Chciałabym ich uściskać i dodać im odwagi. Każda z tych osób, która protestuje w Sejmie, ich życie ma taką samą wartość, jak każdego z nas – mówiła przed sejmowymi barierkami Janina Ochojska. Próbowała dostać się do Sejmu, aby wesprzeć protestujących tam niepełnosprawnych i ich opiekunów. Nie została wpuszczona.
– To kompromitacja Sejmu i służb – komentował zajście senator Bogdan Klich, na którego zaproszenie Ochojska miała wejść do parlamentu.
– Widzieliśmy kompromitację marszałka Sejmu i jego służb. Tych, którzy nie tylko nie zgodzili się na to, aby niektórzy dziennikarze, większość obywateli, ale także Janina Ochojska nie miała wstępu do państwa, którzy 29 dzień są tutaj i protestują w słusznej sprawie – mówił na konferencji Bogdan Klich. To senator PO wystosował zaproszenie do szefowej Polskiej Akcji Humanitarnej, która chciała odwiedzić protestujących od blisko miesiąca w Sejmie niepełnosprawnych.
Sejm nie dla Ochojskiej
Janina Ochojska koło 14.00 przyszła przed Sejm, chciała wejść na teren parlamentu. Zderzyła się ze Strażą Marszałkowską. – Nie mamy informacji, że może pani wejść – usłyszała przy barierkach odgradzających parlament.
– Nie sądziłam, że Sejm jest taką oblężoną twierdzą. Łatwiej było dostać się do Sarajewa – skomentowała szefowa PAH.
Ochojska chciała wejść do Sejmu, aby spotkać się z protestującymi od 18 kwietnia niepełnosprawnymi i ich opiekunami. – Chciałabym ich uściskać i dodać im odwagi. Dziś mogę coś robić dla Polski i społeczeństwa, więc chcę dodać im odwagi. Każda z tych osób, która protestuje w Sejmie, ich życie ma taką samą wartość, jak każdego z nas. Mi stworzono takie możliwości leczenia we Francji. Dziś pomagam w 44 krajach i kreuję wizerunek Polski jako kraju solidarnego – mówiła Janina Ochojska.
Wytrwajcie
Janina Ochojska do Sejmu nie weszła, ale porozmawiała z protestującymi przez telefon. – Nie ma się co bać – mówiła Ochojska – walczcie do końca, nie odpuszczajcie.
– Janina Ochojska to symbol prawdziwej polskiej solidarności. Nie zostaje wpuszczona, bo Sejm zamienił się w twierdzę na mocy decyzji marszałka Kuchcińskiego. I to wszystko w chwili, gdy jesteśmy obwieszeni plakatami o 550-leciu polskiego parlamentaryzmu. To się nie mieści w głowie – komentował zajście Bogdan Klich, który razem z Ochojską stał przed barierkami i próbował negocjować jej wejście.
Mimo że Ochojska czekała przed Sejmem ponad godzinę w deszczu, nikt z kancelarii Sejmu, ani z sekretariatu marszałka nie wyszedł do Ochojskiej z nią porozmawiać.
– Nie udało się skontaktować z nikim, bo wszyscy pochowali się w mysie dziury. To jest najlepszy dowód na to, jak władza boi się ludzi. To symbol tchórzostwa, braku jakiegokolwiek otwarcia i symbol podważenia tradycji polskiego parlamentaryzmu, który zawsze był otwarty – komentował Bogdan Klich.
Marszałek nie dla opozycji
Po incydencie przed Sejmem parlamentarzyści, Paulina Henning-Kloska z Nowoczesnej i Bogdan Klich z PO, próbowali dostać się do gabinetu marszałka Kuchcińskiego.
– Straż Marszałkowska stanęła nam na drodze i nie pozwoliła wejść do sekretariatu marszałka. Nie pozwoliła wejść 3 posłom, którzy wypełniają mandat w wolnych wyborach. Usłyszeliśmy, że w sekretariacie nie ma nikogo, kto może nas przyjąć – komentowała wzburzona Paulina Henning-Kloska.
W końcu parlamentarzyści zostali jednak do sekretariatu wpuszczeni.
– Przypominam władzy, że Sejm jest obywatelski, Sejm jest domem posłów wybranych przez obywateli. Żadna partia, żadni politycy i żadni urzędnicy nie mają prawa zawłaszczać go na własne potrzeby – mówiła Henning-Kloska.
O przekroczeniu ostatecznych granic i upadku Sejmu piszą publicyści: „dzień hańby parlamentaryzmu”.