Głos lewicy

Wykluczeni

Tymoteusz Kochan o tych, o których lewica powinna pamiętać zawsze i wszędzie:
Renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy to około 1.100 zł, podobnie renta socjalna. Emerytura to często 1200 złotych lub niewiele więcej… I mówimy tu przecież o osobach, które często są ciężko chore, potrzebują intensywnego leczenia, rehabilitacji i leków, a do tego muszą też przecież gdzieś spać, czy coś jeść.
Bycie niepełnosprawnym lub emerytem w Polsce praktycznie z góry już skazuje na biedę, wykluczenie, odbiera godność i zmusza do walki o elementarne przeżycie. Państwo daje tylko tyle, by nie umrzeć, a często nawet nie…
Wykluczenie w Polsce ma charakter odgórny i totalny. To nie jest normalne, że osoby niepełnosprawne i niezdolne do pracy są nędzarzami i żyją w uzależnieniu od rodziny, a same nie mają nawet pieniędzy na wyjście do kina/teatru raz w miesiącu. To nie jest normalne, że emeryci muszą wybierać, które leki kupić…
W tym samym czasie, kiedy państwo zajmuje się głównie przedsiębiorcami lub zbrojeniami zasłużeni pracownicy i osoby niepełnosprawne wyrzuca się na margines, bez żadnej nadziei.

Altruizm, głupcze!

Piotr Ikonowicz o istocie chrześcijaństwa:
Dla Chrystusa ideałem moralnym jest więc altruista – ktoś, kto potrafi wyżej stawiać dobro bliźnich niż własne – a celem Cywilizacja Miłości ceniąca nade wszystko i kształtująca postawę altruistyczną. Za najwłaściwszy środek dla krzewienia postawy miłości bliźniego chrześcijaństwo uznaje przy tym strategię idealistyczną – wychowanie i perswazję, a więc oddziaływanie na świadomość moralną ludzi. Aby osiągnąć Cywilizację Miłości, trzeba na co dzień praktykować altruizm – takie jest zasadnicze przesłanie chrześcijańskiej nauki społecznej.
Pewne wyjaśnienie tego, dlaczego koncepcja ta jest wadliwa, przedstawił Karol Marks. Gdyby społeczna teoria Ewangelii była prawdą, wówczas można by oczekiwać, że im bardziej chrześcijańska będzie świadomość ludzi, tym więcej miłości między nimi. Historia wszakże bynajmniej tego nie potwierdza. Zgoła przeciwnie: całkowitej dominacji chrześcijaństwa w średniowiecznej Europie towarzyszyło akurat pozbawienie ogromnej większości ludzi elementarnych swobód i praca przymusowa. Uznanie dla powszechnych praw człowieka i zniesienie przymusu pracy zbiega się natomiast z krachem ładu społecznego opartego na chrześcijaństwie i poważnym kryzysem Kościoła.

Głos lewicy

W jednym miejscu

Lewica będzie w jednym miejscu. Będzie komitet wyborczy Lewica i tam znajdą się wszystkie osoby związane z lewicą. Zieloni wybrali taką drogę, jaką wybrali. Podobnie rzecz się ma z Barbarą Nowacką i Katarzyną Piekarską. Nie mnie to komentować – –stwierdził Marcin Kulasek na antenie Polskiego Radia 24, który dodał, że Lewica „jest na finiszu dopinania miejsc liderskich”.
Sekretarz generalny SLD podkreślił, że „zjednoczenie lewicy stało się faktem”, a w jego środowisku politycznym panuje bojowy, optymistyczny nastrój. – Walczymy o zwycięstwo. Wierzymy, w przeciwieństwie do Koalicji Obywatelskiej, że z PiS-em można wygrać – przekonywał Marcin Kulasek.

Ręce opadają

Bycie całkowicie „wiernym sobie” w Polityce nigdy nie jest możliwe, bo polityka to sztuka kompromisu i współpracy z innymi.
Jak czytam, że „idealiści” zrezygnowali z członkostwa w Razem, bo powstała skuteczna koalicja wyborcza z SLD i Wiosną, dzięki której politycy z Razem pierwszy raz w historii pojawią się w Sejmie RP i otrzymają setki godzin okazji do publicznych wypowiedzi… To trochę opadają mi ręce. Ci sami „idealiści” nie odeszli z tej partii, kiedy szykanowała ona za poglądy komunistyczne, a dodam w tym miejscu, że SLD jako jedyna partia konsekwentnie sprzeciwiał się polityce IPN-u.
To naprawdę nie są czasy na kręcenie nosem i na nowe 20-letnie plany budowy oddolnej-squaterskiej-falansterskiej-true-lewicowej Polski.
Postkomunistyczny podział jest też już totalnie nieaktualny, a elektorat nie rozpamiętuje wydarzeń sprzed 20 lat. Integracja różnorodnej lewicy jest konieczna by w ogóle móc działać, a różnice powinny się wyrażać w ramach różnych skrzydeł: tak, jak w Partii Pracy w WB, czy u demokratów w USA.
Lepiej mniej, ale lepiej – odejście części działaczy partii Razem, niezadowolonych z powstania wspólnego bloku wyborczego z SLD i Wiosną komentuje Tymoteusz Kochan.

Kropla

Ja bym tylko chciała powiedzieć, że pan Kamiński ma pod sobą teraz wszystkie możliwe służby i zaraz nas zmiecie z planszy, nawet się specjalnie przy tym nie spoci. Czyście bardziej czerwoni czy fioletowi, to jednak idźcie kochane lewaki i głosujcie, nawet jeśli (zasko) idealna koalicja nie istnieje. Ja oficjalnie do października kończę z czytaniem dyskusji „a bo Ikonowicz nie pójdzie”, „a bo Razem złamało swoje zasady”, „a bo Jaruzelska”, „a bo decyzje na randkach”. Kamiński był tą kroplą, która skutecznie rozpuściła moje marudzenie – pisze na Facebooku Weronika Książek.

Domena frustratów

Daleki jestem od jęczenia, że „lewica jednocząc się traci ideowość” itp. To domena ortodoksów i frustratów/weteranów siedzących w piwnicy narzekając, że „kiedyś to było”, „dlaczego nas nie słuchają” itp.
Równie daleki jestem od zachwytów „wreszcie lewica ma szansę”, „bez parlamentarzystów nie mamy szans na dalsze działanie, bo PiS nas zamknie”. To z kolei druga choroba – parlamentarny oportunizm. PiS jak będzie chciał, to pozamyka nawet parlamentarzystów.
Trzecia fałszywa droga to droga części zwolenników RSS – „Nie bierzemy udziału, ale za cztery lata to dopiero im pokażemy” – rozumiem, że macie ułożone plany kampanii, rozbudowy ruchu, gromadzicie środki (aby nie było zwyczajowego jęczenia „dorzuć się, bo prąd nam chcą wyłączyć”). Jeśli tak, jestem z wami. Jeśli nie – słyszałem od was takie zapewnienia od kilkunastu lat, sorry szkoda mi czasu.
Czego jednak wymagam od kandydatów/kandydatek z listy lewicy. Uważam, że ci wywodzący się z ruchów społecznych powinni/powinne dać jasną deklarację – jeśli nas wybiorą, to w biurach poselskich będzie prowadzona działalność społeczna, diety pójdą na dyżury i poradnictwo prawne, opracowanie analiz prawnych, organizację protestów społecznych itp. a nie na zagraniczne wojaże i brylowanie na salonach.
Apeluję o podpisanie jakiejś deklaracji dobrych praktyk.
Nie chodzi bowiem o to aby mieć w sejmie salonowca, który kiedyś bywał na demonstracjach lokatorskich czy antywojennych, lecz o realne wsparcie. – nawołuje Piotr Ciszewski.

Głos lewicy

Odnowa moralna

Refleksja Tymoteusza Kochana na temat obecnej ekipy rządzącej:
Jedzenie bananów gorszy i oburza lepszy sort ludzi z PiS-u… Jednocześnie nie ma żadnego problemu, kiedy wszystko epatuje dziełami z Jezusem wykrwawiającym się na krzyżu na 356 sposobów, ta sama scenka też pod postacią krucyfiksów w każdej podstawówce…
Cenzura zawsze zaczyna się od propagandy odnowy moralnej i mówienia o wielkich wartościach i chronieniu „naszej młodzieży”.
Jako pozbawieni ksenofobii ludzie z PiS-em nie mamy jednak żadnej „wspólnej młodzieży”, bo nie uważamy osób o innej orientacji seksualnej za naszego wroga. A miejsce sztuki religijnej i cenzurowanej przez klerykalizm jest w kościele, którego przepotężna „aksjologia” jak widać boi się i przegrywa z jedzeniem bananów.

Ludzie!
Jestem z Was dumny!

Piotr Ikonowicz wyznaje na Facebooku:
Ludzie zgłaszają się do Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej znanej także, jako „ostatnia deska ratunku” z najróżniejszymi sprawami. Raz nawet zadzwonili z jakiejś wioski, „żeby pan Ikonowicz przyjechał, bo świnie chorują”. Zdarzają się także zwykłe spory o miedzę. Ostatnio jeden z naszych podopiecznych poprosił o naszą czerwoną koszulkę firmową. Sądzi bowiem, że jeżeli się w niej pokaże ludziom, którzy go oszukali, to oni się przestraszą i oddadzą pieniądze, które mu są winni.
Wielu nam dziękuje za to co robimy. Zaczepiają mnie na ulicy, żeby podać rękę, dodać otuchy, pogratulować. A jednak pewien redaktor zadał mi pytanie, dlaczego wszyscy mnie chwalą, a jednak nikt nie chce zostać Ikonowiczem. Wolą ciągnąć, każdy w swoją stronę niż świadczyć pomoc bliźniemu. Ta pesymistyczna wizja naszego społeczeństwa pozwala uzasadniać system, który odwołuje się do tej gorszej strony natury ludzkiej. Coraz częściej na szczęście okazuje się, że pesymiści się mylą. W warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Stokłosy” zarząd próbował wyeksmitować młodą matkę z maleńkim dzieckiem. Za małe 37 metrowe mieszkanko narzucono jej rynkowy czynsz w kwocie 1470 zł, który ona jednak regularnie płaci. Mimo, że w sądzie wygrała sprawę o ustalenie, że jest właścicielką mieszkania, zarząd nie zechciał jej wpisać w poczet członków spółdzielni. Jednak do eksmisji nie doszło. Została zablokowana przez sąsiadów. Nas tam nie było i to jest pocieszające, że ludzie idą za naszym przykładem i na zasadzie obywatelskiego nieposłuszeństwa stawiają opór, bronią się nawzajem.
Młoda matka 5latka i trzymiesięcznego niemowlęcia mieszka z mężem na Pradze Północ w lokalu o powierzchnia 16 metrów kwadratowych. Sylwia przyszła jednak do nas nie tylko dlatego, że liczy na pomoc w zamianie mieszkania na większe. Ona przygotowuje konferencję o tym jak „postawić Pragę Północ na nogi”. Przez godzinę opowiadała naszym aktywistom o brudnych, nie oświetlonych ulicach, o przemocy, braku pieszych patroli policyjnych, zagrzybionych, przeludnionych lokalach, braku zieleni w dzielnicy, o wielu sprawach, które leżą jej na sercu, a dotyczą wspólnoty mieszkańców pośród których dziewczyna żyje. Człowiek to brzmi dumnie.

Głupota i uprzedzenia

PiS opowiada się za osłabieniem kompetencji Unii, a więc za osłabieniem integracji. Łamie zasady i wartości zjednoczonej Europy i jest w stanie permanentnego sporu ze wszystkimi instytucjami unijnymi. Nie rzuca hasła wyjścia, bo wie, jakie są nastroje w społeczeństwie, ale Polski jest coraz mniej w Unii i Unii jest coraz mniej w Polsce. Spory z Paryżem i Berlinem są wynikiem głupoty i uprzedzeń, a nie obrony polskich interesów.
Dzisiaj do UE nie zostalibyśmy przyjęci, – twierdzi Włodzimierz Cimoszewicz.

Głos lewicy

Lewaku, jedz banany!

Tymoteusz Kochan o ocenzurowanej wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie:
Jedzenie bananów gorszy i oburza lepszy sort ludzi z PiS-u… Jednocześnie nie ma żadnego problemu, kiedy wszystko epatuje dziełami z Jezusem wykrwawiającym się na krzyżu na 356 sposobów, ta sama scenka też pod postacią krucyfiksów w każdej podstawówce…
Cenzura zawsze zaczyna się od propagandy odnowy moralnej i mówienia o wielkich wartościach i chronieniu „naszej młodzieży”.
Jako pozbawieni ksenofobii ludzie z PiS-em nie mamy jednak żadnej „wspólnej młodzieży”, bo nie uważamy osób o innej orientacji seksualnej za naszego wroga. A miejsce sztuki religijnej i cenzurowanej przez klerykalizm jest w kościele, którego przepotężna „aksjologia” jak widać boi się i przegrywa z jedzeniem bananów.

Głos Lewicy

To ośmiesza PiS

– Nie jest to nominacja dyktowana kompetencjami – powiedział Janusz Zemke w programie „Fakty po Faktach” oceniając nominację Adama Adruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji. – Jest to decyzja czysto polityczna, dyktowana jakąś nadzieją, że pan Andruszkiewicz skłoni jakąś część elektoratu skrajnie prawicowego do tego, żeby wspierać dalej PiS – podkreślił eurodeputowany SLD.

– PiS zamiast iść do centrum – co zapowiadał prezes jeszcze nie tak dawno – ocenił, że w centrum nie ma czego szukać i że trzeba pilnować, żeby na prawo od PiS nie pojawiła się jakaś siła polityczna. Pan Andruszkiewicz ma być jednym z elementów, żeby taka siła nie powstała. Moim zdaniem, jest to kalkulacja błędna. Ten pan już tyle razy zmieniał poglądy w swoim życiu, ma tak fatalne poglądy, że nie sądzę, żeby to PiS-owi pomogło. To ośmiesza w sumie PiS – stwierdził Zemke.

 

Mit charytatywy

Powoli zaczyna się marketingowy sezon na WOŚP. Przypomnę więc tylko, że to będzie już 27 rok i 27 finał z rzędu, a kolejki do lekarza są coraz większe i coraz trudniej w Polsce o dobrą i przystępną opiekę medyczną, a ludzie bogaci na stałe przerzucili się już na prywatę…

Tak więc cała liberalna teoria o zbawiennym wpływie prywatnej charytatywy i o wielkich skutkach jednodniowej zbiórki do puszek wygląda więc na skutecznie obaloną. WOŚP to opium coraz bardziej chorego ludu. Nasze zdrowie naprawdę nie zależy od tego, co wrzucicie do puszek. Zależy od tych, którzy rządzą państwem.

W zdrowym państwie nie ma potrzeby żadnych puszek – komentuje na swoim profilu fejsbukowym Tymoteusz Kochan.

 

Lis pilnuje kurnika

Jeśli jest dla nas oczywiste, że sędzia piłkarski nie bierze udziału w grze, dlaczego nie jest dla nas oczywiste, że pracownicy nadzoru bankowego od objęcia stanowiska aż do śmierci nie powinni móc posiadać ŻADNYCH instrumentów finansowych zarządzanych przez banki? Ich zarobki, oszczędności, zabezpieczenia na starość powinna obsługiwać instytucja, w której pracują. I tylko ona. Lis nie może pilnować kurnik – również na Facebooku zauważa Łukasz Moll.

Głos Lewicy

O emeryturach

Pragnę pogratulować sprawozdawcy samego tematu, czyli „Wzmocnienia publicznego systemu ubezpieczeń społecznych”. Padały tutaj sformułowania, że ten tytuł jest ideologiczny – otóż nie, tytuł nie jest ideologiczny, on jest po prostu społeczny. I tu nie chodzi o państwo opiekuńcze, które ma różne konotacje, tu chodzi o państwo odpowiedzialne.
Chodzi przecież o godne życie. Elementem ostatniej fazy godnego życia to jest przyzwoita emerytura, tzn. zagwarantowana i w kwocie, która pozwoli przeżyć. Obywatele oszczędzają na ten cel w różny sposób, prawdą jest, że i przymuszony. Padały tu sformułowania, iż publiczna część jest nieważna. Pochodzę z państwa, w którym liberałowie chadeccy wprowadzali system prywatnych ubezpieczeń, a kilkanaście lat później po prostu włączyli je z powrotem do budżetu państwa. Podstawą powinien być przyzwoity publiczny system emerytalny.
Zwracam się do Pana Komisarza, jestem zwolennikiem „social pillar”, który Komisja ogłosiła, sięgnijcie do tego. Róbmy to co tam jest zapisane – powiedział europoseł SLD, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Bogusław Liberadzki.

 

Rehabilitacja?

Obóz „dobrej restauracji”(Sowa i przyjaciele) ma nowe wytłumaczenie, skąd się wziął jego nagły zjazd. Sprzyjające mu media ochoczo je podchwyciły: Duda wygrał z faworyzowanym Komorowskim, bo pomogły mu boty internetowe. Gdyby nie one, w mocy pozostawałoby proroctwo Adama Michnika: Komorowski przegra z Dudą tylko jeśli przejedzie po pijaku zakonnicę na pasach.

Nie przyszło naszym mądrym głowom do ich zakutych łbów, że przegrali, bo sami wystawili bota z funkcjami z lat 90., który nie radził sobie w najprostszych sytuacjach kampanijnych: w konfrontacjach z ustawianymi przez PiS leszczami włączył mu się tryb Balcerowicz ‚93 („zmień pracę, weź kredyt”), w rozmowie z kobietą z niepełnosprawnością na oczach całej Polski suflerka wgrywała mu dodatek „empatia”, a zagłuszany przez niechętną mu młodzież na komendę „szogun!” reagował z wyczuciem czasów godnym ostatniego samuraja. Co więcej, od wyborów prezydenckich w boty zamieniła się cała opozycja, która w każdej sytuacji wyciąga restauracyjne slogany „konsytucja!”, „wolne sądy!”, „Donek, musisz!”, „ciemnogród i mohery!”. Upieranie się, że druga strona nie tylko wygrała te czy tamte wybory, ale zupełnie zmieniła warunki debaty publicznej dzięki botom to reakcja godna niereformowalnego bota, który był, jest i już chyba zawsze będzie głupi – napisał na swoim profilu na Fb. lewicowy publicysta Łukasz Moll.

 

Ofiary kapitalizmu

Tak naprawdę to nie ma czegoś takiego jak „ofiary transformacji”. To pojęcie zakłada, że sama „transformacja” była nieudolnie przeprowadzona, ale sam kapitalizm jest świetny i dla każdego znajdzie się w nim miłe miejsce… To taka wiara w kapitalistyczny cud i spiskową historię dziejów w której ktoś pozbawił nas tego Królestwa Niebieskiego.

Otóż nie. Nie dla każdego znajdzie się miejsce w kapitalizmie.

Także nie mówmy o ofiarach transformacji.

Mówmy o ofiarach kapitalizmu.

Dziedziczenie wykluczenia, biedy, gorsze płace ze względu na położenie geograficzne, wyzysk młodych pracowników i przymuszanie starych do łapania dodatkowych etatów i godzin, niższe płace dla kobiet, ciągła niepewność, brak mieszkań, stały niedostatek, upokarzające warunki życia osób niepełnosprawnych, które stają się przywiązane do rodziny…

To wszystko jest właśnie ten domyślny i typowy kapitalizm.

Nigdy nie znajdowaliśmy się na drodze do raju, znajdowaliśmy się na drodze transformacji do grabieżczego, łupieżczego systemu zbydlęcenia i agresywnej konkurencji, który nie zostawia jeńców i nie ogląda się na słabszych. I ta transformacja w pełni się udała. Jej neoliberalni autorzy dobrze o to zadbali, a teraz próbują udawać zdziwionych – również na Fb napisał Tymoteusz Kochan.

Głos lewicy

Papierowy patriotyzm

Andrzej Duda rozdaje flagi narodowe młodzieży katolickiej…

A dokładnie tego samego dnia podpisuje też ustawę o uczynieniu z całej Polski jednej wielkiej strefy ekonomicznej dzięki czemu praktycznie dowolnych rozmiarów firmy i korporacje mogą być zwalniane z podatków i rozmaitych opłat żeby zgodnie z neoliberalną ideologią odnotowywać zyski bez podatkowych „obciążeń” i dokładania się do budżetu Polski na normalnych i uczciwych warunkach.

Co najbardziej interesujące, że w naszej rzekomo sprawiedliwej ojczyźnie wielki kapitał posiada szereg rozmaitych zwolnień podatkowych i cały kraj jest dla niego jedną wielką „strefą ekonomiczną”, a dla dużo uboższego, szeregowego pracownika nie ma zmiłuj i podatki płacić musi nawet przy skandalicznie niskich dochodach (już od zarobków 6600 zł w skali roku!).

To jest właśnie ten prawdziwy rządowy patriotyzm.

Kompletnie papierowy, dobry tylko do tańca (kiepskiego) – napisał na profilu facebookowym Socjalizm Teraz Tymoteusz Kochan.

 

Pokaż swoją publiczkę

Tańce-hasańce Dudy na Lednickich Polach to oczywiście zagrywka pod publiczkę, ale wszyscy politycy grają pod publiczkę, cały czas. To, że forma zawiązywania więzi z elektoratem, którą wybrał sobie Duda wzbudza tyle złośliwych komentarzy pokazuje jedynie, że komentujący należą do innej „publiczki”. Tak, pozowanie na męża stanu, jowialnego szlachcica, nowoczesnego Europejczyka albo zatroskanego o świat inteligenta to też pozy pod publiczkę. I skoro inaczej się nie da, to mi pasują takie pozy, jakie wybiera Duda – takie symboliczne gesty naprawdę nie są pozbawione znaczenia, pokazują kogo dany polityk chce reprezentować, gdzie jest ta jego „publiczka”. Chociaż wolałbym, rzecz jasna, żeby w roli wodzireja występował ktoś z lewicy. Na razie jednak lewica gra w tą estetyczną grę na jednym boisku z liberałami, a jej stawką jest dusza polskiej wyobrażonej middle class – tak na Facebooku skomentował obecność prezydenta Andrzeja Dudy na 22. Spotkaniu Młodych Łukasz Moll.