Gospodarka 48 godzin

Chemiczne inwestycje
O 10 proc. wzrosły nakłady inwestycyjne w najważniejszych sektorach polskiego przemysłu chemicznego w 2020 roku w stosunku do 2019 r. Istotną część tych inwestycji stanowią rozwiązania proekologiczne, zaś aż 85 proc. z nich związanych jest z ochroną powietrza atmosferycznego i klimatu. – Znaczna część nakładów przeznaczana jest na poprawę bezpieczeństwa w produkcji i dystrybucji substancji chemicznych oraz wdrażanie nowoczesnych technologii prośrodowiskowych. Świat dąży do zrównoważonego rozwoju, stara się być bardziej „eko”, a Polska Chemia, jako sektor kluczowy i odpowiedzialny społecznie, chce dawać dobry przykład. Niestety nie zawsze widać, jak jest duży, bo nie zauważamy na co dzień nowych materiałów, lekkich tworzyw, biopaliw, itp. Zielonej rewolucji bez chemii nie będzie – uważa dr. Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Inwestycjom służą unijne programy FENG i FEnIKS, dzięki którym możliwe będzie wsparcie badań i rozwoju – co stworzy nadzieję, że przedsiębiorstwa chemiczne w Polsce będą w stanie dalej się rozwijać.

Wiatrowy lobbying
Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych apeluje o zmiany w tzw. ustawie odległościowej. OPOS uważa, że obecne przepisy mocno hamują rozwój energetyki wiatrowej ze szkodą dla inwestorów. Przepisy te mają jakoby sprawiać również, że niemożliwa jest budowa obiektów mieszkalnych w wielu gminach. Za przyjęciem takiego stanowiska przez OPOS mocno lobbowały firmy stawiające wiatraki energetyczne, licząc na to, że zniesienie dotychczasowych przepisów ograniczających, ze względu na ludzkie zdrowie, dowolność zakładania farm wiatrowych, umożliwi im znaczne zwiększenie obrotów i zysków. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej zrzeszające około 100 większych firm działających na rynku energetyki wiatrowej w naszym kraju uważa, że obecnie obowiązujące przepisy zatrzymały na różnych etapach projekty lądowych farm wiatrowych o łącznej mocy około 4,1 Gigawatów, które pozwoliłyby na zaopatrzenie w zieloną energię blisko 5 mln polskich gospodarstw domowych. Ustawa blokuje jednak lokalizację elektrowni wiatrowych. Z apelem o jej nowelizację już od wielu miesięcy do ustawodawcy próbuje dotrzeć branża wiatrowa. – Od lat zwracamy uwagę na wadliwość tzw. ustawy odległościowej i podkreślamy wagę jej nowelizacji zarówno dla polskiego sektora elektroenergetycznego, jak i rozwoju samorządów – podkreśla Janusz Gajowiecki, prezes PSEW. Wprawdzie nie bardzo wiadomo, jak nieograniczone stawianie farm wiatrowych ma się do „rozwoju samorządów”, ale PSEW uważa, że obecne przepisy dotyczące wymaganej minimalnej odległości pomiędzy turbiną, a gospodarstwem domowym całkowicie odebrały decyzyjność gminom i ich mieszkańcom w zakresie planowania przestrzennego. – Naszym zdaniem plany zagospodarowania przestrzennego powinny być zgodne z kierunkiem rozwoju jednostek samorządu terytorialnego i przede wszystkim uwzględniać interesy mieszkańców, zachowując przy tym bezpieczną odległość. Nowelizacja ustawy odległościowej jest konieczna nie tylko ze względu na rozwój zielonej energii z wiatru, która jest dziś najtańszym źródłem energii elektrycznej w Polsce, ale także z powodu korzyści płynących dla lokalnych społeczności – dodaje prezes PSEW. Pytanie, jak ewentualna nowelizacja wpłynie na stan zdrowia i kondycję psychiczną lokalnych społeczności, które będą musiały mieszkać blisko wiatraków?

Odpowiedź zna wiatr

Czy wiatraki energetyczne rzeczywiście pozwolą na ograniczanie roli węgla w naszym kraju?

Polska czeka na możliwość szybszego rozwoju produkcji zielonej energii z wiatru. Wprawdzie rząd PiS uporczywie konserwuje węglowy skansen energetyczny, ale przybywa wyrw w tym systemie. – Po trzech latach przestoju, pełną parą ruszyła realizacja projektów wiatrowych na lądzie, które uzyskały już wsparcie w aukcjach przeprowadzonych w latach 2018-2020. W efekcie przybędzie 4200 megawatów nowych mocy wytwórczych, które już wkrótce zasilą polski system czystą i tanią energią. Już dzisiaj te inwestycje wzmacniają krajową gospodarkę, generując nowe miejsca pracy i wpływy podatkowe dla samorządów i budżetu państwa, a także dodatkowe przychody dla właścicieli działek – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Wydaje się jednak, że jest to zbyt optymistyczna opinia, gdyż istnieje jedynie możliwość, że w bieżącym roku zielone światło na budowę uzyskają projekty pozwalające zainstalować (na lądzie) około 900 megawatów nowych mocy wiatrowych. Potencjalni inwestorzy i firmy produkujące tę zieloną energię uważają jednak, że wymaga to liberalizacji tzw. ustawy odległościowej – z czym trudno się zgodzić, bo wprowadziła ona dosyć racjonalne rozwiązania, blokujące stawianie wiatraków tam gdzie mogłoby to być szkodliwe dla ludzi i środowiska.
Koniec minionego roku przyniósł natomiast uchwalenie przez Sejm ustawy o wspieraniu morskiej energetyki wiatrowej, która na początku 2021 roku została jednogłośnie przyjęta przez Senat. Dzisiaj – po podpisaniu ustawy przez prezydenta – jest to już obowiązujące prawo, które otwiera drogę do postawienia pierwszych 5,9 GW (1 gigawat = 1000 megawatów) do 2030 r. w polskiej części Bałtyku, a następnie kolejnych 5 GW – do 2040 r.
Tak więc, dzięki wejściu w życie ustawy dającej podstawy do stawiania wiatraków na morzu, otworzyła się droga do realizacji takich inwestycji w polskiej części Bałtyku. Jest to jednak droga daleka, bo kto to może przewidzieć, co będzie w 2030 r.?. Na razie rozpoczęły się działania papierowe.
­- Przedstawiciele inwestorów oraz przemysłu rozwijanego wokół energii wiatrowej podpisali z Ministerstwem Klimatu i Środowiska list intencyjny w sprawie wypracowania porozumienia sektorowego na rzecz morskiej energetyki wiatrowej, który ma stymulować kolejne polskie firmy do włączania się w łańcuch dostaw. Oprócz tego, państwa regionu Morza Bałtyckiego, w tym Polska, podpisały z Komisją Europejską deklarację, zobowiązując się do współpracy na rzecz maksymalnego wykorzystania potencjału energetycznego morza – wyjaśnia Kamila Tarnacka wiceprezes PSEW.
Zapotrzebowanie na niskoemisyjną i, dzięki rozwiązaniom administracyjnym, atrakcyjną cenowo energię elektryczną, systematycznie rośnie. Zakłady przemysłowe działające w Polsce chcą budować swoją przewagę konkurencyjną w oparciu o prąd z odnawialnych źródeł energii, kupując go bezpośrednio od wytwórcy. Trwają starania o zmianę uwarunkowań prawnych rozwoju sektora wiatrowego w naszym kraju i korzystniejsze reguły finansowania zielonych inwestycji. – Rząd podjął pracę nad nowelizacją ustawy odległościowej. Spodziewamy się, że w pierwszej połowie 2021 roku zostanie usunięta główna bariera blokująca rozwój nowych mocy wiatru na lądzie w Polsce – dodaje prezes Janusz Gajowiecki.
Pytanie, czy rzeczywiście jest to ta główna bariera? Nową szansą dla rozwoju energetyki wiatrowej w naszym kraju może być konieczność odbudowy polskiej gospodarki po po pandemii Covid – 19, a także rola tej technologii w realizacji unijnego, Europejskiego Zielonego Ładu.