Jak zakończyć wojnę polsko-polską?

Możemy zakończyć wyniszczająca naszą Polskę wojnę dwóch prawicowych plemion politycznych. Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej.
Jest jedno miejsce, gdzie nienawidzący się prawicowi politycy mogą wyciszyć swoje rozgrzane emocje.
Gdzie zapomną o „zdradzieckich mordach” i paskudnej „szarańczy”.
Gdzie przestaną myśleć jedynie o tym jak zaszkodzić swym politycznym wrogom, co codziennie zatruwa politykę polską.
Gdzie zwaśnione plemiona PiS i PO mogą wybaczyć sobie minione krzywdy.
Przekazać sobie znak pokoju.
Pogodzić się.
Nawet zacząć współpracować ze sobą.
To ławy opozycji.
Nie głosujmy w niedzielnych wyborach na kandydatów zwaśnionej prawicy.
Wybierzmy przyszłość, wybierzmy kandydatów SLD – Lewica Razem.

 

 

Informujemy, że autorzy publikujący w „Trybunie” kandydują w wyborach samorządowych. Lista nr 5.

  • Czesława Christowa kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego z okręgu Szczecin-Police;
  • Czesław Cyrul kandyduje na radnego Rady Miasta Wrocławia ze Szczepin, Popowic, Gądowa Małego, Kozanowa i Pilczyc;
  • Andrzej Dryszel kandyduje na Radnego Rady Miasta Warszawy z Bielan i Żoliborza;
  • Wincenty Elsner kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z powiatów: górowskiego, milickiego, oleśnickiego, oławskiego, strzelińskiego, średzkiego, trzebnickiego, wołowskiego i wrocławskiego;
  • Piotr Gadzinowski kandyduje na radnego Rady Miasta Warszawy z Wilanowa i Ursynowa;
  • Krzysztof Gawkowski kandyduje na radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego z powiatów: grodziskiego, legionowskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawskiego zachodniego i wołomińskiego;
  • Tadeusz Iwiński kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego z powiatów: ełckiego, gołdapskiego, kętrzyńskiego, olecki i węgorzewskiego;
  • Krzysztof Podgórski kandyduje na radnego Rady Miasta Torunia z Wrzosów, Starówki, Chełmińskiego i Jar;
  • Maciej Prandota kandyduje na radnego do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z okręgów ostrołęckiego i siedleckiego;
  • Rafał Skąpski kandyduje na prezydenta miasta Nowego Sącza;
  • Danuta Waniek kandyduje na radną do Sejmiku Województwa Mazowieckiego z prawobrzeżnej Warszawy;
  • Grzegorz Wiśniewski kandyduje do na radnego Rady Miasta Warszawy z Bemowa, Włoch i Ursusa.
  • Agnieszka Wołk-Łaniewska kandyduje na radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego z Bemowa, Bielan, Ursusa, Włoch, Woli i Żoliborza.

Zgłaszanie i eliminowanie Wywiad

„Dziennik Trybuna” rozmawia z Michałem Korolem, kandydatem na radnego Rady Miasta Siemiatycz.

 

Michał Korol – kandydat na radnego Rady Miasta Siemiatycz. kandyduje z listy nr 5 SLD – Lewica Razem.

 

Dlaczego Pan startuje do Rady Powiatu?

Z Siemiatyczami jestem związany praktycznie od urodzenia, znam te miasto, znam okolicę, znam ludzi i tutejsze problemy.
W radzie Powiatu nie ma ugrupowania lewicowego , socjaldemokratycznego o świeckim charakterze., Są partie chadeckie, dla których priorytetem nie są ludzie ale relacje z kościołem i cerkwią. My zagwarantujemy równowagę. Będziemy dbać o świeckie organizacje.

 

Konkrety – co Pan chce zrobić?

Mamy 3 priorytety: chcemy rozbudować drogi lokalne wspierać wszelkie inicjatywy lokalnych artystów, ale przede wszystkim chcemy postawić na rozwój zespołu szkół średnich zawodowych z uwzględnieniem potrzeb lokalnego biznesu. Rynek się zmienia i powstają nowe segmenty gospodarki i do tych sektorów musimy dostosować młodzież, aby była konkurencyjna. Po za tym, w naszym powiecie jest wiele firm sektora spożywczego i warto tutaj dostosować profil i program edukacyjny pod ten kierunek. Pamiętajmy, nie będziemy doliną krzemową i jedyne co możemy zrobić, to wspierać przemysł spożywczy, handel i usługi. Dla przykładu, Podlasie to zagłębie spółdzielni mleczarskich i powstało otoczenie urządzeń dla rolnictwa jak PRONAR SPOmasz itd, to jest dobry trend lecz brakuje kadry i my ją musimy tu wykształcić .
Ostatnim Problemem i ważnym jest budowa S19, a to jest żenujące, że PO mino 8 lat nie zrobiła nic w tym zakresie.

 

Wystawiliście listę do powiatu, jakich wyników się Pan spodziewa?

Tak to prawda, Pierwszy raz SLD wystawiła listę do powiatu i spotkało się to z wielka życzliwością. Trzeba przyznać że do powiatu startują same partie centroprawicowe, bo PIS, PO i PSL to partie chadeckie, więc SLD będzie jedyną centrolewicową partią o programie świeckim. To ważne dla równowagi w ramach powiatu.

 

A jak jest w mieście?

Dosyć ciekawie.

 

To znaczy?

Zgłosiliśmy 9 kandydatów na radnych i bezpośrednio po tym zgłoszeniu nastąpiły dziwne zdarzenia. Mianowicie, do Miejskiej Komisji Wyborczej w Siemiatyczach pierwszy raz udałem się w piątek 14 września , gdzie zarejestrowałem 1 kandydaturę dla sprawdzenia i skorygowania ewentualnych błędów. Po zarejestrowaniu pierwszej kandydatury umówiłem się z Sekretarz Miasta na zarejestrowanie kolejnych osób w poniedziałek na 18.00. Zgodnie z umową byłem w poniedziałek w MKW o godzinie 18.00, lecz nie mogłem zgłosić kandydatów na radnych gdyż, jak mi powiedziano, system nie działał. Kazano mi przyjść po 21.00 i tak też uczyniłem. Do MKW udałem się na godzinie 21.10 i oświadczyłem że mam 8 kandydatów do zgłoszenia, co wywołało ogólne zaskoczenie i poruszenie Komisji. Jedna z z członków Komisji Pani Ewa Nowaszewska, stwierdziła więc głośno i bez pardonu, że „po co aż tylu kandydatów, skoro obecna władza jest dobra”. Te słowa uprawdopodobniają stronniczość członka komisji. Kolejno zgłaszałem 8 kandydatów do jednomandatowych okręgów wyborczych. Kandydaci byli kolejno rejestrowani, aż do momentu ostatniego kandydata, który był przypisany do okręgu wyborczego nr 10.

 

I co się stało?

Członkowie komisji byli nadzwyczaj skrupulatni, co nie jest wadą ani zarzutem, ale odniosłem wrażenie, że za wszelką cenę nie chcą dopuścić do złożenia pełnej listy kandydatów do Rady Miasta z KKW SLD – Lewica Razem. Ważne stało się później, mianowicie w momencie zgłoszenia ostatniego kandydata do okręgu wyborczego nr 10, pana Rafała Hyndza. Warto dodać, że ojciec kandydata Jan Hyndza, jest radnym w koalicji obecnego Burmistrza i pełni funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miasta. Członkowie komisji nie kryli zaskoczenia. Informatyk, który wprowadzał dane kandydatów do systemu ewidencyjnego stwierdził: „trzeba zapytać wprost Pana Janka czy to rodzina” Kilku członków komisji wyszło z pokoju.
Po kilku minutach, w okolicy godziny 22.30, zadzwonił telefon stacjonarny z przenośną słuchawką, który odebrała pani Sekretarz Miasta Elżbieta Rekszawa. Po drugiej stronie telefonu był dobrze mi znajomy głos radnego Jana Hyndza, który zapytał wprost o pesel kandydata, Sekretarz Miasta Elżbieta Rekszawa bez namysłu podyktowała pesel kandydata, po czym odłożyła słuchawkę. Całą rozmowę słyszałem, gdyż siedziałem obok pani Sekretarz i widziałem, że dyktuje swojemu rozmówcy pesel mojego kandydata.

 

Chce Pan powiedzieć, że sekretarz miasta podała 3 osobie pesel Waszego kandydata?

Takie zachowanie to jest skandal i według mnie Sekretarz Miasta Elżbieta Rekszawa dopuściła się deliktu wyborczego. Naruszyła nie tylko rozporządzenie Unii Europejskiej o RODO, lecz także naruszyła przepisy kodeksu wyborczego o nieujawnianiu kandydatów na radnych przed oficjalną publikacją MKW. Moim zamiarem jako pełnomocnika KKW SLD – Lewica Razem było zgłoszenie kandydata na Burmistrza Siemiatycz, lecz ten cel nie został osiągnięty, gdyż na drugi dzień zgłaszając się do MKW w Siemiatyczach oprócz protokołów rejestracji 8 kandydatów otrzymałem rezygnację kandydata Arkadiusza Ekonomiuka, który miał startować na radnego w okręgu 11. Następnego dnia na wezwanie MKW otrzymałem rezygnację kolejnej osoby Pani Izabeli Tołwinskiej. Tym sposobem KKW SLD Lewica Razem straciła możliwość wystawienia swojego kandydata na Burmistrza. Karygodnym jest to, że członkowie MKW w Siemiatyczach kontaktowali się bezpośrednio ze swoimi politycznymi mocodawcami, warto dodać, że większość członków Komisji Wyborczej w Siemiatyczach są zatrudnienie w placówkach podległych Burmistrzowi Siemiatycz.

 

Jak Pan to nazwie ?

Nepotyzmem. Rozmawiałem z kandydatem Arkadiuszem Ekonomiukiem i stwierdził on wyraźnie, że Burmistrz Piotr Siniakowicz namawiał go i prosił aby zrezygnował, gdyż jako kandydat SLD – Lewica Razem, może mu bezpośrednio zagrozić w wyścigu o fotel Burmistrza.

 

Czy film „Kler” był wyświetlany w Waszym mieście?

Niestety nie, ponieważ o całej polityce kulturalnej decyduje pani Jola Sidorowicz i ona nie pozwoliła na projekcje tego filmu przed wyborami.

 

Jak to?

Przed wyborami nie obejrzymy filmu. O szczegóły trzeba zapytań Piotra Siniakowicza i panią Jolę Sidorowicz.

 

To znaczy?

Bo to oni znają odpowiedź.

 

Dziękuję za rozmowę.

Jestem z Polski Ludowej Wywiad

„Walczmy o Unię i myślmy o wspólnych problemach. Współpracujmy z nią na poziomie samorządowym i krajowym”. Z Maciejem Prandotą, kandydatem do Sejmiku Województwa Mazowieckiego – rozmawia Weronika Książek.

 

Co to znaczy, że jest Pan z Polski Ludowej?

To stwierdzenie rozumiem, jako test na uczciwość polityczną.
Po pierwsze: partia sprawująca władzę ciągle powtarza, że ona „grzechem komuny” nie jest obarczona a tylko jej wrogowie. Tak samo jak miliony Polaków, ja też skończyłem bezpłatne szkoły, znalazłem pracę, i żyłem spokojnie w Polsce Ludowej.
Jestem ze wsi, z „ludu”. O swój byt od młodych lat musiałem się starać sam. Od państwa nie dostałem ani mieszkania, ani samochodu. O okresie prześladowań kolegów ojca (ideowy ludowiec) tylko słyszałem – bo stalinizm skończył się zanim dorosłem. Teraz słyszę, że władza polityczna należy się tylko tym, którzy sami nazywają siebie wyzwolicielami z „niewoli bolszewickiej” – chociaż tak jak i podobni „przeciętniacy” korzystali dobrodziejstw państwa socjalistycznego. Argumentują oni, że należy im się władza na wieczne czasy. Oskarżenie o wstrętną komunę, przenoszą z okresu koszmarnej stalinowskiej nocy na cały okres państwa socjalistycznego, zarzucają wszystkim swoim poprzednikom z okresu socjalizmu zdradę narodu, zapominają, że wielkie mocarstwa nie pozostawiły wielkiej swobody politycznej naszym socjalistycznym rządzicielom. Tak jak my ludzie nie żyjemy tak jak nam się chce, a tylko jak się da. Tak i polityka jest tylko gorszą lub lepszą adaptacją do istniejących możliwości. Gdy nasz bitny naród próbował realizować swoje ambicje nie patrząc na okoliczności to kończyło się to zawsze masakrą, za błędy Królów płacił zawsze naród. Ideologia PiS zakłada, że oni stali zawsze po dobrej stronie (według tej logiki ja zapewne stałem po stronie ORMO).
Jest to ordynarne kłamstwo! Prezes Kaczyński, jak każdy przeciętny Polak, studiował za darmo i uczył się w takiej samej socjalistycznej szkole jak wszyscy z jego pokolenia, korzystał z opieki socjalnej itd., W czym jest lepszy powiedzmy od oficerów Wojska Polskiego? On i oni po prostu uczyli się i działali na innych kierunkach.
Powiedzmy sobie szczerze, to Gorbaczow rozwalił Związek Radziecki. „Solidarność” była tylko przyczynkiem. Zresztą ten ruch, tak jak każda rewolucja, dokonał też wiele złego, sami zniszczyliśmy tkankę wielkiego przemysłu. Chiny tego nie zrobiły i dziś są potęgą. Z ,,Domu Niewoli Egipskiej” wyszły jakoś wszystkie Demoludy – i wcale nie było tam Solidarności. Patrzmy, więc trzeźwo na przeszłość.

 

Pytanie, kto dziś ludem a kto elitą…?

Krótkie, ale trudne pytanie: podobnie jak nie wiemy do końca, kto jest Lewicą a kto Prawicą, tak i tożsamość elit jest dziś niejednoznaczna. Niewątpliwą elitą jest partia władzy. To oni mają pierwszeństwo dostępu do najlepiej płatnych posad. Poczucie przyzwoitości, jeśli chodzi o wysokość zarobków ich nie obowiązuje. Otwarte konkursy naboru to fikcja, zasady korpusu funkcjonariuszy państwowych nie obowiązują. Jeżeli jesteś swój, dostajesz stanowisko, jeżeli nie jesteś swój to posadę możesz stracić z dnia na dzień bez żadnego uzasadnienia.. Żeby dostać sute wynagrodzenie, wystarczy być posłusznym i wiernym. Dyplomy? Doświadczenie? To jest mile widziane, ale nie konieczne. Można z czasem douczyć się na Kościelnej Akademii Zakonnika Rydzyka, Kościół oparty jest na dogmatach, co warta taka nauka? Kiedyś „elita” oznaczała wykształcenie i zawodową niezależność. Mieli ją policjanci, wojskowi czy sędziowie. Dziś ich autorytety nie są respektowane. Minister Macierewicz mógł wyrzucić, kogo tylko chciał. Więcej, żyjemy w czasach, kiedy dorobek finansowy również nie stanowi gwarancji bezpieczeństwa: póki co nie musimy się martwić, jest dobra koniunktura, ale gdy będzie mniej pieniędzy, władza nie zawaha się sięgnąć do majątku ,,wyzyskiwaczy,, .

 

Słyszałam, że Pan jest wielkim admiratorem europejskiej wspólnoty…

To zdecydowanie za dużo powiedziane – ja się wręcz zastanawiam, czy Unia nie jest utopią polityczną oraz gospodarczą i nie stoi na krawędzi upadku… Gdy światowa potęga finansowa i płatnik netto, czyli Zjednoczone Królestwo, właśnie tę wspólnotę opuszcza to jest to właśnie częściowy rozpad. Gdy Polska mówi, że nie ma zamiaru respektować zasad unijnych, to też jest to częściowy rozpad.
Mimo wszystko chciałbym zaznaczyć, że zdecydowanie jestem za pozostaniem w Unii, plusy przeważają!

 

Jarosław Kaczyński by się z Panem nie zgodził…

Unia to jedność zasad. Polska natomiast chce być na składkowym przyjęciu, ale bezpłatnie. Tak jak się mówiło onegdaj na Pradze ,,zdrowie twoje w gardło moje”. Przynależność do UE to nie tylko skok cywilizacyjny i gospodarczy, ale również zrozumienie, tolerancja, brak szowinizmu, brak groźby wojny. To ostatnie jest dla nas najistotniejsze. Paradoksalnie, to, co buduje dobrobyt materialny UE, jest też jej przekleństwem: wysokie subwencje, gigantyczny napływ kapitału, szybkie unowocześnienie i centralizacja produkcji powoduje, że zanika zdrowa konkurencja. Już teraz możemy obserwować taki proces: po szybkiej euro modernizacji, nowoczesna gospodarka potrzebuje mało pracowników i narastają nawisy strukturalnego bezrobocia. Bezrobocie wśród młodych w Grecji to katastrofalne kilkadziesiąt %. Wielka Unia to gigantyczna planowa gospodarka. Przez nadmiar planowania zawalił się Związek Radziecki. Masowe bezrobocie, brak trwałości bytu materialnego to pożywka populizmu, a w przyszłości być może nawet wojny. Walczmy o Unię i myślmy o wspólnych problemach. Żeby nie było tak jak w przysłowiu: jesteśmy w Unii, bo „głupim w kupie raźniej”.

 

Jak można „walczyć o Unię” na poziomie samorządu?

To proste: dołożyć do tego, co jest więcej rozsądku i odpowiedzialności – a będzie dobrze. Sprawą zasadniczą są teraz wybory samorządowe. Ja startuje do wojewódzkiego Mazowsza. Należy zdać sobie sprawę, że gdy oddamy samorządy w ręce PiS, to do niezależnych dotąd organizacji samorządowych wkroczy pokraczna polityka. Za jej obecność będziemy płacić słoną cenę nawet i 20 lat później. Miejmy nadzieję, że naród nie da się do końca omamić,, jedynej słusznej sile,,.
Przyczyną upadku wielkich firm jest często nie brak nowoczesności, lecz przeinwestowanie. To samo dotyczy samorządów. Nie wolno inwestować unijnych środków w projekty prestiżowe i polityczne. Taki np. aeroport w Baranowie to czysta megalomania rządzących. Trzeba starannie przestrzegać poziomu zadłużenia, subwencje dzielić transparentnie. Powołać w każdym samorządzie stałą niezależną, multipartyjną komisję nadzoru sensowności projektów, bo postulowana przez wszystkich „innowacyjność” to często fantazja niosąca ze sobą tylko realny wzrost wydatków budżetu. Fundusze europejskie w samorządach nie mogą służyć tworzeniu politycznego dworu i karmienia tego dworu, dlatego tak potrzebna jest właśnie transparentność.

 

O Unii już wszystko wiemy – to jedźmy na południe. Co by Pan przeniósł z zawodowych doświadczeń pracy w Czarnej Afryce do Polski?

Wszystko i nic. Kolor skóry niewiele znaczy, jeżeli ktoś potrafi pracować z ludźmi to tam i tu zasady są podobne. Pan Bóg jest sprawiedliwy i ludzką głupotę rozsiewa równo po całym globie. Gdy dwadzieścia lat temu wróciłem do Polski, miałem złudzenie, że wracam do dobrze zorganizowanego państwa europejskiego. Ale na miejscu okazało się, że nastąpił wysyp dezorganizacji i ludzkiej głupoty, którego się spodziewałem. Upadła tak zwana ,,Komuna,, ale to co się pojawiło często nie było dużo ciekawsze . Przykładowo pojawiły się pisma takie jak „Wróżka”, gazety, w których twierdzi się wielkimi literami, że pod Węgorzewem znaleziono obiekty kosmitów, później małymi literami się to prostuje. Okazało się, że sądy niczego się nie boją. Że jak nie zapłacisz to się do specjalisty dostaniesz po śmierci. Ludzie dyskutują czy warto się szczepić czy nie, a to zostało już naukowo rozstrzygnięte już 150 lat temu. Powszechnie miesza się w poważnych debatach argumenty naukowe z argumentami wynikającymi z widzimisię albo powiedzmy wynikającymi z dogmatów religijnych. Przecież od tysięcy lat wiadomo, że dogmatów nie trzeba dowodzić, argumenty naukowe to prawdy udowodnione doświadczalnie. Tak zwaną komunę trzeba niestety pojmować, jako epokę światłości a współczesność w jakiejś mierze to powrót do wieków średnich.
A co widać na scenie politycznej? Masę hochsztaplerów, głupich z natury lub udających głupich by być łatwiej wybranym przez podobnych sobie. Dziś w Polsce, jeżeli zapłacisz, to szybko dostaniesz dyplom wyższej szkoły. Znana toruńska akademia, podejmuje temat „stosunków”, choć przecież sposób odbywania stosunków jest instynktem wrodzonym i nie potrzeba do tego dyplomu. Za tak zwanej komuny prasa milczała na wiele tematów, ale nigdy nie było w niej tak prymitywnych, płaskich kłamstw i manipulacji.

 

Pańskie ogólne motto na te wybory?

My zajmujmy się swoimi barankami, a oni (rządzący) nie zajmują się swoimi. ALLELUJA I DO PRZODU!

 

Dziękuję za rozmowę.

W samorządzie siła Wywiad

O tym, że silny samorząd jest ostatnim segmentem władzy niezależnym od Prawa i Sprawiedliwości, a także o tym, że stanowi realną gwarancję demokracji, „Dziennik Trybuna” rozmawia z Marcinem Kulaskiem, sekretarzem generalnym SLD.

 

Ostatnie dwa lata to chyba dobry czas dla SLD. Od początku 2017 r. w sondażach przekraczacie próg wyborczy, a w tym roku – powoli wchodzicie na podium.

Rzeczywiście, Sojusz Lewicy Demokratycznej ma powody do zadowolenia. W ciągu ostatniego roku udało nam się osiągnąć stabilne poparcie sondażowe na poziomie 9-10 proc. i stać się jedyną lewicową formacją, która ma realną szansę znaleźć się w parlamencie. Partia liczy dziś 23 tysiące członków, jesteśmy obecni w ponad trzystu powiatach. Nie są to jedynie dane na papierze: wpływy ze składek członkowskich mamy wyższe niż Platforma Obywatelska czy Polskie Stronnictwo Ludowe. To naprawdę dobry punkt wyjścia do startu w wyborach samorządowych.

 

Skoro o wyborach samorządowych: PO i Nowoczesna startują razem. Jaką formułę startu wybrało SLD?

SLD podjęło decyzję o starcie szerokim, koalicyjnym komitetem SLD Lewica Razem. Zaprosiliśmy wszystkie lewicowe partie i organizacje, dla których ważna jest obowiązująca Konstytucja, członkostwo w UE i świeckie państwo. Odpowiedziało ponad dwadzieścia formacji: od Polskiej Partii Socjalistycznej po Dom Wszystkich Polska Ryszarda Kalisza.

 

Idziecie Państwo do wyborów samorządowych pod hasłem „Silny samorząd, demokratyczna Polska”. Skąd pomysł, co to znaczy?

Po ponad dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości uważamy, że tylko silna lewica w samorządzie obroni demokratyczne państwo prawne, które partia rządząca niszczy konsekwentnie od 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość zdominowało Sejm i Senat, rząd i administrację rządową w terenie, podporządkowało sobie prokuraturę, a teraz próbuje przejąć kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. Samorząd terytorialny to ostatni segment władzy, który zachowuje niezależność od Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego uważamy, że silny samorząd to nie tylko dobrze zarządzane gminy, powiaty i województwa, ale przede wszystkim – gwarancja demokratycznego, zgodnego z Konstytucją i europejskimi standardami sprawowania władzy w Polsce. A to dzisiaj najważniejszy cel Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

 

„Silny samorząd, demokratyczna Polska” to także tytuł programu samorządowego koalicji wyborczej SLD Lewica Razem. Program ten bardzo dobrze oceniły media, choćby „Gazeta Wyborcza. Dokument jest dość obszerny, proszę w skrócie wskazać, o co będziecie walczyć, jeśli uda Wam się zasiąść ponownie w radach i sejmikach.

Sojusz Lewicy Demokratycznej razem z koalicjantami stawia w wyborach samorządowych na sześć najważniejszych spraw. Chcemy, by samorząd stał się partnerem dla rodzica i dla dziecka, by zaoferował im realne wsparcie. Stąd proponujemy choćby darmowe śniadanie w szkole dla najmłodszych dzieci, wyprawkę dla każdego pierwszaka czy darmowe korepetycje. Samorząd musi też bardziej aktywnie dbać o zdrowie mieszkańców. Dlatego chcemy przekazywać więcej pieniędzy na samorządowe programy zdrowotne, np. obejmujące darmowe szczepienia. Zadbamy też o czyste powietrze, wspierając mieszkańców, którzy chcą wymienić stare urządzenia grzewcze i rzetelnie egzekwując przepisy chroniące środowisko.
W centrum naszej uwagi są sprawy starszych obywatelek i obywateli: chcemy zapewnić seniorom dobrą opiekę zdrowotną, bezpłatne przejazdy i warunki do aktywnego spędzania czasu. Uważamy też, że czas skończyć z dominacją deweloperów na rynku mieszkaniowym: budownictwo komunalne – wzorem państw zachodniej Europy – to najlepszy sposób na zapewnienie każdemu taniego i dobrego mieszkania. I ostatnia rzecz: historia. Przywrócimy wszystkie nazwy ulic i placów, które niezgodnie z Konstytucją zostały zmienione wskutek wprowadzenia tzw. ustawy dekomunizacyjnej. Zawalczymy też, by wśród patronów ulic, placów i szkół nie zabrakło bohaterów polskiej lewicy.

 

O jaki wynik w wyborach samorządowych walczy koalicja SLD Lewica Razem?

O jak najlepszy! Ustaliliśmy sobie jednak pewien cel minimum: chcemy utrzymać stan posiadania, który zdobyliśmy w 2014 r., czyli ponad dwa tysiące radnych oraz kilkudziesięciu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Szczególnie ważne są dla nas wybory do sejmików województw. Doświadczenie pokazuje, że to najlepszy sondaż poparcia przed wyborami parlamentarnymi. Tu chcemy zdobyć co najmniej wynik, który odpowiada sondażom, dającym Sojuszowi Lewicy Demokratycznej miejsce na wyborczym podium. Myślę, że nie będę nieskromny, jeśli powiem, że mamy na to realną szansę.

 

A jakie są Pana plany na wybory samorządowe?

Od 2014 r. jestem radnym Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego. W czasie mijającej kadencji dwukrotnie wygrałem plebiscyt na najlepszego radnego wojewódzkiego. Myślę, że to dobry punkt wyjścia, by ubiegać się ponownie o poparcie mieszkańców Warmii i Mazur. W Sejmiku mam zresztą jeszcze sporo do zrobienia: chcę doprowadzić do przyjęcia uchwały antysmogowej i wznowienia małego ruchu granicznego z Rosją. Obiema sprawami zajmowałem się już w mijającej kadencji, w kolejnej chcę doprowadzić je do końca. Mam nadzieję, że mieszkańcy Warmii i Mazur dadzą mi taką możliwość.

Burnyje apłodismienty…

…pieriechodiaszczije w owaciju czyli burzliwe oklaski przechodzące w owację, towarzyszyły wystąpieniom na niedzielnym przedwyborczym wiecu (konwencji) PiS. Sprawozdanie poniżej.

 

Ta, z języka rosyjskiego zapożyczona, fraza przyszła mi do głowy jako człowiekowi doświadczonemu latami, który miał okazję podobne wydarzenia nie raz słuchać i oglądać. Wszystkie były bardzo do siebie podobne, poza czasem, miejscem i przemawiającymi. No i, trzeba przyznać, że wystrój był też inny.

 

Przed rozpoczęciem

takich zjazdów/konwencji/kongresów i podobnych politycznych okoliczności, obowiązkowo i z wielką serdecznością witano ukochanych przywódców (tu można sobie wpisać odpowiednie nazwisko).

⇒ Przed wystąpieniem Jarosława Kaczyńskiego zgromadzeni na konwencji odśpiewali prezesowi PiS „sto lat” oraz przywitali go okrzykami „Jarosław”.

 

Dominowały zawsze podczas tych posiedzeń:

 

* przekonanie o słuszności

idei i poglądów, (np. leninizm-stalinizm, neoliberalizm, Polska solidarna) które wytyczają jedynie słuszną drogę do upragnionego celu;

⇒ Idziemy pod górę, nie w dół, nawet nie płasko, tylko pod górę, ku lepszej Polsce, ku lepszemu losowi Polaków, lepszemu to znaczy bardziej dostatniemu, to znaczy, i to jest bardzo ważne, godniejszemu, bardziej równemu – podkreślił prezes. Zrobił także standardowe streszczenie ideologii PiS i bronił niemal 3 lat swych rządów, odrzucając zarzuty naruszania demokratycznych standardów. Dotrzymujemy słowa, czyli nie uchybiamy temu co jest istotą demokracji. Jeżeli ktoś coś zapowiada, a potem tego nie realizuje to wtedy akt demokratyczny zmienia się w pustą procedurę. My nasze zapowiedzi realizujemy. Nie uchybiliśmy demokracji, realizujemy to co jest jej istotą – powiedział Jarosław Kaczyński.

 

** prezentacja celów

i podejmowanych wysiłków, którymi jest dobro (np. pokój wszystkich miłujących go narodów, klasy robotniczej i pracującego chłopstwa, naszego wybranego narodu, jedności wszystkich Polaków);

⇒ Jarosław Kaczyński podkreślił, że Polacy chcą być w Europie i chcą być w Unii Europejskiej. Zaznaczył jednocześnie, że dla Polski powinno oznaczać to równość na arenie międzynarodowej. Polacy rozumieją, że jako państwo musimy dźwigać różne ciężary. Ale to nie oznacza, że mamy powtarzać błędy Zachodu.

 

*** hasło walki i zwycięstwa,

bowiem zawsze organizatorzy takich imprez musieli – tak się dziwnie składało – z kimś się bić i ścierać (np. z kontrrewolucją, wrogami klasowymi, obskurantyzmem, wrogami naszej wiary), a nie współpracować. Jeżeli już tak, to tylko do ostatecznej wiktorii;

⇒ Mówiłem od początku, że nasza droga będzie drogą ostro pod górę i że jeszcze będą lecieć na nas kamienie i tak jest – podkreślił prezes PiS. Przypomniał jednocześnie, że ostrzegał przed atakami na „dobrą zmianę”. Nie powinniśmy się przejmować, musimy iść ostro do góry – zaapelował. To będzie wielkie osiągnięcie w skali 1050 lat historii naszej ojczyzny, bo nigdy dotąd tak nie było – dodał. Prezes PiS wyraził przekonanie, że Zjednoczona Prawica jest w stanie do tego doprowadzić. Musimy, powtarzam, być razem, pracować, być uczciwi, być, jeśli trzeba, pokorni i tego wszystkiego państwu i sobie samemu życzę. Zwyciężymy – zaznaczył.

 

**** wskazanie konkretnego wroga,

najlepiej z podkreśleniem jego wszelakich błędów i niegodziwości (kapitalizm, komunizm, wybrane partie), inni różni), który nadal podnosi głowę i przeszkadza;

⇒ Od długiego czasu, od początku trwa kampania przeciw dobrej zmianie, kampania, która daleko przekracza to, co jest w demokracji normalne, to jest zwykłą dyskusję między tymi, którzy są przy władzy i tymi, którzy do władzy aspirują – mówił Kaczyński. – Tutaj mamy atak od wewnątrz i z zewnątrz, atak, który tworzy coś na kształt alternatywnej rzeczywistości, coś, co nie liczy się zupełnie z faktami, coś, co ma poniżyć, zdefamować już nie tylko dobrą zmianę, tylko po prostu Polskę.

 

***** nawoływanie do jedności

i zwarcia szeregów, bo tylko w naszej jedności nasza siła, stanowi zawołanie na wszystkich tego rodzaju konwentyklach;

⇒ My wiemy, że można. Polska prawica wyciągnęła wnioski z historii. Polska prawica chce, chce chcieć. Polska prawica wie, że sukces wyborczy przychodzi wtedy gdy jest wytężona praca, konsolidacja, jedność, kiedy odrzucamy spory, kiedy jesteśmy razem – mówi Kaczyński. I podkreślił istotę jedności obozu prawicy.

 

****** liczne przykłady

wielu już osiągnięć i dokonań (np. stworzyliśmy, zbudowaliśmy, rozwinęliśmy, zatrzymaliśmy), oraz zapewnienie, że wytyczony cel zostanie osiągnięty;

⇒ Pokazujemy skuteczność w rozwiązywaniu problemów; przekazujemy coraz to nowe środki na wielkie programy solidarnościowe – powiedział Mateusz Morawiecki i dodał, że jest to możliwe, ponieważ Zjednoczona Prawica jest „dobrym gospodarzem tej ziemi”.

⇒ Czy ktoś pomyślałby cztery lata temu, że równocześnie będziemy mieli tak wielką politykę społeczną, wielkie wydatki na politykę obronną o 10 mld zł wyższe niż w czasach PO-PSL, równocześnie najniższe bezrobocie, najwyżej podniesioną płacę minimalną, stawki godzinowe, niską inflację, a równocześnie repolonizujemy polską gospodarkę? – wymieniał premier. Pokazaliśmy, że, wygrywając z mafiami VAT-owskimi, jesteśmy w stanie zdobyć środki i na politykę społeczną, i na politykę rozwojową jednocześnie – dodał Morawiecki.

⇒ Idziemy razem ku Polsce dużo lepszej. Będziemy mogli za 15-20 lat powiedzieć: W Polsce jest tak, jak za zachodnią granicą. Pod każdym względem. Polska prawica może do tego doprowadzić – powiedział Kaczyński.

 

******* najważniejsze aktualne zadanie,

różne (np. walka z kułactwem, rewizjonistami, o dumę narodową), w zależności kto i kiedy organizował takie wydarzenie.

⇒ Premier zaprezentował pięć propozycji programowych PiS na wybory samorządowe. Podkreślił jednak, że do ich realizacji konieczna jest współpraca samorządów z rządem, którą miałaby zagwarantować wygrana kandydatów Zjednoczonej Prawicy 21 października 2018 r.

⇒ Przed nami 21 szczególnych miesięcy, w trakcie których będziemy mieli cztery kampanie wyborcze – powiedział Jarosław Kaczyński. Nakłaniał też do głosowania na PiS w wyborach samorządowych, sugerując, że województwa, powiaty i gminy kontrolowane przez jego ludzi będą życzliwej traktowane przez rząd PiS. Czy nie można skorzystać z synergii, która powstaje ze współpracy między samorządami a rządem? – pytał szef PiS – Czy chcemy takich samorządów, które będą wojowały z rządem, warczały na rząd? Czy chcemy takich, które będą współpracować ku wspólnemu dobru?

 

Wartość merytoryczna

wszystkich takich zgromadzeń, jak i tego opisanego z wykorzystaniem tekstów Onetu, jest znikoma, ale i nie o nią tu idzie. Miting polityczny PiS z minionej niedzieli był zabiegiem czysto PR-owskim, obliczonym nie na głębszą ocenę i poważne rozważania, a na grę wyborczą, w której liczą się emocje wywołane demagogicznymi przemówieniami, pełnymi także licznych oskarżeń i niesprawdzalnych obietnic, ale potwierdzonych licznymi owacjami. I jeszcze tym wielkim ciepłem płynącym z ust osób najbliższych kandydatom – żony, siostry i wyraźnie nudzącego się synka Patryka Jakiego.

Konwencja samorządowa PiS była – jak to ocenił jeden nieopozycyjny poseł – hollywoodzka, a przemówienia liderów mało prawdziwe.

Raczej kłamliwe, pełne – jak to w PiS-ie bywa – marchewki kolejnych pięciu obietnic dla samorządów (ale tylko dla swoich) i kija na samorządy, które przecież „są polskie i mają obowiązki polskie”. I dalej „Z Polską się nie walczy, Polskę się kocha”, bo widocznie w mniemaniu Morawieckiego, wygłaszającego te słowa, Polska jest tożsama z PiS.
Premier w tym przemówieniu przebił wszystkie swoje wcześniejsze mowy oświadczając, że: PiS jest partią republikańską, „Przez ostatnie 30 lat nie było w Polsce tyle wolności, ile jest teraz.”, „my mamy piękny program dla Europy, jesteśmy z Europą związani”, przestrzegamy Konstytucji i chcemy państwa prawa, sklejamy Polskę za pomocą mostów, dróg i infrastruktury, ocieplamy Polskę poprzez ocieplenie polskich domów.

To wszystko potwierdzają słowa rozmawiającego w swoim czasie z premierem górala, który powiedział, że: „wyście są dobrymi gazdami”. Należy więc, à propos, przytoczyć koniecznie znaną maksymę ks. Józefa Tischnera z „Historii filozofii po góralsku”: „Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda”.