Zasiłek – prawem człowieka

Wielu ludzi, którzy przychodzą do nas ze swoimi kłopotami, nigdy nie udało się do pomocy społecznej.

 

Twierdzą, że „jeszcze tak nisko nie upadli” Utożsamiają korzystanie z zasiłków z żebraniem. Wielu z nich wpadło w łapy lichwiarzy, żeby tylko nie przeżyć upokorzenia, na jakie naraziłoby ich skorzystanie z pomocy finansowej państwa czy gminy.
Istnieje pogląd, że tylko lenie i pijacy sobie nie radzą. Dlatego klienci Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej często już od drzwi oznajmiają, że nie są patologią, że całe życie ciężko pracowali, a to, że dzisiaj grozi im eksmisja, licytacja mieszkania, odebranie dzieci z powodu złych warunków mieszkaniowych, to wynik nieszczęśliwego splotu okoliczności. Często ci ludzie dają wyraz swej pogardzie dla tych, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji niejako na własne życzenie.
Fikcja, że w panującym systemie każdy pracowity człowiek „musi sobie poradzić”, a jeśli tak się nie dzieje to jest to wyjątek od reguły sprawia, że ludzie ze wstydu nie kierują się tam gdzie powinni czyli do ośrodków pomocy społecznej.
Jest jednak i drugi powód. W bardzo wielu, jeżeli nie w większości placówek pomocy społecznej pracownicy poniżają ludzi zwracających się o pomoc. Przykład: samotna matka piątki dzieci zajmuje pustostan, żeby wyjść z bezdomności. Przychodzi pracownica socjalna i pyta: gdzie są tatusiowie? Nie wie, że ojciec tej piątki dzieci miesiąc wcześniej zmarł na wylew w Markocie i leżał kilka godzin na podłodze w czarnym worku, zanim odpowiednie służby przyjechały go stamtąd zabrać. I że wdowa dlatego zajęła pustostan, że ta tragedia przepełniła kielich goryczy. Pracownica socjalna zakłada, że wielodzietność jest wynikiem alkoholizmu, złego prowadzenia się i częstej zmiany partnerów. Bo przecież „prawdziwa, bogobojna rodzina nie mogła się znaleźć w takiej sytuacji.” A jednak się znalazła. Bardzo często samotne matki, czy w ogóle biedne rodziny unikają kontaktów z „opieką” w obawie przed wszczęciem postępowania odebrania praw rodzicielskich z powodu biedy.
Twierdzenie, że ludzie ubodzy są sami sobie winni to kłamstwo, w które niestety w wierzy większość niezamożnych Polaków. A to przecież pretekst, żeby im jak najmniej pomagać.