Orkiestra stoi cicho

Co mnie dotyka w „Sprawie Owsiaka”? Nie to, że Owsiak wykonał sprytny ruch, wyciągnięty prosto z arsenału technik marketingu oraz PR. Ograniczył maksymalnie (możliwe, nie rzeczywiste) straty wizerunkowe, poprzez rezygnację, pokazanie się w roli ofiary, a zarazem winnego, a potem powrócił, zyskując jeszcze większą niż dotąd popularność i szacunek, także wśród tych, którzy do tej pory Orkiestrą ekscytowali się w stopniu umiarkowanym. WOŚP jest, jak wszyscy wiemy, organizacją charytatywną. Z definicji funkcjonuje dzięki znacznej części społeczeństwa, która w geście dobrej woli darowuje jej środki na jej główne, sztandarowe działanie. Jest nim zakup sprzętu medycznego. Jej twarzą i głosem od 27 lat jest niezmiennie pomysłodawca. I tylko on, chociaż Orkiestra to praca tysięcy ludzi, tych zatrudnionych i wolontariuszy, a także praca darczyńców, bo przecież datki pochodzą z ich zarobków. Niewiele z nas byłoby w stanie wymienić kogokolwiek innego zaangażowanego w WOŚP z imienia i nazwiska. Jedyne widziane na bilbordach, ekranach telewizyjnych czy zasłyszane na falach radiowych osoby to celebryci, często politycy, postacie powszechnie uznawane ze publiczne. Za pomocą charytatywnej mobilizacji społecznej i najczęściej woluntaryjnej pracy, których efektem są masowe wydarzenia, burza medialna oraz budowa złudnej, chwilowej solidarności, która zawiesza i przecina dyskurs PO-PiS-owy, celebryci, autorytety potęgują swoją pozycję społeczną, a także zarabiają pieniądze, bo przecież wzrost popularności, udane kampanie PR można jak najbardziej przeliczyć na złotówki. Oni również de facto są wielkimi beneficjentami WOŚP. Aukcja przedmiotu X, który należy do celebryty czy polityka Y zwiększa jego kapitał społeczny, rozpoznawalność, daje mu łatkę tego dobrego. Może to być nawet człowiek, który zrobił coś złego w przeszłości czy jest kontrowersyjny. Już do klasyków należy spacer z Leszkiem Balcerowiczem. Może i zaszkodził ludziom w przeszłości, ale teraz pomaga biednemu państwu, czyli ma jednak dobre serce. I tylko przypomina się piękna swą szczerością wypowiedź pana Sienkiewicza o tymże państwie… Nawet „antyowsiakowcy” zbierają żniwo tego wszystkiego. Ich teksty idą jak ciepłe bułeczki. Hejt z jednej strony PO-PiS-u na drugą. Wszyscy na tym coś zyskują: scementowanie elektoratu, partii czy narracji, osobistą popularność dzięki super słodkiej aukcji czy wypowiedzi. Kościół daje kolejne pokazy siły. Można tak bez końca.
A jak się ma do tego główny cel Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Nie wątpię, że celem Owsiaka i jego współpracowników jest pomoc polskiej służbie zdrowia, wsparcie NFZ, pomoc w pracy ludziom, którzy codziennie ratują życie. Ich własne życie jest jak niewiele innych naznaczone pięknym, humanitarnym i niezwykle psychicznie ciężkim powołaniem. Dumną, szanowaną, zasługującą na te słowa pracą. To nie kwestia polemiczna – tak po prostu jest. A teraz przypomnijcie sobie waszą frustrację, kiedy to w kolejce kilkudziesięciu osób na SORze w ciągu dnia tkwicie ze złamaną lub nie, bo nikt jeszcze nie wie, nikt nie poinformował, ręką, nogą, czymkolwiek. Spróbujcie wyobrazić sobie uczucia
i stres pielęgniarki, lekarza czy rezydentki, która o 17:00 nie ma już pomocników do pracy z pacjentami. Ba! Nie ma wystarczającej dla tego tłumu rannych, osłabionych lub połamanych ludzi liczby wózków inwalidzkich czy nierzadko łóżek. O atmosferze pracy ratowników i ratowniczek (oraz liczbie karetek) nie wspomnę. Tak, WOŚP pomaga ludziom. Zebrane do puszek pieniądze dają nam wszystkim, społeczeństwu urządzenia ratujące życie. Lecz czy to nie jest kompletny absurd, że autorytetami w sprawach pomocy ludziom, medycyny i służby zdrowia stają się celebryci i osoby publiczne, media takie jak TVN, Play i cała masa podmiotów, a ich głównym przedstawicielem Jurek Owsiak, który przyszedł, wyszedł z hukiem, wrócił? A miejsce dla udzielających się w tym wszystkim lekarzy i ekspertów jest tylko wśród wzywających do popierania WOŚP-u? A także wśród proszących o pomoc dla swych placówek? Bo co się dzieje, gdy prawdziwi eksperci i ekpertki, tworzący i budujący służbę zdrowia, wchodzą na arenę debaty publicznej żądając podwyżek płac, większego budżetu dla szpitali, bycia traktowanymi jak ludzie, a nie jak niewolnicy swojego humanitarnego powołania? Cisza. Gwiazdy gasną, gdy rezydenci głodują, pielęgniarki strajkują, ratownicy wychodzą na ulice. Protesty? Sami związkowcy, kilka dziennikarek i dziennikarzy, grupka aktywistów. Media interesują się tematem od niechcenia. Gdzie społeczeństwo? Ci z WOŚP, ale i ci z Caritasu? Te gwiazdki z serduszkiem przy znaczkach partyjnych? Gdzie wolontariusze? Gdzie nagle popkulturowe i polityczne autorytety, chętnie zbierające na łzy w morzu potrzeb naszej służby zdrowia, naszego społecznego zdrowia?
Jedynych prawdziwych, doświadczonych specjalistów w zakresie ochrony zdrowia, ma się w d*pie. Kolejni maszerują! Następne żądają!
Orkiestra stoi cicho. Coś tu poszło nie tak.

Szef ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku usłyszał zarzuty

Na polecenie Prokuratury Krajowej zatrzymany został szef ochrony imprezy WOŚP z 13 stycznia w Gdańsku, Dariusz S. – za to, że udzielił nieprawdziwych informacji, jakoby zabójca Pawła Adamowicza posłużył się identyfikatorem „media” aby dostać się na scenę.

Policjanci, zatrzymując Stefana W. nie znaleźli u niego plakietki z napisem „media”, natomiast identyfikator, którym miał się posługiwać napastnik, przekazał im pracownik ochrony.
Dariusz S. ma postawiony zarzut składania fałszywych zeznań i nakłaniania do tego jednego ze swoich podwładnych. Ustalono, że Stefan W. nie pokazywał swojego podrobionego identyfikatora, lecz „w inny sposób dostał się w pobliże prezydenta Gdańska”. Szef ochrony firmy „Tajfun” został zatrzymany o szóstej rano, a jego dom został przeszukany. Następnie został odwieziony do prokuratury. Oprócz śledztwa dotyczącego zabójstwa Adamowicza, prowadzone jest postępowanie dotyczące prawidłowości organizacji i zabezpieczenia finału WOŚP w Gdańsku. Według śledczych szef ochrony chciał „zataić zaniedbania”.
– Informacja o tym, że plakietkę miał sprawca została nam przekazana przez Dariusza S. Z naszych ustaleń wynika, że to nieprawda. Analiza monitoringu oraz zeznania świadków temu przeczą. Mężczyzna zeznał nieprawdę, próbując ukryć zaniedbania w trakcie zabezpieczania imprezy – poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
– Sami jesteśmy tym zaskoczeni, nic nie wskazywało na to, że tak to się może potoczyć – powiedział dziś rano Łukasz Isenko, pełnomocnik firmy Tajfun, w rozmowie z portalem money.pl. Isenko dodał, że „żaden z pracowników ochrony nie miał możliwości oględzin tego identyfikatora”.
Od poniedziałku w Tajfunie trwa kontrola MSWiA. Przedstawiciele Departamentu Zezwoleń i Koncesji MSWiA zabezpieczyli dokumentację związaną z rejestracją firmy i jej prowadzeniem. Pełnomocnik twierdzi, że z WOŚP firma współpracowała po raz pierwszy, choć miała wcześniejsze doświadczenie w ochranianiu widowisk kulturalno-artystycznych. 13 stycznia zaangażowanych miało być około 50 ochroniarzy. Wygląda na to, że Stefan W. mimo to zdołał przedrzeć się na scenę.
– W Polsce są 2-3 firmy, które faktycznie potrafią ochraniać imprezy masowe, znają się na procedurach związanych np. ze strefami dostępu i nie zatrudniają ludzi z przypadku – ocenił dla money.pl Bartosz Bieszyński, organizator imprez masowych. – Dlatego na niektórych imprezach możemy spotkać na ochronie starszych panów albo młodych chłopców, których łatwo oszukać czy ominąć.
Strona firmy Tajfun zniknęła z sieci. Pojawiają się komentarze, że była zarejestrowana w prywatnym mieszkaniu.

Głos Lewicy

To ośmiesza PiS

– Nie jest to nominacja dyktowana kompetencjami – powiedział Janusz Zemke w programie „Fakty po Faktach” oceniając nominację Adama Adruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji. – Jest to decyzja czysto polityczna, dyktowana jakąś nadzieją, że pan Andruszkiewicz skłoni jakąś część elektoratu skrajnie prawicowego do tego, żeby wspierać dalej PiS – podkreślił eurodeputowany SLD.

– PiS zamiast iść do centrum – co zapowiadał prezes jeszcze nie tak dawno – ocenił, że w centrum nie ma czego szukać i że trzeba pilnować, żeby na prawo od PiS nie pojawiła się jakaś siła polityczna. Pan Andruszkiewicz ma być jednym z elementów, żeby taka siła nie powstała. Moim zdaniem, jest to kalkulacja błędna. Ten pan już tyle razy zmieniał poglądy w swoim życiu, ma tak fatalne poglądy, że nie sądzę, żeby to PiS-owi pomogło. To ośmiesza w sumie PiS – stwierdził Zemke.

 

Mit charytatywy

Powoli zaczyna się marketingowy sezon na WOŚP. Przypomnę więc tylko, że to będzie już 27 rok i 27 finał z rzędu, a kolejki do lekarza są coraz większe i coraz trudniej w Polsce o dobrą i przystępną opiekę medyczną, a ludzie bogaci na stałe przerzucili się już na prywatę…

Tak więc cała liberalna teoria o zbawiennym wpływie prywatnej charytatywy i o wielkich skutkach jednodniowej zbiórki do puszek wygląda więc na skutecznie obaloną. WOŚP to opium coraz bardziej chorego ludu. Nasze zdrowie naprawdę nie zależy od tego, co wrzucicie do puszek. Zależy od tych, którzy rządzą państwem.

W zdrowym państwie nie ma potrzeby żadnych puszek – komentuje na swoim profilu fejsbukowym Tymoteusz Kochan.

 

Lis pilnuje kurnika

Jeśli jest dla nas oczywiste, że sędzia piłkarski nie bierze udziału w grze, dlaczego nie jest dla nas oczywiste, że pracownicy nadzoru bankowego od objęcia stanowiska aż do śmierci nie powinni móc posiadać ŻADNYCH instrumentów finansowych zarządzanych przez banki? Ich zarobki, oszczędności, zabezpieczenia na starość powinna obsługiwać instytucja, w której pracują. I tylko ona. Lis nie może pilnować kurnik – również na Facebooku zauważa Łukasz Moll.