Najlepsi kopacze piłki w Europie

UEFA opublikowała listy 50 piłkarek i 50 piłkarzy nominowanych do „Drużyny Roku UEFA”. W tym elitarnym gronie znalazła się trójka reprezentantów Polski – wśród mężczyzn nominację dostał tylko Robert Lewandowski, natomiast w gronie pań splendor ten spotkał występującą na co dzień w VfL Wolfsburg Ewę Pajor oraz grającą w Paris Saint-Germain Paulinę Dudek.

Wśród nominowanych znalazło się pięciu bramkarzy oraz po 15 graczy w każdej z trzech pozostałych formacji. Niestety, poza Lewandowskim w gronie 50 nominowanych nie ma innego polskiego piłkarza. Lepiej pod tym względem wypadły w tym roku nasze piłkarki, bo wśród nominowanych znalazły się dwie z nich – grająca w linii ataku VfL Wolfsburg Ewa Pajor oraz występująca na środku obrony Paris Saint-Germain Paulina Dudek.

Lista nominowanych zawodników:
Bramkarze: Alisson Becker (FC Liverpool, Brazylia), Anthony Lopes (Olympique Lyon, Portugalia), Keylor Navas (Paris Saint-Germain, Hiszpania), Manuel Neuer (Bayern Monachium, Niemcy), Jan Oblak (Atletico Madryt, Słowenia).
Obrońcy: David Alaba (Bayern Monachiu, Austria), Trent Alexander-Arnold (FC Liverpool, Anglia), Angelino (RB Lipsk, Hiszpania), Juan Bernat (Paris Saint-Germain, Hiszpania), Alphonso Davies (Bayern Monachium, Kanada), Matthijs de Ligt (Juventus Turyn, Holandia), Stefan de Vrij (Inter Mediolan, Holandia), Hans Hateboer (Atalanta Bergamo, Holandia), Joshua Kimmich (Bayern Monachium, Niemcy), Presnel Kimpembe (Paris Saint-Germain, Francja), Sergio Ramos (Real Madryt, Hiszpania), Andrew Robertson (FC Liverpool, Szkocja), Thiago Silva (Paris Saint-Germain/Chelsea Londyn, Brazylia), Dayot Upamecano (RB Lipsk, Francja), Virgil van Dijk (FC Liverpool, Holandia).
Pomocnicy: Thiago Alcantara (Bayern Monachium/FC Liverpool, Hiszpania), Houssem Aouar (Olympique Lyon, Francja), Ever Banega (FC Sevilla/Al-Shabab, Argentyna), Nicolo Barella (Inter Mediolan, Włochy), Kingsley Coman (Bayern Monachium, Francja), Kevin De Bruyne (Manchester City, Belgia), Bruno Fernandes (Manchester United, Portugalia), Papu Gomez (Atalanta Bergamo, Argentyna), Leon Goretzka (Bayern Monachium, Niemcy), Kai Havertz (Bayer Leverkusen/Chelsea, Niemcy), Jordan Henderson (FC Liverpool, Anglia), Josip Ilicić (Atalanta, Słowenia), Marquinhos (Paris Saint-Germain, Brazylia), Thomas Mueller (Bayern Monachium, Niemcy), Marcel Sabitzer (RB Lipsk, Austria).
Napastnicy: Erling Haaland (Borussia Dortmund, Norwegia), Angel Di Maria (Paris Saint-Germain, Argentyna), Joao Felix (Atletico Madryt, Portugalia), Serge Gnabry (Bayern Monachium, Niemcy), Ciro Immobile (Lazio Rzym, Włochy), Harry Kane (Tottenham Hotspur, Anglia), Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Polska), Romelu Lukaku (Inter Mediolan, Belgia), Sadio Mane (FC Liverpool, Senegal), Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain, Francja), Leo Messi (FC Barcelona, Argentyna), Neymar (PSG, Brazylia), Cristiano Ronaldo (Juventus, Portugalia), Mohamed Salah (FC Liverpool, Portugalia), Raheem Sterling (Manchester City, Anglia).

Lista nominowanych zawodniczek:
Bramkarki: Sarah Bouhaddi (Olympique Lyon, Francja), Christiane Endler (Paris Saint-Germain, Chile), Hedvig Lindahl (VfL Wolfsburg/Atletico Madrut, Szwecja), Sandra Panos (FC Barcelona, Hiszpania), Sari van Veenendaal (Atletico Madryt/PSV Eindhoven, Holandia).
Obrończynie: Lucy Bronze (Olympique Lyon/Manchester City, Anglia), Kadeisha Buchanan (Olympique Lyon, Kanada), Paulina Dudek (Paris Saint-Germain, Polska), Kathrin Hendrich (Bayern Monachium/VfL Wolfsburg, Niemcy), Magdelena Eriksson (Chelsea LOndyn, Szwecja), Steph Houghton (Manchester City, Anglia), Dominique Janssen (VfL Wolfsburg, Holandia), Sakina Karchaoui (Montpellier/Olympique Lyon, Francja), Mapi Leon (FC Barcelona, Hiszpania), Maren Mjelde (Chelsea Londyn, Norwegia), Lena Oberdorf (Essen/VfL Wolfsburg, Niemcy), Irene Paredes (Paris Saint-Germain, Francja), Wendie Renard (Olympique Lyon, Francja), Marta Torrejon (FC Barcelona, Hiszpania), Leah Williamson (Arsenal Londyn, Anglia.
Zawodniczki linii pomocy: Erin Cuthbert (Chelsea Londyn, Anglia), Danielle van de Donk (Arsenal Londyn, Holandia), Ingrid Engen (VfL Wolfsburg, Norwegia), Sara Bjoerk Gunnarsdottir (VfL Wolfsburg/Olympique Lyon, Islandia), Kheira Hamraoui (FC Barcelona, Francja), Amandine Henry (Olympique Lyon, Francja), Svenja Huth (VfL Wolfsburg, Niemcy), Ji So-yun (Chelsea Londyn, Korea Południowa), Saki Kumagai (Chelsea Londyn, Japonia), Kim Little (Arsenal Londyn, Szkocja), Lina Magull (Bayern Monachium, Niemcy), Amel Majri (Olympique Lyon, Francja), Dzsenifer Marozsan (Olympique Lyon, Niemcy), Alex Popp (VfL Wolfsburg, Niemcy), Alexia Putellas (FC Barcelona, Hiszpania).
Zawodniczki linii ataku: Delphine Cascarino (Olympique Lyon, Francja), Kadidiatou Diani (Paris Saint-Germain, Francja), Beth England (Chelsea Londyn, Anglia), Cristiana Girelli (Juventus Turyn, Włochy), Caroline Graham Hansen (FC Barcelona, Norwegia), Pernille Harder (VfL Wolfsburg/Chelsea Londyn, Dania), Jenni Hermoso (FC Barcelona, Hiszpania), Marie-Antoinette Katoto (Paris Saint-Germain, Francja), Eugenie Le Sommer (Olympique Lyon, Francja), Vivianne Miedema (Arsenal Londyn, Holandia), Asisat Oshoala (FC Barcelona, Nigeria), Ewa Pajor (VfL Wolfsburg, Polska), Nikita Parris (Olympique Lyon, Anglia), Fridolina Rolfoe (VfL Wolfsburg, Szwecja), Jill Roord (Arsenal Londy, Holandia).

Real na skraju przepaści

Real Madryt znalazł się od krok od katastrofy. Przegrywając w 5. kolejce Ligi Mistrzów z Szachtarem Donieck (0:2) „Królewscy”, najbardziej utytułowany z europejskich klubów zajmuje w dopiero trzecie miejsce w grupie i po raz pierwszy w historii może nie zakwalifikować się do fazy pucharowej tych elitarnych rozgrywek.

Sytuacja w grupie B po pięciu kolejkach jest niebywała, bo liderem jest nie najmocniejszy przecież z niemieckich klubów, Borussia Moenchengladbach, a drugą premiowaną awansem lokatę zajmuje Szachtar Donieck, a dwa ostatnie miejsca okupują typowane przed rozpoczęciem rozgrywek na faworytów w tym towarzystwie Real i Inter Mediolan. W ostatniej kolejce spotkań „Królewscy” zmierzą się jednak u siebie z Borussią, a Inter podejmie Szachtar, więc jeśli wygrają swoje spotkania, ostatecznie wywalczą awans do 1/8 finału. Ale już sam fakt, że muszą o to drżeć, dla takich gigantów jak Real i Inter jest wielkim upokorzeniem.
Nic dziwnego, że w hiszpańskich mediach huczy o plotek o rychłej dymisji trenera „Królewskich” Zinedine’a Zidane’a, chociaż władze klubu oficjalnie ogłosiły, że francuski szkoleniowiec, który zdobył z Realem już 11 trofeów, w tym trzy razy z rzędu wygrał Ligę Mistrzów, może być spokojny o swoja posadę. Słynny „Zizou” ma na Santiago Bernabeu status nietykalnej ikony, lecz nawet on może nie utrzymać posady jeśli nie awansuje do fazy pucharowej Champions League. Ewentualna przeprowadzka do Ligi Europy dla fanów „Królewskich” byłaby zapewne nawet bardziej upokarzającą klęską, niż zajęcie przez ich drużynę ostatniego miejsca w grupie. Dlatego mimo deklaracji szefów klubu, że nie rozważają zwolnienia Zidane’a, karuzela z nazwiskami jego potencjalnych następców kręci się w najlepsze. Madrycki dziennik „Marca”, zawsze przychylny Realowi i zwykle dobrze poinformowany, podał, iż w tej chwili najwyżej stoją akcje Mauricio Pochettino, który po dymisji z Tottenhamu od roku pozostaje bezrobotny, a zaraz po nim prowadzącego aktualnie zespół rezerw Realu Raula Gonzaleza. Zidane jednak po kompromitującej porażce w Kijowie zapowiedział, że nie zamierza podawać się do dymisji, bo ma pomysł jak wydobyć zespół z kryzysu. Jeśli jednak w najbliższą środę nie wygra z Borussią Moenchengladbach, decyzja w tej sprawie nie będzie już zależeć od niego.
Tym bardziej, że w Primera Division „Królewskim” też idzie jak po grudzie. W tabeli są na czwartym miejscu z siedmioma punktami straty do prowadzącego nieoczekiwanie Realu Sociedad i sześcioma do zajmującego drugą lokatę Atletico Madryt, ale lokalny rywal ma jeden mecz mniej. W Lidze Mistrzów Atletico też jednak jest w tarapatach po remisie u siebie z grającym w rezerwowym składzie Bayernem i teraz aby awansować do 1/8 finału, musi w ostatniej kolejce zdobyć co najmniej jeden punkt w Salzburgu. Kłopoty obu madryckich zespołów, które jeszcze do niedawna rozdawały przecież karty w Champions League, są zastanawiające, zwłaszcza że znajdujące się także w kryzysie dwa inne hiszpańskie kluby uczestniczące w tych rozgrywkach, FC Barcelona i FC Sevilla, bez większego trudu zapewniły sobie awans do fazy pucharowej. „Duma Katalonii” wygrała wszystkie pięć spotkań, a w minioną środę nawet bez Leo Messiego w składzie gładko ograła na wyjeździe Ferencvaros Budapeszt 3:0.
Z polskich piłkarzy w tej kolejce zagrało tylko czterech. W meczu Juventusu Turyn z Dynamem Kijów (3:0) zobaczyliśmy błyskotliwe parady Wojciecha Szczęsnego (zaliczył 21. występ w Lidze Mistrzów bez straconego gola i wyrównał należący do Jerzego Dudka rekord wśród polskich bramkarzy) oraz Tomasza Kędziorę na prawej obronie ukraińskiej drużyny, w spotkaniu Borussii Dortmund z Lazio Rzym (1:1) po dłużej przerwie w podstawowym składzie niemieckiego zespołu znów pojawił się Łukasz Piszczek, natomiast w dwójki naszych reprezentantów grających na co dzień w Lokomotiwie Moskwa, Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa, w przegranym 1:3 u spotkaniu z RB Salzburg wystąpił tylko ten drugi, bo Krychowiak zakaził się koronawirusem.
Robert Lewandowski w tej kolejce dostał od trenera Bayernu wolne, ale pewnie w ostatnim meczu grupowym, z Lokomotiwem na Allianz Arenie, już zagra i może nawet podreperuje swój skromny jak na razie dorobek bramkowy. W obecnej edycji napastnik Bayernu, król strzelców poprzedniego sezonu, ma na razie tylko trzy trafienia, ale do liderów klasyfikacji, Alvaro Moraty z Juventusu, Erlinga Haalanda z Borussii Dortmund i Marcusa Rashforda z Manchesteru United, traci tylko trzy gole. Z tej trójki w ostatniej kolejce na pewno nie zagra Haaland, który nabawił sie kontuzji mięśnia i do końca tego roku już się na boisku nie pojawi. Dla naszego piłkarza to okazja nie tylko do odrobienia do niego dystansu w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów, lecz także odskoczenia Norwegowi w tabeli strzelców Bundesligi.

Brzęczek marnuje Lewego

W 2020 roku Robert Lewandowski wszedł w końcu na sam szczyt światowego futbolu i znalazł się w miejscu, do którego przed nim nie dotarł żaden polski piłkarz. Osiągnął więc status gwiazdy, ale jego zwarcie z Jerzym Brzęczkiem, jakiego byliśmy świadkami podczas listopadowych meczów biało-czerwonych w Lidze Narodów, nie był jednak typowym „kaprysem gwiazdora”, raczej sygnałem, że ma coraz mniejszą ochotę na grę pod wodzą tego trener. Prezes PZPN Zbigniew Boniek zlekceważył to ostrzeżenie.

Chyba nawet Cezary Kucharski nie może zaprzeczyć, że jest to najlepszy czas Lewandowskiego, który w tym roku wygrywa w cuglach niemal wszystkie plebiscyty. W wyborach na „Piłkarza Roku UEFA” pokonał z dużą przewagą Kevina De Bruyne i Manuela Neuera, w za kilka dni być może zgarnie także nagrodę dla „Piłkarza Roku FIFA”. Pewnie nawet wyraźnie mu niechętna redakcja „France Football” przyznałaby mu „Złotą Piłkę”, gdyby nie odwołała plebiscytu pod pretekstem pandemii koronawirusa, chociaż ostatnio wyszło na jaw, że prawdziwym powodem były finansowe kłopoty nierentownego pisma,. Jaki z tego wniosek? Oczywisty – czy to się komuś podoba czy też nie, Lewandowski jest jako jedyny z naszych graczy tak zwana globalną marką, czyli zawodnikiem powszechnie rozpoznawalnym na całym świecie. Nie jest to jednak zasługą sukcesu osiągniętego z reprezentacją Polski, z czego w przeszłości, po zdobyciu trzeciego miejsca w mistrzostwach świata w 1974 roku skorzystał Kazimierz Deyna, a w 1982 roku Zbigniew Boniek. Obaj, jak dobrze pamiętamy, w plebiscycie „Złotej Piłki” zajęli trzecie lokaty.
Lewy jako wartość dodana
Lewandowski od sześciu lat jest kapitanem reprezentacji, jej liderem i najbardziej rozpoznawalnym polskim piłkarzem. Poprowadził biało-czerwonych w zakończonych w ćwierćfinale po porażce w rzutach karnych z Portugalią mistrzostwach Europy w 2016 oraz w zakończonych blamażem mistrzostwach świata w 2018 roku. Po nieudanym mundialu w Rosji to właśnie „Lewy”, jako najbardziej znany piłkarz w polskiej ekipie, najbardziej stracił wizerunkowo. Niewykluczone, że być może już wtedy zaczął się zastanawiać, czy dalsze granie w reprezentacji Polski ma sens, skoro dotąd w żaden sposób nie przyczyniło się do rozwoju jego piłkarskiej kariery. A że po mundialu w Rosji akurat stuknęła mu „trzydziestka”, miał też świetny powód, żeby pod pretekstem „wypalenia” czy „zmęczenia” ogłosić koniec swojej reprezentacyjnej przygody. I nie musiałby wchodzić w duszne, pełne niedomówień i nieskrywanej wzajemnej niechęci relacje z Brzęczkiem, który wolą prezesa Bońka zastąpił w roli selekcjonera Adama Nawałkę.
Lewandowski z jakiegoś powodu jednak w kadrze został. Dzisiaj, po publikacjach nagrań rozmów ze swoim byłym agentem Cezarym Kucharskim, które odbył już po zakończeniu z nim współpracy, a stało się to formalnie właśnie po mundialu w Rosji, musiał zdać sobie sprawę, że czeka go z nim bezpardonowa walka na wielu polach, więc słusznie uznał, iż utrzymanie statusu reprezentanta kraju może mu w tej rozgrywce pomóc. Podjęcie decyzji ułatwił mu też bez wątpienia prezes Boniek, który trochę poniewczasie pojął, że tlący się od lat konflikt w dawnym „dortmundzkim tercetem”, czyli Jakuba Błaszczykowskiego i Łukasza Piszczka z Lewandowskim, może pod rządami Brzęczka rozgorzeć na nowo, bo spokrewniony z Błaszczykowskim selekcjoner nawet nie krył czyją stronę trzyma.
Sternik PZPN umie jednak pilnować swoich interesów, co w tym przypadku oznacza pieniądze, jakie PZPN zgarnia od licznych sponsorów i patronów biznesowych. Gdyby reprezentacja wywalczyła medale w Euro 2016 i MŚ 2018, mógłby machnąć ręką na fochy nawet takiego gwiazdora, jak „Lewy”. Lecz gdy sukcesów nie ma, trzeba dbać o niego jak o marketingową kurtę, która znosi złote jajka. Dzisiaj mało kto pamięta, że dwa lata temu Boniek szybko przeciął medialne spekulacje wokół tematu, czy Brzęczek zmieni kapitana zespołu. Lewandowski kapitańską opaskę zatrzymał, z czego zadowolony nie był, ale nie parł do otwartego konfliktu. Nic dziwnego, reprezentacja pod jego rządami gra słabo, zwłaszcza z zespołami z górnej półki, toteż selekcjoner prasę ma kiepską i media co rusz wzywają PZPN do jego dymisji.
Po listopadowym meczu z Włochami, przegranymi przez nasz zespół w żenującym stylu 0:2, Lewandowski wywołał jednak potężne zamieszanie dwuznacznym milczeniem na pytanie dziennikarza TVP o taktykę w tym meczu. Media od razu uznały to za wotum nieufności dla selekcjonera. Rozgrzanej atmosfery nie ostudził też przegrany 1:2 trzy dni później na Stadionie Śląskim mecz z Holandią. I znów do akcji musiał wkroczyć Boniek, który później w licznych wypowiedziach tak tłumaczył swoje stanowisko w tej sprawie. „Gdybym zwolnił Brzęczka, on byłby jedynym zwycięzcą. Bo zostałby skrzywdzony. Miał za zadanie awansować na Euro i utrzymać się w Dywizji A Ligi Narodów. Oba zadania wykonał. A co nam dałaby zmiana trenera, nawet na zagranicznego z tak zwanym nazwiskiem. Zapłacić mu trzeba by było miliony euro bez żadnej gwarancji na sukces, bo nie znałby piłkarzy i mógłby przegrać pierwsze mecze eliminacyjne do mundialu. Dopiero wtedy zaczęłaby się na mnie nagonka. Uspokójmy więc emocje, bo oprócz tego, że zagraliśmy ostatnio słabe mecze, nic złego z kadrą się nie dzieje. Gramy dalej” – zapewniał prezes PZPN.
Niby wszystko gra, tylko słabo
Nie minęło jednak wiele czasu, a Boniek radykalnie zmienił swoje nastawienie. W rozmowie z Rafałem Stecem dla „Gazety Wyborczej” powiedział: (…) Kapitan ma reprezentować drużynę, ma wszystko robić w jej imieniu najlepiej, jak potrafi, i grać najlepiej, jak potrafi. P Nie jest powiedziane, że jeśli Robert Lewandowski coś powie, to ma zawsze rację”. I na koniec jeszcze dowalił „Lewemu”, że w listopadowych występach w kadrze prezentował się „przeciętnie”.
Tylko nie wyjaśnił w czym tkwi przyczyna, że Lewandowski w 18 meczach za kadencji Brzęczka strzelił tylko 8 goli, podczas gdy za kadencji Adama Nawałki w 37 spotkaniach zdobył aż 40 bramek. Nie wszystko jednak da się wytłumaczyć tym, że w reprezentacji Polski gra z graczami gorszymi od Goretzki, Muellera czy Kimmicha. Problem w tym, że niemal w każdym meczu zespół grał w innym składzie personalnym i najczęściej w rozszyfrowanym już dokładnie przez rywali ustawieniu 1-4-2-3-1, z wysuniętym na szpicy Lewandowskim, którego wystarczy odciąć od podań i faulować przy każdym dojściu do piłki. Tak właśnie zagrali z nami Włosi, którzy wyciągnęli właściwe wnioski ze zremisowanego miesiąc wcześniej spotkania w Gdańsku, a także Holendrzy. Ale tak w zasadzie grają z polskim zespołem wszyscy rywale, tylko niektórzy nie są wystarczająco mocni, żeby zatrzymać „Lewego”.
Listopadowe mecze z Włochami i Holendrami, ale też z Finlandią i Ukrainą, po raz kolejny pokazały, że Brzęczek jako taktyk dość mocno odstaje od fachowców z górnej półki. I to chyba jest właśnie ten problem, na który wymowną pauzą zwrócił uwagę Lewandowski. Poza tym Brzęczek, chociaż selekcjonerem kadry jest już dwa lata, wciąż nie wyzbył się mentalności typowego polskiego trenera klubowego. Z grubsza polega ona na tym, że w klubie trener może wymyślić sobie jakąś koncepcję i dobierać pod nią zawodników, aż „zaskoczy”. W reprezentacji nie ma czasu na takie długie eksperymenty i trzeba tworzyć schemat zespołu uwzględniając indywidualne możliwości i nawyki zawodników. Jeśli się tego nie zrobi należycie, to Bereszyński przestawiony z prawej na lewą obronę jako tako wypadnie meczu np. z Bośnią i Hercegowiną, ale na pewno już nie przeciwko Włochom, Niemcom, Holendrom czy Hiszpanom.
Lewandowski chyba to dostrzegł i pojął, że na sukces tak montowanego zespołu w turnieju Euro 2021 nie ma żadnych szans, bo mimo szumnych deklaracji celem Brzęczka w tej imprezie będzie co najwyżej uniknięcie blamażu, a nie walka o medale. Nie dlatego, że brakuje mu ambicji, tylko że najważniejszym celem w 2021 roku, jaki postawił przed nim prezes PZPN, jest awans do mundialu w Katarze. Ewentualny sukces w finałach mistrzostw Europy, na który nikt nie liczy i w który nikt w Polsce nie wierzy, będzie „wartością dodaną”. A „Lewemu” akurat najbardziej zależy właśnie na sukcesie w europejskim czempionacie. Gdyby Brzęczkowi też na tym zależało, powinien pomyśleć jak najlepiej wykorzystać jego wciąż rosnący piłkarski potencjał. Niestety, wygląda na to, że woli go tłamsić, czego dowodem choćby pomysł zatrudnienia w roli asystenta Łukasz Piszczka. Szkoda, bo zamiast tracić energię na takie poboczne sprawy, w meczu z Włochami i Holendrami powinien cofnąć „Lewego” do drugiej linii, a na szpicy wystawić Piątka i Milika. Jeśli ktoś nie wyobraża sobie Lewandowskiego w roli rozgrywającego, to znaczy, że nie ma wyobraźni.

Wyniki 5. kolejki Ligi Mistrzów UEFA

GRUPA A

  1. kolejka
    Bayern Monachium – Atletico Madryt 4:0
    RB Salzburg – Lokomotiw Moskwa 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Lokomotiw Moskwa – Bayern Monachium 1:2
    Altetico Madryt – RB Salzburg 3:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Lokomotiw Moskwa – Atletico Madryt 1:1
    RB Salzburg – Bayern Monachium 2:6
  4. kolejka (25 listopada)
    Bayern Monachium – RB Salzburg 3:1
    Atletico Madryt – Lokomotiw Moskwa 0:0
  5. kolejka (1 grudnia)
    Atletico Madryt – Bayern Monachium 1:1
    Lokomotiw Moskwa – RB Salzburg 1:3
  6. kolejka (9 grudnia)
    Bayern Monachium – Lokomotiw Moskwa
    RB Salzburg – Atletico Madryt

1 Bayern Monachium 5 13 16:5
2 Atletico Madryt 5 6 5:8
3 RB Salzburg 5 4 10:15
4 Lokomotiw Moskwa 5 3 5:8

GRUPA B

  1. kolejka
    Real Madryt – Szachtar Donieck 2:3
    Inter Mediolan – Borussia M. 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Szachtar Donieck – Inter Mediolan 0:0
    Borussia Moenchengladbach – Real Madryt 2:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Szachtar Donieck – Borussia M’gladbach 0:6
    Real Madryt – Inter Mediolan 3:2
  4. kolejka (25 listopada)
    Borussia M. – Szachtar Donieck 4:0
    Inter Mediolan – Real Madryt 0:2
  5. kolejka (1 grudnia)
    Borussia M. – Inter Mediolan 2:3
    Szachtar Donieck – Real Madryt 2:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Real Madryt – Borussia M.
    Inter Mediolan – Szachtar Donieck
  1. Borussia M’gladbach 5 8 16:7
  2. Szachtar Donieck 5 7 5:13.
  3. Real Madryt 5 7 9:9
  4. Inter Mediolan 5 5 7:9

GRUPA C

  1. kolejka
    Manchester City – FC Porto 3:1
    Olympiakos Pireus – Olympique Marsylia 1:0
  2. kolejka (27 października)
    FC Porto – Olympiakos Pireus 2:0
    Olympique Marsylia – Manchester City 0:3
  3. kolejka (3 listopada)
    FC Porto – Olympique Marsylia 3:0
    Manchester City – Olympiakos Pireus 3:0
  4. kolejka (25 listopada)
    Olympique Marsylia – FC Porto 0:2
    Olympiakos Pireus – Manchester City 0:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    Olympique Marsylia – Olympiakos Pireus 2:1
    FC Porto – Manchester City 0:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Manchester City – Olympique Marsylia
    Olympiakos Pireus – FC Porto
  1. Manchester City 5 13 10:1
  2. FC Porto 5 10 8:3
  3. Olympiakos Pireus 5 3 2:8
  4. Olympique Marsylia 5 3 2:10

GRUPA D

  1. kolejka
    Ajax Amsterdam – FC Liverpool 0:1
    FC Midtjylland – Atalanta Bergamo 0:4
  2. kolejka (27 października)
    Atalanta Bergamo – Ajax Amsterdam 2:2
    FC Liverpool – FC Midtjylland 2:0
  3. kolejka (3 listopada)
    Atalanta Bergamo – FC Liverpool 0:5
    FC Midtjylland – Ajax Amsterdam 1:2
  4. kolejka (25 listopada)
    FC Liverpool – Atalanta Bergamo 0:2
    Ajax Amsterdam – FC Midtjylland 3:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    FC Liverpool – Ajax Amsterdam 1:0
    Atalanta Bergamo – FC Midtjylland 1:1
  6. kolejka (9 grudnia)
    Ajax Amsterdam – Atalanta Bergamo
    FC Midtjylland – FC Liverpool
  1. FC Liverpool 5 12 9:2
  2. Ajax Amsterdam 5 7 7:6
  3. Atalanta Bergamo 5 8 9:8
  4. FC Midtjylland 5 1 3:12

GRUPA E

  1. kolejka
    Chelsea Londyn – FC Sevilla 0:0
    Stade Rennes – FK Krasnodar 1:1
  2. kolejka (28 października)
    FC Sevilla – Stade Rennes 1:0
    FK Krasnodar – Chelsea Londyn 0:4
  3. kolejka (4 listopada)
    FC Sevilla – FK Krasnodar 3:2
    Chelsea Londyn – Stade Rennes 3:0
  4. kolejka (24 listopada)
    FK Krasnodar – FC Sevilla 1:2
    Stade Rennes – Chelsea Londyn 1:2
  5. kolejka (2 grudnia)
    FK Krasnodar – Stade Rennes 1:0
    FC Sevilla – Chelsea Londyn 0:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Chelsea Londyn – FK Krasnodar
    Stade Rennes – FC Sevilla
  1. Chelsea Londyn 5 13 13:1
  2. FC Sevilla 5 10 6:7
  3. FK Krasnodar 5 4 5:10
  4. Stede Rennes 5 1 2:8

GRUPA F

  1. kolejka
    Zenit Petersburg – Club Brugge 1:2
    Lazio Rzym – Borussia Dortmund 3:1
  2. kolejka (28 października)
    Borussia Dortmund – Zenit Petersburg 2:0
    Club Brugge – Lazio Rzym 1:1
  3. kolejka (4 listopada)
    Club Brugge – Borussia Dortmund 0:3
    Zenit Petersburg – Lazio Rzym 1:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Borussia Dortmund – Club Brugge 3:0
    Lazio Rzym – Zenit Petersburg 3:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Borussia Dortmund – Lazio Rzym 1:1
    Club Brugge – Zenit Petersburg 3:0
  6. kolejka (8 grudnia)
    Zenit Petersburg – Borussia Dortmund
    Lazio Rzym – Club Brugge
  1. Borussia Dortmund 5 10 10:4
  2. Lazio Rzym 5 9 9:5
  3. Club Brugge 5 7 6:8
  4. Zenit Petersburg 5 1 3:11

GRUPA G

  1. kolejka
    FC Barcelona – Ferencvaros Budapeszt 5:1
    Dynamo Kijów – Juventus Turyn 0:2
  2. kolejka (28 października)
    Juventus Turyn – FC Barcelona 0:2
    Ferencvaros Budapeszt – Dynamo Kijów 2:2
  3. kolejka (4 listopada)
    Ferencvaros Budapeszt – Juventus Turyn 1:4
    FC Barcelona – Dynamo Kijów 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Juventus Turyn – Ferencvaros Budapeszt 1:2
    Dynamo Kijów – FC Barcelona 0:4
  5. kolejka (2 grudnia)
    Juventus Turyn – Dynamo Kijów 3:0
    Ferencvaros Budapeszt – FC Barcelona 0:3
  6. kolejka (8 grudnia)
    FC Barcelona – Juventus Turyn
    Dynamo Kijów – Ferencvaros Budapeszt
  1. FC Barcelona 5 15 16:2
  2. Juventus Turyn 5 12 11:4
  3. Dynamo Kijów 5 1 3:13
  4. Ferencvaros 5 1 5:16

GRUPA H

  1. kolejka
    Paris Saint-Germain – Manchester United 1:2
    RB Lipsk – Istanbul Basaksehir 2:0
  2. kolejka (28 października)
    Istanbul Basaksehir – Paris Saint-Germain 0:2
    Manchester United – RB Lipsk 5:0
  3. kolejka (4 listopada)
    RB Lipsk – Paris Saint-Germain 2:1
    Istanbul Basaksehir – Manchester United 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Paris Saint-Germain – RB Lipsk 1:0
    Manchester United – Istanbul Basaksehir 4:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Manchester United – Paris Saint-Germain 1:3
    Istanbul Basaksehir – RB Lipsk 3:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Paris Saint-Germain – Istanbul Basaksehir
    RB Lipsk – Manchester United
  1. Manchester United 5 9 9:6
  2. Paris Saint-Germain 5 9 8:5
  3. RB Lipsk 5 9 8:10
  4. Istanbul Basaksehir 5 3 3:13

48 godzin sport

Nowy trener w Wiśle Kraków
Nowym szkoleniowcem Wisły Kraków został 44-letni Niemiec Peter Hyballa , który na trenerskim stołku zastąpił Artura Skowronka, zdymisjonowanego w minioną sobotę po ligowej porażce z Zagłębiem Lubin (1:2). Krakowski klub podpisał z nim umowę do 30 czerwca 2022 roku. Hyballa w swojej trenerskiej karierze prowadził zespoły Alemannii Aachen, Sturm Graz, NEC Nijmegen, Dunajskiej Stredy i NAC Breda. Od lutego tego roku pozostawał bez pracy. Polska będzie szóstym krajem w jego trenerskiej karierze. W roli trenera Wisły Niemiec zadebiutuje już w piątkowych derbach z Cracovią. Ponoć bardzo mu zależało, żeby poprowadzić zespół w tym meczu, bo ma na pieńku z trenerem „Pasów” Michałem Probierzem, z którym ostro się pokłócił w 2019 roku po meczu w I rundzie eliminacji Ligi Europy, gdy był trenerem Dunajskiej Stredy. Słowacki zespół wyeliminował wtedy Cracovię po dwóch remisach 1:1 i 2:2 dzięki zasadzie, że bramki na wyjeździe liczą się podwójnie.

Odwołano zimowe imprezy w Chinach
Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) potwierdziła, że z powodu narastającego zagrożenia Covid-19 Chiński Związek Narciarski oficjalnie poinformował, że w lutym i marcu 2021 nie będzie można przeprowadzić żadnych z zaplanowanych zawodów zimowego Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim, skokach i biegach narciarskich. Zawody te miały być też próbami przedolimpijskimi. Odwołane zawody to PŚ w skokach narciarskich (13-14 lutego) i kombinacji norweskiej oraz alpejski PŚ kobiet – zjazd i supergigant (27-28 lutego). Odwołano także PŚ w biegach (19-21 marca) w Zhangjiakou oraz zaplanowane w dniach 18-28 lutego mistrzostwa świata w snowboardzie w Yanqinq.

Mecz szczypiornistów Łomży Vive z PSG odwołany przez wirusa
Aż siedem przypadków zakażenia koronawirusem w Łomży Vive Kielce. W tej sytuacji nie ma mowy o rozegraniu meczu Ligi Mistrzów z PSG. Kielczanie przeszli testy 1 grudnia po kilku dniach samoizolacji. Oprócz siedmiu przypadków, jeden z zawodników otrzymał wynik niejednoznaczny i musi przebywać na izolacji. Reszta zespołu bez potwierdzonego zakażenia ze względów bezpieczeństwa pozostaje na kwarantannie. W najbliższy weekend mistrzowie Polski mieli zagrać w Superlidze ze Stalą Mielec.

Szwed zastąpi Jakuba Modera w Lechu Poznań
Występujący na pozycji defensywnego pomocnika Szwed Jesper Karlstroem od 1 stycznia będzie piłkarzem Lecha Poznań – poinformował w środę klub. 25-letni piłkarz grający ostatnio Djurgardens IF związał się trzyipółletnią umową z wicemistrzem Polski. Karlstroem w Lechu ma zastąpić Jakuba Modera, który najprawdopodobniej już zimą przeniesie się do Brighton Hove&Albion. Nowy piłkarz Lecha ma za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji swojego kraju, w styczniu 2018 roku zagrał w towarzyskim meczu z Danią (1:0). Karltstroem będzie drugim obok Mikaela Ishaka szwedzkim piłkarze w kadrze wicemistrza Polski.

WTA wprowadziła system turniejowy na wzór ATP
Zarządzająca kobiecymi rozgrywkami tenisowymi WTA postanowiła skorzystać z doświadczeń swojego męskiego odpowiednika, ATP. Od sezonu 2021 turnieje pod egidą obu organizacji będą dzielić się na cztery kategorie: 1000, 500, 250 i 125. Do tej pierwszej kategorii będą zaliczane dawne turnieje WTA Premier Mandatory i WTA Premier 5, do drugiej WTA Premier, do trzeciej WTA International, a do czwartej WTA 125K Series (WTA Challenger). System liczbowy pozwoli na natychmiastowe zidentyfikowanie poziomu imprezy, dzięki czemu kibice będą mogli w łatwiejszy sposób śledzić tour. Ponadto dzięki temu nazwy upodobnią się do nomenklatury turniejów ATP. Profesjonalny tenis będzie miał ten sam system i stanie się bardziej jednolity – zapewniają władze WTA i ATP.

Pliskova zmieniła trenera

Sascha Bajin został trenerem byłej liderki światowego rankingu tenisistek Karoliny Pliskovej. Niemiec w przeszłości pracował m.in. z Japonką Naomi Osaką i w trenerskim sztabie Amerykanki Sereny Williams.

Czeska tenisistka na początku listopada poinformowała, że kończy współpracę z wenezuelskim trenerem Danielem Vallverdu, który był jej szkoleniowcem przez ostatni rok, ale dzielił tę pracę z obowiązkami trenera szwajcarskiego tenisisty Stana Wawrinki. Pliskova wcześniej znajdowała się pod trenerska opieką znakomitej przed laty hiszpańskiej tenisitki Conchity Martinez. 28-letnia zawodniczka, która w 2017 roku była przez dwa miesiące liderką rankingu WTA, nie była jednak zadowolona z formy, jaką prezentowała w ostatnich dwóch sezonach.
W tym roku wygrała tylko jeden turniej – w styczniu w Brisbane, we wrześniu dotarła do finału w Rzymie, w którym skreczowała z powodu urazu. Ale słabo jej szło w Wielkim Szlemie. W Australian Open odpadła w trzeciej rundzie, w US Open i French Open w drugiej.
Sascha Bajin doprowadził Osakę w do dwóch triumfów w Wielkim Szlemie – w 2018 roku w US Open, a w 2019 w Australian Open.

Będą gwizdać w 2021

Zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej na posiedzeniu odbytym w listopadzie zatwierdził listę międzynarodowych sędziów głównych, sędziów VAR i ich asystentów oraz arbitrów szczebla centralnego na 2021 rok.

Sędziowie: Bartosz Frankowski (Toruń), Paweł Gil (Lublin), Krzysztof Jakubik (Siedlce), Szymon Marciniak (Płock), Tomasz Musiał (Kraków), Paweł Raczkowski (Warszawa), Daniel Stefański (Bydgoszcz). Asystenci: Marek Arys, Marcin Boniek, Dawid Golis, Bartosz Heinig, Adam Kupsik, Tomasz Listkiewicz, Michał Obukowicz, Konrad Sapela, Radosław Siejka, Paweł Sokolnicki, Jakub Winkler, Arkadiusz Kamil Wójcik. Sędziowie VAR: Bartosz Frankowski, Paweł Gil, Krzysztof Jakubik, Tomasz Kwiatkowski, Piotr Lasyk, Szymon Marciniak, Tomasz Musiał, Paweł Raczkowski, Daniel Stefański. Asystenci VAR: Marcin Boniek, Marcin Borkowski, Krzysztof Myrmus, Konrad Sapela, Radosław Siejka.
Dodatkowo zatwierdzono listę sędziów szczebla centralnego. Do grupy Top Amator B awansowali Karol Arys (Szczecin), Damian Krumplewski (Olsztyn) i Leszek Lewandowski (Zabrze).

Loew utrzymał posadę

Po porażce reprezentacji Niemiec 0:6 w Lidze Narodów z Hiszpanią pozycja selekcjonera kadry Joachima Loewa zrobiła się niepewna. Wątpliwości w tej kwestii rozwiała jednak federacja piłkarska tego kraju (DFB).

W miniony poniedziałek władze DFB oficjalnie poinformowały, że Joachim Loew pozostanie selekcjonerem na czas nieokreślony i ma przygotowywać zespół do przyszłorocznych mistrzostw Europy. „Prezydium DFB uzgodniło w poniedziałek, że droga do odnowienia kadry będzie kontynuowana z Joachimem Loewem. Trener przedstawił aktualną sytuację w kadrze i swoje plany na przyszłość, wytłumaczył się też z wysokiej porażki z Hiszpanią. Prezydium uznało, że reprezentacja osiągnęła wytyczone cele – wywalczyła awans do Euro 2020 i utrzymała się w Dywizji A Ligi Narodów. W związku z tym trener Loew nadal cieszy się naszym zaufaniem” – przekazano w komunikacie DFB.
Przed Loewem postawiono jednak trzy główne cele – ma odnieść sukces w Euro 2021, wywalczyć awans do mistrzostw świata w Katarze oraz przygotować silną drużynę na Euro 2024, którego Niemcy będą gospodarzami.

Kubacki mierzy w Puchar Świata

Podczas zaplanowanych w najbliższy weekend w Niżnym Tagile kolejnych zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich reprezentacja Polski wystąpi w rezerwowym składzie, bez Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Piotra Żyły, Klemensa Murańki i Andrzeja Stękały, którzy w tym czasie będą przygotowywać się w Zakopanem do startu w mistrzostwach świata w lotach.

Konkursy Pucharu Świata w Niżnym Tagile rozpoczną się w najbliższą sobotę o 16:30, a w niedzielę o 16:00. Trener polskiej kadry Michal Doleżal zdecydował, że na zawody do Rosji pojedzie tylko jeden zawodnik z szóstki, która rywalizowała w miniony weekend w Kuusamo. Będzie to Paweł Wąsek, a oprócz niego na rosyjskiej skoczni wystartują: Jakub Wolny, Tomasz Pilch, Stefan Hula, Aleksander Zniszczoł i Maciej Kot. Trenerem ekipy biało-czerwonych będzie Maciej Maciusiak, a pomagać mu będą Daniel Kwiatkowski i Radek Zidek.
Powodem odpuszczenia startu w Rosji przez naszych najlepszych skoczków jest obawa przed zakażenie koronawirusem, bo to uniemożliwiłoby start w zaplanowanych w dniach 10-13 grudnia mistrzostwach świata w lotach narciarskich, jednej z najważniejszych imprez tego sezonu. Stoch, Żyła, Kubacki, Murańka i Stękała będą więc w kraju przygotowywać się do konkursów w Planicy pod okiem trenera Doleżala. Stracą wprawdzie sposobność zdobycia kolejnych punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale walka o Kryształową Kulę na razie nie jest priorytetem dla ekipy biało-czerwonych. Ale w tym trudnym z powodu trwającej pandemii sezonie w tej kwestii preferencje mogą się jeszcze zmienić. Zwłaszcza w przypadku Dawida Kubackiego, który notuje swój najlepszy jak dotąd start w rywalizacji Pucharu Świata. Wcześniej potrzebował czasu, by wskoczyć na wysoki poziom i ustabilizować poziom. W poprzednim sezonie jego forma eksplodowała w Turnieju Czterech Skoczni. Wcześniej był 22. i 47. w Engelbergu. W obecnej edycji PŚ od początku jest w czołówce klasyfikacji generalnej – po trzech konkursach jest trzeci z dorobkiem 144 punktów. Przed rokiem w pierwszych trzech konkursach zajmował miejsca 7., 12., 5, dwa lata temu 8., 35. i 12, a w tym roku był 11. w Wiśle oraz dwukrotnie trzeci w Kuusamo. Nawet bez punktów w Niżnym Tagile powinien się utrzymać w czołówce, a przed świętami będą jeszcze konkursy w szwajcarskim Engelbergu i kolejna okazja do wzbogacenia punktowego konta.
W wyścigu o Kryształową Kulę w tej chwili zdecydowanie prowadzi Niemiec Markus Eisenbichler, który dwukrotnie wygrał, a w drugim, rozegranym w niedzielę w Kuusamo konkursie, był drugi tylko dlatego, że przydarzył mu się słabszy skok w drugiej serii. To może być sygnał dla jego rywali na przyszłość, że jest do pokonania. Na potknięciu niemieckiego skoczka skorzystał tym razem wicelider klasyfikacji generalnej Halvor Egner Granerud, ale Norweg to jeszcze młody zawodnik i choćby przez brak doświadczenia może mieć kłopot z utrzymaniem takiej wysokiej formy w dalszej części sezonu. Na razie nie wiadomo czy Eisenbichler i Granerud zdecydują się na start w Rosji, ale jeśli tam pojadą, będą oczywiście faworytami i dzięki zdobytym w Niżnym Tagile punktom mogą w punktacji trochę odskoczyć Polakowi. Nie będą to jednak straty nie do odrobienia i Kubacki nadal będzie się liczył w walce o Kryształową Kulę. Niewykluczone, że do pościgu dołączy w tym sezonie także Piotr Żyła, który zaczął znakomicie i wypada wierzyć, że jego słabszy występ w niedzielnym wybitnie loteryjnym konkursie w Kuusamo był tylko „wypadkiem przy pracy”. Nie można też zapominać o budzącym się powoli do walki Kamilu Stochu. Trzykrotny mistrz olimpijski na razie zamyka czołową dziesiątkę klasyfikacji generalnej PŚ, lecz do zakończenia rywalizacji zostało jeszcze
dużo konkursów.
Tradycyjnie już nasi najlepsi skoczkowie plasują się też w czołówce najlepiej zarabiających. Najwyżej na liście płac jest aktualnie Kubacki, który zarobił 90 tys. złotych. Lepszy od niego jest tylko Eisenbichler (138 tys. zł). Żyła z dorobkiem 73 tys. zł zajmuje piąte miejsce, a Stoch z 56 tys zł na koncie jest w tym zestawieniu siódmy. Łącznie w trzech pierwszych konkursach indywidualnych i jednym drużynowym nasi skoczkowie zarobili 277 tysięcy złotych.

Top 10 klasyfikacji generalnej PŚ:

  1. Markus Eisenbichler (Niemcy) – 280 pkt
  2. Halvor E. Granerud (Norwegia) – 200 pkt
  3. Dawid Kubacki – 144 pkt
  4. Karl Geiger (Niemcy) – 141 pkt
  5. Piotr Żyła – 133 pkt
  6. Yukiya Sato (Japonia) – 131 pkt
  7. Robert Johansson (Norwegia) – 80 pkt
  8. Anze Lanisek (Słowenia) – 66 pkt
  9. Pius Paschke (Niemcy) – 64 pkt
  10. Kamil Stoch – 62 pkt
    Miejsca pozostałych polskich skoczków:
  11. Klemens Murańka – 38 pkt
  12. Andrzej Stękała – 36 pkt
  13. Paweł Wąsek – 15 pkt
  14. Maciej Kot – 11 pkt
  15. Stefan Hula – 2 pkt.

Kadra szczypiornistek już w Danii

Siedemnaście zawodniczek, głównie z Perły Lublin i Zagłębia Lubin, znalazło się w kadrze Polski na mistrzostwa Europy piłkarek ręcznych, które 3 grudnia rozpoczną się w Danii. Selekcjoner reprezentacji Arne Senstad skład biało-czerwonych ogłosił w miniony poniedziałek. Pecha miała Sylwia Matuszczyk, która na ostatnim treningu przed wylotem do Danii doznała kontuzji musiała zostać w Polsce.

Reprezentacja naszych szczypiornistek przygotowywały się do turnieju, który pierwotnie miał się odbyć także w Norwegii, ale w ostatniej chwili z powodu rygorystycznych decyzji sanitarnych norweskiego rządu w całości został przeniesiony do Danii, na tygodniowym zgrupowaniu w Koszalinie. Kapitanem zespołu jest 263-krotna reprezentantka kraju Kinga Grzyb. 38-letnia szczypiornistka jest najstarszą zawodniczką w ekipie narodowej, zaś najmłodszą 21-letnia Paulina Uścinowicz z francuskiego Fleury Loiret HB, która jest też jedyną debiutantką wśród kadrowiczek.
Najliczniejszą reprezentację w kadrze ma Perła Lublin, która oddelegowała sześć szczypiornistek, ale tylko o jedną mniej wystawiło Zagłębie Lubin. Pięć kadrowiczek na co dzień występuje w klubach zagranicznych – to Adrianna Płaczek (Nantes AH, Francja), Aneta Łabuda (ESBF Besancon, Francja), wspomniana Paulina Uścinowicz, Aleksandra Zych (CS Magura Cisnadie, Rumunia) oraz Joanna Wołoszczyk (Saint-Armand, Francja), która w ostatniej chwili zastąpiła w kadrze kontuzjowaną Sylwię Matuszczyk.
Do Danii ekipa naszych szczypiornistek poleciały we wtorek samolotem czarterowym z lotniska w Szczecinie. Pierwszy mecz w mistrzostwach Europy biało-czerwone, które trafiły do grupy D, zagrają w czwartek 3 grudnia z Norwegią, następnie w sobotę 5 grudnia zmierzą się z Rumunią, a w poniedziałek 7 grudnia z zespołem Niemiec.

Kadra Polski na ME 2020:
Bramkarki:
Weronika Gawlik (MKS Perła Lublin SA), Adrianna Płaczek (Nantes AH).
Zawodniczki z pola:
Joanna Drabik, Adrianna Górna, Kinga Grzyb, Karolina Kochaniak, Patrycja Świerżewska (MKS Zagłębie Lubin SA), Marta Gęga, Dagmara Nocuń, Natalia Nosek, Aleksandra Rosiak, Joanna Szarawaga (MKS Perła Lublin SA), Aneta Łabuda (ESBF Besancon), Joanna Wołoszczyk (Saint-Armand, Francja), Romana Roszak (MKS Piotrcovia Piotrków Trybunalski), Paulina Uścinowicz (Fleury Loiret HB), Aleksandra Zych (CS Magura Cisnadie).