Jubileusz Papieża-Polaka

„Jan Paweł II troszczył się o należytą rolę Polski w społeczności międzynarodowej, apelował o skupianie się Polaków wokół polskiej racji stanu i dobra wspólnego”.

z uchwały SLD, 2014 r.

Przywołana sentencja z uchwały SLD, wydanej na okoliczność kanonizacji papieży-Jana XXIII i Jana Pawła II, jest szlachetnym gestem wdzięcznej pamięci wobec obu świętych. Świadectwem politycznej mądrości, wyrazem obiektywizmu oceny dokonań. Godnym uwagi i szacunku dla jej Autorów, gdyż SLD- z natury swej jest spadkobierczynią PZPR, od lat na różne sposoby postponowaną i obrzydzaną Polakom. A okres gdy „Jan Paweł II troszczył się o należytą rolę Polski w społeczności międzynarodowej, apelował o skupianie się Polaków wokół polskiej racji stanu i dobra wspólnego”- to przecież dekada lat 80., zapisana w dziejach naszej Ojczyzny doniosłymi wydarzeniami, z decydującym udziałem Kierownictwa PZPR! – o czym Państwo Czytelnicy, szczególnie „Ci w dojrzałym wieku”, wiedzą z autopsji. Stąd też uprzejmie proszę Państwa o osobiste refleksje i przemyślenia nad przywołanymi myślami, naukami i wypowiedziami Jana Pawła II, odnoszącymi do Polski, jej problemów i pozycji. Uczcijmy tak 100. lecie urodzin jednego z największych Polaków XX wieku.

„Polska jest Ojczyzną trudnego wyzwania”…

Z pierwszą pielgrzymką Jan Paweł II przybył do Polski 2 czerwca 1979 r. Dzień wcześniej Trybuna Ludu napisała – „szczególnej wagi nabiera fakt, że Papież przybywa do Ojczyzny, kiedy obchodzimy 35- lecie Polski Ludowej”.
Na Okęciu, witając się z Ojczyzną, zwrócił się do Przewodniczącego Rady Państwa – „imieniem własnym oraz Rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zechciał Pan wyrazić zadowolenie całego społeczeństwa, że >syn narodu polskiego, powołany do najwyższej godności w Kościele< pragnie odwiedzić Ojczyznę. Wspominam te słowa z wdzięcznością”. Warto zapamiętać słowa – „zadowolenie całego społeczeństwa”, a chwilę później powiedział – „że odwiedziny moje podyktowane są motywem ściśle religijnym”. W tym miejscu myśl, że Papież „podzielił” społeczeństwo, byłaby błędem. Bowiem wskazał na swój religijny, a nie państwowy motyw, był przecież jednocześnie głową państwa Watykan.

Ktoś może tej racji nie podzielać, więc wyjaśniam. Z chwilą wyboru kard. Karola Wojtyły, wizyta w Ojczyźnie dla milionów Polaków także dla kierownictwa PZPR, władzy była oczywista. Dziś już nie pamiętamy, że zachodnia prasa i RWE spekulowały jak postąpimy, „podsuwała” opozycji „cenne rady”. Wizyta Edwarda Gierka w Moskwie dawała powody. Tu ciekawostka. Papieża zdążył odwiedzić w Watykanie Andrzej Gromyko i wyniósł taką ocenę- „Nowy papież, w przeciwieństwie do poprzednich, wykazuje dużą znajomość problemów międzynarodowych, i to w wielu kwestiach szczegółowych. W tej problematyce czuje się swobodnie i pewnie. Nie mam wątpliwości, że na tronie piotrowym zasiadł człowiek kuty na cztery nogi. I, że jest naszym wspólnym, groźnym przeciwnikiem ideologicznym, który może sprawić wiele kłopotów również Polsce”. Do gościa na Kremlu powiedział – „To jest wyłącznie polska sprawa, a Polacy mają dylemat, bo i zaprosić trudno, i odmówić nie łatwo”. Proszę, zwróćcie Państwo uwagę na słowo Ojczyzna, „pełną nazwę Polski”, gdzie i do kogo wypowiada. Przemawiając w Belwederze (2 czerwca 1979) podczas oficjalnego powitania, m.in. mówił-„Dołączam od razu podziękowanie pod adresem Władz Państwowych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej za to, że tak uprzejmie dołączyły się do zaproszenia Episkopatu Polski, wyrażającego życzenia katolickiego społeczeństwa w naszej Ojczyźnie, i ze swej strony również otwarły dla mnie podwoje ojczystej ziemi. Te podziękowania ponawiam, a równocześnie poszerzam je, mając na uwadze wszystko to, w czym stałem się dłużny różnym organom Władz zarówno centralnych, jak i terenowych ze względu na ich wkład w przygotowanie i urzeczywistnienie tych odwiedzin”. Zapytam- nie „wyczuwacie” tu Państwo „echa” różnych rad „szeptanej propagandy”, oficjalnych wypowiedzi, które jeszcze przed pielgrzymką mogły Gościowi sprawić przykrość, np. kosztami wizyty, czym niektórzy próbowali podsycać wiadome sobie nastroje i oczekiwania – „co Ruskie zrobią”, „co im Gierek powie”, czy dojdzie do „przepychanek” a Papież będzie uspokajał, itp. Dalej, w Belwederze Papież mówił- „To, że racją bytu państwa jest suwerenność społeczeństwa, Narodu Ojczyzny, to my, Polacy, szczególnie głęboko odczuwamy. Tego nauczyliśmy się poprzez całe nasze dzieje, a w szczególności poprzez ciężkie doświadczenia ostatnich stuleci…Słowo >Ojczyzna< posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe i uczuciowe zarazem, którego, zdaje się, nie znają inne narody Europy i świata”. Szkoda, że nie mogę poznać Państwa oceny „suwerenności”- tej papieskiej i tej dzisiejszej.

Tę myśl kończył Papież taką oceną- „Dla całego naszego pokolenia tak straszliwym wstrząsem była ostatnia wojna światowa i przeżyta w Polsce okupacja. 35 lat temu wojna ta zakończyła się na wszystkich frontach. Rozpoczął się wraz z tym momentem nowy okres w dziejach naszej Ojczyzny. Nie możemy jednak zapomnieć wszystkiego, co się złożyło na doświadczenia wojny i okupacji. Nie możemy zapomnieć ofiary życia tylu Polaków i Polek. Nie możemy też zapomnieć bohaterstwa żołnierza polskiego, który walczył na wszystkich frontach świata >za wolność naszą i waszą<”. Właśnie, zwróćcie Państwo uwagę na ten „nowy okres w dziejach naszej Ojczyzny”- jak oceniany w III RP, za co są opluwane życiorysy nasze i rodziców? W obecności najwyższych władz, Papież „pozwolił sobie wyrazić radość z wszelkiego dobra, które jest udziałem moich rodaków żyjących w Ojczyźnie-jakiejkolwiek natury byłoby to dobro i z jakichkolwiek założeń wypływało. Myśl, która rodzi prawdziwe dobro, musi nosić na sobie znamię prawdy”.

Zastanówcie się Państwo- popijając łykiem mocnej kawy, by rzeźwiej było medytować, pamiętając, że był to 1979 r. A dalej zwracając się do I Sekretarza- „raz jeszcze serdeczne podziękowanie dla Pana oraz szacunek dla wszystkich jego starań mających na celu wspólne dobro Rodaków oraz właściwe znaczenie Polski w życiu międzynarodowym”- a jak dziś jest z tym „wspólnym dobrem” i „znaczeniem”, siebie pytam! Dołączył też Papież „wyrazy szacunku dla wszystkich dostojnych przedstawicieli władzy i zarazem dla każdego, wedle sprawowanego urzędu…wedle tej doniosłej odpowiedzialności” – nie zapomnijcie Państwo, że byli to głównie członkowie z „centrali” PZPR. Jest tu właściwy moment, by wspomnieć, że od 1963 r. jako Metropolita inicjował dyskretne, bez rozgłosu, osobiste kontakty np. z I sekretarzem KW PZPR w Krakowie (Lucjan Motyka, późniejszy Minister Kultury), kilka spotkań z Zenonem Kliszko na szlakach wędrówek po Tatrach, co zapamiętali Stanisław Stomma i pisarz Jerzy Zawiejski. Z tych rozmów, Zenon Kliszko – odpowiedzialny w Partii za stosunki Państwo-Kościół, odniósł wrażenie, że bp Karol Wojtyła byłby właściwym następcą Prymasa Wyszyńskiego. Później żartował w bliskim sobie kręgu, że ma „swojego człowieka” w Rzymie. Podczas homilii w Archikatedrze Warszawskiej mówił -„Pragnę ogarnąć wszystkich (wymienia osoby i zawody)…którzy pracujecie na roli, w przemyśle, w biurach, w szkołach, uczelniach, szpitalach, w instytucjach kulturalnych, w ministerstwach- wszędzie”.

Proszę, zwróćcie uwagę – Papież zwracał się do wszystkich, bez względu na wyznanie i przekonania, czy wtedy były tam krzyże czy nie! Jak Państwo pamiętają, od 1980 r. historia Polski „wydatnie przyspieszyła”. Próby władzy porozumienia się z Solidarnością poniosły fiasko. Ma w nich swój udział Papież. Do Rzymu (Castel Gandolfo), z polecenia gen. Wojciecha Jaruzelskiego 14 października 1981 r. udał się Józef Czyrek, Minister Spraw Zagranicznych. Zapoznał on Papieża z rządową oceną sytuacji w kraju i koncepcją Rady Porozumienia Narodowego, dla której chciał pozyskać poparcie, „błogosławieństwo” Papieża – jak pisze Generał. Nie chodziło o formalne uznanie, a jego wymiar praktyczny, konkretny – tj. takie działanie Kościoła, a ściślej Prymasa Glempa i Episkopatu, jak wyobraża sobie i oczekuje władza, sam Generał. Papież stanął na pozycjach realistycznych, wiedząc co dzieje się w kraju. Zgodził się zaangażować autorytet „młodego Prymasa” i Kościoła w pomysł Rady. Było to swego rodzaju opowiedzenie się Kościoła po stronie władzy i swoiste „przymuszenie” Solidarności do podjęcia działań z władzą dla „wspólnego dobra”. Taka postawa Papieża wsparła starania władzy o doprowadzenie do Spotkania Trzech, 4 listopada 1981. Wprawdzie do niego doszło, efekt praktyczny żaden, co było dalej – Państwo wiecie.

Wiedza z różnych wiarygodnych źródeł pozwala mi uznać, że od tego „fiaska” Papież zaczął „inaczej rozumieć” sytuację władzy, osobiście Generała. Nie tracąc nadziei, „wierzył” w intencje kierownictwa Solidarności, ale dawał „pierwszeństwo wiary” w uczciwość działań Generała. Stąd w Belwederze 17 czerwca 1983 r., m.in. mówił- „I chociaż życie w Ojczyźnie od 13 grudnia 1981 roku zostało poddane surowym rygorom stanu wojennego… to nie przestaję ufać, że owa zapowiadana wielokrotnie odnowa społeczna …zwarta w porozumieniach, dojdzie stopniowo do skutku”. Po powitaniu, tej „ufności” dał wyraz w „ścisłym gronie”, gdy rozpoczął rozmowę słów -„Panie Generale, na Boga, wiem, że jest Pan człowiekiem uzależnionym od Moskwy, ale przecież jest Pan także patriotą”. Choć wiele razy i w różnych kontekstach przywoływałem te słowa, uważam je za ocenę decyzji o stanie wojennym – była czynem patriotycznym w opinii Papieża, po tym co dowiedział się i usłyszał w zagranicznych mediach o stanie wojennym. Od Generała podczas powitania usłyszał pytanie- „kto zważył na szali bezmiar ludzkich cierpień, udręk i łez, których udało się uniknąć?” Śmiem uważać, że to pytanie wzmocniło wagę słowa „patriota”. W ustach Papieża miało wyraz wdzięczności dla Generała, dla ówczesnej władzy, dla reformatorskiego skrzydła PZPR, za uratowanie Polski i Polaków od rozlewu krwi, bólu i cierpień ludzi.

Była to „wdzięczność duchowa”, przemyślana wcześniej, tym pytaniem utwierdzona. Tu bardzo proszę, by nikt nie próbował mi zarzucać „wmawiania” Papieżowi słów i myśli, ani próby „wybielania” różnych dolegliwości stanu wojennego. Wielokrotnie o tym pisałem. W tym miejscu taki wyrazisty przykład: Gdy Papież pielgrzymował, mówi Generał – „my, władze, zaczęliśmy dostrzegać pewne niepokojące rzeczy, które mogły zdestabilizować sytuację… Nasz Gość był w bardzo trudnym położeniu, pod presją tłumów, które oczekiwały, że poprowadzi je na barykady…czuł silne przekonanie, że musi poprzeć ruch, wszystkie te narodowe i społeczne dążenia, które utrzymywały przy życiu jej członków… nie chciał zrobić niczego, co mogłoby zmącić spokój i stabilizację, ale jedno słowo, rzucone przypadkowo mogło spowodować całkiem nową sytuację”. Dostrzegacie tu Państwo wzajemne rozumienie Generała i Papieża splotu oczekiwań? Obawy, niepokoje i prośbę o rozmowę, Generał przesłał na piśmie, które wysłannicy doręczyli w Częstochowie. Profesor Adam Łopatka uzasadniając cel przybycia, do kard. Macharskiego mówi – „Odgłosy prasy tragiczne. Od Brazylii po Oslo nie pisze się nic pozytywnego” (o tej pielgrzymce, moje -GZ).

Tu zapytam Czytelników-co myślicie, czego Zachód oczekiwał? Jeśli po 37 latach powiem, że rozlewu bratobójczej krwi, ofiar, sensacji- będę w błędzie? Proszę nie zapominać, 2 lata wcześniej, w maju 1981 r. był zamach w Rzymie. Także dziś wielu z nas, ze ściśniętym sercem pomyśli- czy „powtórka” mogła być w Polsce? Papież zaproponował spotkanie w Krakowie. Odbyła się 2,5 godz. rozmowa (pisałem kilka razy). Podczas rozmowy nawiązał do wizyty w Oświęcimiu – „Kiedy byłem w Auschwitz, zatrzymałem się dłużej przy dwóch płytach nagrobkowych: żydowskiej i rosyjskiej. Chciałem dać wyraz szacunku zarówno dla narodu żydowskiego, jak i rosyjskiego, dla jego bohaterskiej walki z hitleryzmem”. Warto pamiętać tę naukę Papieża! Zaś opisując biedę w Meksyku skonstatował – „Generale, proszę się nie obrazić, ale ja nie mam nic przeciwko socjalizmowi – pragnę jedynie socjalizmu z ludzką twarzą”.

Wstyd pytać o „komunę”, byłaby obrazą mądrości Papieża, który ustrój akceptował w „krystalicznej formie”, wytykał wykoślawienia. Papież i Generał otwarcie, szczerze, wyrazili swe troski i ustalili kierunki przyszłego współdziałania. „Ta rozmowa przekonała mnie ostatecznie, że stan wojenny można już znieść, że Kościół będzie sprzyjał procesowi umiarkowanych zmian”, mówił Generał. Składając wizytę w Watykanie (styczeń 1987) Papież i Generał rozmawiali 70 min. o najważniejszych sprawach dla Polski. Jak wspominał Generał-Papież„dociekliwie wypytywał o Michaiła Gorbaczowa. Uważał go za postać innego wymiaru, niż stara kadra radzieckich decydentów. Twierdził, że Gorbaczow może dużo zmienić w swoim kraju, co będzie miało przełożenie na Polskę i świat”. Powiedział wprost- „Opatrzność dała nam Gorbaczowa, oby tylko nie ukręcili mu głowy”.

Niech Państwo jeszcze raz przeczytają to zdanie, zastanowią się- „przełożenie na Polskę”, np. wpływ na skalę naszej suwerenności, uspokajanie czujności sąsiadów, poszerzanie skali i zakresu wewnętrznych przemian, demokracji itp. Drugim węzłowym tematem była sprawa zachodniej granicy Polski w kontekście zjednoczenia Niemiec. Generał mówił, że RFN i część państw zachodnich wciąż kwestionuje granicę zachodnią, a jest ona dla Polski „sprawą życia i śmierci”. Papież uznał te oceny mówiąc, że „Kościół w jednoznaczny sposób wypowiada się o polskości tych ziem”. Dal temu wyraz podczas drugiej pielgrzymki do Polski (1983). 21 czerwca we Wrocławiu witały Papieża herby miast zachodniej Polski i pieśń „Nie rzucim ziemi”. W homilii mówił o polskości tych ziem i swoich związkach z Wrocławiem. Na Ostrowie Tumskim w zadumie pokłonił się Janowi XXIII. To właśnie ten Papież nadał polskim biskupom wyłączność jurysdykcji na tych ziemiach. Zarazem była też czytelnym sygnałem normalizacji stosunków dyplomatycznych Watykan-Polska. Jana XXIII ówczesne władze uhonorowały pomnikiem, ze słowami „Pacem interis”(pokój na ziemi), pierwszy i jedyny w bloku wschodnim! Jego posadowienie we Wrocławiu (1968 r.) ma wyraźną wymowę ekumeniczną i państwową. Warto zastanowić się, dlaczego o tak doniosłej decyzji i pomniku „jakoś” w Polsce po 1989 r. zapomniano. Wpisywała się przecież w kontekst stosunków państwo-Kościół, miała wymiar polityczny i międzynarodowy. Zapewnił, że „Góra Świętej Anny (tu w 2000 r. stanął pierwszy pomnik Jana Pawła II) pamięta o powstańcach śląskich, którzy zginęli na tych ziemiach” oraz o historycznych związkach opolszczyzny z Macierzą. Witając Papieża na Zamku Królewskim(czerwiec1987)-Generał mówił: „Odwiedzając Gdańsk i Szczecin, będzie Wasza Świątobliwość nie na obczyźnie, lecz we własnym, ojczystym kraju. To właśnie Polska Ludowa uzyskała szeroki dostęp do Bałtyku, przywróciła narodowi Wrocław i Olsztyn, Opolszczyznę i Pomorze Zachodnie. Sprawił to czyn bojowy, krew obficie przelana żołnierza polskiego i radzieckiego”. Gość w rozmowie z Generałem wyraził nadzieję, iż jego wizytę w Szczecinie, Zachód odczyta jako przypomnienie problemu zachodniej granicy i jednoznaczności stanowiska Kościoła w kwestii polskości tych ziem. Tu Papież przypomniał – „Wydarzenia lat 80.tych pozostawiły nam wszystkim to właśnie zadanie >pracy nad pracą<. W wielu wymiarach… Nieustannie trzeba podejmować to zadanie”. Uroczyste powitanie odbyło się na Zamku Królewskim, co poczta polska upamiętniła specjalnym znaczkiem. Ciekawe, czy Poczta Polska wznowi ten znaczek z okazji 100.lecia Urodzin Papieża-Polaka.

Żegnając się z Rodakami 14 czerwca 1987 r. na Okęciu, Papież mówił – „Polska jest Ojczyzną trudnego wyzwania…Ojczyzna nasza musi zabiegać o to, aby życie ludzkie w Polsce stawało się coraz bardziej ludzkie, coraz bardziej godne człowieka. Każdego człowieka, który żyje na tej ziemi”. Odnośnie praw człowieka, tkwiących u podstaw pokoju na świecie – „Każde z nich warunkuje prawdziwy postęp. Nie tylko osobowy, ale i społeczny. I nie tylko duchowy, ale też materialny”. Generał żegnał Gościa, takimi myślami – „Papież wkrótce pożegna Ojczyznę, zabierze ze sobą jej obraz w sercu. Lecz zabrać przecież nie może jej realnych problemów. Naród zostanie tu, między Bugiem a Odrą. Sam musi uporać się z wyzwaniami… Polsce prawda jest potrzebna, lecz potrzebna jest również prawda o Polsce”.

Po tej wizycie, niektórzy „lepiej wiedzący” odczytywali te słowa jako publiczny głos krytyki Generała, zapominając co wcześniej mówił Papież. Wymowne osobliwości Pierwsza- Papież 22 listopada 1981 r. wysłał list do Generała, w którym m.in. pisze -„Panie prezydencie, niejednokrotnie wracam myślą do treści naszych rozmów. Widzę, że dobro Rzeczypospolitej i jej Obywateli stało się dobrem nadrzędnym. Nie przestaję modlić się i życzyć władzom oraz całemu narodowi, by wokół tego dobra skupił swoje siły i całą dobrą wolę”. O czym te słowa świadczą- tak dla Polski jak i Generała osobiście? Druga – 6 grudnia 1989 r. nowy nuncjusz apostolski w Polsce, abp. Józef Kowalczyk składał Generałowi listy uwierzytelniające. Napisane w j. łacińskim, są adresowane tak: „Illustri et Honorabili Viro, Wojciech Jaruzelski, Republice Popularis Polonica Praesidii, Johannes Paulus PP II. – Wybitnemu i Czcigodnemu Mężowi Wojciechowi Jaruzelskiemu, Prezydentowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Jan Paweł II PP (Papież i Pasterz). Rozpoczynają się: „Illustris et Honorabilis Vis Salutem et prosperitatem Wybitny i Czcigodny Mężu- zdrowia i pomyślności”. Papież wcale nie musiał ani tak określać Generała, ani używać tak znienawidzonej przez obecną władzę nazwy państwa – Polska Rzeczypospolita Ludowa. Wiedział, że w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 1990 r. nastąpi zmiana na „Rzeczypospolita Polska”. Mógł poczekać do początku 1990 r. z aktem wręczenia listów przez nuncjusza. A jednak tego nie uczynił. Tak, jakby chciał pełną nazwę PRL uwiecznić w swym dokumencie. Co do określenia Generała łacińskimi, pięknymi słowami, i to dwa razy-Wybitny i Czcigodny Mężu- kogo skłaniają do chrześcijańskiej, ludzkiej refleksji i zadumy?

Trzecia- w Gdyni zapamiętano m.in. takie słowa Papieża – „Chociaż rosłem na ziemi daleko stąd, to jednak mogę powiedzieć, że rosłem równolegle z tym miastem, które stało się poniekąd symbolem naszej drugiej niepodległości. Wraz z całym moim narodem nie przestaję żywić wdzięczności dla tych, którzy to miasto, ten port bałtycki tworzyli tutaj od podstaw, poniekąd z niczego”; Czwarta- w Gdańsku Papież mówił o przyszłości – „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie może nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować.” Wizyta na Westerplatte miała specjalną oprawę. Papież przybył tu z sopockiego mola motorówką Mewa. U nabrzeża witały dwa okręty Marynarki Wojennej w pełnej gali branderowej, a ORP Wodnik oddał salut 21 salw armatnich; Piąta- podczas pierwszego spotkania z Wojskiem Polskim 2 czerwca 1991 r. Papież wyraził refleksję „Jako Polak wiem, co na przestrzeni całych dziejów, a także na przestrzeni mojego własnego życia zawdzięczam tym, którzy w sposób często heroiczny uważali siebie za sługi bezpieczeństwa i wolności Ojczyzny”. Zwracam uwagę- „na przestrzeni mojego własnego życia”, czyli w Polsce Ludowej, PRL – proszę sięgnijcie Czytelnicy pamięcią;

Szósta- Papież, przemawiając w Sejmie 11 czerwca 1999 r., m.in. mówił- „Składam dzięki Panu historii za obecny kształt polskich przemian…Zostało nam, zostało wam powierzone tamto dziedzictwo odważnych i ambitnych wysiłków podejmowanych w imię najwyższego dobra Rzeczypospolitej. Od was zależy, jaki konkretny kształt przybierać będzie w Polsce wolność i demokracja… Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm…Wykonywanie władzy politycznej czy to we wspólnocie, czy to w instytucjach reprezentujących państwo powinno być ofiarną służbą człowiekowi i społeczeństwu, nie zaś szukaniem własnych czy grupowych korzyści z pominięciem dobra wspólnego całego narodu”. Siódma- kończąc VII pielgrzymkę w 1999 r. Papież niespodziewanie zaprosił do papamobile Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z Małżonką i razem podjechał do trybuny honorowej na Balicach. Pokażcie Państwo podobny przykład na świecie – ten Prezydent RP też był członkiem PZPR, częściowo „wychowankiem” Generała!

Ósma – Papież – choć schorowany, przyjął Generała w przededniu 20 rocznicy stanu wojennego. Z troską mówił o zagrożeniach życia ludzi, o ofiarach, jakie Polacy ponoszą dla swej wolności, przywołał różne fakty z naszej przeszłości. Interesował się przemianami w kraju. Generał powiedział, że „najsmutniejszą pointą transformacji ustrojowej, dokonywanej rękami b. działaczy Solidarności jest to, iż ani w Gdańsku, ani w Szczecinie nie ma już potężnych stoczni, w których ten ruch powstawał. Nie ma Ursusa, marnieje FSO i wiele innych zakładów – filarów Solidarności”. Że 7,5 tys. „patriotów” wyceniło swoje zasługi dla wolnej Polski na blisko 2 miliardy złotych”. Papież kręcił głową niedowierzając. Serdeczna rozmowa, podczas której Papież m.in. wyraził taką myśl – „Europa potrzebuje Polski, Polska potrzebuje Europy”- okazała się być ostatnią.

Dziewiąta – Papież żegnając Rodaków m.in. apelował, by Polska „wchodziła w trzecie tysiąclecie nie tylko jako państwo stabilne politycznie i gospodarczo zasobne, ale również umocnione duchem miłości wzajemnej i społecznej”. Jan Paweł II: 27 lat był papieżem. Dłużej panowali: Święty Piotr i Pius IX. Odbył 104 pielgrzymki, 3 razy pokonując odległość między Ziemią a Księżycem, łącznie w podróży był 586 dni. Nazywany jest „wędrownym misjonarzem”. W 130 krajach odwiedził ok. 900 miejscowości, na 6 kontynentach. Do Polski odbył 8 pielgrzymek. Odmówiono wizyty w ZSRR i Chinach. Kanonizował 478 świętych, w tym 9 Polaków i beatyfikował 1318 osób, w tym 154 Polaków. Ogłosił 14 encyklik, 14 adhortacji, 11 konstytucji i 43 apostolskie listy oraz wydał 12 dzieł literackich. Mianował 232 kardynałów. Biegle mówił w 8 językach, niektórzy mówią, że w 9 a nawet 11. Był pierwszym, który odwiedził Wielką Brytanię, jedynym, którego przyjęto w Sejmie RP i Białym Domu. Jedynym przywódcą państwa, z którym spotkał się 8 razy jest gen. Wojciech Jaruzelski.