Igrzyska Europejskie: Do zdobycia 600 medali

W piątek 21 czerwca w Mińsku rozpoczęła się druga edycja Igrzysk Europejskich. Gospodarzem pierwszej, którą zorganizowano w 2015 roku, był Azerbejdżan.

Wzorem ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich pierwsi na tegorocznych Igrzyskach w Mińsku zaprezentowali się Grecy, a na końcu gospodarze. Reżyserem ceremonii otwarcia był rosyjski kompozytor i producent Igor Krutoj. Ogień olimpijski rozpalono w siedzibie Stowarzyszenia Europejskich Komitetów Olimpijskich (EOC) w Rzymie, a niosące go sztafety biegły też przez Polskę, która będzie gospodarzem trzeciej edycji IE w 2023 roku. Decyzja w tej sprawie została podjęta w miniona sobotę w Mińsku. Stowarzyszenie Europejskich Komitetów Olimpijskich poinformowało, że wszystkie 50 zrzeszonych w nim krajowych komitetów poparło kandydaturę Krakowa.

Sportowcy reprezentujący 50 krajów europejskich rywalizują w Mińsku walczą o 200 kompletów medali w 23 dyscyplinach. W niektórych z nich istnieje możliwość wywalczenia kwalifikacji na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio, a w judo i męskim boksie są to także mistrzostwa Europy.

Polskę reprezentuje 149 sportowców – 71 zawodniczek i 80 zawodników. Nasi sportowcy powalczą w 17 dyscyplinach: badmintonie, boksie, gimnastyce sportowej, skokach na trampolinie, akrobatyce sportowej, judo, kajakarstwie, karate, kolarstwie szosowym, kolarstwie torowym, koszykówce 3×3, lekkoatletyce, łucznictwie, sambo, strzelectwie, tenisie stołowym i zapasach.

W pierwszych igrzyskach europejskich, w Baku, biało-czerwoni wywalczyli 20 medali – dwa złote, osiem srebrnych i 10 brązowych. Dorobek ten dał im 19. miejsce w klasyfikacji medalowej.

 

Nafciarze z dziką kartą w Lidze Mistrzów EHF

Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) ustaliła listę 28 klubów, które w sezonie 2019/2020 zagrają w Lidze Mistrzów. Do udziału w tych elitarnych europejskich rozgrywkach pucharowych zgłosiło się 35 drużyn, ale siedem EHF odrzuciło. Ten los nie spotkał dwóch polskich zespołów i w nowej edycji znów w Lidze Mistrzów zagrają PGE Vive Kielce oraz Orlen Wisła Płock.

Komitet Wykonawczy EHF podał kryteria, którymi się kierował dzieląc drużyny na przynależne do grup wyżej notowanych A i B oraz do niżej notowanych grup C i D. Były to m.in. miejsce rozgrywania spotkań, prawa telewizyjne, ranking ligi krajowej, średnia liczba widzów w hali, wyniki sportowe osiągane w europejskich pucharach, potencjał sponsorski, przestrzeganie przepisów oraz respektowanie swobody mediów w dostępie do informacji. W nowym sezonie w stawce 28 drużyn nie będzie już nadreprezentacji ekip z Francji i Niemiec. Europejska Federacja Piłki Ręcznej nie przyznała dodatkowych miejsca dla klubów z tych krajów.

O ile zakwalifikowanie do rozgrywek jedynie dwóch zespołów z Bundesligi, zamiast jak wcześniej trzech, specjalnie nie dziwi, bo już w ostatniej edycji wystartowały tylko Flensburg i Rhein-Neckar Loewen. Wprawdzie Niemcy chcieli w nowym sezonie dodatkowe miejsce dla SC Magdeburg, ale sternicy europejskiego szczypiorniaka pozostali nieugięci. Nie tylko dla Bundesligi, lecz także dla francuskiej ekstraklasy, bowiem odrzucono aplikację finalisty sprzed roku, HBC Nantes. W ostatnich dwóch sezonach Francuzi mieli zagwarantowane trzy miejsca w Lidze Mistrzów, a w poprzedniej edycji do Final Four dostała się cała trójka. EHF postanowiła wyrównać szanse i odmówiła „dzikiej karty” nie tylko Nantes, lecz także starającemu się o powrót do elity Chambery Savoie HB. Dzięki temu do grona najlepszych w Europie dostał się m.in. macedoński Eurofarm Rabotnik czy drugi klub ze Szwecji, IFK Kristianstad. Odrzucono też kandydatury Metalurga Skopje, norweskiego OFI Arendal i luksemburskiego Handball Esch.

Mistrzowie Polski, PGE Vive Kielce, ponownie trafią do którejś z dwóch najsilniejszych grupa (A lub B), natomiast „Nafciarze” z Płocka, którzy dostali się do rozgrywek dzięki „dzikiej karcie”, znów będą musieli rywalizować w słabszym zestawie przeciwników w grupach C lub D. W grupach A i B wystąpi po osiem zespołów, sześć z nich awansuje dalej. W słabszym zestawie do barażów o fazę Top 16 dostaną się tylko po dwie czołowe drużyny z każdej grupy. Losowanie fazy grupowej odbędzie się w czwartek 27 czerwca w Erste Campus w Wiedniu.

Podziała na koszyki:

Grupy A/B: Mieszkow Brześć (Białoruś), HC PPD Zagrzeb (Chorwacja), Aalborg Handbold (Dania), SG Flensburg-Handewitt (Niemcy), Barcelona Lassa (Hiszpania), Paris Saint-Germain HB (Francja), Telekom Veszprem HC (Węgry), HC Vardar (Macedonia), Elverum (Norwegia), PGE VIVE Kielce (Polska), FC Porto Sofarma (Portugalia), RK Celje Pivovarna Lasko (Słowenia), HC Motor Zaporoże (Ukraina), THW Kiel (Niemcy), Montpellier Handball (Francja), MOL-Pick Szeged (Węgry);

Grupy C/D: Cocks (Finlandia), Dinamo Bukareszt (Rumunia), Czechowskie Niedźwiedzie (Rosja), IK Sävehof (Szwecja), Kadetten Schaffhausen (Szwajcaria), Tatran Preszow (Słowacja), GOG (Dania), Bidasoa Irun (Hiszpania), HC Eurofarm Rabotnik (Macedonia), Orlen Wisła Płock (Polska), Sporting Lizbona (Portugalia), IFK Kristianstad (Szwecja).

 

Dostali tęgie lanie na pożegnanie

Hiszpańscy piłkarze dość bezceremonialnie przerwali krótki sen o potędze młodzieżowej reprezentacji Polski i jej trenera Czesława Michniewicza. Biało-czerwoni przegrali z nimi 0:5 i ostatecznie w mistrzostwach Europy do lat 21 zajęli nic nie dające 3. miejsce w grupie A.

Pięć bramek nie odzwierciedla różnicy klas dzielących oba zespoły. Hiszpanie przy większym szczęściu mogli zdobyć jeszcze drugie tyle goli. Trener polskiej drużyny Czesław Michniewicz nic nie zmienił w taktyce, jaka przyniosła mu zaskakujące powodzenie we wcześniejszych spotkaniach z Belgami (3:2) i (1:0). Ponownie ustawił swoich piłkarzy w dwóch liniach i kazał im bronić strefowo dostępu do pola karnego. Tej taktyki nie zmienił do końca spotkania, chociaż już w pierwszym kwadransie rywale oddali na bramkę Kamila Grabary aż 11 strzałów. W końcu osiągnęli efekt w 16. minucie objęli prowadzenia, a na przerwę schodzili z przewagą trzech goli, która zapewniała im pierwsze miejsce w grupie A, awans do półfinału mistrzostw Europy oraz olimpijskie paszporty do przyszłorocznych igrzysk w Tokio.

Biało-czerwoni zagrali w spotkaniu z Hiszpanią bez swojego najskuteczniejszego strzelca i lidera zespołu Dawida Kownackiego, któremu w meczu z Włochami odnowiła się kontuzja. Ale nawet z nim w składzie wybrańcy trenera Michniewicza nie mieliby żadnych szans na wywalczenie korzystnego rezultatu, czyli co najmniej remisu. Nasi piłkarze odstawali od swoich hiszpańskich rówieśników nie tylko umiejętnościami gry indywidualnej i zespołowej, w technice operowania piłką czy w kreatywności przy konstruowaniu akcji ofensywnych, lecz także pod względem kondycyjnym, a nawet w poziomie zaangażowania. Reprezentacja U-21 wraca zatem z mistrzostw na tarczy i na dodatek upokorzona.

 

Polki zagrają w finale Ligi Narodów

Reprezentacja Polski siatkarek pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego wywalczyła awans do finału tegorocznej edycji Ligi Narodów. Biało-czerwone w Final Six w chińskim Nanjing (3-7 lipca) w na początek zmierzą się z drużynami Brazylii i Stanów Zjednoczonych.

Podział na grupy w Final Six odbył się według zasady tzw. serpentyny – zespół, który zajął pierwsze miejsce trafiał do grupy A, druga i trzecia drużyna znalazły się w grupie B, następnie czwarta i piąta ekipa znów do grupy A, a na końcu zespół z szóstej pozycji, w tym przypadku reprezentacja Polski, uzupełnił grupę B. Polskie siatkarki w gronie sześciu najlepszych ekip w międzynarodowej rywalizacji znalazły po raz pierwszy od dziewięciu lat. Sukces z 2010 roku trudno jednak porównać do tegorocznego wyczynu, bo wtedy biało-czerwone należały do ścisłej światowej czołówki i przystępowały do rywalizacji jako brązowe medalistki mistrzostw Europy z 2009 roku. Gwiazdami w tamtej ekipie były zawodniczki tej klasy, co Anna Barańska, Katarzyna Skowrońska-Dolata, Joanna Kaczor i Karolina Różycka. Z obecnego składu w kadrze znalazły się wówczas Paulina Maj-Erwardt i Joanna Wołosz.

W fazie interkontynentalnej Ligi Narodów biało-czerwone zmierzyły się z wszystkimi zespołami uczestniczącymi w rozgrywkach Ligi Narodów, a zatem mają za sobą także potyczki z ekipami Brazylii i USA. Podopieczne trenera Nawrockiego w Apeldoorn pokonały Brazylijki 3:2, zaś w turnieju w Jiangmen przegrały z Amerykankami w czterech setach (1:3). Polki nie stoją więc na straconej pozycji. Gwoli przypomnienia, nasze siatkarki w tegorocznej Lidze Narodów wywalczyły 26 punktów, co zapewniło im szóstą lokatę w tabeli rozgrywek i awans do Final Six.

Do półfinału awansują po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy. W grupie A rywalizować będą drużyny Włoch, Turcji i Chin. Final Six rozpocznie się 3 lipca i potrwa do niedzieli, 7 lipca.

Selekcjoner polskiej reprezentacji Jacek Nawrocki po ostatnim turnieju interkontynentalnym, rozegranym w koreańskim Boryeong, ogłosił skład 14-osobowej kadry na Final Six w Nanjing. W porównaniu ze składem, który rywalizował w Azji, kadrę opuściły Monika Jagła i Zuzanna Górecka, a na ich miejsce pojawiły się Martyna Łukasik i Natalia Murek. Jagła i Górecka dołączyły do zespołu juniorek, który weźmie udział w mistrzostwach świata.

Kadra Polski na Final Six:
Rozgrywające:
Julia Nowicka, Joanna Wołosz;
Atakujące:
Malwina Smarzek, Martyna Łukasik;
Środkowe:
Klaudia Alagierska, Kamila Witkowska, Agnieszka Kąkolewska (kapitan), Zuzanna Efimienko-Młotkowska;
Przyjmujące:
Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk, Olivia Różański, Magdalena Stysiak, Natalia Murek;
Libero: Maria Stenzel.

 

 

Przećwiczyli grę w tie-breaku

Reprezentacja Polski siatkarzy nie traktuje tegorocznej edycji Ligi Narodów priorytetowo, ale to nie znaczy, że trener Vital Heynen te rozgrywki odpuszcza. Wygląda jednak na to, że traktuje je jak serię gier kontrolnych, w których sprawdza formę poszczególnych zawodników i ich odporność na stres.

Po dwóch egzotycznych wyjazdach do Chin i Iranu, biało-czerwoni wrócili na Stary Kontynent i w czwartej kolejce spotkań zagrali w turnieju w Mediolanie, w którym zmierzyli się kolejno z Argentyną, Serbią i Włochami. Dwa pierwsze mecze Polacy wygrali po tie-breakach (z Argentyną 19:17,a z Serbi 15:11). „Potrzebujemy takich meczów” – stwierdził zadowolony trener Heynen.

Nasz zespół przed niedzielnym spotkaniem z Włochami wciąż miał szanse na miejsce w Final Six. Reprezentacje Iranu, Brazylii i Rosji były już poza zasięgiem biało-czerwonych, USA jako gospodarze miejsce mają zapewnione, więc Polacyz dorobkiem 19 pkt realnie mogli wyprzedzić jeszcze właśnie ekipę Italii (24 pkt) i Francji (25 pkt). Ale żeby ten cel osiągnąć, podopieczni Vitala Heynena musieli w niedzielę pokonać Włochów (mecz zakończył się po zamknięciu wydania).

 

48 godzin sport

Kusznierewicz mistrzem świata
Żeglujący w parze z Brazylijczykiem Bruno Pradą Mateusz Kusznierewicz triumfował w mistrzostwach świata w klasie Star. Drugie miejsce zajęli Norweg Eivind Melleby i Amerykanin Joshua Revkin, a trzecie – amerykańsko-brazylijski duet Augie Diaz i Henry Boening. Regaty rozegrano we włoskim Porto Cervo. Dla Kusznierewicza to drugie mistrzostwo świata w tej klasie. Pierwsze wywalczył w 2008 roku w Miami w parze z Dominikiem Życkim.

Zmarł były trener Skry Bełchatów
Włoskie i hiszpańskie media podały, że w minioną sobotę we Włoszech w pokoju hotelowym zmarł nagle na zawał serca Miguel Angel Falasca, trener siatkarskiego zespołu Saugella Monza, znany w Polsce jako zawodnik i trener siatkarzy Skry Bełchatów. 46-letni szkoleniowiec uczestniczył w uroczystościach ślubnych drugiego trenera drużyny z Monzy. Miguel Falasca w latach 1996-2013 jako zawodnik grał na pozycji rozgrywającego w takich klubach, jak CV Las Palmas, Knack Randstad Roeselare, Kerakoll Modena, Skra Bełchatów i Ural Ufa. Z reprezentacją Hiszpanii zdobył mistrzostwo Europy w 2007 roku. Jako trener Falasca prowadził zespoły Skry Bełchatów, Vero Volley Monza, reprezentację Czech, a ostatnio Saugella Monza. Największe sukcesy szkoleniowe odnosił jednak w Bełchatowie – z ekipa Skry zdobył mistrzostwo Polski (2014), Puchar Polski (2016) i czwarte miejsce w Lidze Mistrzów (2015).

Raków wzmacnia kadrę
Beniaminek piłkarskiej ekstraklasy Raków Częstochowa podpisał roczny kontrakt z 26-letnim ukraińskim pomocnikiem Rusłanem Babenko. Piłkarz ten ostatnio występował w barwach Czornomorca Odessa. W poprzednim sezonie rozegrał 28 meczów w ukraińskiej ekstraklasie, w których strzelił dwa gole. Częstochowski klub zatrudnił też Czarnogórca Emira Azemovicia, 22-letniego obrońcę, z którym podpisał trzyletnią umową z opcją przedłużenia jej o rok. Azemović ostatnio występował w serbskim FK Zemun. W minionym sezonie zagrał w 26 meczach, w których strzelił jednego gola.

Półfinał Majchrzaka w Ilkley
Kamil Majchrzak po trzysetowym boju odpadł w półfinale z turnieju ATP Challenger Tour na trawiastych kortach w Ilkley. Rozstawiony z numerem 10 Polak, klasyfikowany obecnie w rankingu ATP na 114. miejscu, przegrał z Austriakiem Dennisem Novakiem (ATP 117) po trwającym 124 minuty pojedynku 7:6(1), 6:7(3), 3:6. Majchrzak stracił zatem szansę na wywalczenie tzw. dzikiej karty do wielkoszlemowego Wimbledonu, przyznawanej zwyczajowo triumfatorowi turnieju w Ilkley i od poniedziałku o prawo gry na wimbledońskiej trawie będzie rywalizował w kwalifikacjach.

Popis polskich miotaczy
Robert Urbanek, brązowy medalista mistrzostw świata (2015) i Europy (2014) wygrał konkurs rzutu dyskiem w Nancy wynikiem 65,81 m. Ten rezultat zapewnia mu udział w mistrzostwach świata w Dausze. Z kolei konkurs rzutu młotem na tym mityngu wygrał mistrz świata Paweł Fajdek uzyskując odległość 80,82 m. Drugie miejsce zajął brązowy medalista olimpijski Wojciech Nowicki z wynikiem 80,14 m. Obaj nasi młociarze w tym sezonie są poza konkurencją. Żaden z ich rywali nie zdołał jeszcze przekroczyć bariery 80 metrów.

Świątek przegrywa z gwiazdami
Iga Świątek (WTA 65) odpadła już w I rundzie kwalifikacji do turnieju na trawiastych kortach w Eastbourne. 18-letnia Polka przegrała w 57. minut 0:6, 3:6 z 35-letnią Samanthą Stosur (WTA 115), triumfatorką US Open 2011. Nasza tenisistka najwyraźniej ma kompleksy w potyczkach z mistrzyniami wielkoszlemowych turniejów. W swoich poprzednich startach w IV rundzie French Open w trzy kwadranse uległa mistrzyni tego turnieju Simonie Halep (1:6, 0:6), a kilka dni temu w Birmingham zmiotła ją z kortu inna ze zwyciężczyń paryskiego turnieju Jelena Ostapenko (0:6, 2:6).

Cracovia będzie gospodarzem
W miniony piątek podczas narady w Budapeszcie ustalono zasady rozgrywek w Pucharze Kontynentalnym w hokeju na lodzie. Wicemistrz Polski Comarch Cracovia będzie gospodarzem półfinału PK w dniach 15-17 listopada, w któym zagrają także Nieman Grodno i mistrz Kazachstanu Beibarys Atyrau. Finał Pucharu Kontynentalnego zostanie rozegrany 12 stycznia 2020 roku, a jego zwycięzca awansuje do Ligi Mistrzów EHF.

Perła w Lidze Mistrzów
Piłkarki ręczne MKS Perła Lublin zakwalifikowane zostały do udziału w fazie grupowej Ligi Mistrzyń. Komitet Wykonawczy EHF z 24 zgłoszonych zespołów do fazy grupowej zakwalifikował bezpośrednio 15 drużyn (o jedno miejsce we września zostanie rozegrany osobny turniej). Oprócz Perły Lublin w fazie grupowej zagrają: Gyori Audi ETO KC (Węgry), Buducnost Podgorica (Czarnogóra), Rostov-Don (Rosja), Metz Handball (Francja), Team Esbjerg (Dania), Vipers Kristiansand (Norwegia), SG BBM Bietingheim (Niemcy), RK Krim Mercator (Słowenia), IK Savehof (Szwecja), HC Podravka Vegeta (Chorwacja), SCM Rm Valcea (Rumunia), a ponadto FTC-Rail Cargo-Hungaria (Węgry), CSM Bukareszt (Rumunia) i Brest Bretagne Handball (Francja). Losowanie grup odbędzie się w czwartek w Wiedniu. Będzie to 26. z rzędu sezon lubelskich szczypiornistek w europejskich pucharach.

 

Złoto dla szpadzistek

Polskie szpadzistki wywalczyły w Duesseldorfie mistrzostwo Europy w rywalizacji drużynowej. Podopieczne trenera Bartłomieja Języka w finale pokonały zespół Rosji 26-25. Brązowe medale zdobyły Włoszki, które w spotkaniu o 3. miejsce zwyciężyły ekipę Francji 45-38. To pierwszy triumf biało-czerwonych w mistrzostwach naszego kontynentu od dziewięciu lat.

Polska drużyna, która wywalczyła w Duesseldorfie złote medale, walczyła w składzie: Ewa Trzebińska (AZS AWF Katowice), Renata Knapik-Miazga, Aleksandra Zamachowska (obie AZS AWF Kraków) oraz Magdalena Piekarska (AZS AWF Warszawa). Poprzedni mistrzowski tytuł na Starym Kontynencie nasi szermierze zdobyli dziewięć lat temu w Lipsku i wtedy sztuki tej także dokonała drużyna szpadzistek, a w składzie tamtej ekipy były tez dwie tegoroczne triumfatorki – Trzebińska (wówczas pod panieńskim nazwiskiem Nelip) i Piekarską.

Biało-czerwone w 1/8 finału wyeliminowały Belgię (45-22), w ćwierćfinale Węgry (40-29),a w półfinale Francję (45-37). W finale Polki zmierzyła się z ekipą Rosji, z którą miały rachunek do wyrównania za porażkę jednym trafieniem w 1/4 finału ubiegłorocznych mistrzostw globu w chińskim Wuxi. Początek starcia przebiegał pod dyktando rywalek, które po sześciu z dziewięciu walk prowadziły 15-13, ale wtedy trener biało-czerwonych Bartłomiej Język dokonał roszady w drużynie i za Piekarską wystawił Renatę Knapik-Miazgę, dwukrotną indywidualna brązową medalistkę mistrzostw Europy. Zawodniczka AZS AWF Kraków walczyła znakomicie i doprowadziła do remisu 17-17. Później Zamachowska zremisowała z Szutową 2-2 i na planszy pojawiły się Trzebińska oraz Wioletta Kołobowa. Szósta w światowym rankingu Rosjanka długo prowadziła, ale w końcówce zabrakło jej sił i po dogrywce pojedynek zwycięsko zakończyła Trzebińska.

Zloty medal mistrzostw Europy to kolejny sukces naszych szpadzistek w tym sezonie. Zaczęły go od drugiego miejsca w zawodach Pucharu Świata w Hawanie, później wygrały turniej PŚ Barcelonie, zajęły szóstą pozycję w chińskim Chengdu oraz ponowny triumfowały w kolejnym turnieju PŚ w Dubaju. Dzięki tym osiągnięciom Polski awansowały na drugą pozycję w światowym rankingu, którą po zwycięstwie w Duesseldorfie solidnie umocnią. Lokata bw tym zestawieniu ma znaczenie, albowiem cztery czołowe ekipy w rankingu sklasyfikowane w notowaniu z 31 marca 2020 otrzymają prawo startu w igrzyskach w Tokio.

W Duesseldorfie nasza szermiercza ekipa wywalczyła w sumie dwa brązowe medale, oba zdobyły szpadzistki, bo indywidualnie brąz wywalczyła jeszcze Trzebińska. W klasyfikacji medalowej Polska zajęła piąte miejsce, za Rosją, Francją, Włochami i Niemcami. W sumie w mistrzostwach Europy, które są rozgrywane od 1981 roku, polscy szermierze wywalczyli dotąd 81 medali – 17 złotych, 23 srebrne i 41 brązowych. Indywidualnie zdobyli 48 medali (9 złotych – 9 srebrnych – 30 brązowych), a drużynowo 33 (8-14-11).

 

Formuła 1: Williams znów ostatni

Od początku tegorocznego sezonu ton w rywalizacji w Formule 1 ton rywalizacji nadają kierowcy Mercedesa, a outsiderami są jeźdźcy Williamsa Georege Russell i Robert Kubica. W GP Francji było tak samo.

Z pierwszego pola ruszył Brytyjczyk Lewis Hamilton, a z drugiego Fin Valtteri Botas. Robert Kubica, podobnie jak jego partner z zespołu Russel, jak zwykle zaczęli wyścig z ostatnich pozycji, ale Polak znów był sporo wolniejszy na treningach i w kwalifikacjach od swojego brytyjskiego kolegi. Ta nierówna wewnętrzna rywalizacja budzi coraz więcej kontrowersji i zrodziła nawet podejrzenia, że ekipa z Grove faworyzuje rodaka przygotowując mu auto o lepszych parametrach.

Zdarzały się wyścigi, że Kubica był o ponad sekundę gorszy od Russella na pojedynczym okrążeniu, co w Formule 1 jest różnicą nietypową u kierowców tej samej ekipy. Na tym poziomie rywalizacji takie dysproporcje się raczej nie zdarzają. „To dziwne i tego nie rozumiem” – żali się coraz częściej Kubica w wypowiedziach dla mediów, co w końcu wyprowadziło z równowagi szefową zespołu Claire Williams. „George i Robert mają takie same pojazdy, nie dyskryminujemy żadnego z nich. Po co mielibyśmy to robić? I nie jest też tak, że któryś z nich dostaje części jako pierwszy, albo lepszej jakości. Takie działania nie są w naszym stylu” – zapewniła Claire Williams.

Wyścig o GP Francji nie rozstrzygnął tego dylematu. Kubica zaczął nieźle, przez kilka okrążeń była nawet 17., a Russel w tym czasie jechał na ostatniej 20. pozycji, lecz w połowie dystansu Brytyjczyk wyprzedził naszego kierowcę, a potem z powodu awarii spadł na ostatnie miejsce i znów musiał nadrabiać. Co nie miało większego znaczenia dla układu sił w wyścigu, bo obaj telepali się do mety na końcu stawki z gigantyczną stratą do zawodników ze ścisłej czołówki. Williams nadal żenuje.

Niemcy docenili Gikiewicza

Występujący w zespole Unionu Berlin Rafał Gikiewicz został wybrany przez niemiecki branżowy magazyn „Kicker” na najlepszego bramkarza 2. Bundesligi w poprzednim sezonie.

To kolejne wyróżnienie dla byłego bramkarza Śląska Wrocław. Wcześniej w plebiscycie kibiców Gikiewicz został wybrany na najlepszego piłkarza sezonu w Berlinie, zostawiając w pokonanym polu graczy występującej w 1. Bundeslidze Herthy. W rozgrywkach drugoligowych rozegrał w barwach Unionu 34 mecze, z których 14 zakończył z czystym kontem. Zdobył nawet bramkę – 7 października to jego trafienie w trzeciej minucie doliczonego czasu gry uratowało remis w starciu z zespołem Heidenheim.

Gikiewicz był mocnym punktem drużyny Unionu i miał duży udział w jej pierwszym w historii awansie do 1. Bundesligi. Bronił znakomicie także w obu barażowych meczach z VfB Stuttgart oraz w dwóch spotkaniach Pucharu Niemiec.

 

Triumf Magdy Linette

Magda Linette wygrała turniej rangi ITF na trawiastych kortach w Manchesterze (pula nagród 100 tys. dolarów). To jej pierwszy triumf w karierze odniesiony na tej nawierzchni.

W finale turnieju w Manchesterze rozstawiona z numerem 1 polska tenisistka pokonała reprezentantkę Kazachstanu Zarinę Dijas 7:6(1), 2:6, 6:3. Turnieje ITF to pod względem rangi trzecia liga w międzynarodowych imprezach tenisowych. Polka na co dzień rywalizuje w turniejach najwyższego szczebla organizowanych pod szyldem WTA, czasem decyduje się na grę w „drugoligowych” challengerach, a w imprezach rangi ITF już tylko okolicznościowo.

Turniej w Manchesterze jest jej 11. wygranym na tym szczeblu rozgrywek. Poprzednio z sukcesu w takich zawodach cieszyła się trzy lata temu. Nigdy wcześniej nie zwyciężyła w imprezie rozgrywanej na kortach trawiastych. Po tym triumfie Linette awansowała w rankingu WTA z 96. na 75. miejsce.