Iga i Magda w duecie

Iga Świątek i Magda Linette w tegorocznym US Open po raz pierwszy zagrały razem w deblu. Debiut naszej potencjalnej pary olimpijskiej wypadł nieźle, chociaż Polki odpadły już w II rundzie.

Polskie tenisistki w I rundzie turnieju gry podwójnej kobiet trafiły na znakomite amerykańskie deblistki Bethanie Mattek-Sands i Coco Vandeweghe. Linette i Świątek niespodziewanie okazały się lepsze od doświadczonych rywalek i zwyciężyły 3:6, 6:3, 7:5. Dzień wcześniej nasze tenisistki odpadły z rywalizacji w singlu. 27-letnia Linette przegrała 2:6, 4:6 z broniącą tytułu liderką światowego rankingu Japonką Noami Osaką,, zaś 18-letnia Świątek z rozstawioną w US Open z numerem 12 Łotyszką Anastazją Sevastową 6:3, 1:6, 3:6.

W drugiej rundzie gry podwójnej Polki trafiły jeszcze gorzej, niż w pierwszej, bo na wybitne specjalistki w tej tenisowej konkurencji, mistrzynie tegorocznego Wimbledonu, rozstawione w US Open z numerem 2 Czeszkę Barborę Strycovą i Tajwankę Su-Wei Hsieh. Choć walczyły zaciekle, ostatecznie uległy 4:6, 6:7(4). Debiut Linette i Świątek wypadł jednak obiecująco. Należy pamiętać, że one grają w debla sporadycznie, a ponadto nigdy wcześniej nie grały razem. Pokazały jednak, że mają potencjał i warto dać im szansę wspólnej gry w turnieju olimpijskim.

Do rywalizacji w grze podwójnej w tegorocznej edycji US Open zgłosiło się pięcioro Polaków – oprócz wspomnianych Linette i Świątek, jeszcze Hubert Hurkacz, który jednak w parze z Kanadyjczykiem Vaskiem Pospisilem odpadł już w I rundzie oraz specjaliści w tej grze Łukasz Kubot i Alicja Rosolska. Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo w niedzielę w nocy walczyli o awans do ćwierćfinału, tak samo jak Rosolska z Chinką Shuai Peng z Rosjankami Anna Kalinskają i Julią Putincewą.

 

Krótki występ Świątek

W I rundzie wielkoszlemowego US Open w grze pojedynczej wystąpiła piątka reprezentantów Polski. W ostatniej chwili do Igi Świątek, Magdy Linette, Magdaleny Fręch i Huberta Hurkacza dołączył Kamil Majchrzak, który mimo porażki w kwalifikacjach znalazł się w głównej drabince turnieju jako „szczęśliwy przegrany” zastępując kontuzjowanego Kanadyjczyka Milosa Raonica.

Świątek, Hurkacz i Majchrzak przystąpili do rywalizacji już poniedziałek, Linette wyszła na kort we wtorek (jej mecz z Australijką Astrą Sharmą zakończył się po zamknięciu wydania). Jako pierwsza z naszych reprezentantów wystąpiła debiutująca na kortach Flushing Meadows Iga Świątek (WTA 49). Rywalką 18-letniej warszawianki była także grająca w nowojorskim turnieju po raz pierwszy 22-letnia Ivana Jorović (WTA 93). Serbska tenisistka, która w marcu tego roku zadebiutowała w Top 100 światowej listy, wcześniej uczestniczyła już w turniejach wielkiego Szlema – w 2018 roku odpadła w I rundzie Australian Open, a w tym sezonie również już po pierwszym pojedynku pożegnała się z French Open, a w Wimbledonie dotarła do II rundy. Jorović jest ponadto finalistką juniorskiego French Open z 2014 roku, ale Świątek to przecież ubiegłoroczna mistrzyni Wimbledonu w tej kategorii wiekowej, więc nie miała kompleksów. Zwłaszcza że przebiła się już do Top 50 rankingu WTA, a w kwietniu w Lugano doszła do pierwszego finału zawodów cyklu WTA w karierze. US Open to już jej jej trzeci z czterech wielkoszlemowych turniejów, w których wygrała mecz. W styczniu tego roku w Australian Open doszła do II rundy, w Paryżu na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa odpadła dopiero w 1/8 finału, tylko w Wimbledonie rozczarowała odpadając już w pierwszym meczu.

W Nowym Jorku nasza utalentowana nastolatka już takiej wpadki nie zanotuje, bo w pojedynku z Jorović rozgromiła rywalkę w 51 minut 6:0, 6:1. Jej kolejną przeciwniczką będzie już jednak zawodniczka z najwyższej półki, Łotyszką Anastasią Sevastovą, która w ubiegłym sezonie doszła do półfinału US Open, a w 2016 i 2017 roku odpadała tu w ćwierćfinale. Świątek zmierzy się z nią po raz pierwszy i nie będzie faworytką.

Nie powiodło się natomiast Magdalenie Fręch. Trzecia aktualnie rakieta w naszym kobiecym tenisie do głównej drabinki przebiła się przez kwalifikacje, a w pierwszej rundzie trafiła na doświadczona niemiecka zawodniczkę Laurę Laurę Siegemund (WTA 90) i po zaciętej walce przegrała z nią 7:5, 3:6, 4:6.

Nie powiodło się też w pierwszym pojedynku Hubertowi Hurkaczowi. Nasz najwyżej obecnie sklasyfikowany w rankingu tenisista (ATP 35) trafił na 32-letniego francuskiego weterana kortów. Jeremy Chardy nie przejął się niedawnym zwycięstwem młodszego rywala w turnieju w Winston-Salem, ani też zachwytami tenisowych ekspertów wieszczących 22-letniemu Polakowi świetlaną przyszłość. I zmusił go do stoczenia pierwszego w karierze pięciosetowego pojedynku. Hurkacz, najwyraźniej trochę jednak zmęczony udanym występem w Winston-Salem, nie wytrzymał trzy i półgodzinnego maratonu i przegrał 6:3, 3:6, 7:6(6), 1:6, 4:6.
Zdecydowanie lepiej powiodło się drugiemu z naszych tenisistów, Kamilowi Majchrzakowi. On musiał do turnieju głównego US Open przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. Odpadł w nich w trzeciej rundzie ulegając Białorusinowi Ilji Iwaszce, ale szczęście piotrkowianinowi sprzyjało. Kanadyjczyk Milos Raonic (22. ATP) musiał wycofać się z US Open. Raonic od początku sierpnia ma problemy zdrowotne, gdy skreczował w Montreal.Zgodnie z regulaminem turnieju jego miejsce zajął tzw. lucky loser (szczęśliwy przegrany) z eliminacji, a tym farciarzem okazał się właśnie Majchrzak.

Jego rywalem był Chilijczyk Nicolas Jarry (ATP 73). Nasz tenisista wygrał z nim 6:7(2), 7:6(5), 7:6(6), 1:6, 6:4. To jego pierwsze zwycięstwo w karierze w turnieju głównym Wielkiego Szlema. Kolejnym rywalem Majchrzaka będzie Urugwajczyk Pablo Cuevas (ATP 53), który w 1. rundzie pokonał walczącego o powrót do elity Amerykanina Jacka Socka (obecnie ATP 178) 6:4, 7:5, 7:6(5). Zagrają o III rundę w środę.

 

Zwycięski weekend

Od poniedziałku na kortach Flushing Meadows rozpoczyna się US Open, ostatni w tym roku turniej wielkoszlemowy. W jego przededniu w miniony weekend życiowe sukcesy zanotowali Magda Linette i Hubert Hurkacz. Oboje wygrali po raz pierwszy w karierze turnieje pod szyldem WTA i ATP. Linette triumfowała w Nowym Jorku, a Hurkacz w Winston-Salem. W tym turnieju w grze podwójnej w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo zwyciężył też Łukasz Kubot.

Organizatorzy nowojorskiego turnieju przed tegoroczną edycją zwiększyli pulę na nagrody do rekordowej w Wielkim Szlemie kwoty 57 240 000 dolarów. Dzięki temu już za sam występ w I rundzie turnieju singla uczestnicy otrzymają premie w wysokości 58 tysięcy dolarów. Awans do II rundy przynosi zarobek 100 tys. dolarów. Im dalej zajdzie się w turnieju, tym na koncie przybędzie więcej – w III rundzie premie wynoszą 163 tys. USD, w IV rundzie 280 tysięcy, w ćwierćfinale pół miliona, a za awans do półfinału 960 tysięcy. Przegrani w finale dostaną 1,9 mln, zaś zwycięzcy gier singlowych 3 850 000 dolarów.
W grze podwójnej premie są znacznie skromniejsze, ale też nie do pogardzenia: I runda – 17 000 dolarów, II runda – 30 000, III runda – 50 000, 1/4 finału – 91 000, 1/2 finału – 175 400, finaliści – 370 000, zwycięzcy – 740 000 dolarów. Niestety, są to kwoty do podziału na dwóch zawodników.

W tegorocznym US Open w grze pojedynczej rywalizować będzie kwartet Polaków – Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch i Hubert Hurkacz. Z tej czwórki tylko Świątek ostatni tydzień odpoczywała i spokojnie trenowała. W poniedziałek warszawianka zagra w pierwszej rundzie z z 22-letnią Serbką Ivaną Jorović. Z kolei Fręch, która jako jedyna w kwartecie walczyła w kwalifikacjach do głównej drabinki imprezy i zwycięsko zakończyła trzy pojedynki, w swoim pierwszej potyczce na kortach nowojorskiego kompleksu Flushing Meadows zmierzy się z 31-letnią Niemką Laurą Siegemund. Szczęścia w kwalifikacjach nie mieli natomiast Katarzyna Kawa, która odpadła już w pierwszej rundzie oraz Kamil Majchrzak, którego w trzeciej rundzie wyeliminował niżej notowany w rankingu ATP Białorusin Ilia Iwaszka.

Wielki sukces Linette

Aż pięć meczów więcej rozegrała Linette, która wystartowała w turnieju WTA 250 w Nowym Jorku. Najpierw poznanianka musiał w nim przebrnąć przez trzystopniowe kwalifikacje, w których wyeliminowała Kanadyjkę Gabrielę Dabrowski, Amerykankę Sophie Chang i Rosjankę Annę Blinkową. Potem rozegrała jeszcze pięć spotkań, bo dotarła do finału. Po drodze wygrała z Estonką Kaią Kanepi, Białorusinką Alaksandrą Sasnowicz oraz Czeszkami Karoliną Muchovą i Kateriną Siniakovą, natomiast w finale po trwającym 2,5 godziny spotkaniu pokonała Włoszkę Camilę Giorgi 5:7, 7:5, 6:4. Był to pierwszy triumf naszej tenisistki w imprezie cyklu WTA. Wcześniej tylko raz na tym szczeblu dotarła do finału w 2015 roku w Tokio, ale wtedy uległa Belgijce Yaninie Wickmayer 6:4, 3:6, 3:6.

Linette za zwycięstwo w nowojorskim turnieju zarobiła 43 tysiące dolarów. Zdobyte punkty zapewnią jej awans w najnowszym rankingu WTA z 80. na 53. miejsce. Tak wysoko na światowej liście jeszcze nie była. W US Open poznanianka rozpocznie zmagania we wtorek, a jej przeciwniczką w I rundzie będzie Australijką Astra Sharma (WTA 95). Jeśli ją pokona, w II rundzie może trafić na liderkę rankingu Japonkę Naomi Osakę.

Udany występ Huberta Hurkacza

Nasz najwyżej obecnie klasyfikowany w rankingu ATP tenisista z powodzeniem walczył w turnieju ATP 250 na twardych kortach w Winston-Salem. Z powodu kapryśnej aury doszło do spiętrzenia kalendarza gier i Polak dopiero w piątek stanął do ćwierćfinałowego pojedynku z Amerykaninem Franceso Tiafoe, a jeszcze tego dnia o awans do finału walczył z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem, którego pokonał w dwóch setach. W sobotę 22-letni wrocławianin stanął do walki z turniejową jedynką, wyżej od niego notowanym 30-letnim Francuzem Benoit Paire. Stawką pojedynku było 250 pkt do rankingu oraz premia finansowa w wysokości 96,5 tys. USD. Wszystko to trafiło na konto Hurkacza, który zwyciężył 6:3, 3:6, 6:3 i jest pierwszym polskim tenisistą od 1982, któremu udało się wygrać turniej ranki ATP. Przed nim dokonał tej sztuki Wojciech Fibak. Dzięki zwycięstwu w Winston-Salem Hurkacz awansuje w okolice 30. miejsca. Ale nie będzie miała wiele czasu na odpoczynek, bo już w poniedziałek czeka go pierwszy pojedynek w US Open. Wrocławianin w I rundzie zagra z 32-letnim Francuz Jeremy Chardy.

25 triumf Łukasza Kubota
Do Linette i Hurkacza w miniony weekend dołączył też Łukasz Kubot, który w Winston-Salem rywalizował w grze podwójnej. W piątkowym finale rozstawieni w turnieju z numerem 1 Polak i partnerujący mu Brazylijczyk Marcelo Melo pokonali po mistrzowskim tie-breaku amerykański duet Nicholas Monroe i Tennys Sandgren 6:7(6), 6:1, 10-3. Dla Kubota był to 25. deblowy tytuł w głównym cyklu (bilans finałów 25-17), a dla Melo 33. (bilans finałów 33-26). Polsko-brazylijska para wywalczyła 250 punktów do rankingu ATP i zwiększyła swoje szanse na występ w londyńskich Finałach ATP World Tour. Teraz lubinianin i jego partner zagrają w wielkoszlemowym US Open 2019. W zeszłym roku dotarli w Nowym Jorku do finału, ale przegrali z Amerykanami Mike’m Bryanem i Jackiem Sockiem.

 

Podwyżka w US Open

Organizatorzy ostatniego w tym roku wielkoszlemowego turnieju, US Open, ogłosili, że tegoroczna pula nagród została zwiększona o cztery miliony dolarów i wyniesie w sumie aż 57 milionów dolarów.

W żadnym z pozostały turniejów tzw. Wielkiego Szlema (Australian Open, French Open i Wimbledonie) nie płaci się takich wielkich kwot. Amerykanie dbają, żeby w hierarchii najlepiej opłacanych turniejów tenisowych nikt ich nie wyprzedził. W ubiegłym roku w puli nagród mieli 53 mln dolarów, w tym roku powiększyli ją do 57 milionów, a pewnie w kolejnej edycji przekroczą granicę 60 mln dolarów. Triumfatorzy gry pojedynczej otrzymają premie w wysokości 3 850 000 dolarów, zaś pokonani przez nich finaliści 1 900 000. Każdy z uczestników turniejów singla tylko za przystąpienie do rywalizacji otrzyma 58 tys. dolarów. Każde zwycięstwo w głównej drabince turnieju wyceniono na 100 tys. dolarów. Tyle wynosiła cała pula na premie finansowe w 1968 roku, w pierwszym turnieju US Open rozegranym w tzw. erze otwartej. W grze podwójnej wypłaty będą znacznie niższe. Zwycięzcy dostaną po 740 tys. dolarów do podziału, natomiast finaliści 370 tys. Za udział każda para otrzyma do podziału 17 tys. dolarów.

Tegoroczny US Open rozpocznie się w poniedziałek 26 sierpnia, a zakończy w niedzielę 8 września. Mistrzowskich tytułów w singlu bronić będą Japonka Naomi Osaka i Serb Novak Djoković, w grze podwójnej Australijka Ashleigh Barty i Amerykanka Coco Vandeweghe, a mężczyzn Amerykanie Bob i Mike Bryanowie. W obecnej edycji z polskich tenisistów pewne miejsce w głównej drabince singla mają Magda Linette, Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Dołączyć do nich może Kamil Majchrzak, który w najgorszym przypadku będzie musiał zagrać w kwalifikacjach.