Niczego nie kończymy

Premierze, obserwujemy działania rządu z rozczarowaniem! – mówią nauczyciele w Warszawie. Pod budynkiem Ministerstwa Edukacji Narodowej pedagodzy pokazali, co sądzą o ucieczce Zalewskiej do Brukseli i o „Okrągłym Stole” Morawieckiego.

„Zbudowanie trwałego i nowoczesnego systemu oświatowego to zadanie, którego nie można zrealizować podczas jednodniowego happeningu nazwanego »okrągłym stołem« – napisali nauczyciele w liście do Mateusza Morawieckiego. – Debata o edukacji jest potrzebna i toczy się już teraz” – piszą pedagodzy i chcą zorganizowania wspólnego „forum dla edukacji”. „Dziś dla dobra przyszłości polskiej edukacji, wzywamy premiera do zrealizowania postulatu płacowego. Zamiast rozważać perspektywę mglistej przeszłości, należy działać tu i teraz”.
A więc działają.
Według protestujących rząd tylko pozoruje podjęcie dialogu, w rzeczywistości jednak usiłuje grać na antagonizowanie nauczycieli i rodziców, czyniąc tych pierwszych odpowiedzialnymi za ewentualne kłopoty tegorocznych maturzystów z uzyskaniem indeksów.
Pod MEN 23 kwietnia zebrały się tłumy strajkujących i solidaryzujących się ze strajkiem. – ale Manifestacje nauczycieli odbywają się dziś również w innych miastach Polski – m.in. w Szczecinie i Krakowie.
– Nie może być spadku wydatków na edukację – powiedział przewodniczący OPZZ Guz. – Nie będzie rozwoju gospodarczego i innowacji, jak nie będzie dobrej szkoły. Serdecznie wam dziękujemy za lekcję wychowania obywatelskiego i demokracji.
– Musimy pamiętać, że nauczyciel powinien dobrze zarabiać, dlatego, że ręczy głową, gdy coś się stanie dziecku na terenie szkoły – doda Nikodem Kaczprzak z Młodzieżowej Rady Warszawy. – Nauczyciele, jesteśmy w wami!
Sławomir Broniarz, który witał przybywających na demonstrację, nie krył radości: – Są delegacje z całego kraju: Śląska, Poznania, Krakowa, Łodzi, Torunia, Poznania. Wciąż dojeżdżają kolejne grupy, także mniejszymi busami. Jesteśmy zdeterminowani, dalszy protest ma sens!
Po zakończeniu protestu prawdopodobnie zbierze się prezydium ZNP. Wątpliwe, aby nagle zmienił się front pedagogów i zrezygnowali z dalszego bojkotowania pracy. Nie liczą na żadną przełomową propozycję rządzących.
W środę o 09:00 kolejna demonstracja ma przejść pod MEN z Ronda Dmowskiego. To inicjatywa Komitetu Strajkowego Szkoły Podstawowej (tzw. specjalnej) nr 117 w Warszawie.
– Premier zarzuca nam, że działamy na szkodę uczniów. Ale czy premier potrafiłby spojrzeć w twarz uczniom po tym, jak rząd traktuje protest kilkuset tysięcy ich nauczycieli? – mówi uczestnicy warszawskiego protestu. – Gdy mówimy, że nauczyciele to elita intelektualna kraju, w odpowiedzi dostajemy pobłażliwe uśmiechy. To spuścizna wielu lat chaosu w całej edukacji i języka pogardy w przestrzeni publicznej. Nie godzimy się na szantażowanie nas i stawianie przeciwko nam uczniów i rodziców.
– Dzisiaj niczego nie kończymy. Niczego nie kończymy. W dalszym ciągu jesteśmy w fazie strajku o godność nauczyciela, o godność pracownika oświaty – zastrzega Sławomir Broniarz. – Nauczycielska bieda, oświatowa bieda, nie ma barw politycznych i związkowych. Oprócz pieniędzy, płacy, zależy nam na dobrej, autonomicznej szkole, z wysoką pozycją zawodową nauczycieli i dyrektorów szkół, aby ci ludzie nie byli uwiązani różnego rodzaju rozporządzeniami MEN, żeby nie funkcjonowali w okowach ustaw i rozporządzeń. Chcemy mówić swoim głosem.