Gdy w nocy z niedzieli na poniedziałek Donald Trump i Wołodymyr Zełenski wymieniali za pośrednictwem mediów ostrą krytykę, Moskwa wykonała dyplomatyczny ruch obliczony na podważenie całego dotychczasowego porządku bezpieczeństwa. Poniedziałek był 1699. dniem pełnoskalowej wojny w Ukrainie. W tym dniu stało się jasne, że Kreml próbuje narzucić nowy, niebezpieczny format rozmów o przyszłości Europy, całkowicie pomijając państwa, które ponoszą bezpośrednie koszty tej bezwzględnej agresji. Bezpieczeństwo milionów ludzi ma zostać przetargiem w gabinetach mocarstw.
Co zaproponował Putin? Format trójki bez Kijowa i Brukseli
Według doniesień „Wall Street Journal”, Władimir Putin wysunął propozycję trójstronnego spotkania z udziałem Stanów Zjednoczonych oraz Chin. Celem rozmów miałoby być omówienie zakończenia wojny w Ukrainie. Jako dogodną datę i miejsce Kreml zasugerował zaplanowany na 18–19 listopada szczyt APEC w chińskim Shenzhen.
Najbardziej alarmujący w tej propozycji jest fakt, że w planowanym formacie nie przewidziano miejsca ani dla Ukrainy, ani dla przedstawicieli Unii Europejskiej. Putin próbuje wykreować sytuację, w której losy państwa walczącego o swoje przetrwanie rozstrzygają się ponad jego głową, przy udziale Waszyngtonu i Pekinu. Dla rosyjskiego dyktatury taki układ oznacza prestiżowy sukces: powrót do polityki supermocarstw, które same decydują o strefach wpływów, spychając podmioty regionalne do roli bezwolnych obserwatorów.
Jałta jako ostrzeżenie przed logiką stref wpływów
Nie da się uniknąć skojarzeń z konferencją jałtańską z 1945 roku. Choć sytuacja geopolityczna jest inna, zasada pozostaje uderzająco podobna: wielkie mocarstwa próbują rysować granice i układać ład międzynarodowy bez realnego udziału zainteresowanych społeczeństw.
W Jałcie decydowano o powojennej architekturze Europy, czego dramatycznym skutkiem było oddanie części kontynentu w strefę dominacji Związku Radzieckiego. Narody Europy Środkowej i Wschodniej zapłaciły za te gabinetowe decyzje dziesięcioleciami braku suwerenności, represji i opóźnienia cywilizacyjnego. Dziś powrót do retoryki „stref wpływów” niesie dokładnie to samo zagrożenie. Pokój nie może być osiągnięty kosztem suwerenności mniejszych państw, ponieważ taka stabilizacja jest jedynie preludium do kolejnych konfliktów.
Trump kontra Zełenski: niebezpieczne pęknięcie w narracji
Propozycja Putina padła w momencie pogłębiających się napięć politycznych na linii Waszyngton–Kijów. Donald Trump publicznie stwierdził, że Wołodymyr Zełenski, wspierany finansowo przez europejskich partnerów, „nie chce zakończyć wojny”. Ta retoryka całkowicie odwraca fakty do góry nogami. Pomija fundamentalną prawdę: to Rosja rozpoczęła brutalną, pełnoskalową inwazję na suwerenne państwo.
Odpowiedź ukraińskiego prezydenta była jasna – podkreślił on, że obecne działania administracji USA zmierzają de facto do skłonić Ukrainę do kapitulacji. Z perspektywy obywateli Ukrainy oraz państw frontowych Europy Środkowej, narzucanie tzw. pokoju za cenę kapitulacji nie oznacza końca konfliktu. Oznacza ono legalizację przemocy, akceptację masowych zbrodni, bezprawnej aneksji terytoriów oraz stworzenie precedensu, który zagraża bezpieczeństvu całego kontynentu.
Co to oznacza dla Polski i Europy?
Europa nie może dłużej akceptować roli biernego płatnika i obserwatora. Polska oraz inne kraje wschodniej flanki NATO ponoszą ogromny ciężar humanitarny, gospodarczy i militarny związany z trwającą wojną. Nasze bezpieczeństwo zależy bezpośrednio od nienaruszalności prawa międzynarodowego, a nie od łaski mocarstw zawierających ukulisowe sojusze.
- Brak podmiotowości: Wykluczenie UE i Ukrainy z rozmów pokojowych oznacza zgodę na dyktat siły.
- Iluzja bezpieczeństwa: Pokój wymuszony kapitulacją Ukrainy przybliży rosyjskie zagrożenie bezpośrednio do granic Unii Europejskiej.
- Konieczność solidarności: Europa musi solidarnie domagać się przestrzegania zasady, że o Ukrainie nie można rozmawiać bez Ukrainy.
Trwały i sprawiedliwy pokój wymaga rozliczenia agresora, a nie nagradzania go ustępstwami terytorialnymi.
Podsumowanie
Sygnały płynące z Moskwy i napięcia w relacjach transatlantyckich pokazują, że presja na Kijów będzie rosnąć. Jednak próba powrotu do polityki jałtańskiej, w której losy mniejszych państw są monetą przetargową w rękach mocarств, jest ślepą uliczką. Pokój narzucony ofierze agresji nigdy nie będzie trwały. Bezpieczeństwo Polski, Ukrainy i całej Europy opiera się na prostej zasadzie: żaden układ pokojowy nie ma wartości, jeśli powstaje bez udziału legalnych władz w Kijowie oraz z pominięciem interesów europejskich społeczeństw.
Putin zaproponował spotkanie z Donaldem Trumpem oraz Xi Jinpingiem podczas szczytu APEC w Shenzhen, aby omówić zakończenie wojny w Ukrainie z wykluczeniem Kijowa i Unii Europejskiej.
Dlaczego eksperci porównują tę propozycję do konferencji w Jałcie z 1945 roku?
Porównanie opiera się na logice wielkich mocarstw, które próbują decydować o losach mniejszych państw i rysować strefy wpływów ponad głowami zainteresowanych społeczeństw.
Dlaczego wykluczenie Ukrainy i UE z negocjacji jest niebezpieczne dla Europy?
Pokój zawarty bez udziału ofiary agresji oraz państw ponoszących skutki wojny grozi kapitulacją Ukrainy, akceptacją przemocy i stworzeniem trwałego zagrożenia dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.










