Szalone Dni Muzyki znalazły swój dom. Nowe otwarcie spodobało się publiczności.
Można się było nieco obawiać, jak tegoroczne Szalone Dni Muzyki odnajdą się i zaklimatyzują w zupełnie nowym miejscu. A przede wszystkim: jak tę zmianę powita publiczność, przyzwyczajona do tradycyjnych spotkań muzycznych w Teatrze Wielkim – która w tym roku musiała pojechać nieco dalej od centrum stolicy, na prawą stronę Wisły. Bo tam właśnie, w otwartej po rewitalizacji siedzibie orkiestry Sinfonia Varsovia przy ul. Grochowskiej 272, gdzie od 1900 roku miał swą siedzibę Instytut Weterynarii, odbywały się koncerty Szalonych Dni Muzyki anno domini 2026. I będą się odbywać w kolejnych latach.
Okazało się, że była to bezbolesna zmiana. Nowe miejsce jest pełne uroku, otoczone zielenią urządzoną tak jak łąki kwiatowe, a główny budynek wygląda niczym pałac. Największe koncerty, z pełnym składem muzyków Sinfonii Varsovii odbywały się w specjalnym namiocie, gdzie widownia może pomieścić 600 osób. Z ruchliwej ulicy dobiegały czasem odgłosy ruchu samochodowego, zdarzało się, że dyrygent czekał aż przejedzie ambulans na sygnale – ale nikomu to nie przeszkadzało, bo w końcu były to Szalone Dni Muzyki. Publiczność zagłosowała zaś nogami – i tłumnie uczestniczyła w koncertach.
W ciągu sześciu dni festiwalu (trwał o dwa dni dłużej, niż w poprzednich latach) odbyło się ponad 80 wydarzeń muzycznych. Były to koncerty orkiestrowe i kameralne, recitale, występy jazzowe, koncerty familijne (w tym dla najmłodszych dzieci, nawet takich, które nie miały jeszcze roku). Repertuar obejmował przede wszystkim wybitne dzieła muzyki klasycznej XVIII i XIX wieku, ale były też utwory kompozytorów bardziej wTspółcesnych. Publiczność mogła usłyszeć między innymi utwory Mozarta, Mendelssohna, Chopina, Dvořáka, Haydna, Bacha, Lutosławskiego, Griega, Scarlattiego, Paderewskiego, Brahmsa, Karłowicza, Sibeliusa.
Jak co roku swoje umiejętności na dużej scenie zaprezentowali młodzi wykonawcy z dziesięciu szkół muzycznych z różnych stron Polski. Ten ich artystyczny popis pokazał, że w naszym kraju jest potencjał, zapał i duże grono młodych ludzi, pragnących zajmować się muzyką, grać na wysokim poziomie, wiązać swe zawodowe plany z karierą muzyczną. Natomiast wśród artystów starszych i już w pełni dojrzałych artystycznie, którzy wzięli udział w tegorocznych Szalonych Dniach warto wymienić, oczywiście oprócz Sinfonii Varsovii, takie zespoły symfoniczne i kameralne jak Sinfonia Iuventus, NeoQuartet, zawsze przyjmowany owacyjnie Chopin University Big Band, Quatuor Elmire, Elias Vollmer Trio.
Wystąpiło też oczywiście mocne grono solistów: klarnecista Raphaël Sévère, skrzypaczka Manon Galy, wiolonczelista Edgar Moreau, pianiści Célia Oneto Bensaid, David Kadouch, Jean-Frédéric Neuburger, klawesynista Pierre Hantaï, flecista Mattteo Cesari, sopranistka Raquel Camarinha – i wielu innych. Przeważają nazwiska francuskie, co zrozumiałe, bo francuski jest też cały koncept Szalonych Dni Muzyki, które po raz pierwszy odbyły się (jako festiwal La Folle Journée) w 1995 roku w Nantes. Pierwsza polska edycja miała zaś miejsce w 2010 r. Tak więc, Szalone Dni Muzyki wkrótce wkroczą w dorosłość – z nadzieją, że będzie równie udana jak dobiegający końca czas dojrzewania.












