Koniec pięknej bajki siatkarzy

Grająca bez największych gwiazd reprezentacja Polski siatkarzy przegrała z Rosją 1:3 w półfinale Final Six Ligi Narodów i straciła szansę na wygranie tych rozgrywek. Z występu zespołu złożonego z graczy aspirujących do gry w podstawowej kadrze biało-czerwonych możemy być jednak zadowoleni. W Chicago grali siatkówkę na światowym poziomie.

Po fazie grupowej rozegranego w Chicago turnieju finałowego tegorocznej edycji Ligi Narodów z dalszej rywalizacji odpadły zespoły Iranu i Francji. W półfinałowych meczach reprezentacja Stanów Zjednoczonych pokonała Brazylię 3:2 (25:21, 17:25, 21:25, 25:20, 15:9), zaś w drugiej parze Polska przegrała z Rosją 1:3 (19:25, 26:24, 22:25, 21:25). Znakomicie grająca ekipa „Sbornej” przerwała zatem wspaniałą serię zwycięstw biało-czerwonych, którzy w Lidze Narodów wygrali osiem meczów z rzędu. Trener naszej reprezentacji Vital Heynen był jednak zadowolony z występu swoich podopiecznych. „Rosjanie byli dzisiaj od nas zdecydowanie lepsi. Żeby mieć z nimi szanse wygrać, trzeba grać perfekcyjnie w odbiorze, a u nas ten element gry szwankował. Nie mam żadnych zastrzeżeń do waleczności zawodników, bo jak wszystkim wiadomo, w Chicago wystawiliśmy do gry bardzo młody i niedoświadczony jeszcze zespół. W takim wypadku nie jest czymś nienormalnym, że przytrafiają się gorsze występy, takie jak nasz dzisiejszy. Rosjanie zasłużyli na zwycięstwo, ale ja wcale nie jestem przygnieciony tą porażką. Wręcz przeciwnie, to był dla nas świetny turniej i tej opinii nie mieni nawet nasza możliwa przecież przegrana w spotkaniu o trzecie miejsce z Brazylią” – stwierdził po meczu z Rosjanami belgijski szkoleniowiec.

„Polska bajka zakończona. Podczas Final Six w Chicago Polacy sprawili dwie sensacje, pokonując Brazylię (3:2) i Iran (3:1) swoimi rezerwami. Rosjanie nie pozwolili im na kontynuowanie tej serii, miażdżąc ich siłą zagrywki i bloków. Polacy nie radzili sobie z z przyjęciem zagrywki i atakami ze skrzydeł. Bartosz Kwolek więcej szkodził, niż pomagał, a Maciej Muzaj uderzał piłkę zbyt jednostajnie. Wygrana nie jest jednak żadną sensacją, bo w półfinale faworytem była Rosja. Dlatego, że Polacy nie przywieźli wszystkich swoich gwiazd do Chicago, ale przede wszystkim dlatego, że obecny rosyjski zespół stworzony przez fińskiego trenera Tuomasa Sammelvuo jest tak silny, że można go uznać za faworyta każdego meczu. Potencjał naszych chłopaków jest ogromny” – można było przeczytać w relacjach zamieszczanych w rosyjskich mediach.

Niedzielne mecze o złoto (Rosja – USA) i o brąz (Polska – Brazylia) zakończyły się po zamknięciu wydania, jednak bez względu na wynik potyczki biało-czerwonych z ekipą canarinhos możemy być zadowoleni z występu naszych siatkarzy. Pamiętajmy, że w tym roku mamy jeszcze kwalifikacje olimpijskie, mistrzostwa Europy oraz Puchar Świata.