Triumf Barty w WTA Finals

W finale rozgrywanego w chińskim Shenzhen turnieju mistrzyń z udziałem ośmiu najlepszych zawodniczego tegorocznego sezonu triumfowała liderka światowej listy Ashleigh Barty. Australijka pokonała broniącą tytułu Ukrainkę Jelinę Switolinę 6:4, 6:3.

Rozstawiona w turnieju z numerem 1 Ashleigh Barty do kończącego sezon tenisowy turnieju WTA Finals zakwalifikowała się po raz pierwszy w karierze i od razu w debiucie okazała się najlepsza. Nie była jednak faworytką finału, bo wcześniej grała ze Switoliną pięciokrotnie i wszystkie te potyczki przegrała. W szóstej nie dała już jednak ukraińskiej tenisistce szans i pokonała ją w dwóch setach 6:4, 6:3. Za triumf w turnieju mistrzyń liderka światowego rankingu otrzyma czek w wysokości 4,4 mln dolarów.
Barty jest pierwszą Australijką od 1976 roku, która zwyciężyła w tej prestiżowej imprezie, w tym roku po raz pierwszy rozgrywanej w Shenzhen. 43 lata temu w turnieju mistrzyń triumfowała Evonne Goolagong Cawley.

Trzeba mieć końskie zdrowie

W tegorocznej edycji WTA Finals uczestniczyło w sumie 10 zawodniczek. Do rywalizacji przystapiła cała ósemka zakwalifikowanych na podstawie rankingu Tour to Shenzhen tenisistek, czyli oprócz Barty i Switoliny jeszcze Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Rumunka Simona Halep, Kanadyjka Bianca Andreescu, Japonka Naomi Osaka i Szwajcarka Belinda Bencic. W trakcie rywalizacji z powodu kontuzji wycofały się Osaka i Andreescu, a ich miejsce zajęły rezerwowe tenisistki – Holenderka Kiki Bertens oraz Amerykanka Sofia Kenin.

Zawodniczki rywalizowały w dwóch grupach – czerwonej i purpurowej. W pierwszej z nich awans do półfinału wywalczyły Barty i Bencić, w drugiej Switolina i Pliskova. Czeszka awans wywalczyła w bezpośrednim pojedynku z Halep, którą pokonała 6:0, 2:6, 6:4, poprawiając bilans spotkań z Rumunką na na 4-7. Dla rumuńskiej tenisistki był to piąty występ w WTA Finals i po raz czwarty nie zdołała przebić się do najlepszej czwórki turnieju. Najlepszy występ zanotowała w 2014 roku, w debiucie, dochodząc do finału, w którym przegrała z Sereną Williams. Rumunka w tym sezonie wygrała wielkoszlemowy Wimbledon, a ponadto ma jeszcze na koncie triumf w ubiegłorocznym French Open na ziemnych kortach imienia Rolanda Garrosa w Paryżu.
Dla Pliskovej był to czwarty występ w WTA Finals i trzeci z rzędu awans do półfinału. W starciu z Barty Czeszka, która w trakcie imprezy był wiceliderką rankingu, zdołała jednak wygrać tylko jednego seta i przegrała pojedynek 6:4, 2:6, 3:6.

Broniąca tytułu Switolina przez fazę grupową turnieju mistrzyń przeszła bez porażki i bez bez straconego seta. Wygrała 7:6(12), 6:4 z Pliskovą, 7:5, 6:3 z Halep, a oraz z grającą w zastępstwie Andreescu Sofią Kenin 7:5, 7:6(10). Dla 21-letniej Amerykanki był to debiut w WTA Finals. Ze Switoliną grała po raz trzeci i po raz trzeci z nią przegrała – wcześniej w Indian Wells i Pekinie. Kenin w obecnym sezonie wywalczyła trzy tytuły (Hobart, Majorka, Kanton), a w ciągu roku awansowała w rankingu z 56. na 12. miejsce.

Switolina mogła obronić tytuł w Mistrzostwach WTA jako ósma singlistka. Nie udało się jej dołączyć do Chris Evert (1972-1973), Martiny Navratilovej (pięć razy między 1978 a 1986), Moniki Seles (1990-1992), Steffi Graf (1995-1996), Kim Clijsters (2002-2003), Justine Henin (2006-2007) i Sereny Williams (2012-2014). Ukrainka do tej pory trzy razy obroniła tytuł: w Baku (2013-2014), Dubaju (2017-2018) i Rzymie (2017-2018). Od 2017 do 2019 roku Switolina miała serię 10 wygranych meczów z rzędu w WTA Finals.

Szansa dla rezerwowych

Po raz pierwszy od 2009 roku w turnieju mistrzyń wystąpiły dwie rezerwowe zawodniczki, bo wcześniej Kiki Bertens zastąpiła również kontuzjowaną Naomi Osakę. Podobna sytuacja ostatni raz miała miejsce dekadę temu, gdy jako rezerwowe weszły do gry Rosjanka Wiera Zwonariowa i Polka Agnieszka Radwańska.

W półfinale rywalką Switoliny, która drugi rok z rzędu w fazie grupowej WTA Finals nie przegrała meczu, była Belinda Bencic. Ukrainka w starciu ze Szwajcarką straciła pierwszego seta w turnieju, ale ostatecznie wygrała 5:7, 6:3, 4:1, ale Bencić skreczowała w trzecim secie z powodu urazu uda. To trzecia zawodniczka w stawce, której kłopoty zdrowotne uniemożliwiły grę. Na twardej i wolnej nawierzchni kortu w Shenzhen trzeba było mieć końskie zdrowie i być w dobrej formie, żeby myśleć o wygraniu turnieju. Te warunki spełniły jedynie Barty i Switolina.

Radwańska w nowej roli

Zwycięstwem w Shenzgen Barty kończy najlepszy sezon w swojej karierze. 24-letnia Australijka jest szóstą tenisistką w historii, która wygrała WTA Finals w swoim debiucie. Wcześniej dokonały tego Chris Evert (1972, pierwsza edycja imprezy), Evonne Goolagong (1974), Serena Williams (2001), Petra Kvitova (2011) i Dominika Cibulkova (2016). W tym roku triumfowała też w wielkoszlemowym French Open oraz turniejach w Miami i Birmingham, a w sumie aż sześciokrotnie dochodziła do finałów. Natomiast Switolina zagrała w finale po raz pierwszy od roku. W US Open i Wimbledonie odpadała w półfinałach.
W grze podwójnej tytuł obronił węgiersko-francuski duet Timea Babos – Kristina Mladenovic. W finale Węgierka i Francuzka pokonały tajwańsko-czeską parę Su-Wei Hsieh – Barbora Strycova 6:1, 6:3.

W tegorocznym WTA Finals mieliśmy też polski akcent, bo organizatorzy turnieju zaprosili Agnieszkę Radwańską i powierzyli jej rolę ambasadorki imprezy. Krakowianka triumfowała w turnieju mistrzyń cztery lata temu i jest to jej największy sukces w karierze. W Shenzhen nie musiała wychodzić na kort, chociaż przyznała w jednym z wywiadów, że chwilami nachodziła ją na to ogromna ochota. Ten etap życia wciąż jednak uznaje za definitywnie zamknięty.

 

Osaka wypadła z walki o tron

Była liderka światowego rankingu Naomi Osaka wycofała się z kończącego sezon turnieju WTA Finals w chińskim Shenzen. Japonka zrezygnowała z powodu kontuzji ramienia. Zastąpiła ją w grupie czerwonej Belgijka Kiki Bertens i od razu odniosła sukces pokonując Australijkę Ashleigh Barty.

Osaka rozpoczęła batalię w WTA Finals w dobrym stylu. W swoim pierwszym spotkaniu w grupie „czerwonej” wygrała z Czeszką Petrą Kvitovą 7:6(1), 4:6, 6:4. We wtorek Japonka miała zagrać z rakietą numer jeden Australijką Ashleigh Barty, ale niespodziewanie zrezygnowała z dalszych występów. „Jestem rozczarowana, że muszę wycofać się z turnieju. Nie tak chciałam zakończyć turniej i ten sezon. Mam nadzieję na szybki powrót do zdrowia i wierz, że za rok ponownie pojawię się w Shenzen” – powiedziała na pożegnanie Osaki. Mistrzyni ubiegłorocznego US Open i tegorocznego Australian Open kończy zatem sezon z 11 zwycięstwami z rzędu i dwoma turniejowymi tytułami – w Toray Pan Pacific Open w Tokio i China Open w Pekinie.

Wycofując się z turnieju Osaka zrobiła prezent Ashleigh Barty, bo Australijka bez względu na wynik jaki osiągnie w Shenzhen zakończy 2019 rok na pierwszym miejscu światowej listy. I być może ta miła perspektywa trochę ją zdemobilizowała, bo we wtorek Barty nieoczekiwanie przegrała z zastępczynią Osaki, sklasyfikowaną obecnie w rankingu WTA na 10. pozycji Belgijką Kiki Bertens 6:3, 3:6, 4:6. Wygrana belgijskiej tenisistki otwiera jej szanse nawet na awans do półfinału, jeśli w czwartek pokona jeszcze Szwajcarkę Belindę Bencic, która z kolei we wtorek uporała się z Petrą Kvitovą 6:3, 1:6, 6:4. W rozegranej w niedzielę pierwsze kolejce spotkań w grupie „czerwonej” po wspomnianym już wyżej starciu Osaki z Kvitovą, na kort wyszły Barty i Bencic. Lepsza okazała się Australijka, która wygrała 5:7, 6:1, 6:2. W najtrudniejszej sytuacji jest w tej chwili Kvitova, bo Czeszka ma już na koncie dwie porażki.

Przypomnijmy, że w turnieju mistrzyń w Shenzen pula nagród wynosi aż 14 milionów dolarów, a lwią część tej kwoty zgarnie najlepsza z grona ośmiu najlepszych tenisistek obecnego sezonu. W grupie „czerwonej” grają Ashleigh Barty, Petra Kvitova Belinda Bencic i zamiast Osaki Kiki Bertens, natomiast w grupie „purpurowej” Czeszka Karolina Pliskova, Kanadyjka Bianca Andreescu, Rumunka Simona Halep i broniąca tytułu Ukrainka Jelina Switolina. Pojedynki pierwszej kolejki w tej grupie odbyły się w poniedziałek. Zmagania zaczęły Switolina i Pliskova. Ukraińska tenisistka rozstrzygnęła pojedynek w dwóch setach wygrywając 7:6(12), 6:4.

Jeszcze bardziej zaciętą walkę stoczyły Halep i Andreescu. Te zawodniczki w tym roku zdobyły po jednym wielkoszlemowym tytule. Halep triumfowała w Wimbledonie, a Andreescu wygrała US Open. W Shenzhen zmierzyły się w bezpośrednim starciu po raz pierwszy. Rumuńska mistrzyni przez ponad dwie i pół godziny toczyła heroiczny bój z reprezentującą Kanadę 19-letnią rodaczką (rodzice Andreescu wyemigrowali do Kanady z Rumunii na początku XXI wieku) i pokonała ją 3:6, 7:6(6), 6:3. Wygrana nie stawia jeszcze Halep w roli faworytki imprezy, ale pokonanie wschodzącej gwiazdy światowego tenisa może być sygnałem, że celem rumuńskiej tenisistki w Shenzhen jest zwycięstwo w turnieju.

 

Nowy kalendarz WTA

Władze kobiecego tenisa ogłosiły kalendarz rozgrywek na 2019 rok. Zmieniono w nim termin rozegrania WTA Finals. Przyszłoroczny turniej mistrzyń zostanie rozegrany w dniach 27 października – 3 listopada w Shenzhen.

 

WTA Finals od 2019 do 2029 roku rozgrywany będzie w Shenzhen. Chińscy organizatorzy przekonali władze WTA do tej lokalizacji oferując podwojenie puli nagród z siedmiu do czternastu milionów dolarów. Zasady turnieju nie ulegną zmianie – zagra w nim osiem najlepszych singlistek sezonu i osiem najlepszych deblistek. WTA podała też, że w 2019 roku pod szyldem tej organizacji w 28 krajach odbędzie się 55 turniejów głównego cyklu. Na przełomie stycznia i lutego zaplanowano w kalendarzu nową imprezę, WTA International w tajlandzkim Hua Hin. W dniach 22-28 lipca po pięcioletniej przerwie wróci do kalendarza WTA turniej w Palermo. Tradycyjnie już Dubaj i Doha zamienią się rangami turniejów – WTA Premier 5 tym razem odbędzie się w Dubaju.