Koniec? Z pewnością nie koniec

24 lis 2024

Podtytuł zbioru reportaży Swietłany Aleksijewicz o wielkim wrzeniu  czasów pierestrojki) i jej następstwach („Koniec czerwonego człowieka”) okazał się przedwczesny. Autorka sądziła, że oto nadszedł kres pewnej epoki, a wieloletnie zabiegi władzy radzieckiej, aby wychować nowego człowieka, obróciły się wniwecz.

Tymczasem życie dopisało ciąg dalszy i koniec okazał się nowym początkiem, co zresztą wbrew tytułowi sztuka Daniela Majlinga jasno potwierdza.

Na scenie Och-Teatru pokazane to zostało bez środków znieczulających, z bezwzględną szczerością. Dzięki temu spektakl tchnie autentyzmem, ukazując galerię potworów i ofiar dogorywającego reżimu, który niczym hydra odradza się w nowym wydaniu. Rej w czeredzie strażników misji czerwonego człowieka wiodą gospodarze wypasionej na sposób radziecki daczy, z obowiązkowym popiersiem Lenina, usadowionej na cmentarzysku ofiar stalinowskiego terroru. To w jej wnętrzu toczy się opowieść niczym kronika rodzinna porządkowana kolejnymi rocznicami urodzin gospodarza, trzymającego wszystkich twardą ręką majora Aleksiejewa.

Major (Grzegorz Warchoł) budzi odrazę i przerażenie – nic dziwnego, że Paweł, narzeczony jego córki, czmycha tuż przed ślubem. Major w chwili szczerości z pewną nostalgią, ale i pamięcią nużącego trudu wspomina swój udział w likwidacji wrogich elementów, stawiających opór władzy radzieckiej. Sam też czuje się ofiarą obowiązku – od

nadużywania palca wskazującego podczas wykonywania dziennej normy egzekucji (200 osób) do dzisiaj cierpi na jego sztywnienie.

Jego żona Marusia Iwanowna (Dorota Nowakowska) nie ustaje w tropieniu wszelkich przejawów zdrady, uległości wobec obcych i poddawania się nowym trendom kiełkującej demokracji. Kreuje się na strażniczkę mitycznego imperium, terroryzując rodzinę atakami migreny i nigdy niekończącym się uzyskiwaniem, „że wszystko musi robić sama”.

Córki Aleksiejów – Irina i Wiera, a także opiekująca się daczą Lena, traktowana niemal jak córka, niczym trzy nieszczęśliwe siostry u Czechowa (zbieżność nieprzypadkowa) – każda na swój sposób, przeżywają czas burzliwej transformacji, nie mogąc uporać się z nowymi okolicznościami.

Lena (Lidia Sadowa) popada w stan religijnego fanatyzmu i swoje uczucia lokuje w wyśnionym wizerunku mężczyzny (ignorując męża, z którym ma dwójkę dzieci). Kiedy okazuje się, że to obraz pewnego mordercy, odsiadującego dożywocie, jest gotowa na wszystko. Porzuca rodzinę, rozwodzi się z mężem i pobiera z wyśnionym zabójcą. Wiera (Agnieszka Warchulska) lawiruje między matką, orędowniczką starego porządku a mężem inżynierem sprzyjającym wątłej demokracji. Nie potrafi okazać wsparcia swemu nastoletniemu synowi. Irina (Grażyna Sobocińska) porzuca narzeczonego Jurija, aby wybrać zauroczonego nią żołnierza Pawła (Mateusz Rzeźniczak). Porzucona przez niego nie potrafi już ułożyć sobie życia.

Partnerom sióstr też nie wiedzie się najlepiej. Mąż Leny, Jurij (Krzysztof Ogłoza), bezgranicznie i beznadziejnie w niej zakochany przeżywa katusze odrzucenia. Borys (Przemysław Sadowski) uczestniczy w protestach przeciw siłom konserwatywnym, hamulcowym pierestrojki, ale na koniec ląduje jako złota rączka, spec od sprawy łazienkowej hydrauliki.

Radzi sobie jako tako kombinator Siergiej (Łukasz Garlicki) – zakłada firmę i nieźle prosperuje, ale grzęźnie w moralnym bagnie. Wuj Grigorij Iwanowicz (Stanisław Brejdygant), zesłany po wojnie na Syberię (pod zarzutem, że pozwolił się ocalić fińskim żołnierzom), ślęczy nad krzyżówkami, stroniąc od realnego świata. Tylko morderca Władimir (Piotr Łukawski) nabiera wiatru w żagle w nadziei na ułaskawienie.

Oto świat końca czerwonego człowieka, w którym dorasta syn Wiery, młodziutki Igor, karmiony patetycznymi wierszami o poświęceniu dla ojczyzny, śmierci w obronie wzniosłych ideałów i walce z wrogiem. To jest świat, jak mówi Borys, w którym nie uczy się młodych jak żyć, ale jak umierać.

Gorzki to obraz Rosji, jej pogmatwanej historii i połamanych życiorysów. Przestroga, ale i coś więcej: portret wciąż trwającej rzeczywistości

Odsłania to z całą wyrazistością finał. Czerwony człowiek triumfuje. Kiedy wraca po latach Paweł i niczym Łopachin z „Wiśniowego sadu” zamierza wykupić posiadłość – zastanie zgliszcza starego świata, który rozpadł się na kawałki, ale paradoksalnie wcale nie zniknął. Z dziedzictwem majora Aleksiejewa nie sposób wygrać. Symbolizuje to zmiana popiersia w salonie podupadłej daczy: Lenina zastępuje Stalin, ojciec chrzestny pogrobowców Kraju Rad.

Krystyna Janda dała przejmujący spektakl o wyrazistym przesłaniu, silny aktorsko i mocny widowiskowo. Niezatarte wrażenie wywiera upiorny taniec podczas wesela Leny i Władimira, podczas którego morderca przykuty do więziennego strażnika tańczy o swój nowy los, a były mąż Leny, pijany z rozpaczy obija się o podrygujących w tanach weselników. Emil Wesołowski tym układem choreograficznym stworzył apokaliptyczny obraz katastrofy.

Takich poruszających scen jest w tym spektaklu więcej, a należą do nich m.in. zwierzenia majora z czasów masowych zbrodni stalinowskich, rozgrywająca się między farsą i tragedią scena miłosna Siergieja i Leny (wybitna rola Lidii Sądowej) i niemal każde pojawienie się Marusi, którą Dorota Nowakowska buduje niczym wściekłą Erynię z prowincji. Aktorski kunszt tego przedstawienia jeszcze mocniej wydobywa jego sensy. Mało w nim pociechy, wiele trwogi.


KONIEC CZERWONEGO CZŁOWIEKA Daniela Majinga, na motywach książki „Czasy secondhandu” Swietłany Aleksiejewicz, tłum. Michał Sieczkowski, reż. Krystyna Janda, scenografia Zuzanna Markiewicz, ruch sceniczny Emil Wesołowski, multimedia Paweł Nowicki, Och-Teatr, premiera 17 października 2024.

Najnowsze

Sprawdź również

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta Azerbejdżanu upamiętniającego powstanie pierwszego, nowoczesnego państwa azerskiego. Demokratycznej Republiki Azerbejdżanu. Szczęki opadały kilka razy, bo...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...

Losy jednej brygady pancernej

Losy jednej brygady pancernej

Do Polski nie dotarła jedna z brygad pancernych naszego Wielkiego Brata, na co dzień stacjonująca w Teksasie. Cóż takiego się wydarzyło i dlaczego? W internecie i wśród poważnych i mniej poważnych polityków i dziennikarzy krąży wiele teorii spiskowych, a także tych...

Poezja. Nieskolonizowana przez kapitał kraina

Poezja. Nieskolonizowana przez kapitał kraina

Wczoraj nietypowo dla mnie, byłem na wydarzeniu poetyckim. Kolega, ziomal w tutejszości, Konrad Góra dostał nagrodę Silesius za całokształt twórczości. Nie będę się tu silił na analizy literackie, bo raczej nikt nie oczekuje mojego wymądrzania w tej kwestii. Góra dla...

Świadomość klasowa robotów

Świadomość klasowa robotów

Kapitalizm od dawna marzył o pracowniku idealnym. Takim, który nie śpi. Nie choruje. Nie bierze urlopu. Nie zna kodeksu pracy. Nie zapisuje się do związku zawodowego. Szybki, tani, posłuszny i wymienialny. No i w końcu się pojawił. A potem okazało się, że przeczytał...