Raczej klient cudzych technologii. Miliardy odpływają za granicę
Polska lubi mówić o cyfryzacji, sztucznej inteligencji i nowoczesnej gospodarce. Problem w tym, że coraz częściej jesteśmy nie producentem technologii, ale jej klientem.
Według danych Sieci Badawczej Łukasiewicz w 2024 roku Polska sprowadziła produkty cyfrowe warte blisko 48 mld zł, a wyeksportowała zaledwie około 3 mld zł. Luka wyniosła więc około 45 mld zł.
To nie jest drobna różnica. To sygnał, że płacimy za chmurę, oprogramowanie, licencje, platformy i rozwiązania stworzone gdzie indziej.
Cyfrowi użytkownicy, słabi innowatorzy
Polacy świetnie korzystają z technologii. Płacimy telefonem, używamy bankowości elektronicznej, e-recept, mObywatela i coraz częściej sztucznej inteligencji.
Tyle że gospodarka cyfrowa nie polega wyłącznie na tym, że obywatel potrafi kliknąć w aplikację.
Liczy się przede wszystkim to, kto tę aplikację stworzył, kto posiada technologię i kto zgarnia zysk.
I tutaj zaczynają się problemy.
W European Innovation Scoreboard 2026 Polska zajmuje 23. miejsce wśród 27 państw Unii Europejskiej i osiąga około 65 proc. średniego poziomu innowacyjności UE.
Polska ma informatyków, inżynierów i zdolnych programistów. Ale bardzo często pracują oni nad technologiami należącymi do zagranicznych korporacji.
Pensja zostaje w Polsce. Własność intelektualna, marka, patent i największa część przyszłych zysków — już niekoniecznie.
Rząd ma strategię. Polska nadal ma problem
Rząd przyjął Strategię Cyfryzacji Państwa do 2035 roku. Są miliardy z KPO, funduszy europejskich i programów wspierających transformację cyfrową.
Nie można więc powiedzieć, że państwo niczego nie robi.
Można jednak zapytać: gdzie są efekty?
Polskie firmy nadal odstają od średniej UE w wykorzystaniu chmury i innych zaawansowanych technologii. Nakłady na badania i rozwój pozostają niższe niż unijna średnia.
Strategia zapisana w PDF-ie nie stworzy polskiej sztucznej inteligencji, nowoczesnych laboratoriów ani globalnej firmy technologicznej.
Do tego potrzebne są pieniądze, publiczna nauka, dobrze finansowane uczelnie i państwo gotowe brać odpowiedzialność za rozwój gospodarczy.
Państwo musi przestać być tylko klientem
Polska nie musi budować własnego odpowiednika każdej amerykańskiej platformy.
Ale może rozwijać własne technologie w cyberbezpieczeństwie, AI, robotyce, energetyce, medycynie czy oprogramowaniu przemysłowym.
Państwo może również wykorzystać zamówienia publiczne do wspierania lokalnych innowacji, zamiast jedynie kupować kolejne systemy od największych globalnych dostawców.
Potrzebujemy również lepiej finansowanej publicznej edukacji i nauki. Bez nauczycieli, programistów, matematyków, inżynierów i naukowców nie będzie żadnej technologicznej suwerenności.
Kto naprawdę zarabia na cyfryzacji?
To najważniejsze pytanie.
Jeżeli polski pracownik tworzy technologię, ale patent, firma i zysk znajdują się za granicą, Polska otrzymuje tylko część wartości swojej własnej pracy.
Jeżeli polskie firmy kupują coraz więcej zagranicznych technologii, a same tworzą ich niewiele, cyfryzacja może zwiększać naszą zależność zamiast ją zmniejszać.
Dlatego sukcesu nie można mierzyć liczbą aplikacji w telefonie ani kolejną konferencją o AI.
Trzeba zapytać:
kto posiada technologię, kto zarabia i gdzie zostają pieniądze?
Bo można być bardzo cyfrowym krajem.
I jednocześnie przez lata płacić miliardy za to, że technologiczną przyszłość zbudował ktoś inny.
Źródła: Komisja Europejska – Digital Decade 2026 i European Innovation Scoreboard 2026, Sieć Badawcza Łukasiewicz, PARP, Ministerstwo Cyfryzacji.












