Antysemita tygodnia

12 lip 2025

Grzegorz Braun twierdzi, że komory gazowe w Auschwitz to „fejk”. To nie przejęzyczenie ani prowokacja. To część większego planu – sprawdzania, jak daleko można się posunąć, zanim społeczeństwo zaprotestuje. I jak wiele można powiedzieć, chowając się za parawanem „wolności słowa”. Na słowa europosła reagują kolejne osoby i instytucje. W tym Robert Mazurek z Kanału Zero, który stanął w obronie prawa do głoszenia wszelakich, nawet najbardziej antypolskich bzdur.

Polityk, który w niedawnych wyborach prezydenckich zajął czwarte miejsce z wynikiem 6,34 proc., nie jest sam. Jest częścią środowisk, które od lat próbują relatywizować Zagładę i rehabilitować skrajną prawicę. Jego słowa to forma tzw. miękkiego negacjonizmu – próba podważenia istnienia komór gazowych jako centralnego elementu Zagłady, a tym samym finalnie zakwestionowania jej jako całości. Właśnie od tego typu twierdzeń zaczynali Robert Faurisson i David Irving, którzy krok po kroku przechodzili do całkowitej rewizji historii Holocaustu.

Zdecydowanie można więc stwierdzić, że europoseł dosłownie wyśmiał śmierć milionów i splunął w twarz wszystkim, którzy wierzą, że istnieją pewne granice. To nie tylko przejaw antysemityzmu – to działanie na szkodę państwa polskiego. Publiczne podważanie pamięci o Auschwitz to cios w reputację Polski, która była miejscem Zagłady – tu w komorach gazowych ginęli Polacy, Romowie, Żydzi i inne ofiary nazistowskiej polityki eksterminacji. Tak na wszelki wypadek przypominam, jakby ktoś kiedyś zapomniał.

Szczególnie odrażające jest to, że ten sam Braun potrafił wcześniej pisać na Twitterze: „chwała bohaterom” – mając na myśli rotmistrza Pileckiego – by teraz deptać jego raport z Auschwitz. To nie wpadka. To jego program. Wcześniej przecież m.in. gasił świece chanukowe w Sejmie, szydził z żonkila – symbolu powstania w getcie – i publicznie mówił o „mordzie rytualnym”.

Ostatnie pojęcie przywołane również teraz przez Brauna jako „fakt”, nie jest niewinną prowokacją. „Mord rytualny” to klasyczny motyw antysemickich oszczerstw, według którego Żydzi rzekomo zabijają chrześcijańskie dzieci, by wykorzystać ich krew w rytuałach religijnych. To kłamstwo, które przez wieki służyło jako pretekst do pogromów i prześladowań. Przywoływanie go dziś nie jest opinią – to przemoc symboliczna.

Braun od lat przesuwa i testuje granice. Teraz sprawdza, czy wolno już kłamać o komorach gazowych.

Wolność dla wszystkich made in USA

W reakcji na falę oburzenia i głosy domagające się pociągnięcia Brauna do odpowiedzialności karnej dziennikarz Robert Mazurek opublikował wideo w Kanale Zero, które rozpoczął słowami: „Niech żyje Grzegorz Braun, niech żyje wolność słowa”. W dalszej części wypowiedzi z jednej strony nazywa słowa Brauna „fekaliami”, przywołuje postaci Pileckiego, Karskiego, Zygielbojma i deklaruje oburzenie, a z drugiej – stanowczo broni prawa Brauna do głoszenia tych kłamstw, twierdząc, że wolność słowa musi być absolutna: albo dla wszystkich, albo dla nikogo.

Mazurek podkreśla, że choć sam nie zgadza się na negowanie Holokaustu, to jeszcze bardziej nie zgadza się z zakazem jego głoszenia. To jakby powiedzieć: „Niech mówi, że czarne to białe, że Hitler nie był zły, że Żydzi zabijają dzieci w rytuałach, że Auschwitz to tylko obóz pracy – byle nie nawoływał do przemocy, bo przecież mamy 'piękną, wspaniałą’ wolność słowa”.

Tak rozumiana wolność to zgoda na deptanie faktów, pamięci i godności ofiar. A skoro na to pozwalamy, kto wie, co Braun powie za miesiąc? A może co zrobi? Jeśli granice nie będą wyraźne, będzie je przesuwał. A wraz z nim – tysiące fanatyków, powielających każdą jego narrację. To nie tylko słowa. To masowe formatowanie świadomości – szczególnie groźne, gdy wypowiada je obecny europoseł, osoba wpływająca na opinię publiczną, lider partii politycznej z ponad 1,2 mln poparciem!

Na dodatek Mazurek powołuje się – UWAGA!!! – na przykład z USA, czyli obronę prawa nazistów do manifestowania w dzielnicy zamieszkałej przez ocalałych z Holocaustu. Bo skoro amerykańscy sędziowie to zaakceptowali – to może i my powinniśmy. No chyba nie.

Za taką wolność słowa osobiście podziękuję i wybiorę wariant mniej wolnościowy. Jeśli wolność oznacza legalizację przemocy symbolicznej, to nie jest to tylko wolność – to również barbarzyństwo. A jeśli wzorem ma być państwo, gdzie neonaziści mogą legalnie maszerować pod oknami ocalałych z Auschwitz, to może czas zrewidować nie tylko granice debaty, ale i nasze wzorce. Wolność w amerykańskim stylu nie jest lekarstwem – to wirus. Jeśli na tym polega cywilizacja wolności, to niech Amerykanie ją sobie zatrzymają dla siebie. My już widzieliśmy, do czego prowadzi propaganda nienawiści.

Ale Mazurek idzie dalej. Próbuje grać na uczuciach konserwatystów w myśl, że najpierw przyjdą po takiego Brauna, a potem po przeciwników LGBT, aborcji itp… serio?

Dosłownie stwierdził, że skoro nie karzemy płaskoziemców, wyznawców chemtrailsów, teorii o Big Pharmie i UFO – to czemu mamy ścigać takiego Brauna? Już spieszę z odpowiedzią.

Ponieważ te bzdury, choć absurdalne, nie godzą w fundamenty pamięci zbiorowej. Negowanie Zagłady – tak. To nie ekscentryzm, to zamach na porządek moralny budowany po wojnie. Auschwitz to nie argument. To granica, której naruszenie zagraża fundamentowi powojennej Europy.

Twierdzenie, że wolno kwestionować istnienie komór gazowych, nie jest aktem odwagi – to kapitulacja. Otwiera drogę każdemu, kto chce użyć historii jako propagandy. Braun mówi, co chce, i zbiera poklask. Wystarczy zajrzeć pod nagranie Mazurka – dominują komentarze wspierające Brauna, często atakujące nawet samego dziennikarza za to, że nie zaprosił byłego polityka Konfederacji do swobodnej wypowiedzi w Kanale Zero.

To nie margines. To masowe przyzwolenie. I realny wpływ Brauna na coraz szersze kręgi fanatycznych wyznawców. Dlatego trzeba reagować. Bo wolność słowa nie obejmuje prawa do negowania zbrodni dokonanej, PRZYPOMINAM, na obywatelach państwa polskiego. Cywilizowane społeczeństwo stawia granice. Wyznacza je pamięć i odpowiedzialność. Kto tego nie rozumie, nie broni wolności – tylko ją ośmiesza.

Braun w ogóle nie powinien być już nigdy zapraszany do żadnego radia, do żadnego medium. Prowadzący zareagował na szczęście właściwie – przerwał jego wypowiedź. Wielokrotnie jednak mu ten mikrofon dawano, co Braun skrzętnie wykorzystuje – bo mówi piękną, precyzyjną polszczyzną, ma głos lektora i potrafi uwiarygadniać największe kłamstwa językiem wyważonego autorytetu. A zapraszają go, bo przynosi najważniejszą rzecz, czyli zasięgi – czy to wystarczy, by zapraszać negacjonistę? Dla wielu niestety tak. A niektórym takim jak Robert Mazurek wystarcza po prostu zasłanianie się wolnością słowa.

Niezależnie od tego czy jakiekolwiek media będą teraz zapraszać lub nie zapraszać Brauna to on już niestety nie puka – on siedzi w mainstreamie i ma coraz większe poparcie. Reagować należało wiele wcześniej. 

Zagłada przypomina nam, dokąd prowadzi nienawiść i ideologia skrajnej prawicy. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” – i pozwolenie na relatywizację tego faktu to nie tylko moralna klęska, ale polityczna katastrofa. Legalizacja negacjonizmu to zaproszenie dla neonazistów. Dziś są na marginesie. Jutro mogą pisać podręczniki.

Polska, tak głęboko naznaczona zbrodnią Holokaustu, ma obowiązek stać na straży pamięci. Tolerowanie kłamstw oznacza zacieranie różnicy między katem a ofiarą. I daje alibi tym, którzy chcieliby wybielić winy III Rzeszy.

Kara albo kompromitacja

Wszystko jest teraz w rękach państwa. Immunitet europoselski Grzegorza Brauna – od maja zdjęty. Postępowanie – wszczęte. A przepisy są jednoznaczne: art. 55 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej przewiduje, że za publiczne zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim, także tym z Auschwitz, grozi grzywna lub do trzech lat więzienia. Więc pytanie nie brzmi już „czy można?”, tylko „czy państwo zechce?”.

I miejmy nadzieję, że nie skończy się na grzywnie. Nie dlatego, że Braun jest kimś wyjątkowym – przeciwnie. Właśnie dlatego, że nie może być wyjątków. Bo nie chodzi tu o jego osobę, tylko o zasady. O to, czy wolno bezkarnie nazwać komory gazowe w Auschwitz fejkowym wymysłem – i wciąż uchodzić za uczestnika debaty publicznej. I czy społeczeństwo, które tyle razy powtarzało „nigdy więcej”, ma jeszcze w sobie choćby cień odruchu obronnego. Prokurator IPN oraz sądy mają teraz swoją chwilę prawdy i oby nie zabrakło im odwagi.

Na koniec tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju. Za niecały miesiąc prezydentem Rzeczypospolitej zostanie Karol Nawrocki – dotychczasowy prezes IPN, z wykształcenia historyk, który podobno broni prawdy historycznej. Niestety od czwartku sprawa nie zbulwersowała go chyba na tyle mocno, aby się wypowiedzieć. A wiele osób tego oczekuje, bo w drugiej turze wyborów prezydenckich decydującego poparcia udzielił mu m.in. właśnie sam Grzegorz Braun. Przypomnijmy, że to właśnie on twierdził, iż otoczenie Nawrockiego obiecało mu „ułaskawienie in blanco” w zamian za poparcie. Choć równie dobrze mogły to być tylko jego brednie.

Na szczęście w tej jednej sprawie prezydent-elekt został już niejako wyręczony. Głos zabrał sam prezes PiS Jarosław Kaczyński, który napisał na X to, co powinien napisać Nawrocki już przedwczoraj: „Kwestionowanie Holokaustu i tego, co wydarzyło się w Auschwitz jest nieakceptowalne m.in. dlatego, że jest brakiem elementarnego szacunku wobec ofiar, które straciły tam życie oraz wpisuje się w politykę zafałszowywania historii. Wypowiedzi Grzegorza Brauna w tej sprawie tylko potwierdzają, że działa on z obcej inspiracji na szkodę – bardzo poważną szkodę – naszego kraju”.

Miejmy nadzieję, że Nawrocki nie zapomniał, czym był Auschwitz i równie jasno potępi słowa Grzegorza Brauna. Jeśli tego nie zrobi a w przyszłości zapadnie wyrok skazujący wobec europosła, trzeba będzie patrzeć mu uważnie na ręce i na to co zamierza podpisać. Bo nie może być w tym przypadku mowy o żadnym ułaskawieniu. Bo prawda o Zagładzie nie jest negocjowalna. I nikt, kto próbuje to robić, nie zasługuje na litość państwa. Na szczęście mamy prezydenta historyka.

Najnowsze

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Śmierć 28-letniej pracownicy laboratorium w Szelechowie wywołała panikę i zamieszanie informacyjne. Media donosiły o dżumie, podczas gdy władze twierdziły, że przyczyną było „zapalenie płuc o nieustalonej etiologii”. Kwarantanna objęła blisko 200 osób, a w fabryce aluminium wprowadzono noszenie masek. Chaos potęguje brak spójnych komunikatów ze strony instytucji sanitarnych, co podważa zaufanie obywateli. Kluczowe pytanie: czy jest się czego obawiać? Na razie brak dowodów na epidemię, ale sytuacja wymaga czujności. Panika to zły doradca, ale informacyjny chaos jest równie niebezpieczny.

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Brak miejsc w akademikach to dramat, ale sytuacja może się poprawić. W Warszawie, gdzie na jedno miejsce przypada 17 studentów, wynajem mieszkań staje się brutalnie drogi. Koszty mieszkania nieporównywalne do akademickich opłat, gdzie najtańsze miejsca zaczynają się od 410 zł. Mimo spadku dostępności miejsc, modernizacje podnoszą standardy, a rozwijający się rynek prywatnych akademików staje się atrakcyjną alternatywą. Studenci walczą o każdy pokój, a presja rynku wynajmu wciąż rośnie. W przyszłości akademiki mogą rozwiązać problem, ale na razie wciąż brakuje ich jak na lekarstwo.

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Centra danych rosną jak grzyby po deszczu, ale czy Polska naprawdę korzysta na tym boomie? Wyższe wynagrodzenia nie kuszą tylko programzystów – potrzebujemy techników, elektryków i specjalistów. Jednak zysk z miliardowych inwestycji często nie pozostaje w kraju. Rzeczywiste pytania brzmią: ile miejsc pracy stworzą, jakiej jakości będą te zatrudnienia, oraz jakie podatki zostaną w Polsce? Kto poniesie koszty infrastruktury, a kto w końcu zyska na energetycznym oblężeniu? Służby publiczne muszą zapewnić, że cyfrowa rewolucja przyniesie korzyści społeczeństwu, a nie tylko globalnym korporacjom.

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Benjamin Netanjahu odbył niezapowiedzianą wizytę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie głównym tematem rozmów był Iran i jego program nuklearny. W świetle ataku Hamasu z 7 października 2023 roku nasuwa się pytanie o ewentualne ostrzeżenie, które izraelski premier miał otrzymać od lidera Emiratów. W obliczu narastających napięć w regionie, współpraca między Izraelem a ZEA staje się kluczowa, nawet w obliczu krytyki działań izraelskiego rządu. Również wzrost cen ropy, spowodowany konfliktem, wpływa na gospodarki krajów europejskich, w tym Polski, co wskazuje na skomplikowane powiązania między bezpieczeństwem a kosztami życia obywateli.

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2027 roku staje pod znakiem zapytania, a kolosalne kwoty dotyczące wsparcia dla polskiego rolnictwa budzą wiele wątpliwości. Polska może otrzymać 24,6 miliarda euro według Komisji Europejskiej lub ponad 42 miliardy euro, uwzględniając dodatkowe środki krajowe. Paradoksalnie, większa elastyczność budżetowa może prowadzić do rywalizacji o fundusze z innymi sektorami. Kluczowe pozostaje pytanie, jak te środki będą dzielone, co zadecyduje o przyszłości nie tylko rolników, ale i jakości życia na wsi, co jest istotne dla młodych rodzin oraz całych społeczności wiejskich.

Sprawdź również

Emigracja Polaków: Powroty do Ojczyzny czy nowe kierunki?

Emigracja Polaków: Powroty do Ojczyzny czy nowe kierunki?

Bociany odlatują do ciepłych krajów, a Polacy wracają do Polski. Na stałe, cieszy się z tego polscy patrioci. Ostatnią, z kilku „wielkich emigracji” Polaków, obserwowaliśmy na początku XXI wieku. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku wielu polskich...

11,5 tys. dolarów za SOR .

11,5 tys. dolarów za SOR .

Konfederacja proponuje podobny kierunek zmian — i tu zaczyna się problem cen Pięć godzin z dzieckiem na SOR-ze i rachunek na 11 577 dolarów. Ubezpieczenie pokryło część kosztów, ale rodzinie zostało około 3,5 tys. dolarów do zapłaty. To wydarzyło się w Stanach...

Warszawski hydraulik pod lupą śledczych.

Warszawski hydraulik pod lupą śledczych.

Telefon, który przerwał milczenie 23 lutego 2025 roku starsza kobieta zadzwoniła na infolinię banku, aby zmienić kod PIN do swojej karty. Nic nie zapowiadało dramatu, jednak po zakończeniu formalnej procedury połączenie telefoniczne nie zostało przerwane. Czujny...

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna, maski i informacyjny chaos po śmierci młodej pracownicy laboratorium W Szelechowie pod Irkuckiem część szpitala znalazła się pod kwarantanną, blisko 200 osób objęto obserwacją, a w ogromnej fabryce aluminium wprowadzono obowiązek noszenia masek. Wszystko...

Polska cyfrowa?

Polska cyfrowa?

Raczej klient cudzych technologii. Miliardy odpływają za granicę Polska lubi mówić o cyfryzacji, sztucznej inteligencji i nowoczesnej gospodarce. Problem w tym, że coraz częściej jesteśmy nie producentem technologii, ale jej klientem. Według danych Sieci Badawczej...