Koronawirus podgryza naszą wymianę gospodarczą

Spowolnienie gospodarek Unii Europejskiej zmniejszyło obroty handlu zagranicznego Polski, ale nie zmieniło zasadniczo ich struktury geograficznej i towarowej.

Pandemia koronawirusa i ograniczenia wprowadzone w związku z tym w gospodarkach Unii Europejskiej (w tym w gospodarce polskiej) wpłynęły na spadek obrotów handlu zagranicznego Polski. W pierwszym półroczu 2020 r. w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego wartość eksportu wyrażona w euro, najważniejszej walucie w rozliczeniach w handlu Polski z zagranicą, wyniosła 109,7 mld euro, a wartość importu 104,8 mld euro. To spadek o 7 proc. w eksporcie i o 11 proc. w imporcie rok do roku.
Największym partnerem handlowym po stronie eksportu pozostały kraje wysoko rozwinięte, których udział w eksporcie ogółem wyniósł 86,2 proc. (co oznacza spadek w porównaniu do roku poprzedniego o 1,4 p.p.), a wartość tych obrotów wyniosła 94,6 mld euro (spadek o 8,5 proc.).
Na uwagę zasługuje wzrost polskiego eksportu o 7,7 proc. (do 8,6 mld euro) do krajów rozwijających się, co zwiększyło ich udział w strukturze eksportu ogółem do 7,8 proc. (o 1,1 punktu procentowego). Odnotowano jednocześnie spadek naszego eksportu do krajów Europy Środkowo-Wschodniej o 1,9 proc. (wartość 6,5 mld euro), co jednak – przy znacznie większym spadku eksportu do krajów wysoko rozwiniętych – spowodowało, że udział tych krajów w całym polskim eksporcie wzrósł do 6 proc. – zauważa Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Nadal największymi, wręcz dominującymi, odbiorcami polskich towarów byli partnerzy niemieccy, których udział w strukturze eksportu ogółem – mimo spadku obrotów o 5,6 proc., do 30,6 mld euro – wyniósł 28,2 proc., co oznacza nawet wzrost o 0,5 p.p. w stosunku do tego samego okresu 2019 r. Biorąc pod uwagę spadek niemieckiego PKB w drugim kwartale 2020 r. o 10,1 proc., spadek tamtejszej produkcji o 16,1 proc. oraz spadek zamówień w przemyśle o 22,9 proc., uzyskane wyniki eksportu wskazują na utrzymującą się silną pozycję polskich dostawców na rynku niemieckin – ocenia TEP.
Polska sprzedaż wciąż koncentruje się na rynkach 10 największych odbiorców, do których kierowane jest 65,7 procent eksportu ogółem. Spadła jednak wartość eksportu do większości krajów z pierwszej dziesiątki. Największy negatywny wpływ pandemii na polski eksport nastąpił na rynku włoskim – spadek obrotów wyniósł aż 19,1 proc. Najmniej ucierpiał zaś eksport do Rosji (spadek o 3,2 proc.), Szwecji (minus 5,3 proc.) i Niemiec (minus 5,6 proc.). Tylko ze Stanami Zjednoczonymi odnotowano niewielki wzrost eksportu, o 2,3 proc.
Z analizy struktury towarowej eksportu wynika, że eksport polskiej żywności, olejów roślinnych oraz produktów chemicznych (nie podano jakiej grupy produktów), mimo trudności spowodowanych pandemią utrzymuje nadal dobrą pozycję konkurencyjną na rynkach Unii Europejskiej.
Wartość importu w euro spadła jeszcze bardziej niż eksportu, bo aż o 11 proc. Nadal najwyższe obroty po stronie importu odnotowano z krajami wysoko rozwiniętymi (68,4 mld euro, co oznaczało jednak spadek o 13,5 proc. w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego). Zarejestrowano niewielki, bo o 1,2 proc. spadek importu z krajów rozwijających się (obroty na poziomie 29,4 mld euro) i znaczący, bo aż o 21,4 proc. spadek obrotów z krajami Europy Środkowo-Wschodniej (ich wartość wyniosła 7,1 mld euro).
Także po stronie importu panuje koncentracja na rynkach dziesięciu najważniejszych importerów, od których pochodzi 64,2 proc. wartości polskiego importu ogółem. Należą do nich Niemcy, Chiny, Rosja, Włochy, Holandia, Stany Zjednoczone, Francja, Czechy, Korea Południowa i Belgia. Import pochodzi głównie z krajów Unii Europejskiej, ale jedna czwarta jego wartości (24,9 proc.) jest z czterech krajów spoza UE – Chin, Rosji, USA i Korei Południowej.
I tu także najważniejszymi, dominującymi dostawcami na rynek polski byli partnerzy niemieccy. Ich udział w wartości importu ogółem wyniósł 21,5 proc. (spadek o 0,9 p.p.), a wartość obrotów 22,5 mld euro, co stanowiło spadek w stosunku do tego samego okresu 2019 r. o 14,8 proc..
Podobne, a nawet większe spadki wartości importu dotyczyły Rosji (spadek o 22,7 proc.) i Włoch (spadek o 16,1 proc.). Obroty z pozostałymi dostawcami z pierwszej dziesiątki największych krajów pod względem wartości importu spadały podobnie. Wzrósł natomiast import z Chin (o 4,3 procent) oraz z Korei Południowej (o 15,8 proc.).
Mimo spadku wartości eksportu odnotowaliśmy dodatnie saldo obrotów zagranicznych w wysokości 4,9 mld euro. (dodatnie w handlu z krajami wysoko rozwiniętymi w wysokości 26,8 mld euro, ale ujemne w obrotach z krajami rozwijającymi się – minus 20,8 mld euro.)
Jak podaje GUS, spadek obrotów dotyczył większości sekcji towarowych zarówno w eksporcie jak imporcie, jednak były też grupy towarów, których eksport wzrósł – oleje, tłuszcze, woski zwierzęce i roślinne, żywność i zwierząta żywe, produkty chemiczne i pokrewne.
Z całą pewnością spadek obrotów w eksporcie o 7 proc. i w imporcie o 11 proc. w porównaniu do pierwszego półrocza 2019 r. znajdzie odzwierciedlenie w poziomie produkcji i konsumpcji w bieżącym roku.
Gospodarki Polski i Niemiec są ze sobą silnie powiązane i nawet znaczne obniżenie tempa wzrostu gospodarczego nie przekłada się w takim samym stopniu na obroty wzajemne. Można jednak postawić tezę, że pozycja polskich dostawców na rynku niemieckim jest mocniejsza niż dostawców niemieckich towarów na rynek polski. Trudno jednak jednoznacznie wyrokować, o czym świadczy wolniejszy spadek eksportu polskich towarów do Niemiec niż znacznie większy spadek importu niemieckich towarów na rynek polski.

Gospodarka 48 godzin

Handel zagraniczny dołuje
Obroty towarowe polskiego handlu zagranicznego w okresie styczeń – maj br. wyniosły 393,3 mld PLN w eksporcie oraz 384,3 mld PLN w imporcie (czyli 99,5 mld USD i 97,3 mld USD oraz 90,6 mld EUR i 88,6 mld EUR). Dodatnie saldo handlu zagranicznego sięgnęło 9,0 mld PLN, a w tym samym okresie ubiegłego roku wyniosło minus 0,2 mld PLN. W porównaniu z analogicznym okresem 2019 r. spadł zarówno eksport, jak i import: odpowiednio o 7,4 proc. i o 9,6 proc. – informuje Główny Urząd Statystyczny. W samym maju 2020 regres w wymianie handlowej był znacznie większy: odnotowano spadek obrotów w eksporcie o 17,6 proc., a w imporcie o 25,0 proc. w stosunku do maja ubiegłego roku. Najwieksze załamanie dotknęło handel maszynami i urządzeniami transportowymi, który zmniejszył się o 27,6 proc. w eksporcie i o 32,1 proc. w imporcie. Spadek obrotów w okresie styczeń – maj br. związany był oczywiście z pandemią koronawirusa. Można mówić wręcz o katastrofie w obrotach z Niemcami, naszym głównym partnerem. Handel z Niemcami w maju spadł w eksporcie o 85,2 proc., a w imporcie o 69,5 proc. w porównaniu z majem 2019 r. Tradycyjnie największe obroty Polska ma z krajami rozwiniętymi – 86,1 proc. eksportu (w tym z Unią Europejską 73,3 proc.) oraz 65,0 proc. importu (UE: 54,8 proc.). Natomiast najmniejszy udział odnotowano w handlu z najbliższymi sąsiadami, czyli krajami Europy Środkowo-Wschodniej, który w eksporcie wyniósł zaledwie 6,0 proc. a w imporcie 6,9 proc.

1 minuta za 6 mln zł
Trzy lata trwała rewitalizacja trasy Kutno – Płock, która kosztowała blisko 60 mln zł. Wymienione zostały szyny i podkłady, wprowadzono tory bezstykowe co obniżyło nieco poziom hałasu. „Efektem prac było skrócenie czasu podróży między Kutnem i Płockiem o około 10 minut” – informuje państwowa firma PKP Polskie Linie Kolejowe zajmująca się utrzymaniem infrastruktury kolejowej w należytym stanie. Wychodzi 6 mln zł na minutę. Ale nawet po urwaniu tych 10 minut w wyniku trzyletnich robót, pociągi między Kutnem a Płockiem nie mkną jak wiatr. Linia liczy 52 kilometry, a w ciągu doby jeżdżą nią bezpośrednio zaledwie dwa pociągi pasażerskie: wczesnym rankiem i wieczorem. Jeden pokonuję tę odłegłość w ciagu 1 godziny i 3 minut, drugi w 1 godzinę i 16 minut. Tyle trwa przejazd bez przesiadek, co trudno uznać za imponujące tempo. Na szczęście, poza tym między Kutnem a Płockiem jest też osiem połączeń kolejowo-autobusowych. Ciekawe, że podróż z przesiadką (część trasy pokonuje się autobusem podstawionym przez Koleje Mazowieckie) trwa nawet krócej, bo 1 godzinę i 1 minutę. Podstawowe znaczenie linii Płock – Kutno nie polega jednak na przewozach pasażerskich lecz na przejazdach składów towarowych do płockiej rafinerii PKN Orlen.

Za niskie marże?
Przedsiębiorcy, zwłaszcza z branży farmaceutycznej, chcą wzrostu wysokości marż na leki refundowane. Podkreślają, że marże apteczne oraz sposób ich wyliczania nie zostały zmienione ani waloryzowane od 2012 r., kiedy to uchwalono tzw. Nową Ustawę Refundacyjną. „Sytuacja taka powoduje stale obniżający się poziom rentowności aptek, co prowadzi do systematycznego ich zamykania” – wskazuje organizacja przedsiębiorców Business Centre Club. W Polsce problemem nie jest jednak spadek liczby aptek, lecz to, że są nieprawidlowo rozmieszczone. W dużych miastach jest ich wręcz za dużo i muszą walczyć o rentowność, podczas gdy brakuje ich w najmniejszych ośrodkach.