Pierwszy finał Igi Świątek

Utalentowana tenisistka z Warszawy w turnieju WTA International w Lugano (pula nagród 250 tys. dolarów) dotarła do finału, w którym przegrała po zaciętej walce ze starszą o 10 lat i wyżej notowaną Słowenką Poloną Hercog 3:6, 6:3, 3:6.

Dochodząc do finały w turnieju na kortach ziemnych w szwajcarskim Lugano Świątek już na starcie swojej kariery w seniorskim tenisie przebiła osiągnięcie Agnieszki Radwańskiej i została najmłodszą polską zawodniczką jaka zagrała w finale turnieju WTA. Radwańska do tego szczebla imprezy po raz pierwszy dotarła w lipcu 2007 roku w Sztokholmie, gdy miała 18 lat i cztery miesiące, ale krakowianka wtedy wygrała. Świątek, która dopiero 31 maja tego roku skończy 18 lat, też była tego blisko.
W drodze do finału warszawianka pokonała wyżej od siebie notowane w rankingu WTA zawodniczki. Najpierw wyeliminowała 46. na światowej liście Słowaczkę Viktorię Kuzmovą 6:3, 3:6, 6:2, potem uporała się z Białorusinką Wierą Łapko (WTA 64) 4:6, 6:4, 6:1, a w półfinale odprawiła w 54 minuty siostrę bliźniaczkę Karoliny Pliskowej, Kristinę (WTA 101), gromiąc ją 6:0, 6:1. Ten wynik wywołała sensację, bo Pliskova w ćwierćfinale wyeliminowała wracającą na światowe korty słynną Rosjankę Swietłanę Kuzniecową, która w tej chwili zajmuje jednak w rankingu dopiero 109 pozycję.

Świątek przed impreza w Lugano była sklasyfikowana na 115. miejscu, lecz już gromiąc w półfinale Pliskovą zapewniła sobie w najnowszym notowaniu światowej listy awans do czołowej setki. A to oznacza, że nie będzie musiała startować w kwalifikacjach do wielkoszlemowego French Open na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu.
Polce w Lugano trochę też dopisało szczęście, bo kilka mocnych zawodniczek, jak Hiszpanka Carla Suarez Navarro czy Szwajcarka Belinda Bencić, odpadało z imprezy w pierwszej rundzie. To otworzyło możliwości między innymi dla Świątek, bo chociaż mierzyła się z zawodniczkami wyżej od siebie notowanymi, jak Viktoria Kuzmowa, to nie były to tenisistki ze statusem gwiazdy, a z takimi po prostu wychodzi sie na kort i zwyczajnie walczy.

Dla 28-letniej Hercog w Lugano dopiero po raz szósty w karierze znalazła się w finale turnieju tej rangi. W dorobku ma dwa zdobyte tytuły – oba wywalczyła w szwedzkim Bastad w 2011 i 2012 roku. Przed pojedynkiem ze Świątek zajmowała 89. pozycję na światowej liście. W półfinale wyeliminowała Francuzkę Fionę Ferro 7:5, 6:4.

Warszawianka nie oddała zwycięstwa bez walki, bo przegrała z Hercog 3:6, 6:3, 3:6. Mecz w pierwszym secie został przerwany z powodu deszczu, potem Słowenka poprosiła o przerwę medyczną i robiła wszystko co było możliwe, żeby wytrącić nastoletnią rywalkę z rytmu. Co zresztą jej się udawało na tyle skutecznie, że spotkanie ostatecznie wygrała, inkasując za zwycięstwo premię w wysokości 43 tys. dolarów. Świątek zarobiła połowę tej kwoty, ale dla niej ważniejsze były zdobyte punkty rankingowe, bo dzięki nim w najbliższym notowaniu powinna awansować na 88. miejsce. Ponieważ Magda Linette straciła w tym tygodniu sporo punktów i nie utrzyma zajmowanego miejsca na początku ostatniej dziesiątki Top 100, wszystko wskazuje, że to Świątek od najbliższego poniedziałku będzie rakietą numer 1 w polskim kobiecym tenisie.

Nie powiodło się natomiast w turnieju ATP rangi Masters 1000 w Monte Carlo (pula nagród 5,2 mln euro) najlepszemu obecnie polskiemu tenisiście Hubertowi Hurkaczowi. Wrocławianin w pierwszej rundzie trafił na rozstawionego w turnieju z numerem 9. Chorwata Bornę Coricia i przegrał z nim 4:6, 7:5, 5:7.