Nieaktualne światło nadziei

Wyrok unijnego trybunału ma tylko wymiar symboliczny.

„Ten wyrok jest światłem nadziei na to, że prawa polskich obywateli zostaną ochronione” – tak prof. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, skomentował wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, stwierdzający, iż obniżenie wieku sędziów przechodzących w stan spoczynku nie było zgodne z przepisami unijnymi.
„Z drugiej strony to także kompromitacja obecnej, upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa, która popierała ustawy łamiące prawo europejskie. Sprawa ta być może nigdy nie trafiłaby na wokandę, gdyby nie determinacja i niezłomność polskich sędziów, którzy nie ulegli politycznym naciskom” – powiedział Krystian Markiewicz, wskazując, iż Stowarzyszenie Iustitia od początku ostrzegało polski rząd, że popierane przez niego rozwiązania są niezgodne z prawem europejskim.
“Być może politycy i ich nominaci w KRS mieli świadomość, że już wkrótce także ta KRS będzie podlegała ocenie Trybunału. Bez zmian w KRS i Trybunale Konstytucyjnym wymiar sprawiedliwości nie będzie nigdy bardziej obywatelski, może być tylko jeszcze bardziej polityczny” – podsumowuje prezes Iustitii.
To tylko jeden z wielu komentarzy na ten temat. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej został bowiem przyjęty z entuzjazmem przez cały anty-PiS. Powszechne ekscytowanie się tym orzeczeniem zakrawa jednak na absurd.
Ekipa rządząca już dawno zrezygnowała z wprowadzenia obniżonego wieku emerytalnego sędziów, ustawa została zmieniona. PiS wykorzystuje zaś propagandowo wyrok TSUE, podkreślając w rządowej propagandzie jak bardzo rząd przestrzega wszelkich rozstrzygnięć ustaleń unijnych; ba, nawet je wyprzedza.
Niech więc opozycja zajmie się lepiej tymi naruszeniami Konstytucji, ustaw oraz reguł demokracji przez obecną władzę, które cały czas są rzeczywistością. A jest ich bez liku. Wymieńmy chociaż artykuł 32 Konstytucji:
„Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.

Chorwaci też nie chcą

W Zagrzebiu weekend upłynął pod znakiem protestów: kilka tysięcy ludzi manifestowało na ulicach stolicy przeciw rządowym planom podniesienia wieku emerytalnego z 65 do 67 lat dla mężczyzn i stopniowo z 62 do 67 lat dla kobiet. Związki zawodowe grożą, że pójdą w ślady zbuntowanych Rosjan i zaczną kampanię zbierania podpisów potrzebnych do rozpisania ogólnokrajowego referendum.

 

Wiek emerytalny ma pójść do góry, za to wysokość świadczeń dla osób, które przejdą na nie wcześniej, zmaleje o około 4 proc. rocznie. Zmiana ma zacząć obowiązywać wszystkich pracujących w 2033 r. Rządowi specjaliści z resortu pracy i systemu emerytalnego, doradcy premiera Andreja Plenkovicia twierdzą, że podniesienie wieku emerytalnego jest koniecznością, bez uwzględnienia której chorwacka polityka społeczna zacznie się chwiać.

Wiek emerytalny w Chorwacji wynosi obecnie 65 lat dla mężczyzn i 62 lata dla kobiet. Te ostatnie reforma dotknie bardziej, ponieważ rząd ma w planach ujednolicenie wieku przechodzenia na emeryturę, więc okres „pomostowy” dla kobiecych roczników będzie zakładał szybszy wzrost limitu wieku.

Ministerstwo pracy zgłosiło projekt pod koniec września. Znalazł się w nim zapis również o redukcji 4 procent wysokości gwarantowanej emerytury rocznie dla tych, którzy odejdą z pracy wcześniej. Związki zawodowe od razu zapowiedziały protesty, argumentując, że rozwiązania proponowane przez resort szczególnie dotkną starszych pracowników, często zmuszonych przechodzić na wcześniejszą emeryturę ze względów zdrowotnych bądź nakłanianych do odchodzenia z pracy przez pracodawców, chcących pozbyć się starszego personelu.

Chorwaci nie chcą pracować dłużej, choć zdają sobie sprawę, że w ich kraju świadczenia te są (zaraz obok Czarnogóry) najwyższe spośród państw byłej Jugosławii – dla porównania średnia emerytura w Chorwacji wynosi około 300 euro przy 170 w Bośni i 144 w Macedonii. Natomiast we Francji jest to rząd wielkości około 1200 euro.

Jak informuje Reuters, aby powiódł się plan chorwackich związków zawodowych, podpis pod wnioskiem o referendum musiałoby złożyć 375 tys. obywateli. Obietnica uruchomienia kampanii padła podczas sobotniej demonstracji w Zagrzebiu. Swoje poparcie wyraziły między innymi organizacje związkowe zrzeszające budowlańców i pielęgniarki (oświadczyli oni, że nie będą w stanie pracować do 67. roku życia).

– Jest w nas wiele bólu i żalu. Czy taka propozycja jest odpowiedzialna w stosunku do naszych pracowników i emerytów? – mówił do zebranych organizator protestu Krešimir Sever z Niezależnych Związków Zawodowych. W rozmowie z portalem dnevnik.hr przyznał, że jest w stanie negocjować z władzą ujednolicenie wieku emerytalnego obu płci i ustawienie granicy na 65. roku życia. Zapowiada, że jeśli premier nie rozważy oferty związkowców, ci rozpoczną przygotowania do ogólnokrajowego referendum i rządowy projekt wywoła obywatelski kryzys na miarę tego rosyjskiego.