Kobieta wyzwolona – rodem z PRL

Z jakim kapitałem społecznym Polki wchodziły w nową rzeczywistość ustrojową po 4 czerwca 1989 roku?

 

Okres Polski Ludowej był dla kobiet pod wieloma względami wyjątkowy, a to za sprawą awansu społecznego, który spowodował ich mobilność w różnych dziedzinach.
Kwestie dotyczące awansu kobiet w okresie Polski Ludowej należy rozpatrywać pod kątem ich zawodowej aktywizacji, możliwości wynikających z uregulowań prawnych dotyczących polityki społecznej, zdobywania wykształcenia oraz aktywności politycznej.

 

Awans zawodowy kobiet

Po drugiej wojnie światowej liczba kobiet pracujących, w tym mężatek, dynamicznie wrosła. Epoka komunizmu jawiła się jako czas najbardziej dynamicznej aktywności kobiet, bowiem ich zatrudnienie w latach 1950-1989 wzrosło o 252 procent. W 1950 r. kobiety stanowiły 30 proc. siły roboczej na rynku pracy, a pod koniec PRL odsetek ten wzrósł do ponad 45 procent.
Po wojnie stalinizm postrzegany był jako okres, gdy kobiety miały najwięcej szans na międzypokoleniowy awans społeczny. Paradoksalnie w latach 1945-1956, czyli w najbardziej represyjnym politycznie okresie Polski Ludowej, kobiety zyskiwały niezależność ekonomiczną i społeczny prestiż. Miały bowiem możliwość podnoszenia swoich kwalifikacji zawodowych i sprawdzenia się w typowo męskich zawodach, lepiej płatnych i bardziej prestiżowych niż te tradycyjne kobiece. Mimo że od początku rewolucji przemysłowej kobiety pracowały w fabrykach, to zajmowały stanowiska niższe niż mężczyźni, gorzej płatne i im podporządkowane. W okresie realizacji planu sześcioletniego próbowano to zmienić.
Małgorzata Fidelis w swoich badaniach podkreśla, że kobiety chciały pracować w górnictwie pod ziemią, bo postrzegały to jako awans. Robotnice z sortowni były o wiele niżej w hierarchii od górników pracujących pod ziemią. A pracy w sortowni, mimo że postrzegana jako „lekka”, wcale do takich nie należała, podobnie jak praca polegająca na pchaniu wagoników z węglem. Tego typu zajęcia były niskopłatne, mało prestiżowe i bardzo ciężkie. To właśnie pracę pod ziemią górniczki postrzegały jako lekką, czyli zmechanizowaną. Pracowały przy taśmie, spinały wagoniki.
Należy więc zaznaczyć, że w okresie realizacji planu sześcioletniego państwo prowadziło konsekwentną politykę w zakresie „produktywizacji” kobiet. Po pierwsze zwiększyło się zatrudnienie kobiet, a co za tym idzie angażowanie ich do prac w typowo męskich zawodach. Poza rolnictwem pracowało dwa razy więcej kobiet niż jeszcze na początku lat pięćdziesiątych. Pojawiły się nowe zawody. Jedynym z najważniejszych symboli polityki równouprawnienia stały się kobiety murarki, spawaczki, szoferki, konduktorki, górniczki, szlifierki i tokarki. Dużo kobiet było zadowolonych z nowej pracy, bo wiązała się ona z wyższymi zarobkami i poczuciem prestiżu, jakim była praca na stanowisku wykwalifikowanego robotnika.
Przeszkodą w realizacji polityki „produktywizacji” była niedostateczna liczba placówek opieki nad dziećmi oraz praca nocna i praca w nadgodzinach, a także nagminne nieprzestrzeganie ustawodawstwa ochronnego.
W okresie odwilży, gdy doszło do poluzowania aparatu politycznych represji, wypychano tysiące kobiet z rynku pracy bądź przesuwano na stanowiska gorzej płatne i mniej prestiżowe. Twierdzono, że polityka masowego zatrudniania kobiet, zwłaszcza matek, była błędem. Podział pracy ze względu na płeć był jednym z ważniejszych wyróżników polityki zatrudnienia kobiet w drugiej połowie lat pięćdziesiątych. Przyrost zatrudnienia kobiet przypadł na handel, drobny przemysł i rzemiosło oraz spółdzielczość. Preferowano zatrudnienie kobiet na stanowiskach „nieprodukcyjnych”, czyli przede wszystkim umysłowych lub pomocniczych.
Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 18 lutego 1959 roku o pracach wzbronionych dla kobiet, wprowadzono zakaz pracy kobiet pod ziemią. Powrót kobiet do domu nie był już możliwy, gdyż gospodarka potrzebowała ich pracy. Dlatego skupiono się na tworzeniu ułatwień w łączeniu pracy kobiet z jej innymi rolami społecznymi. Lansowano takie rozwiązania jak praca chałupnicza czy półetaty. Przy Lidze Kobiet powstał Komitet Gospodarstwa Domowego. Kobiety mogły korzystać z kursów gospodarstwa domowego, najczęściej były to kursy kroju i szycia oraz „racjonalnego żywienia”, które cieszyły się dużą popularnością. Uchwałą Rady Ministrów z sierpnia 1957 r. wprowadzono dodatkowy przywilej dla matek polegający na tym, że mogły one wykorzystać dwa dni w roku na opiekę nad dzieckiem do lat 14.
Na początku lat sześćdziesiątych polityka zatrudniania kobiet polegała na wzroście ich aktywizacji. Kobiety stanowiły ponad 37 proc. wszystkich pracowników. W tym okresie najbardziej sfeminizowały się instytucje i handel, ale i więcej kobiet niż w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, znalazło prac w przemyśle.
Cechą charakterystyczną dla lat siedemdziesiątych, jeżeli chodzi o warunki pracy, była tzw. humanizacja pracy polegająca na poprawie warunków pracy i stosunków społecznych w zakładach. Budowane w tym czasie fabryki posiadały nowoczesne i przestronne hale. Humanizacja pracy polegała także na wydłużeniu urlopów macierzyńskich i wychowawczych.
W latach osiemdziesiątych w wyniku strajków stoczniowców, robotników fabrycznych i pracowników transportu zrodziła się „Solidarność” – dając początek rewolucji społecznej, która w ciągu dziewięciu lat doprowadziła do upadku systemu komunistycznego w Polsce i – w konsekwencji – do rozpadu całego bloku radzieckiego. Mimo, że kobiety stanowiły 50 procent członków zalegalizowanej „Solidarności”, czyli pięć milionów, zaledwie garstka działaczek weszła w skład politycznego kierownictwa lub uczestniczyła w budowaniu struktur obywatelskich. Pojawił się więc nowy front aktywności kobiet w strukturach opozycyjnych.
Pod koniec 1989 roku kobiety stanowiły 45,5 proc. ogółu siły roboczej. W 1993 roku liczba ta wynosiła 44,9 procent. Przyczyną tego spadku było pojawiające się bezrobocie. Stopa bezrobocia w 1993 roku wynosiła dla kobiet wynosiła 14,9 proc., a dla mężczyzn 11.5 procent. Bezrobotne kobiety stanowiły 53,4 proc. ogółu zarejestrowanych osób poszukujących pracy.
Ogólna aktywność zawodowa kobiet spadła z 78 proc. w 1985 r. i 71 proc. w 1990 do 68 proc. w 1991 i 57 proc. w 1994 roku.

 

Polityka prorodzinna prowadzona w PRL-u

Głównym aktem normatywnym, do czasu wprowadzenia przepisów kodeksu pracy w 1974 roku, była ustawa z 2 lipca 1924 r. w przedmiocie pracy młodocianych i kobiet z późniejszymi zmianami. Rozdział III tej ustawy dotyczył ochrony pracy kobiet. Kwestię tą regulowało także Rozporządzenie Rady Ministrów z 28 lutego 1951 r. o pracach wzbronionych kobietom (zmienione Rozporządzeniem Rady Ministrów z 18 lutego 1959 r.). Akt ten stanowił katalog prac, przy których zabronione było zatrudnianie kobiet. W okresie PRL-u funkcjonował również przepis zgodnie z którym kobieta ciężarna od 6. miesiąca ciąży, powinna być przeniesiona na stanowisko, gdzie praca nie jest dla niej szkodliwa ani uciążliwa. Warto zaznaczyć, że przeniesienie na inne stanowisko nie mogło wiązać się z obniżeniem wynagrodzenia, które otrzymywała na dotychczasowym stanowisku pracy. Regulacje takie wdrożono na podstawie ustawy z dnia 28 kwietnia 1948 r. o zmianie ustawy z 2 lipca 1924 r. w przedmiocie pracy młodocianych i kobiet. Zgodnie z ustawą z 1948 roku zmieniającą ustawę z 1924 r. w przedmiocie pracy młodocianych i kobiet, pracownica w ciąży miała prawo do 12-tygodniowego urlopu macierzyńskiego (nazywanego urlopem połogowym) wykorzystanego tak, aby 2 tygodnie przypadały przed, a 8 tygodni po porodzie. Pozostałe 2 tygodnie pracownica mogła wykorzystać dobrowolnie albo bezpośrednio przed albo bezpośrednio po porodzie. Nowe przepisy wprowadzały również zakaz zatrudniania kobiet w ciąży w porze nocnej i w godzinach nadliczbowych (dotyczył on kobiet od czwartego miesiąca ciąży i opiekujących się dzieckiem nie starszym niż roczne).
Należy także wspomnieć o wprowadzeniu przepisów umożliwiających kobietom karmiącym korzystania dwu i półgodzinnych przerw w pracy (czas przerwy zaliczany był do wymiaru czasu pracy). Dobrym rozwiązaniem były działające przy zakładach pracy żłobki i przedszkola.
Uchwałą nr 158 Rady Ministrów z 24 maja 1968 roku wprowadzono bezpłatne urlopy dla matek pracujących. Kobiety mimo, że podczas urlopu nie uzyskiwały wynagrodzenia, to zachowywały pozostałe uprawnienia, np. prawo do ubezpieczenia społecznego. Z takiego urlopu mogła skorzystać pracownica zatrudniona w zakładzie pracy co najmniej 12 miesięcy i posiadająca dziecko nie starsze niż 2 lata. Urlop ten nie mógł trwać dłużej niż 12 miesięcy.
W 1974 roku uchwalono Kodeks pracy, który wszedł w życie 1 tycznia 1975 r. Dział VIII został poświęcony ochronie pracy kobiet. Wskazywano na ochronę pracy kobiet w ciąży, karmiących dzieci lub wychowujących dzieci w wieku do 14 lat, urlopy macierzyńskie, urlopy bezpłatne z tytułu wychowania dzieci. Do kodeksu pracy wprowadzono wcześniej obowiązujące przepisy związane z zakazem wypowiedzenia i rozwiązania umowy o pracę kobiety w ciąży, chyba, że wystąpią szczególne okoliczności jej rozwiązania.
Kodeks pracy wydłużał wymiar urlopu macierzyńskiego z 12 tygodni (taki wymiar wprowadziła ustawa z 1948 r.) do 16 tygodni, w przypadku urodzenia pierwszego dziecka, a każdy następny poród – 18 tygodni, w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka – 26 tygodni. Urlop bezpłatny mógł trwać trzy lata, do ukończenia przez dziecko 4 roku życia.
Po wprowadzeniu tych przepisów dotyczących urlopów macierzyńskich i wychowawczych nastąpił spadek odsetka kobiet powracających do pracy (w 1960 r. odsetek kobiet, które kontynuowały pracę po urodzeniu dziecka wynosił 68 proc., natomiast w 1978 r., po wejściu w życie wyżej wymienionych przepisów, spadł do 37 procent. W 1982 roku, po wprowadzeniu zasiłku wychowawczego, ten odsetek pracownic powracających po urodzeniu dziecka wyniósł 8 procent. Dopiero w 1988 roku można było dostrzec znaczny wzrost, po urlopie macierzyńskim do pracy wróciło 83 proc. kobiet. Związane to było z obawą przed utratą pracy, gdyż pracodawca mógł zwolnić pracownicę, po wykorzystaniu przez nią urlopu macierzyńskiego, z powodów ekonomicznych.
W 1979 roku uchwalono nowe rozporządzenie w sprawie wykazu prac wzbronionych kobietom. Kobiety nie mogły pracować w warunkach szkodliwych dla zdrowia podczas których wydzielają się szkodliwe dla zdrowia gazy, oraz przy pracach, które nie są zmechanizowane jak np. ręczne kopanie studni.
Warto zaznaczyć, że ustawą z dnia 27 kwietnia 1956 roku o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (DZ.U. z 1956 r. Nr 12, poz 610) wprowadzono możliwość dokonywania aborcji przez uprawnionego lekarza w trzech przypadkach (art. 1 ust. 1):
1. gdy za przerwaniem ciąży przemawiały wskazania lekarskie dotyczące zdrowia płodu lub kobiety ciężarnej;
2. gdy zachodziło uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku przestępstwa;
3. ze względu na trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej.
W XXI wieku w Polsce w tym zakresie obowiązują bardzo restrykcyjne przepisy. Istnieje ryzyko, że ustawa antyaborcyjna zostanie jeszcze bardziej zaostrzona.

 

Ze wsi – nie tylko – do miasta i na studia

Awans społeczny zdefiniowany jako uzyskanie wyższego poziomu edukacji oraz pracy wymagających wyższych kwalifikacji niż w pokoleniu rodziców
Kobiety pracujące w nowych zawodach musiały przechodzić przeszkolenia wewnątrzzakładowe. Szkoleniami przywarsztatowymi na początku lat pięćdziesiątych objęto w takim samym stopniu kobiety i mężczyzn. Liczba przeszkolonych kobiet wzrastała z każdym rokiem – w 1952 przeszkolono ich 80 tysięcy, a dwa lata później już 130 tys. Wzrosła liczba kobiet kształcących się w szkołach zawodowych. Początek lat pięćdziesiątych obfitował we wzrost liczby dziewcząt w szkołach górniczych z 15 do 366, w metalowych z 511 do 4821, w budowlanych z 2 do 469. Należy więc zaznaczyć, że zwiększyła się skala szkolenia zawodowego kobiet.
To w okresie stalinizmu na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 5 maja 1950 r. powstało jako stowarzyszenie wyższej użyteczności Towarzystwo Wiedzy Powszechnej, które prowadziło w całym kraju uniwersytety powszechne. Stanowiły one ważne ogniwo edukacji pozaszkolnej dla dorosłych, a szczególnie dla kobiet ze środowisk wiejskich. Popularne stało się podnoszenie swoich kwalifikacji poprzez nauczanie i dokształcanie na różnych kursach.
Jak podkreślają niektóre badaczki okres stalinowski dawał kobietom najwięcej szans na międzypokoleniowy awans społeczny umożliwiając edukację i mobilność dziewcząt z tradycyjnych społeczności wiejskich. Migrację ludności wiejskiej do aglomeracji miejskich prowadzono na dużą skalę. Niemal 2 miliony osób wyemigrowało do miejskich ośrodków, co postrzegano jako duży awans społeczny.
W PRL-u rozwinęło się szkolnictwo zawodowe na poziomie szkół zasadniczych i techników, wieczorowe, zaoczne oraz przygotowawcze na wyższe uczelnie. W latach sześćdziesiątych chłopcy po ukończeniu szkoły podstawowej chętniej wybierali szkołę zawodową. Ponad 55 proc. dokonało takiego wyboru, wśród dziewcząt tylko 30 procent. Dziesięć lat później te relacje uległy zmianie. Prawie 75 proc. chłopców kontynuowało naukę w szkołach zawodowych, a dziewcząt – 50 procent. Popularność szkół zawodowych wśród chłopców związana była z tym, że kształciły one kadry dla przemysłu ciężkiego. Nauka w nich dawała relatywnie dobrą pozycję i wynagrodzenie. W szkołach tych istniały wąskie techniczne specjalizacje, a w liceach można było kształcić się w kierunku ścisłym, humanistycznym i ogólnym. Wybór liceów dawał kobietom perspektywę studiowania na wyższej uczelni. Już w latach 60 kobiety stanowiły połowę studentów, najwięcej na kierunkach zorientowanych na ludzi, jak medycyna czy pedagogika. Warto podkreślić, że więcej kobiet rozpoczynało studia, ale mniej uzyskiwało dyplom. Wiele radnych Rady Narodowej w Łodzi w dokumentach pisało, że kontynuuje naukę po szkole średniej na uczelni wyższej. W latach osiemdziesiątych uwidoczniła się mniejsza mobilność kobiet radnych do zdobycia wyższego wykształcenia. Jak wynika z analizy wykształcenia działaczy lokalnych w latach 1983-1984 przeprowadzoną przez Renatę Siemieńską uwidacznia się mniejsza mobilność pań do zdobycia wyższego wykształcenia. W momencie rozpoczynania pracy więcej kobiet legitymowało się średnim wykształceniem, natomiast mężczyźni przeważali w grupie osób z wykształceniem podstawowym i zawodowym. Po kilku latach więcej mężczyzn (69,6) niż kobiet (51,5) posiadało wyższe wykształcenie. Do takiego stanu rzeczy mogły się przyczynić braki w zaopatrzeniu i długie kolejki po towary pierwszej potrzeby oraz wynikające z tego tytułu obciążenia z tytułu wykonywanej pracy zarobkowej i domowej.
Warto jednak podkreślić, że to właśnie okresie PRL-u robotnicza Łódź stała się miastem akademickim – w 1945 roku studiowało tu 1268 osób, a w 1975 r. ponad 30 tys. W 1988 r. wyższym wykształceniem w Polsce legitymowało się 1,8 mln Polaków czyli 6,5 procent. Kiedy porównamy, że po zakończeniu II wojny światowej liczba ludzi z wyższym wykształceniem w Polsce wynosiła niecałe 40 tysięcy, to jest to ogromny wzrost. Dla porównania należy dodać, że piętnaście lat później (w 2013 roku) osób legitymujących się wyższym wykształceniem magisterskim w Polsce było 10 proc. (zdecydowanie częściej kobiety), 3 proc. – licencjata, 3 proc. – tytuł magistra-inżyniera, zaś 1proc. – inżyniera. Przez 15 lat nastąpił wzrost osób z wykształceniem magisterskim o 3,5 procent. Jak się okazuje, poziom wykształcenia silnie różnicuje młodsze i starsze pokolenia Polaków. Wśród trzydziestolatków wyższe wykształcenie posiada co trzeci z nich, a jedynie co dziesiąty pięćdziesięciolatek.

 

Awans polityczny kobiet

Awans polityczny kobiet w pierwszych latach po wojnie nie był spektakularny.
W latach 1944-1979 trzynaście kobiet znalazło się w naczelnych władzach państwowych, a 8 z nich posiadało legitymacje partyjną. Potwierdza to tezę, że aby awansować trzeba było zapisać się do partii. Z uwagi na to, że droga do stanowisk wiodła przez partie, odsetek kobiet w PZPR w latach 1960—1970 wzrósł o 50 proc., ale ich udział w gremiach partyjnych był dużo niższy mężczyzn.
W 1954 roku przy Zarządzie Krajowym Ligi Kobiet Polskich powstała sekcja kobiet na kierownicze stanowiska. Kobiety wymieniały się doświadczeniami, nawiązywały kontakty, walczyły o swoją pozycję, chociaż nie było to wcale łatwe.
W Sejmie Ustawodawczym (1947-1952) na 444 posłów było zaledwie 25 kobiet i stanowiły one 5,6 proc. ogółu składu. W prezydium Sejmu nie zasiadła żadna kobieta. Przewodniczącymi 19 komisji stałych byli sami panowie. W Sejmie I kadencji (1952-1956) kobiety stanowiły 17 procent. Kiedy nastąpił okres odwilży i była nadzieja na zwiększenie roli ustawodawczej sejmu, kobiety stanowiły zaledwie 4 proc. (1956-1961). W okresie tym po raz pierwszy przewodniczącą jednej z komisji stałych, a mianowicie Komisji Przemysłu Lekkiego, Rzemiosła i Spółdzielczości została Michalina Tatarkówna-Majkowska (członek KC, I sekretarz Komitetu Łódzkiego).
Największy udział kobiet w Sejmie w okresie Polski Ludowej można było zaobserwować w VIII kadencji (1980-1985), bo aż 23 procent. W tym czasie gospodarka pogrążała się w kryzysie, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza traciła autorytet.
Coraz więcej kobiet zaczęło pojawiać się w ciałach decyzyjnych. W piątej kadencji Sejmu (1969-1972) Zofia Tomczyk ze Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego obejmuje przewodnictwo Komisji Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego. Wcześniej to stanowisko była zarezerwowane tylko dla mężczyzn.
Pierwszą kobietą pełniącą funkcję wicemarszałka Sejmu zostaje Halina Skibińska (1971-1985). Skibińska była architektem, profesorem Politechniki Warszawskiej. W IX kadencji Sejmu (1985-1989) na fotelu wicemarszałka Sejmu zasiadła Jadwiga Biedrzycka, przewodnicząca Zarządu Głównego Ligi Kobiet Polskich, z wykształcenia prawnik.
W polskim parlamencie w okresie PRL-u zasiadały wybitne pisarki, jak Zofia Nałkowska, aktywne działaczki społeczne – Janina Biedrzycka, aktywistki związkowe – Barbara Natorska (przewodnicząca ZG ZZ Pracowników Przemysłu Włókienniczego, Odzieżowego i Skórzanego, kobiety ze świata nauki – prof. Halina Skibińska, prof. Krystyna Jandy-Jendrośka czy prof. Barbara Hager-Małecka. czy Krystyna Marszałek-Młyńczyk ze Stronnictwa Demokratycznego, która w VIII kadencji Sejmu przewodniczyła Komisji Kultury i Sztuki., z ramienia SD w latach 1980-1983 zasiadała w Radzie Państwa, natomiast pod koniec lat osiemdziesiątych była wiceministrem kultury i sztuki.
Należy podkreślić, że w roku 1980 w parlamencie i radach wojewódzkich pojawia się coraz więcej kobiet. W tych ostatnich ich wzrost sięgał nawet do 30%. W VII kadencji Rady Narodowej Miasta Łodzi przypadającej na lata 1980-1984 na 180 radnych było aż 75 kobiet, co stanowiło 41,6 proc. ogółu składu.

 

Wnioski końcowe

Kobiety żyjące w Polsce Ludowej z jednej strony borykały się ze złymi warunkami pracy, brakami w zaopatrzeniu, z zaniżaniem ich płac, ale z drugiej umożliwiono im masowy dostęp do rynku pracy, stworzono dogodne warunki do podnoszenia wykształcenia oraz dostępność do żłobków i przedszkoli, kolonii dla dzieci.
Polityka zatrudnienia kobiet, prowadzona tuż po wojnie, miała na celu zapewnienie pracy wdowom jako ‚jedynym żywicielkom” rodziny. „Produktywizacja” kobiet ujęta w planie sześcioletnie przyczyniła się do wzrostu zatrudnienia oraz do podnoszenia kwalifikacji zawodowych poprzez organizowanie różnych szkoleń.
Mimo, że w świadomości społecznej utrwalił się negatywny obraz kobiet okresu stalinizmu, związany z wizerunkiem traktorzystki, przedstawianym jako humorystyczny symbol pogwałcenia naturalnego porządku płci, to niewątpliwie charakteryzował się on awansem zawodowym, społecznym, finansowym kobiet. Zdobywały one niezależność uwalniając się nie tylko spod władzy męża, ale także zapewniały byt, dzięki stałym zarobkom, sobie i swoim dzieciom. Wiele samotnie wychowujących dzieci kobiet – wdów, rozwiedzionych, żon alkoholików, mogły uwolnić się z toksycznych związków, bo dzięki pracy uzyskiwały możliwość awansu, dokształcenia się, a przede wszystkim stabilizacji.
Za zmianami dotyczącymi upowszechnienia awansu zawodowego kobiet, nie nadążała jednak mentalność. Kościół w Polsce negatywnie odnosił się do pracy kobiet, a prymas Stefan Wyszyński podczas wykładu wygłoszonego dla duchowieństwa na temat „zniekształcenia poglądu na kobietę” stwierdził, że najważniejszą rolą społeczną kobiety jest nie praca zawodowa, ale macierzyństwo. Rodząca się w latach osiemdziesiątych „Solidarność” podkreślała w swoim statucie (paragraf 6 artykuł 4), że celem związku jest „wzmocnienie rodziny i życia rodzinnego”. Potwierdza to tezę, że polskiego robotnika nie interesowały problemy kobiet jako takie, tylko ich wpływ na życie rodzinne. Podkreślano wiec patriarchalny ideał kobiety w rodzinie.
Ważną kwestią okazała się polityka społeczna kładąca nacisk na zapewnienie opieki nad kobietami oczekującymi narodzin dziecka, dla których w zakładach organizowano odziały pracy chronionej. Wydłużono urlopy macierzyńskie i wychowawcze, zliberalizowano przepisy ustawy aborcyjnej.
Po 1989 roku sytuacja kobiet zaczęła się pogarszać. Tradycyjne role płciowe zaczęły przeżywać renesans, a emancypacja miała polegać na tym że kobiety nie musiały pracować. Pojawiło się bezrobocie wśród kobiet, szczególnie dotknęło ono łódzkie włókniarki. W 1994 r. w województwie łódzkim zarejestrowano 110,8 tys bezrobotnych, w tym 52 tys kobiet.
W polskim parlamencie w 1989 roku na 460 posłów kobiet było zaledwie 60. Dopiero w 2011 roku kobiety stanowiły 23,91 procent.
Patriarchalna kultura tworzy bariery utrudniające kariery polityczne kobietom. Brak stabilności zatrudnienia to główna bariera dla decyzji o dziecku. Obawy o znalezienie pracy po urlopie macierzyńskim, niskie płace, trudności w godzeniu obowiązków praca-dom, brak realnego wyboru pomiędzy opieką nad dzieckiem w domu a powrotem do pracy i oddania dziecka do żłobka (zaledwie 7 proc. polskich dzieci poniżej 3 lat objętych jest opieka żłobkowa) to główna przyczyna zapaści demograficznej.
Mimo że niektórzy zarzucają, że komunizm zniekształcił tradycyjny w polskiej kulturze wizerunek Matki Polski, to z całą stanowczością należy podkreślić, że to właśnie w w okresie Polski Ludowej kobiety zyskały niezależność ekonomiczną i coraz większy społeczny prestiż.

 

Autorka jest profesorem nadzwyczajnym Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie i przewodniczącą Forum Kobiet SLD.