dzieła muzycznego tu dziś Państwu chciałem nawijać.
Na początku ubiegłego roku, kiedy przyszedłem do Programu III PR, spotkałem się weń z Piotrem Metzem, do niedawna dyrektorem muzycznym stacji. Pragnąłem zainteresować go swoją nową grupą o nazwie Darmozjady oraz jej świeżym dorobkiem. Dyrektor Metz wyraził zainteresowanie. Zrobił wywiad na antenie. Puścił 2 albo 3 numery i na odchodne powiedział, żebym lepiej nie miał złudzeń, że nasze kawałki znajdą się na Liście Przebojów Programu III, bo to najbardziej konserwatywna lista świata z najbardziej konserwatywnym słuchaczem. Nowości dopuszcza, pod warunkiem, że są to nowości od kogoś, o kim słuchacze już słyszeli. Od Kazika, Muńka, Podsiadły, Kaji i Bregovica. Ale od kogoś bez nazwiska, to już nie tędy droga. I rzeczywiście tak było. Utwory darmozjadowe w Trójce nie polatały. Nikt nie proponował mi, abym zapłacił za obecność na antenie ani nie dał do zrozumienia, że istnieje taka praktyka. Słuchacz trójkowy, podobnie jak inżynier Mamoń, lubi bowiem te piosenki, które już raz w życiu słyszał.
Do Trójki zakolędowałem ponownie. Pod koniec roku. Płyta Darmozjadów była na ukończeniu i szukałem dlań patronatów medialnych. Szefował stacji jeszcze Wiktor Świetlik, który kiedyś przyjmował mnie u siebie z Metzem Piotrem, gdy przyszedłem doń z pomysłem na audycję, ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Niespecjalnie robiłem sobie nadzieje. Wiedziałem doskonale, że jestem po zupełnie innych pieniądzach niż zarząd stacji, ale w swojej naiwności sądziłem, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Oczywiście się myliłem. Tak czy inaczej, patronatu Trójki nad płytą nie dostałem, choć wysłałem oficjalne pismo do Biura Promocji. Kiedyś słyszałem, że za starych, dobrych czasów, kiedy patronat Trójki nad płytą czy książką naprawdę wiele znaczył a później powoli się schamiał, można go było sobie rzeczywiście nabyć za pieniądze, ale człowieka za rękę nie złapałem, więc to tylko plotki.
Tak czy inaczej, nigdy w życiu bym nie pomyślał, że piosenka mojego kolegi z grupy na K. w parę dni pozbawi ludzi zajęcia (na własne życzenie, zaznaczmy) i wywróci jeden z największych kanałów muzycznych w tym kraju na łopatki. Znam z historii jeden przykład na to, kiedy radio wywróciło piosenką reżim, a konkretnie dało sygnał do ataku. Mowa o „Grandola vila morena”, piosence, która puszczona w portugalskim radiu uruchomiła „rewolucję goździków”, pieczętując kres dyktatury Salazara i jego pomazańca Marcelo Caetano. Ale żeby piosenka wywróciła całe radio? Tego jeszcze u nas nie przerabiali. Choć dostrzegam w tych dwóch sytuacjach pewne podobieństwo.
W Portugalii rewolucjoniści czekali na piosenkę w radiu, żeby móc wreszcie zrzucić z siebie okowy zniewolenia. Kiedy wreszcie ją usłyszeli, wyszli na ulice portugalskich miast. W Trójce redaktorzy też czekali. Na znak do wymarszu. Aż w końcu czara z guanem, którą co dzień mijali w drzwiach wejściowych, przelała się, i gnojowica zapaskudziła im obuwie…i sumienia. Nie było jednak tak, że czara przepełniła się z dnia na dzień. Szambo ulewały doń wszystkie ekipy radiowe, ale dopiero pisowska prawdziwie popuściła przepustnicę i chlusnęło, jak z wiadra. Smród bił już od progu. Niektórym to przeszkadzało i zabierali się szybciej. Inni mieli mniej wielkopańskie nozdrza i wiedzieli, że od smrodu jeszcze nikt nie umarł, za to z głodu już kilka nacji. Ale to dopiero Kazik, puszczony/niepuszczony ze swoim bólem, zadął w róg na barykady. I poszli. Za wolność się bić. Leżeć i tyć. A kiedy bili naszych, to żaden nie kiwnął palcem.
Jarek Ważny

Bigos tygodniowy

To nie są czasy dla Dam. Małgorzata Kidawa-Błońska nie będzie kandydować na urząd prezydenta RP. Zastąpił ją Rafał Trzaskowski. Natomiast niskie notowania Roberta Biedronia, powinny zadziałać na Lewicę jak pulsujące na czerwono, hałaśliwe ostrzeżenie mobilizujące do ostrej roboty w rozpoczynającej się nowej kampanii. Ja zaś, nie będąc krową, w nowej sytuacji zmieniam pogląd i pójdę na wybory, ale nie chciałbym, aby mój kandydat, Robert Biedroń, oscylował wokół poparcia na poziomie bliskim błędu statystycznego.

Zakończył się krótki sezon na grzybki w Sądzie Najwyższym. Ledwie pół maja. Zaradkiewicz nie dał rady i zrezygnował z misji komisarza PiS w SN. Teraz na plan pierwszy w SN wysunął się Ordo Iuris w osobie jego współzałożyciela i byłego prezesa, Stępkowskiego Aleksandra, skrajnego dewota i klerykała. Założony przez niego w 2013 roku Instytut na rzecz (łech, łech) Kultury Prawnej Ordo Iuris, to korpus fanatycznych adwokatów kleru i klerykalizmu. Na ten więc moment SN znalazł się w rękach najczarniejszej reakcji, tyle że nie grzybkowej, lecz klerykalno-nacjonalistycznej. To ta samo organizacja, której projekt drakońskiego zakazu aborcji sprowokował jesienią 2016 roku masowy Czarny Protest i Strajk Kobiet. W oparciu o bogatą dokumentację Klementyna Suchanow i Tomasz Piątek napisali obszernie i drobiazgowo o podejrzanych powiązaniach Ordo Iuris. Piątek napisał na twitterze: „Sądem Najwyższym ma kierować jeden z liderów antykobiecej organizacji Ordo Iuris związanej z globalną sektą TFP. Sekta współpracuje z Kremlem, ma też związki z pogrobowcami hitleryzmu w Niemczech”.

Władza robi się nerwowa. Jeszcze trzy lata temu policjanci nieśli demonstrującego Władysława Frasyniuka delikatnie jak jajko. W ostatnią niedzielę, na proteście przedsiębiorców zawlekli do radiowozu lubelskiego senatora KO, Jacka Burego, choć okazał im legitymację. Do tego policjanci brutalnie zagazowali demonstrantów bez wyraźnego powodu Nie wyglądało to na wypadek przy pracy czy nadgorliwość niektórych funkcjonariuszy. Mnie to pachnie sadystyczną poetyką indywidualną samego „Mario” Kamińskiego. Nigdy nie zapomnę fragmentu relacji lekarza-transplantologa, doktora G., którego nocną porą, po sławetnym zatrzymaniu odwiedził właśnie „Mario” i sadystycznie się nad nim psychicznie znęcał i straszył. Może tym razem „Maria” zainspirowała sugestia niejakiego Gwiazdy Andrzeja, „demokraty” z MKS, z negocjacji w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980, który w niedawnym wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Sakiewicza zachęcał policję do brutalności wobec demonstrantów antyrządowych. Tak to bywa, że demokraci stają się ideologami pałkarstwa.

Jeden z zastępców Ziobra w Ministerstwie Sprawiedliwości, Romanowski Marcin zapowiedział, że Polska wypowie Konwencję Stambulską, która służy m.in. walce z przemocą domową. Ratyfikowaną w 2012 roku konwencję Romanowski określił na twitterze jako neomarksistowską propagandę, która przewraca do góry nogami nasz świat wartości” i „uderza w religię”. Jak się ma ta państwowa troska o religię do art. 25 Konstytucji, panie Romanowski? Jeśli ktoś sądził, że pojawienie się Konfederacji po prawej ideologicznej stronie frontu walki sprawiło, obecna władza siłą rzeczy lekko przesunie się ku centrum i będzie, pragmatycznie, zaporą przed skrajnie prawicowymi pomysłami ideologicznymi, ten musi się rozczarować. Członek tego rządu, Ziobro, skupił wokół siebie taki garnitur młodych metrykalnie klerykalno-nacjonalistycznych ultrasów, że Opus Dei i Ordo Iuris by się ich nie powstydziły (zresztą zajeżdżają mi oni odorkiem tych podejrzanych organizacji). Rzeczony Romanowski zadeklarowany zamiar zakomunikował w tonie ideologicznej, antyeuropejskiej buty: „Konwencja stambulska mówi o religii, jako przyczynie przemocy wobec kobiet. Chcemy wypowiedzieć ten genderowski bełkot (…). Opinia zagranicy nas nie interesuje. Dla nas podstawą jest suwerenne państwo narodowe”. Znów będzie palący wstyd na całą Europę.

Z raportu ILGA-Europe: „Kraje takie jak Węgry, Polska, czy Turcja znalazły się w centrum uwagi, ponieważ polityka tych krajów wobec społeczności LGBT była ustalona jeszcze przed pandemią. Proponowany zakaz legalnego uznawania innych płci na Węgrzech, proponowane ustawy zakazujące aborcji i edukacji seksualnej w Polsce, kozły ofiarne, czyli osoby LGBTI uznawane jako źródła koronawirusa przez przywódców politycznych Turcji – to alarmujące sygnał o tym, jak działają rządy o silnych tendencjach autorytarnych w celu dalszego ograniczenia praw słabszych grup i mniejszości. To najlepszy czas, by instytucje europejskiej podnosiły kwestie praworządności i praw człowieka”. Raport wynikający z monitoringu prowadzonego w Polsce przez ILGA-Europe wskazuje, że w 2019 roku „około stu samorządów okrzyknęło się „strefami wolnymi od LGBT” lub przyjęły homofobiczną Kartę Praw Rodzin, wspieraną przez znaczącą część kleru katolickiego. Burmistrze i prezydenci miast wydawali zakazy organizacji marszów równości, następowała eskalacja nienawiści w stosunku do manifestantów LGBT (do szczególnie brutalnych ataków doszło w Białymstoku i Lublinie. Media rządowe rozpowszechniały słowa krakowskiego metropolity Marka Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie”, organizacja Ordo Iuris wspiera pozwy przeciwko aktywistom i autorom Atlasu Nienawiści, trwały systematyczne ataki TVP na osoby LGBT np. w materiale „Inwazja”, policja spisywała uczestników marszów równości niosących flagi z tęczowym orłem, a feministyczna aktywistka Elżbieta Podleśna została zatrzymana przez policję za rozpowszechnianie plakatów z „Tęczową Maryją”.

No jasne! Religijny bełkot, krzewienie religijnej bredni ma mieć pierwszeństwo przed kulturą. Ja nadal nie mogę pójść do kina czy teatru, ale kler dostał kolejne poluzowanie do 10 uczestników obrzędu religijnego na metr kwadratowy (parę złotych na tace więcej). Ta władza, gdy słyszy słowo kultura, odbezpiecza rewolwer i rozchyla wrota kościołów. Z pofolgowania dewocji cieszy się naczelna Karnowskiego portalu w potylice.pl Nykiel Marzena, która pyta: „Bo skąd czerpać siłę, jeśli nie z życia sakramentalnego?” Z jedzenia proszę pani. Jem i żyję. Jak „Nuta” z komedii „Vabank”.

Afera w radiowej „Trójce” z powodu ocenzurowania protestsongu Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”. Protestacyjna odejścia znanych dziennikarzy muzycznych. Nieważne, kto słucha piosenek z listy przebojów, ważne, że PiS liczy głosy słuchaczy.