Raport Komisji Śledczej: Skutki wykorzystania Pegasusa w Polsce

13 paź 2026

System stworzony do walki z terroryzmem i najgroźniejszą przestępczością trafił w Polsce do służb, które mogły przejmować telefony obywateli niemal w całości. Komisja śledcza ds. Pegasusa kończy pracę raportem liczącym około 700 stron i zawiadomieniami do prokuratury dotyczącymi 11 osób. Najbardziej niepokojące są jednak najnowsze ustalenia biegłych ABW: CBA miało nie posiadać pełnej kontroli nad systemem, dane opuszczały terytorium Polski, a producent mógł mieć dostęp do części infrastruktury, na której przetwarzano materiały z kontroli operacyjnej.

12 października komisja śledcza przedstawiła jawną część swojego raportu dotyczącego zakupu i wykorzystywania Pegasusa w latach 2015–2023.

Komisja przesłuchała 77 świadków i jednego biegłego, złożyła 10 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczących 11 osób oraz składała wnioski o przymusowe doprowadzenie świadków.

Wśród osób objętych zawiadomieniami wymieniono m.in. byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, byłego szefa MSWiA i koordynatora służb Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika, Michała Wosia oraz byłych szefów i wysokich funkcjonariuszy służb.

To jednak zawiadomienia komisji, nie wyroki sądów. O odpowiedzialności karnej konkretnych osób mogą zdecydować dopiero prokuratura i sądy.

Telefon przestawał być telefonem

Pegasus nie jest zwykłym podsłuchem.

Po przejęciu urządzenia pozwala uzyskiwać dostęp do ogromnej części znajdujących się w nim danych – wiadomości, poczty elektronicznej, zdjęć czy innych informacji przechowywanych w smartfonie. Kontrola takiego urządzenia jest więc ingerencją znacznie głębszą niż tradycyjny podsłuch rozmów.

Według danych ujawnionych wcześniej przez ówczesnego prokuratora generalnego Adama Bodnara trzy polskie służby – CBA, ABW i SKW – w latach 2017–2022 stosowały kontrolę urządzeń końcowych wobec 578 osób.

Samo wykorzystanie zaawansowanego oprogramowania przez służby nie musi oznaczać nadużycia.

Państwo musi mieć narzędzia umożliwiające walkę z terroryzmem, szpiegostwem, korupcją czy zorganizowaną przestępczością.

Problem zaczyna się w momencie, gdy narzędzie dające państwu niemal nieograniczony wgląd w życie obywatela nie jest objęte równie silnym i niezależnym systemem kontroli.

Najbardziej niepokojące ustalenie przyszło właśnie teraz

W dniu prezentacji raportu Prokuratura Krajowa poinformowała również o wynikach opinii biegłych z ABW dotyczącej technicznego działania Pegasusa.

Według prokuratury biegli ustalili, że CBA nie miało pełnej kontroli nad funkcjonowaniem systemu.

Co więcej, producent oprogramowania mógł uzyskiwać dostęp do infrastruktury, na której przetwarzano i przechowywano materiały pozyskiwane podczas kontroli operacyjnych.

Biegli stwierdzili również, że dane przesyłane przez system opuszczały terytorium Polski.

Jeżeli te ustalenia znajdą potwierdzenie w dalszym postępowaniu, mamy do czynienia z problemem znacznie poważniejszym niż polityczny spór o podsłuchiwanie opozycji.

To pytanie o bezpieczeństwo państwa.

Materiały pozyskane podczas kontroli operacyjnej mogą przecież dotyczyć nie tylko osoby podsłuchiwanej. W telefonie znajdują się rozmowy z rodziną, współpracownikami, prawnikami, dziennikarzami, politykami czy urzędnikami.

Państwo kupiło więc niezwykle skuteczne narzędzie do zdobywania informacji – a teraz biegli stawiają pytanie, czy samo w pełni kontrolowało, co później działo się z tymi informacjami.

System bez wymaganej akredytacji

Problemy nie zaczęły się dzisiaj.

ABW już wcześniej ustaliła, że system Pegasus powinien posiadać akredytację bezpieczeństwa teleinformatycznego, ponieważ przetwarzano w nim informacje niejawne.

Takiego świadectwa system nigdy nie uzyskał.

W związku z tą sprawą zarzuty prokuratorskie usłyszeli już m.in. byli szefowie służb.

W lutym 2026 r. Prokuratura Krajowa postawiła byłym szefom ABW i SKW zarzuty niedopełnienia obowiązków związanych z dopuszczeniem i używaniem Pegasusa bez wymaganej akredytacji i bez odpowiedniego sprawdzenia ochrony informacji niejawnych.

Wcześniej zarzuty przedstawiono również byłym funkcjonariuszom CBA w związku z konkretnymi przypadkami prowadzenia kontroli operacyjnej.

Śledztwo prokuratury nadal trwa.

33,4 mln zł. Większość z Funduszu Sprawiedliwości

Kontrowersje dotyczą także sposobu zakupu systemu.

Według dokumentów przedstawianych podczas prac sejmowych na Pegasusa wydano łącznie około 33,4 mln zł.

25 mln zł pochodziło z Funduszu Sprawiedliwości, którego podstawowym zadaniem było wspieranie ofiar przestępstw. Pozostałe około 8,4 mln zł wyłożyło CBA – m.in. na uruchomienie systemu i szkolenia.

Umowę przekazującą CBA 25 mln zł podpisał ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. Ministerstwo Sprawiedliwości po zmianie władzy oceniło, że przekazanie środków odbyło się bez właściwej podstawy prawnej.

Ostateczne ustalenie odpowiedzialności za finansowanie pozostaje jednak zadaniem organów ścigania i sądów.

Państwo wiedziało o obywatelu wszystko. Obywatel nie wiedział nic

Sprawa Pegasusa pokazuje fundamentalną nierównowagę między jednostką a państwem.

Obywatel objęty kontrolą może nie mieć świadomości, że jego telefon został przejęty.

Państwo tymczasem może otrzymać dostęp do ogromnej części jego życia.

Dlatego demokratyczne państwo potrzebuje nie tylko skutecznych służb, ale także skutecznej kontroli nad służbami.

Zgoda sądu nie powinna sprowadzać się do automatycznego zatwierdzania wniosków przygotowanych przez aparat bezpieczeństwa. Sędzia musi wiedzieć, jak głęboka będzie ingerencja w prywatność i na jakich faktach opiera się wniosek o zastosowanie tak zaawansowanego narzędzia.

Równie ważna jest kontrola parlamentarna i możliwość późniejszego sprawdzenia, czy nadzór był proporcjonalny do zagrożenia.

Bo tajność pracy operacyjnej jest konieczna.

Tajność nie może jednak oznaczać bezkarności.

Politycy opozycji, prokuratorzy, samorządowcy

Publicznie znane przypadki stosowania Pegasusa obejmowały osoby związane z ówczesną opozycją, prawników, prokuratorów i samorządowców.

To właśnie dlatego sprawa od początku wykraczała poza techniczną dyskusję o wyposażeniu służb.

Pytanie brzmiało: czy narzędzie stworzone do walki z największymi zagrożeniami zostało wykorzystane również w sposób, który mógł przynosić polityczną korzyść ekipie rządzącej?

Komisja twierdzi, że doszło do poważnych nadużyć. Jej przewodnicząca Magdalena Sroka podczas prezentacji raportu powiedziała, że komisja nie kwestionuje potrzeby wyposażenia służb w najnowocześniejsze technologie, lecz sposób, w jaki państwo miało być w tej sprawie traktowane.

Odmienne stanowisko od początku prezentowali politycy PiS i byli przedstawiciele władz.

Michał Woś argumentował m.in., że operacje były prowadzone za zgodą sądów, Pegasus służył do ścigania poważnej przestępczości, a liczba 578 przypadków w kilkuletnim okresie nie świadczy jego zdaniem o systemie powszechnej inwigilacji.

To właśnie te dwie wersje wydarzeń będą musiały być ostatecznie skonfrontowane przed organami wymiaru sprawiedliwości.

Jest jeszcze spór o samą komisję

Także legalność działania komisji stała się częścią polityczno-prawnego konfliktu.

We wrześniu 2024 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis uchwały Sejmu określający zakres działania komisji jest niezgodny z konstytucją.

Komisja kontynuowała jednak działalność.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie później odmówiła wszczęcia śledztwa wobec członków komisji. Wskazała m.in., że wyrok TK nie został ogłoszony w Monitorze Polskim, więc zakwestionowany przepis formalnie nie utracił mocy, a członkowie komisji dysponowali opiniami prawnymi uzasadniającymi dalsze prowadzenie prac.

To ważne zastrzeżenie.

Raport komisji jest więc dokumentem parlamentarnym powstałym w warunkach ostrego sporu ustrojowego.

Ale niezależnie od tego sporu równolegle prowadzone jest odrębne śledztwo Prokuratury Krajowej, w którym postawiono już zarzuty konkretnym byłym funkcjonariuszom i szefom służb.

Kto poniesie odpowiedzialność?

To najważniejsze pytanie po prezentacji setek stron raportu.

Nie wystarczy ustalić, że system kupiono.

Nie wystarczy wskazać, że używano go wobec 578 osób.

Trzeba odpowiedzieć:

kto zdecydował o finansowaniu Pegasusa, kto dopuścił system do działania, kto kontrolował jego bezpieczeństwo, kto składał wnioski o inwigilację, czy sądy otrzymywały pełną informację o stosowanej technologii i czy materiały pozyskiwane przez system były wykorzystywane wyłącznie zgodnie z prawem.

A po najnowszej opinii ABW dochodzi pytanie jeszcze poważniejsze:

kto dopuścił do sytuacji, w której dane z jednego z najbardziej wrażliwych systemów polskiego państwa mogły opuszczać jego terytorium?

Komisja śledcza może wskazać polityczną odpowiedzialność.

Prokuratura może postawić zarzuty.

Ale dopiero niezależny sąd może orzec winę.

I właśnie tam powinien zakończyć się ten proces – nie kolejną konferencją prasową polityków, lecz ustaleniem, kto złamał prawo, kto zaniedbał obowiązki i czy prawa obywateli rzeczywiście zostały naruszone.

Pegasus powinien zmienić państwo

Ta historia nie może zakończyć się wyłącznie rozliczeniem poprzedniej ekipy.

Za kilka lat władzę będzie sprawował ktoś inny.

Służby nadal będą potrzebowały narzędzi do walki z terroryzmem, szpiegostwem, korupcją i przestępczością zorganizowaną. Technologie inwigilacji będą natomiast jeszcze bardziej zaawansowane niż Pegasus.

Dlatego prawdziwą lekcją z tej afery powinno być stworzenie realnego, niezależnego nadzoru nad kontrolą operacyjną.

Obywatel nie może sam kontrolować służb specjalnych.

Od tego ma państwo.

Ale jeśli to właśnie państwo dysponuje technologią zdolną zajrzeć do telefonu, mikrofonu i prywatnej korespondencji człowieka, musi istnieć ktoś, kto skutecznie patrzy na ręce państwu.

Bo demokracja nie polega na tym, że służby są słabe.

Polega na tym, że nawet najsilniejsze służby nie stoją ponad prawem.

Źródła: Sejm RP, Prokuratura Krajowa, ABW, Ministerstwo Sprawiedliwości, Senat RP, Trybunał Konstytucyjny.

Najnowsze

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Unia Europejska zacieśnia współpracę z Kazachstanem i Uzbekistanem, dążąc do zapewnienia dostępu do surowców dla nowoczesnego przemysłu. Państwa te pragną nie tylko sprzedawać surowce, ale rozwijać własne fabryki i miejsca pracy. Europejska strategia zakłada dywersyfikację źródeł dostaw i ograniczenie zależności od Chin.

Fałszywe alarmy nuklearne w telefonach. Cyberataki na aplikacje ostrzegawcze w Ukrainie i Rosji

Fałszywe alarmy nuklearne w telefonach. Cyberataki na aplikacje ostrzegawcze w Ukrainie i Rosji

Telefony w Ukrainie zaczęły wysyłać fałszywe alerty o zagrożeniu nuklearnym i chemicznym, co zostało uznane za skutki cyberataku. Ukraińskie władze zapewniły, że nie ma zagrożenia radiacyjnego, evidencja wskazuje na możliwość ingerencji na aplikacje w obu krajach. Incydenty podkreślają kruchość komunikacji podczas wojny oraz wpływ fałszywych alarmów na zaufanie społeczeństwa.

Odeszli w 2026 roku. Wspominamy znanych Polaków.

Odeszli w 2026 roku. Wspominamy znanych Polaków.

W 2026 roku zmarło wiele znaczących postaci polskiej kultury i historii. Wśród nich aktorzy Edward Linde-Lubaszenko, Bożena Dykiel, Stanisława Celińska i Jan Frycz, pisarz Wiesław Myśliwski oraz uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska. Ich dorobek wpłynął na kulturę polską, pozostawiając trwały ślad w pamięci społeczeństwa.

Prezydenckie zaproszenie na konsultacje w sprawie TK — tak, by nikt się nie pojawił? KO dostała SMS, gdy rozmowy już trwały

Prezydenckie zaproszenie na konsultacje w sprawie TK — tak, by nikt się nie pojawił? KO dostała SMS, gdy rozmowy już trwały

Konsultacje u Karola Nawrockiego rozpoczęły się o 13:00, a szef klubu KO Zbigniew Konwiński otrzymał zaproszenie dopiero o 14:40. Wskazał przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, jednak nie dostał informacji zwrotnej z Kancelarii Prezydenta. Minister Karol Rabenda stwierdził, że wszystkie ugrupowania były zapraszane, co stoi w sprzeczności z relacją Konwińskiego.

Sprawdź również

Samo-zamachujące się państwo

Samo-zamachujące się państwo

W wymiarze socjologicznym polscy politycy urządzają wokół Trybunału Konstytucyjnego swego rodzaju "zajazd szlachecki". Obie strony sporu - korzystając zarówno z własnych środków bezpośredniego oddziaływania (PiS, Konfederacja), jak i z pomocy służb mundurowych (KO) -...

Światowy Dzień Cukrzycy 

Światowy Dzień Cukrzycy 

Ponad połowa dzieci z nowo rozpoznaną cukrzycą typu 1 w Polsce doświadcza kwasicy ketonowej, która może prowadzić do śpiączki, a nawet śmierci. Tymczasem chorobę można wykryć znacznie wcześniej, zanim pojawią się niebezpieczne objawy. Polskie Stowarzyszenie Diabetyków...

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Unia Europejska intensyfikuje współpracę z państwami Azji Centralnej, aby zapewnić sobie dostęp do surowców niezbędnych dla nowoczesnego przemysłu. Lit, wolfram, molibden i metale ziem rzadkich stają się przedmiotem coraz ważniejszych negocjacji gospodarczych. Jednak...