Lewandowski goni legendy

W pierwszej kolejce spotkań Ligi Mistrzów UEFA nie brakowało zaskakujących rezultatów. Z nielicznej grupki uczestniczących w obecnej edycji rozgrywek polskich piłkarzy na boisku zobaczyliśmy pięciu – Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium, Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa w Lokomotiwie Moskwa, Wojciecha Szczęsnego w Juventusie
Turyn i Piotra Zielińskiego w SSC Napoli.

Pozostali nasi piłkarze zgłoszeni do fazy grupowej – Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb), Arkadiusz Milik (SSC Napoli) i Jakub Piotrowski (KRC Genk) – z różnych powodów nie znaleźli się w kadrach meczowych. Z tych, którzy w pierwszej kolejce zagrali, smaku zwycięstwa nie zaznał tylko Szczęsny, bo Juventus, chociaż prowadził na Wanda Metropolitano w Madrycie, ostatecznie tylko zremisował 2:2 z Atletico Madryt. Wielki dzień w Leverkusen przeżyli natomiast Krychowiak i Rybus, którzy dołożyli swoje cegiełki do nieoczekiwanego zwycięstwa Lokomotiwu Moskwa nad Bayerem 2:1. Większą dorzucił bez wątpienia Krychowiak, który rozegrał znakomite zawody i na dodatek strzelił gola. Rosyjskie media znów wychwalają go pod niebiosa, ale też trzeba przyznać, że defensywny pomocnik reprezentacji Polski ten sezon zaczął naprawdę znakomicie – najpierw w rosyjskiej lidze, a teraz także w Lidze Mistrzów. Nas powinien jednak cieszyć także występ Rybusa, który ostatnio grzał ławę nie tylko w reprezentacji, ale też w moskiewskim zespole.

O ile gol Krychowiaka to wyjątek i wyczyn godny najwyższych pochwał, to trafienie Roberta Lewandowskiego dla Bayernu w spotkaniu z Crveną Zvezdą Belgrad już takim nadzwyczajnym wydarzeniem nie jest, bo gol strzelony przez „Lewego” to żadna sensacja. Większe emocje i komentarze nasz napastnik wzbudza raczej wtedy, gdy nie trafia. Ale o jego bramce strzelonej Crvenej Zveździe Belgrad mówiono sporo, bo był to jego dwusetny gol strzelony w barwach Bayernu. Przy okazji zauważono też, że było to zarazem 54. trafienie „Lewego” w Lidze Mistrzów w jego 81 występie w tych rozgrywkach. Do tego dorobku Polak dołożył ponadto 16 asyst. W klasyfikacji strzelców Champions League wszech czasów Lewandowski zajmuje szóste miejsce. W Top 10 tego zestawienia jest tylko czterech aktywnych piłkarzy, a właściwie to tylko trzech, bo Szwed Zlatan Ibrahimović kontynuuje karierę za oceanem, w amerykańskiej MLS. Na placu boju pozostają więc lider klasyfikacji wszech czasów Portugalczyk Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) z oszałamiającym dorobkiem 126 goli, wicelider Argentyńczyk Lionel Messi (FC Barcelona) ze 112 trafieniami na koncie, czwarty na liście Francuz Karim Benzema (Real Madryt) z 60 bramkami, a dwa miejsca za nim Lewandowski, który w pierwszej kolejce jako jedyny z tego kwartetu zaliczył trafienie.

Bohaterem kolejki został jednak 19-letni Norweg Erling Braut Haland, który ustrzelił hat-tricka dla RB Salzburg w wygranym 6:2 meczu z KRC Genk. Ten młody piłkarz imponuje skutecznością, bo w ostatnich dziewięciu meczach strzelił aż 17 goli. Trzy gole strzelił też Chorwat Mislav Orsic dla Dinama Zagrzeb, a po dwie bramki zdobyli Argentyńczyk Angel Di Maria dla PSG i Niemiec Timo Wernen dla RB Lipsk.

 

Polacy powalczą w ATP Cup?

ATP Cup to nowe rozgrywki w tenisowym kalendarzu, odpowiednik rozgrywanego w przeszłości w Duesseldorfie drużynowego pucharu świata. Szykowany na antypodach turniej będzie miał jednak znacznie poważniejszą rangę oraz pulę nagród – 15 mln dolarów. Zwycięzcy turnieju otrzymają także po 750 punktów do rankingu ATP.

Kalendarz przyszłorocznych rozgrywek zmodyfikowano, żeby w ATP Cup mogli wziąć udział najlepsi tenisiści. Turniej ma być dla nich formą przygotowań do wielkoszlemowego Australian Open. Zasady kwalifikacji są proste – decyduje pozycja rankingowa najlepszego singlisty z danego kraju. Do zmagań przystąpią 24 zespoły. Zainteresowaniu nowymi rozgrywkami jest ogromne. Akces gry w ATP Cup zgłosili wszyscy tenisiści z Top 10 oraz 27 z 30 najlepszych zawodników w rankingu. W pierwszej fazie kwalifikacji wyłoniono 19 zespołów – 18 na bazie rankingu plus gospodarze Australijczycy, którym przyznano tzw. dzika kartę. Pozostałe pięć drużyn dołączy 13 listopada tego roku po zakończeniu drugiego etapu kwalifikacji. Szansę występu w pierwszej edycji ATP Cup mają też Polacy, którzy w tej chwili w rankingu plasują się na 22. pozycji. Takie wysokie miejsce to zasługa Huberta Hurkacza, który zgromadził 1243 punkty.

W wyniku przeprowadzonego 16 września losowania 24 drużyny zostały podzielone na sześć czterozespołowych grup. Faza grupowa zostanie rozegrana w dniach 3-8 stycznia 2020 roku w Brisbane, Perth i Sydney. Następnie 9-10 stycznia rozegrane zostaną ćwierćfinały z udziałem zwycięzców grup oraz dwóch najlepszych ekip z drugich miejsc. Półfinałowe zmagania zaplanowano na 11 stycznia, zaś wielki finał na 12 stycznia. Decydujące mecze zostaną rozegrane w Sydney.

Drużyny zakwalifikowane do ATP Cup 2020
1. Serbia – Novak Djoković, Dusan Lajović; 2. Hiszpania – Rafael Nadal, Roberto Bautista; 3. Szwajcaria – Roger Federer, Henri Laaksonen. 4. Rosja – Danił Miedwiediew, Karen Chaczanow; 5. Austria – Dominic Thiem, Dennis Novak; 6. Niemcy – Alexander Zverev, Jan-Lennard Struff; 7. Grecja – Stefanos Tsitsipas, Michail Pervolarakis; 8. Japonia – Kei Nishikori, Yoshihito Nishioka; 9. Włochy – Fabio Fognini, Matteo Berrettini; 10. Francja – Gael Monfils, Benoit Paire; 11. Belgia – David Goffin, Steve Darcis; 12. Chorwacja – Borna Corić, Marin Cilić; 13. Argentyna – Diego Schwartzman, Guido Pella; 14. Gruzja – Nikołoz Basilaszwili, Aleksandre Metreweli; 15. RPA – Kevin Anderson, Lloyd Harris; 16) USA – John Isner, Taylor Fritz; 17) Kanada – Felix Auger-Aliassime, Milos Raonić; 18. Wielka Brytania – Andy Murray, Kyle Edmund; 19) Australia – Nick Kyrgios, Alex de Minaur.

 

Dostali nauczkę i starczy

Wygląda na to, że dla dwóch byłych reprezentantów Rosji w piłce nożnej, 28-letniego Aleksandra Kokorina i 31-letniego Pawła Mamajewa, zakończył się najtrudniejszy jak dotąd etap w ich życiu. Obaj od października ubiegłego roku za pobicie wpływowego polityka tkwili na więziennym wikcie, a od kwietnia przebywali w kolonii karnej w Biełogorodzie z wyrokiem półtora roku więzienia za udział w bójce i wandalizm. We wtorek 17 września zostali zwolnieni warunkowo.

Kokorin i Mamajew to utalentowani piłkarze, od lat należeli do wyróżniających się graczy w rosyjskiej ekstraklasie. Kokorinowi tylko pech przeszkodził w występie w ubiegłorocznym mundialu, bo na trzy miesiące przed turniejem rozgrywanym na rosyjskich stadionach doznał poważnej kontuzji. Gdyby nie uraz, trener „Sbornej” Stanisław Czerczesow z pewnością powołałby go do kadry, bo cenił umiejętności tego dynamicznego napastnika, który w 48 występach w reprezentacji zdobył 12 bramek. Grający na pozycji pomocnika Mamajew na taki splendor nie mógł liczyć, bo chociaż w latach 2010-2016 rozegrał w drużynie narodowej 15 meczów, nigdy nie był w niej kluczowym zawodnikiem. Nie pomogło mu też przejście z CSKA Moskwa do prowincjonalnego FK Krasnodar, którego zawodnikiem był w momencie aresztowania. Wciąż jednak jako piłkarz ma w Rosji mocną markę, czego dowodem jest oferta złożona mu przez występujący w Premjer Lidze działaczy Achmata Grozny.

Czeczeński klub, w którym gra obecnie dwóch polskich piłkarzy, Konrad Michalak i Damian Szymański, był też ponoć zainteresowany pozyskaniem Kokorina, ale był on formalnie wciąż zawodnikiem Zenita Petersburg, zaś szefowie potentata rosyjskiej ekstraklasy nie zamierzali z niego rezygnować i pomimo długiej przerwy w treningach dali mu do podpisania nowy kontrakt. W rosyjskich mediach pojawiły się zdjęcia obu piłkarzy opuszczających kolonię karną w Biełgorodzie i wsiadających do czekającego na nich auta z przyciemnianymi szybami.

Pewnie przez jakiś czas będzie o nich cicho, bo na dojście do dawnej sportowej formy potrzebują co najmniej dwa-trzy miesiące. Nie ulega jednak wątpliwości, że będą chcieli jak najszybciej wrócić na boisko, bo prawie roczny pobyt za kratkami i koszta sądowych potyczek z pewnością mocno nadwyrężyły ich finanse, chociaż przed aresztowaniem zarabiali w swoich klubach w granicach półtora miliona euro rocznie. A i tak mogą mówić o szczęściu, bo podczas pamiętnej dla nich październikowej nocnej eskapady po moskiewskich lokalach weszli z konflikt z mocnymi ludźmi z wysokich kręgów władzy.
Kokorin i Mamajew, przyjaźniący się od lat jeszcze z czasów gry w moskiewskich klubach, spotkali się na boisku w meczu ligowym Zenita Petersburg z FK Krasnodar, a po zawodach postanowili wspólnie się zabawić.

Ponieważ obaj mieli już od dawna wyrobioną opinię rozrabiaków, żeby nie podpaść nikomu w Petersburgu, wsiedli do pociągu i pojechali do Moskwy. Imprezować zaczęli już w trakcie podróży, co znalazło odbicie w raporcie obsługi pociągu przesłanym do centrali rosyjskich kolei państwowych. Agresywne zachowanie uszło im na sucho, ale gdy w stolicy podjęli wędrówkę od lokalu do lokalu, w jednym z nich zachowywali się już tak niestosownie, że jeden z restauracyjnych gości zwrócił im uwagę. Wtedy Kokorin zwymyślał go i uderzył go krzesłem. Incydent został zarejestrowany na nagraniu wideo, które pojawiło się w internecie. Dokazujący dotąd bezkarnie piłkarze wpadli w tym momencie jak śliwka w kompot, bowiem poszkodowanym okazał się urzędnik ministerstwa przemysłu i handlu. Trafił do szpitala, a sprawę zgłosił policji. Policja aresztowała obu piłkarzy i towarzyszących mu kolegów.

Próbujący wyratować ich z opresji klubowi działacze natrafili jednak na ścianę, bo przy okazji wyszło na jaw, że tuż przed zdarzeniem w restauracji swawolni kopacze piłki pobili jeszcze kierowcę popularnej prezenterki telewizyjnej Olgi Uszakowej. Kokorin i Mamajew dostali areszt tymczasowy na trzy miesiące, który następnie przedłużono im o kolejny kwartał. Do rozprawy przed sądem pierwszej instancji w Moskwie doszło dopiero pod koniec kwietnia 2019 roku. Poszkodowany urzędnik miał wpływowych sojuszników, więc sąd skazał Kokorina na 18 miesięcy pobytu w kolonii karnej, a Mamajewa na 17. miesięcy, ale w poczet kary zaliczono im areszt tymczasowy, dzięki czemu w wrześniu, po odsiedzeniu połowy zasądzonego wyroku, mogli wystąpić o zwolnienie warunkowe. Chyba ktoś wysoko postawiony musiał uznać, że obaj piłkarze dostali wystarczająca nauczkę, bo odzyskali wolność.

 

48 godzin sport

Pojadą bez Kwiatkowskiego
Polski Związek Kolarski ogłosił kadrę na mistrzostwa świata w brytyjskim Yorkshire (22-29 września). Z powodu przemęczenia nie znalazł się w niej jeden z najlepszych naszych kolarzy, mistrz świata z 2014 roku Michał Kwiatkowski (na zdjęciu). Do wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn zgłoszeni zostali: Rafał Majka, Paweł Poljański, Maciej Bodnar (wszyscy Bora-Hansgrohe), Michał Gołaś (Ineos Team), Łukasz Wiśniewski i Łukasz Owsian (obaj CCC Team). W jeździe indywidualnej na czas wystartują Kamil Gradek (CCC Team) oraz Maciej Bodnar. D wyścig ze startu wspólnego kobiet zgłoszono Małgorzatę Jasińską (Movistar Team), Martę Lach (CCC-LIV), Agnieszkę Skalniak (CCC-LIV), Katarzynę Niewiadomą (Canyon Sram), a do jazdy indywidualnej na czas Annę Plichtę (Trek Segafredo), Aurelię Nerlo (TKK Pacific Nestle Fitness Team) i Katarzynę Wilkos (Mat Atom Deweloper).

Sprinterka z RPA zawieszona za doping
Reprezentantka Republiki Południowej Afryki w biegu na 100 m Carina Horn została tymczasowo zawieszona z powodu naruszenia przepisów antydopingowych. W organizmie zawodniczki wykryto obecność Ibutamorenu i środka anabolicznego LGD-4033. 30-letnia sprinterka nie wystartuje w rozpoczynających się 27 września mistrzostwach świata w Katarze. Jeśli wyniki badania próbki B potwierdzą doping, zostanie zdyskwalifikowana i nie znajdzie się w kadrze na igrzyska w Tokio. Dla ekipy RPA będzie to ogromna strata, bo Horn jest jedyną sprinterką z tego kraju, która uzyskała wynik poniżej 11 s (10,98 s).

W Iranie kobiety znów mogą oglądać mecze na stadionach
Federacja piłkarska Iranu uległa naciskom FIFA i zniosła zakaz wpuszczania kobiet na mecze w tym kraju. Po 40 latach przerwy Iranki znowy będą mogły na żywo oglądać także spotkania drużyny narodowej. Po raz pierwszy dojdzie do tego w meczu z Kambodżą w eliminacjach mistrzostw świata 2022.

Kłopoty zdrowotne biegaczek na 1500 m
Rekordzistka globu w biegu na 1500 m Genzebe Dibaba nie wystąpi w rozpoczynających się 26 września mistrzostwach świata w Dausze. Powodem absencji etiopskiej biegaczki jest kontuzja stopy. 28-letnia Dibaba to wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro (2016), mistrzyni świata z Pekinu (2015) i rekordzistka globu. W tym sezonie Etiopka uzyskała drugi najlepszy wynik na świecie – 3.55,47. Liderką światowej listy jest Holenderka etiopskiego pochodzenia Sifan Hassan (3.55,30). Na dystansie 1500 m w Dausze nie wystapi też reprezentantka Polski Sofia Ennaoui.

PKO Ekstraklasa bez zaległości przed 9. kolejką
W minioną środę zespoły Wisły Płock i Legii Warszawa rozegrały zaległy mecz z 4. kolejki. Spotkanie 1:0 wygrała Wisła Płock. Zestaw par 9. kolejki. Piątek: Piast Gliwice – Raków Częstochowa, godz. 18:00; Lech Poznań – Jagiellonia Białystok, godz. 20:30. Sobota: ŁKS Łódź – Arka Gdynia, godz. 15:00; Lechia Gdańsk – Korona Kielce, godz. 17:30; Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin, godz. 20:00. Niedziela: Wisła Płock – Wisła Kraków, godz. 12:30; Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze, godz. 15:00; Cracovia – Legia Warszawa, godz. 17:30.

Koniec laby, pora zagrać na serio

Rozgrywane obecnie w czterech krajach mistrzostwa Europy siatkarzy w fazie grupowej nie grzeszą wysokim poziomem sportowym. Wpływ na to ma niewątpliwie zwiększenie liczby uczestników do 24 zespołów, przez co w stawce znalazły się drużyny mocno odbiegające umiejętnościami od czołówki. Dla polskiej drużyny prawdziwe granie zacznie się więc dopiero od ćwierćfinału, a może nawet półfinału.

Po rozegranych w środę meczach poznaliśmy już większość par 1/8 finału. Turniejowa drabinka mogła jeszcze ulec zmianie w przypadku jakiś przetasowań w grupie D, gdzie w czwartek Polska grała z Ukrainą, a Czechy z Czarnogórą (oba mecze zakończyły się po zamknięciu wydania). Ukraińcy w środę pokonali Estończyków 3:0 i tym zwycięstwem zapewnili sobie awans do następnej rundy. Do rozstrzygnięcia pozostawał kolejność zespołów w grupie. W drugim środowym spotkaniu Holendrzy niespodziewanie przegrali po tie-breaku z Czechami 2:3, ale ponieważ była to już ich ostatnia potyczka w grupie D, nie mogli być pewni utrzymania drugiej lokaty. Co prawda plasujący się na trzeciej pozycji Ukraińcy musieliby dokonać cudu i wygrać z niepokonaną wcześniej polską drużyną, ale teoretycznie mieli jeszcze szanse na zdobycie trzech punktów i przeskoczenie Holendrów w tabeli. Dla Czechów wygrana z Holendrami miała znaczenie o tyle, że musieli o ostatnia premiowana awansem czwartą lokatę bić się do samego końca z debiutująca w mistrzostwach Europy Czarnogórą. Ostatecznie i tak w czwartek w bezpośrednim starciu te drużyny ustaliły, która z nich zagra w 1/8 finału z najlepszym zespołem z grupy B, a która dołączy do Estonii i uzupełni grono 8 najsłabszych ekip turnieju.

Polscy siatkarze mieli w środę dzień odpoczynku, ale chociaż nie grali, ich przeciwnicy sami przyklepali im pozycję lidera grupy i awans z pierwszego miejsca bez względu na wynik czwartkowego spotkania z Ukraińcami. Podobnie jak miało to miejsce w niedawnych mistrzostwach Europy siatkarek, także rozgrywanych w czterech krajach, europejska federacja zrobiła w regulaminie ukłon pod adresem gospodarzy czterech grup, żeby nie trafili na siebie w II rundzie turnieju.

W środę zakończyła się natomiast rywalizacja w grupach A i C, z których stworzyły się pary 1/8 finału. W grupie A pierwsze miejsca zajęła Francja z kompletem zwycięstw i stratą zaledwie jednego seta, drugą lokatę wywalczyli Włosi, trzecią Bułgarzy, a czwartą Grecy (odpadły ekipy Portugalii i Rumunii). W grupie C najlepsza okazała się drużyna Rosji, która wygrała wszystkie pięć spotkań tracąc jedynie dwa sety, za nią uplasowały się reprezentacje Słowenii, Finlandii i Macedonii Północnej (odpadły zespoły Turcji i Białorusi).

Z gry naszych siatkarzy w Holandii możemy być, jak na razie, w pełni zadowoleni. Tegoroczne mistrzostwa Europy to piąty turniej z udziałem naszej reprezentacji prowadzonej przez Vitala Heynena. Belgijski szkoleniowiec do perfekcji doprowadził swój autorski system rotowania składem i także w teraz wykorzystuje wszystkich 14 graczy jakich ma do dyspozycji w kadrze. Nie jest żadną tajemnicą, że dla niego celem głównym są przyszłoroczne igrzyska w Tokio, bo obejmując reprezentację Polski zapowiedział, że chce tam wywalczyć medal, najchętniej złoty. Ale rzecz jasna nie odpuszcza też innych turniejów mistrzowskich. Ma już na koncie zdobyte w ubiegłym roku z biało-czerwonymi mistrzostwo świata, a teraz chciałby do kolekcji dorzucić też tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu.

Z przebiegu rywalizacji w fazie grupowej można wnioskować, że przeszkodzić w tym naszym siatkarzom mogą pałający chęcią rewanżu za przegrane w Gdańsku kwalifikacje olimpijskie Francuzi, którzy na dodatek będą gospodarzami spotkań o medale, a oprócz nich jeszcze chyba tylko Rosjanie, chociaż nie można tez lekceważyć zespołów Włoch, Serbii i Bułgarii. W tej chwili te reprezentacje wraz z naszą tworzą europejską siatkarską ekstraklasę.

Gwoli przypomnienia: do 1/8 finału awansują po 4 najlepsze zespoły z wszystkich grup. Drużyny z grupy A zmierzą się z drużynami z grupy C, natomiast ekipy z grupy D, czyli z naszymi siatkarzami, walczyć będą z czterema najlepszymi ekipami z grupy B, według schematu: B1-D4, B2-D3, D1-B4 i D2-B3. Potyczki ćwierćfinałowe rozegrane zostaną 23 i 24 września, zaś mecze półfinałowe (w Lublanie i Paryżu) oraz o medale (tylko w Paryżu) w dniach 26-29 września.

 

Wyniki 1 kolejki Ligi Mistrzów UEFA

Grupa A

Club Brugge – Galatasaray Stambuł 0:0

Paris Saint-Germain – Real Madryt 3:0

1. PSG                  1   3   3:0

2. Club Brugg e   1   1   0:0

– Galatasaray       1   1   0:0

4. Real Madryt     1   0   0:3

Grupa B

Olympiacos Pireus – Tottenham Hotspurn 2:2

Bayern Monachium – Crvena Zvezda Belgrad 3:0

1. Bayern                1   3   3:0

2. Olympiacos        1   1   2:2

– Tottenham           1   1   2:2

4. Crvena Zvezda   1    0   0:3

Group C

Dinamo Zagrzeb – Atalanta Bergamo 4:0

Szachtar Donieck – Manchester City 0:3

1. Dinamo            1   3   4:0

2. Manchester      1   3   3:0

3. Szachtar           1   0   0:3

4. Atalanta           1   0   0:4

Grupa D

Atletico Madryt – Juventus Turyn 2:2

Bayer Leverkusen – Lokomotiw Moskwa 1:2

1. Lokomotiw     1   3   2:1

2. Atletico          1   1   2:2

– Juventus          1   1   2:2

4. Bayer              1   0   1:2

Grupa E

1. kolejka

SSC Napoli – FC Liverpool 2:0

RB Salzburg – KRC Genk 6:2

1. RB Salzburg    1   3   6:2

2. SSC Napoli     1   3   2:0

3. FC Liverpool   1   0   0:2

4. KRC Genk       1   0   2:6

Grupa F

Inter Mediolan – Slavia Praga 1:1

Borussia Dortmund – FC Barcelona 0:0

1. Inter Mediolan        1   1   1:1

– Slavia Praga             1   1    1:1

3. FC Barcelona           1   1   0:0

– Borussia Dortmund  1   1   0:0

Grupa G

Olympique Lyon – Zenit Petersburg 1:1

Benfica Lizbona – RB Lipsk 1:2

1. RB Lipsk                1   3   2:1

2. Olymique Lyon     1   1   1:1

– Zenit Petersburg    1   1   1:1

4. Benfica Lizbona    1  0   1:2

Grupa H

Ajax Amsterdam – OSC Lille 3:0

Chelsea Londyn – Valencia CF 0:1

1. Ajax Amsterdam    1   3   3:0

2. Valencia CF            1   3   1:0

3. Chelsea Londyn     1   0   0:1

4. OSC Lille                1   0   0:3

 

Poprzeczka coraz wyżej

Nasi siatkarze już po trzech wygranych meczach w grupie D (z Estonią 3:1, Holandią 3:0 i Czechami 3:0) praktycznie zapewnili sobie awans do 1/8 finału mistrzostw Europy, ale formalnie potrzebowali zwycięstwa z debiutująca w mistrzostwach Europy Czarnogórą. Natomiast pewne awansu już po trzech spotkaniach były ekipy Francji, Bułgarii i Włoch (grupa A) oraz Słowenii i broniącej tytułu Rosji (grupa C).

Po stracie seta w meczu z Estonią, pierwszym rozegranym przez Polaków na mistrzostwach Europy, pojawiły się lekkie obawy o formę biało-czerwonych. Podopieczni trenera Vitala Heynena rozwiali jej jednak bezdyskusyjnie w dwóch kolejnych potyczkach. Najpierw w niedzielę rozbili Holendrów 3:0, co było o tyle zaskakujące, że zespół gospodarzy grupy D uważano za najpoważniejszego konkurenta biało-czerwonych do pierwszego miejsca. Zwycięstwo odnieśli również Czesi, którzy nadspodziewanie łatwo pokonali Estończyków 3:0, a wcześniej przegrali z Ukraińcami 1:3.

Może dlatego nasi siatkarze, mając w pamięci stracony set z Estończykami, do poniedziałkowego starcia z czeską drużyną wyszli maksymalnie skoncentrowani. Trener Heynen posłał do boju ten sam skład, który rozjechał dzień wcześniej Holendrów, więc żadnych nieprzewidzianych komplikacji nie było. Pierwszą partię biało-czerwoni wygrali 25:18, ale drugą zaczęli słabo, lecz zanim rywale zdążyli się nacieszyć prowadzeniem, w polu zagrywki stanął Piotr Nowakowski i zdobył serwisem siedem punktów z rzędu. A potem już poszło z górki i Czesi przegrali tego seta 12:25, a trzeciego 15:25. Taki wynik oznaczał, że reprezentacja Polski w całym spotkaniu oddała przeciwnikom w sumie 45 punktów.

Podczas tegorocznych mistrzostw Europy w innych meczach zdarzały się wyjątkowo jednostronne sety. Włosi pokonali Portugalczyków 25:10, takim samym wynikiem zakończyła się jedna z partii w meczu Rosja – Białoruś, ale 45 „oczek” oprócz Polaków w jednym meczu oddali jeszcze tylko Holendrzy w spotkaniu z Czarnogórą (25:13, 25:17 i 25:15), z którą reprezentacja Polski zmierzyła się we wtorek w Amsterdamie (mecz zakończył się po zamknięciu wydania). Mniej niż 50 punktów ugrali jeszcze Rumuni w meczu z Francuzami (przegrali 19:25, 14:25 i 16:25).

Trener Heynen jest zachwycony formą swoich podopiecznych, a także wspaniałym dopingiem jaki w Holandii funduje polskiej drużynie wielotysięczna grupa kibiców w biało-czerwonych barwach. Jeśli coś martwi belgijskiego szkoleniowca, to… łatwość z jaką jego zespół pokonuje kolejnych przeciwników w grupie D. Obawia się, zapewne słusznie, że ta łatwość może zdemobilizować jego graczy gdy przyjdzie im mierzyć się z silnymi rywalami.

A kilka takich drużyn w tegorocznych czempionacie przecież jest. Zespoły Francji, Rosji, Bułgarii, Włoch czy Serbii też w tym turnieju grają rewelacyjnie. Dla nas w tej chwili istotny jest jednak przebieg rywalizacji w grupie B, bo z którymś z zespołów z tej grupy nasi siatkarze zagrają w 1/8 finału.

Wyniki ME 2019 w siatkówce mężczyzn
Grupa A (Montpellier)
Bułgaria – Grecja 3:0
Portugalia – Włochy 0:3
Francja – Rumunia 3:0
Bułgaria – Rumunia 3:0
Włochy – Grecja 3:1
Grecja – Francja 0:3
Bułgaria – Portugalia 3:1
Rumunia – Włochy 1:3
Portugalia – Francja 0:3
Rumunia – Grecja 1:3
Francja – Bułgaria 3:0
Grecja – Portugalia 1:3
Włochy – Bułgaria (17 września)
Portugalia – Rumunia (18 września, 14:00)
Francja – Włochy (18 września, 20:45)
1. Francja 4 4 12 12:0
2. Bułgaria 4 3 9 9:4
3. Włochy 3 3 9 9:2
4. Grecja 5 1 4 5:13
5. Portugalia 4 1 3 4:10
6. Rumunia 4 0 0 2:12

Grupa B (Bruksela i Antwerpia)
Serbia – Niemcy 3:0
Słowacja – Hiszpania 3:2
Belgia – Austria 3:0
Słowacja – Austria 3:1
Niemcy – Belgia 2:3
Hiszpania – Belgia 0:3
Serbia – Słowacja 3:0
Austria – Niemcy 0:3
Hiszpania – Serbia 1:3
Austria – Hiszpania (17 września)
Słowacja – Belgia (17 września)
Niemcy – Słowacja (18 września, 17:30)
Belgia – Serbia (18 września, 20:30)
Serbia – Austria (19 września, 20:30)
1. Serbia 3 3 9 12:1
2. Belgia 3 3 8 9:2
3. Słowacja 3 2 5 6:6
4. Niemcy 3 1 4 5:6
5. Hiszpania 3 0 1 3:9
6. Austria 3 0 0 1:9

Grupa C (Lublana)
Turcja – Rosja 1:3
Finlandia – Macedonia Północna 3:1
Słowenia – Białoruś 3:0
Macedonia Północna – Turcja 0:3
Białoruś – Rosja 1:3
Macedonia Północna – Rosja 0:3
Słowenia – Finlandia 3:1
Białoruś – Finlandia 3:2
Turcja – Słowenia 0:3
Rosja – Finlandia 3:0
Białoruś – Macedonia Północna 1:3
Słowenia – Macedonia Płn (17 września
Turcja – Białoruś (17 września)
Słowenia – Rosja (18 września, 17:30)
Finlandia – Turcja (18 września, 20:30)
1. Rosja 4 4 12 12-2
2. Słowenia 3 3 9 9:1
3. Finlandia 4 1 4 6:10
4. Turcja 3 1 3 4:6
5. Macedonia Płn 4 1 3 4:10
6. Białoruś 4 1 2 5:11

Grupa D (Rotterdam i Amsterdam)
Czechy – Ukraina 1:3
Estonia – Polska 1:3
Holandia – Czarnogóra
Ukraina – Holandia 0:3
Estonia – Czarnogóra 0:3
Holandia – Polska 0:3
Czechy – Estonia 3:0
Czarnogóra – Ukraina 1:3
Polska – Czechy 3:0
Czarnogóra – Polska (17 września)
Estonia – Holandia (17 września)
Ukraina – Estonia (18 września, 16:00)
Holandia – Czechy (18 września, 20:00)
Czechy – Czarnogóra (19 września, 17:00)
Polska – Ukraina (19 września, 20:00)
1. Polska 3 3 9 9:1
2. Holandia 3 2 6 6:3
3. Ukraina 3 2 6 6:5
4. Czechy 3 1 3 4:6
5. Czarnogóra 3 1 3 4:6
6. Estonia 3 0 0 1:9

 

Wyniki 8 kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 8. kolejki:

Pogoń Szczecin – ŁKS Łódź 1:0
Gol: Adam Buksa (64). Żółte kartki: Matynia – Ramirez, Bogusz, Kalinkowski, Kujawa. Sędziował: Tomasz Musiał. Widzów: 3829.

Cracovia – Piast Gliwice 2:0
Gole: Tomas Huk (42 samobójcze), Michał Rakoczy (47). Żółte kartki: Gol, Dytiatjew, Datković, Siplak – Korun, Huk. Czerwona kartka: Bartosz Rymaniak (12., Piast, za brutalny faul). Sędziował: Jarosław Przybył.
Widzów: 6586.

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 0:0
Żółte kartki: Sekulić, Manneh – Łabojko. Sędziował: Bartosz Frankowski.
Widzów: 17 450.

Jagiellonia Białystok – Legia 0:0
Żółte kartki: Guilherme, Romanczuk, Arsenić, Runje, Camara – Lewczuk, Luis Rocha, Jędrzejczyk, Cafu. Czerwona kartka: Luís Rocha (35., Legia, za drugą żółtą). Sędziował: Szymon Marciniak. Widzów: 19 308.

Zagłębie Lubin – Wisła Płock 5:0
Gole: Sasza Żivec (14), Alan Czerwiński (29), Damjan Bohar (44), Bartosz Slisz (90), Dawid Pakulski (90). Żółte kartki: Balić, Szysz, Starzyński – Uryga, Merebaszwili, Kuświk, Furman. Sędziował: Zbigniew Dobrynin.
Widzów: 2876.

Raków Częstochowa – Arka Gdynia 2:0
Gole: Jarosław Jach (31), Felicio Brown Forbes (80). Żółte kartki: Jach, Bartl, Szymonowicz – Maghoma. Sędziował: Paweł Raczkowski.
Widzów: 2511.

Lechia Gdańsk – Lech Poznań 2:1
Gole: Sławomir Peszko (23), Michał Nalepa (33) – Christian Gytkjaer (45). Żółte kartki: Peszko – Crnomarković. Czerwona kartka: Crnomarković (90., za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski.
Widzów: 14 008.

Korona Kielce – Wisła Kraków 1:1
Gole: Erik Pacinda (47) – Paweł Brożek (38 karny). Żółte kartki: Jukić, Gnjatić, Gardawski – Niepsuj, Wojtkowski. Czerwona kartka: Boguski (31. minuta, Wisła, za faul taktyczny). Sędziował: Paweł Gil. Widzów: 7073.

Grupa mistrzowska
1. Pogoń              8   17     9:4
2. Cracovia           8   16  14:8
3. Śląsk                8   16   10:5
4. Jagiellonia       8   15   14:7
5. Legia               7   14   10:6
6. Lechia              8   13    9:7
7. Wisła K.           8   11   12:8
8. Lech                8   11   13:11
Grupa spadkowa
9. Piast                8   11    8:7
10. Górnik           8   11    7:6
11. Raków           8     9    9:12
12. Zagłębie       8      8  12:12
13. Wisła Płock  7      7     6:15
14. Korona         8     5      4:11
15. Arka             8     5      3:13
16. ŁKS Łódź      8     4      6:14

Oni powalczą w Katarze

Polski Związek Lekkiej Atletyki ogłosił skład kadry na rozpoczynające się 27 września mistrzostwach świata w Dausze. W reprezentacji biało-czerwonych wystartuje 19 zawodniczek i 25 zawodników. Władze PZLA realnie oceniają medalowe szanse naszych lekkoatletów na 4-5 krążków, ale liczą na więcej.

Przed dwoma laty w mistrzostwach globu w Londynie reprezentanci Polski wywalczyli osiem miejsc na podium. Dwa złote medale wywalczyli w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek, dwa srebrne tyczkarz Paweł Lisek i średniodystansowiec Adam Kszczot, a cztery brązowe Malwina Kopron i Wojciech Nowicki w rzucie młotem, Kamila Lićwinko w skoku wzwyż oraz kobieca sztafeta 4×400 m w składzie Małgorzata Hołub, Iga Baumgart, Aleksandra Gaworska, Justyna Święty, Patrycja Wyciszkiewicz i Martyna Dąbrowska. Powtórzenie tego dorobku w Katarze będzie bardzo trudne do osiągnięcia, choć szans medalowych nasi lekkoatleci będą mieli więcej. Wpływ na rezultaty będą miały jednak nie tylko forma sportowa, lecz także odporność na upały i tzw. dyspozycja dnia, a także odpowiednia motywacja, bo zwykle o tej porze roku lekkoatleci są już na urlopach. Decyzja IAAF o przyznaniu organizacji mistrzostw Katarowi nie była fortunna, zwłaszcza że to rok przedolimpijski. Jeszcze nigdy w historii mistrzostwa świata nie odbywały się na przełomie września i października. Właśnie dlatego wszyscy podchodzą do tego terminu sceptycznie.

W 44-osobowej polskiej ekipie znalazło się wielu utytułowanych zawodników, jak dwukrotny wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski, trzykrotny mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek, mistrz świata w skoku o tyczce Paweł Wojciechowski czy dwukrotny wicemistrz globu na 800 m Adam Kszczot. W kadrze zabrakło natomiast płotkarki Klaudii Siciarz, która poprosiła o zwolnienie ze startu, nie ma też kontuzjowanej mistrzyni sprzed dwóch lat młociarki Anity Włodarczyk czy leczącego uraz łokcia oszczepnika Cypriana Mrzygłoda. Są za to lekkoatleci, którzy nie wypełnili wprawdzie minimum, ale dostali zaproszenie od IAAF – Anna Sabat (bieg na 800 m) i Bartłomiej Stój (rzut dyskiem).
Wśród naszych pewniaków do walki o medale z pewnością są obaj młociarze – broniący tytułu Paweł Fajdek i brązowy medalista sprzed dwóch lat Wojciech Nowicki. W tym sezonie obaj umieścili na światowej liście 12 najlepszych wyników. Pozostaje zatem pytanie, który z nich wyjdzie zwycięsko z potyczki w Dausze. Musiałby stać się jakiś kataklizm, żeby obaj nasi młociarze nie stanęli na podium. Szanse na zajęcie medalowego miejsca na pewno mają tyczkarze Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski, młociarki Malwina Kopron i Joanna Fiodorow, średniodystansowcy Marcin Lewandowski i Adam Kszczot, damska sztafeta 4×400 m oraz kulomioci Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk. Lewandowski został zgłoszony na dwóch dystansach (800 m i 1500 m), ale dopiero na miejscu zapadnie decyzja, na którym z nich wystartuje.
Mistrzostwa w Katarze zakończą się 6 października, a kolejny czempionat globu zaplanowano za dwa lata w amerykańskim Eugene.

Kadra Polski na MŚ 2019 w Dosze

Kobiety:
100 m – Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice); 400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice); 800 m – Anna Sabat (CWKS Resovia); 100 m ppł – Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin); 400 m ppł – Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław); bieg na 3000 m z przeszkodami – Alicja Konieczek (OŚ AZS Poznań); chód na 20 km – Katarzyna Zdziebło (LKS Stal Mielec); skok wzwyż – Kamila Lićwinko (KS Podlasie Białystok); pchnięcie kulą – Paulina Guba (AZS UMCS Lublin), Klaudia Kardasz (KS Podlasie Białystok); rzut dyskiem – Daria Zabawska (AZS UMCS Lublin); rzut młotem – Malwina Kopron (AZS UMCS Lublin), Joanna Fiodorow (OŚ AZS Poznań); rzut oszczepem – Maria Andrejczyk (LUKS Hańcza Suwałki); sztafeta 4×400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice), Aleksandra Gaworska (AZS AWF Kraków), Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin), Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Mężczyźni:
800 m – Adam Kszczot (RKS Łódź), Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); 1500 m – Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); 110 m ppł – Damian Czykier (KS Podlasie Białystok); 400 m ppł – Patryk Dobek (MKL Szczecin); bieg na 3000 m z przeszkodami – Krystian Zalewski (Barnim Goleniów); chód na 20 km – Dawid Tomala (KU AZS Politechniki Opolskiej); chód na 50 km – Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec), Artur Brzozowski (AZS AWF Katowice), Rafał Sikora (AZS AWF Katowice); skok o tyczce – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), Robert Sobera (AZS AWF Wrocław), Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); pchnięcie kulą – Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), Jakub Szyszkowski (AZS AWF Katowice); rzut dyskiem – Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Bartłomiej Stój (KU AZS Politechniki Opolskiej), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki); rzut młotem – Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok); rzut oszczepem – Marcin Krukowski (KS Warszawianka); dziesięciobój – Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka); sztafeta 4×400 m – Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Wiktor Suwara (AZS AWF Warszawa).

 

Nie chcą już Brzęczka?

Nasza piłkarska reprezentacja straciła we wrześniowych meczach ze Słowenią i Austrią aż pięć punktów, a na dodatek w obu spotkaniach zagrała na przygnębiająco słabym poziomie. Dlaczego było tak źle, skoro kilka dni później niemal wszyscy kadrowicze w swoich macierzystych klubach imponowali wysoką formą? To rodzi dwa wnioski: albo Jerzy Brzęczek jest niekompetentnym trenerem, albo zespół ma go dosyć i gra przeciwko niemu.

Trener Brzęczek nie ma ostatnio najlepszej prasy. Porażka 0:2 ze Słowenia i bezbramkowy remis z Austrią na Stadionie Narodowym spowodowały lawinę krytyki pod jego adresem. Jej temperaturę podgrzało wypowiedziane niebacznie przez selekcjonera po meczu z Austriakami zdanie, żeby „rozsądnie oceniać” potencjał reprezentacji, co słusznie zostało odebrane jako próbę zwalenia winy za kiepskie wyniki na piłkarzy. I wygląda na to, że tak też te słowa odebrali kadrowicze, a przynajmniej znaczna część z nich. Na otwarte pyskowanie żaden się jednak jeszcze nie zdecydował. Nawet wyraźnie poirytowany degradacją do roli drugiego bramkarza Wojciech Szczęsny, który po powrocie do Juventusu Turyn zamieścił na Instagramie fotkę z treningu z wymownym wpisem, że „nie ma to jak wrócić w domu, gdzie jest się kochanym i docenianym”.

Zastanawiająca opinia Lewego

Znacznie bardziej dotkliwa dla Brzęczka była jednak opinia kapitana drużyny i jej najlepszego gracza, czyli Roberta Lewandowskiego, który bez owijania w bawełnę stwierdził, iż „zespół nie czuje się na boisku pewnie, a zawodnicy nie wiedzą, jak się poruszać po boisku z piłką i bez niej”. Oczywiście „Lewy” użył tu żargonowego skrótu myślowego, bo wiadomo przecież, że nie chodziło mu o samo bieganie po boisku, tylko o plan taktyczny, w którym trener określa zadania dla poszczególnych graczy i formacji. A że Brzęczek w układaniu takich schematów mocny nie jest, wiemy już od roku. Odkąd przejął kadrę nic w grze reprezentacji nie zmieniło się na lepsze. Wręcz przeciwnie.

Kto zatem jest odpowiedzialny za wyraźne obniżenie lotów przez polską reprezentację? Jej trener czy powoływani przez niego piłkarze? W miniony weekend kadrowicze dali najlepszą odpowiedź, jaką mogą dać w takich dyskusjach piłkarze – na ligowych boiskach. Lewandowski strzelił gola już w 3. minucie meczu z RB Lipsk, siódmego ligowego w tym sezonie. W końcu strzelecką niemoc przełamał Krzysztof Piątek, zdobywając bramkę z rzutu karnego w spotkaniu z Hellas Werona. Napastnik AC Milan pokonał też bramkarza rywali z gry, lecz tego trafienia arbiter mu nie uznał. Kapitalną bramkę dla Hull City z rzutu wolnego zdobył Kamil Grosicki, którego za występ w spotkaniu z Wigan Athletic uznano za najlepszego gracza meczu i wybrano do jedenastki kolejki Championship. Owszem, to tylko druga liga angielska, ale pod względem sportowego poziomu jest znacznie silniejsza nie tylko od naszej ekstraklasy, ale też w większości europejskich krajów.

Dlatego sugestia Brzęczka, że nasza reprezentacja jest słaba, bo musi z braku lepszych graczy stawiać na zawodników z Championship, merytorycznie jest chybiona i krzywdząca. Co zresztą udowodnili dwaj inni kadrowicze z tej ligi. Krystian Bielik, którego tak chwalono za udany debiut w biało-czerwonych barwach, był najlepszym piłkarzem Derby County w meczu ze spadkowiczem z Premier League Cardiff City, zaś Mateusz Klich, wystawiony do gry w meczu z Austrią tylko dlatego, że kontuzji doznał Jakub Błaszczykowski, zdobył bramkę dla Leeds United w wygranym 2:0 spotkaniu z Barnsley, po którym jego drużyna wróciła na pozycję lidera. Warto też podkreślić, że Grosicki, Bielik i Klich są podstawowymi graczami w swoich zespołach.

Nawet Krychowiak strzela gole

Także Grzegorz Krychowiak pokazał, że w Lokomotiwie Moskwa trener nie każe mu jedynie przeszkadzać rywalom w grze, ale też kreować grę i strzelać na bramkę. W ligowym spotkaniu z PKF Soczi „Krycha” zdobył zwycięską bramkę dla swojej drużyny, a było to już jego czwarte ligowe trafienie w obecnym sezonie. Piotr Zieliński wprawdzie gola nie strzelił, ale trener Carlo Ancelotti był zadowolony z jego gry i trzymał go na boisku do ostatniego gwizdka. SSC Napoli wygrało z Sampdorią Genua 2:0, a Zieliński za swój występ zebrał pochlebne recenzje. Dlaczego tak dobrze nie zagrał w meczach ze Słowenią i Austrią? Pytanie dotyczy praktycznie wszystkich zawodników, którzy wystąpili w tych spotkaniach w linii pomocy i ataku, bo w miniony weekend zdobyli w swoich klubowych zespołach pięć bramek. A jeszcze, jakby Brzęczkowi na złość, pominięty przez niego we wrześniowych powołaniach Przemysław Frankowski strzelił gola i zaliczył asystę w wygranym przez Chicago Fire 4:0 meczu z Dallas.

Z tyłu tylko Bednarek trzyma formę
Trochę gorzej, może za wyjątkiem Jana Bednarka (zaliczył udany występ w wygranym przez Southampton 1:0 wyjazdowym spotkaniu z Sheffield United), zaprezentowali się w miniony weekend zawodnicy formacji defensywnych. Trzymany przez Brzęczka na ławie Maciej Rybus także w Lokomotiwie Moskwa nie dostał szansy gry, Bartosz Bereszyński zebrał kiepskie recenzje za występ w Sampdorii przeciwko SSC Napoli, podobnie jak Kamil Glik za przegrany 3:4 przez jego AS Monaco mecz z Olympique Marsylia, a Tomasz Kędziora przegrany przez jego Dynamo Kijów mecz z Desną przesiedział na ławce rezerwowych. Natomiast Michał Pazdan, który po słabiutkim występie w meczu ze Słowenią potyczkę z Austrią obejrzał z trybun, po powrocie do tureckiego Ankaragucu zagrał całe spotkanie z Malatyasporem, ale też się nie popisał, bo jego zespół przegrał 0:4.
W sumie jednak można postawić tezę, że strata punktów w meczach ze Słowenią i Austrią nie była winą słabej formy piłkarzy, tylko kiepskiej jakości zespołu z nich zestawionego i przygotowanego do gry przez Brzęczka.

Selekcjoner kadry ma z tym problem przede wszystkim dlatego, że nie respektuje zasady, iż w reprezentacji powinni występować zawodnicy regularnie grający w swoich klubowych zespołach, a jeśli wszyscy spełniają to kryterium, to na boisko powinni wychodzić najlepsi z nich. Gdyby respektował, to Jakuba Błaszczykowskiego w kadrze w ogóle by nie było. Nawałka zbudował zespół wokół Lewandowskiego, który w 40 meczach strzelił 37 goli. Przez Brzęczka rola „Lewego” jest marginalizowana. Ale to już jest problem, który może rozwiązać jedynie dymisja selekcjonera.