Stoch oszczędzał siły w Willingen

Nasi skoczkowie w Willingen po raz piąty w historii wygrali konkurs drużynowy w Pucharze Świata. Sukces jest tym bardziej cenny, że były to ostatnie takie zawody przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Seefeld. Trener Stefan Horngacher wystawił do walki kwartet w składzie: Piotr Żyła, Jakub Wolny, Dawid Kubacki oraz Kamil Stoch. Polacy wygrali rywalizację w spektakularnym stylu.

Dość powiedzieć, że trzy pierwsze miejsca w nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej zajęli nasi zawodnicy. Dla polskich kibiców sensacją była postawa Jakuba Wolnego, który w poprzednim konkursie drużynowym, w Lahti, był najsłabszym ogniwem drużyny, a w Willingen okazał się najlepszy. Najmłodszy skoczek w polskiej kadrze oddał dwa dalekie skoki, lądując w obu seriach poza granicą 140 metra – w pierwszej uzyskał odległość 140,5 m, a w drugiej 141,5 m, co w sumie dało mu 256,3 pkt. W nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej o 8,6 pkt wyprzedził drugiego Piotra Żyłę (247,7 pkt), który z kolei mógł pochwalić się najdłuższym skokiem w tych zawodach, szybując w pierwszej serii na odległość aż 146 metrów.

W drugiej zaprezentował się nieco słabiej (129 m), ale w sumie okazał się nieznacznie lepszy od trzeciego w naszej ekipie i całej nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej Kamila Stocha (132 i 133 m, 247,3 pkt). Najsłabszy w polskim kwartecie Dawid Kubacki został sklasyfikowany na dziesiątym miejscu (120,5 m i 135 m, 228 pkt). Te wyniki złożyły się rzecz jasna na miażdżące zwycięstwo biało-czerwonych w „drużynówce” – podopieczni Stefana Horngachera wyprzedzili drugich w klasyfikacji Niemców aż o 79,2 pkt. Trzecie miejsce drużynowo zajęli Słoweńcy.

Walka o triumf w Willingen Five

Po „drużynówce” skoczkowie od razu przystąpili do kwalifikacji do sobotniego konkursu indywidualnego. Tej rywalizacji nikt nie odpuszczał, bo wyniki kwalifikacji zaliczane były do końcowej punktacji Willingen Five, w której na zwycięzcę czekała premia specjalna w wysokości 25 tys. euro. Kwalifikacje wygrał Niemiec Markus Eisenbichler (146 m) i to on został pierwszym liderem Willingen Five. Najdłuższy skok oddał jednak Piotr Żyła (147 m), co dało mu drugie miejsce. Maciej Kot, który nie startował w konkursie drużynowym, nie zdołał nawet dolecieć do punktu K, który na Muehlenkopfschanze wynosi 130 m, lądując osiem metrów bliżej, ale tyle na szczęście wystarczyło, aby zakwalifikować się do konkursu. Znacznie dalej poleciał Stefan Hula, który przebił Kota o 13 metrów, co dało mu 28. pozycję po zakończeniu kwalifikacji. Kot został sklasyfikowany 15 lokat niżej. Jakub Wolny po świetnym konkursie drużynowym zaliczył odległość 138 m i po swojej próbie prowadził z wysoka notą 144,2 pkt. Wolny ostatecznie uplasował się na 11. miejscu. Dawid Kubacki znów nie zachwycił, podobnie jak w konkursie drużynowym, w którym nieco odstawał od swoich kolegów z reprezentacji. Skoczył tylko 128,5 metra i został sklasyfikowany na 17. miejscu. Chwilę później szybował Piotr Żyła, ale chociaż skoczył najdalej ze wszystkich, to dostał 3,4 pkt mniej od Eisenbichlera zajął druga lokatę. Trzecie miejsce wywalczył Stefan Kraft (145 m). Kamil Stoch zaliczył 135 m i zajął dopiero 9. pozycję. Ale już w sobotę nasz trzykrotny mistrz olimpijski dał pokaz mocy.

W pierwszej próbie zaliczył 144,5 m i objął prowadzenie wyprzedzając Ryoyu Kobayashiego, tyle samo przy gorszych warunkach uzyskał też w drugiej serii. Na zwycięstwo punktów nie starczyło, bo szczęście i pogoda były tego dnia po stronie Niemca Karla Geigera, któremu w finale tak powiało, że poszybował na odległość 150,5 metra.

Polacy kontra Ryoyu Kobayashi

Stoch musiał zatem zadowolić się drugą lokatą, ale mógł być zadowolony, bo w takich samych warunkach jak on skakał też Ryoyu Kobayashi i przegrał, zajmując trzecie miejsce. Dwie kolejne lokaty zajeli Polacy – czwarty był Piotr Żyła, a piąty Dawid Kubacki. Zawiódł Jakub Wolny, który nie poradził sobie z mocnym wiatrem w plecy i doleciał tylko do do 126. metra, co starczyło na zajęcie 33. miejsca i oznaczało brak miejsce w drugiej serii. Jego los podzielił też lider Willingen Five Markus Eisenbichler. Niemiec uzyskał tylko 125 metrów i zajął dopiero 36. miejsce, tuż przed Maciejem Kotem, który był 37. z wynikiem 125 metrów. Obaj oczywiście nie zakwalifikowali sie, ale niemiecki skoczek stracvił szanse na zdobycie 25 tys. euro.
Po trzech z pięciu skoków w 2. edycji Willingen Five liderem nowym liderem został Karl Geiger. Niemiec o 1,9 punktu wyprzedzał Japończyka Ryoyu Kobayashiego oraz o 6,4 pkt trzeciego w zestawieniu Piotra Żyłę. Kamil Stoch ze stratą 10,1 pkt do lidera był czwarty. Ale przed skoczkami były jeszcze dwa skoki w niedzielnym konkursie indywidualnym.

Zaczęło się znakomicie, bo po pierwszej serii mieliśmy w pierwszej trójce dwóch naszych skoczków, a Kubacki był czwarty. Piotr Żyła zajmował drugie miejsce, Kamil Stoch był trzeci, a Dawid Kubacki czwarty. Biało-czerwonych wyprzedził jedynie lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Ryoyu Kobayashi, który oddał najdłuższy skok – 146 m.

W drugiej serii do rywalizacji polsko-japońskiej wtrącili się Niemcy. Czołowa szóstka na koniec prezentowała się tak: Kobayashi, Eisenbichler, Żyła, Freitag, Kubacki, Geiger, Stoch. Willingen Five i 25 tys. euro wygrał Kobayashi. Teraz czas na rewanż w mistrzostwach świata.

 

 

48 godzin sport

Leo Messi nie zwalnia tempa
Piłkarze FC Barcelona w w 24. kolejce Primera Division pokonali u siebie broniący się przed spadkiem Real Valladolid 1:0. Bramkę zdobył z rzutu karnego Lionel Messi. Było to jego 22. ligowe trafienie w tym sezonie. W końcówce spotkania Argentyńczyk nie wykorzystał drugiej „jedenastki”. Barcelona jest liderem rozgrywek z przewagą siedmiu punktów nad drugim w tabeli Atletico Madryt (wygrał na wyjeździe 1:0 z Rayo Vallecano) i dziewięciu nad trzecim Realem Madryt (przegrał sensacyjnie u siebie z Gironą 1:2).

Wyniki 1/16 finału Ligi Europy
Piotr Zieliński strzelił gola dla Napoli w wygranym na wyjeździe 3:1 pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Europy z FC Zurych, a Arkadiusz Milik zanotował asystę. Obaj reprezentanci Polski rozegrali całe spotkanie, podobnie jak Tomasz Kędziora w barwach Dynama Kijów w zremisowanym 2:2 wyjazdowym meczu z Olympiakosem Pireus. Z kolei grający w KRC Genk Jakub Piotrowski zagrał dopiero od 87. minuty w zremisowanym 0:0 wyjazdowym spotkaniu ze Slavią Praga. Sensacją była wyjazdowa porażka Arsenalu Londyn z białoruskim BATE Borysom 0:1. Wyniki pozostałych meczów: FC Krasnodar – Bayer Leverkusen 0:0, Galatasaray – Benfica 1:2, Lazio – FC Sevilla 0:1, Rapid Wiedeń – Inter Mediolan 0:1, Stade Rennes – Betis Sewilla 3:3, Celtic Glasgow – Valencia CF 0:2, Club Brugge – FC Salzburg 2:1, Malmoe FF – Chelsea Londyn 1:2, Szachtar Donieck – Eintracht Frankfurt 2:2, Sporting Lizbona – Villarreal 0:1, Viktoria Pilzno – Dinamo Zagrzeb 2:1.

Ferguson znowu w roli trenera
Legendarny trener Manchesteru United Alex Ferguson wróci na chwilę na ławkę trenerską. 77-letni szkoleniowiec prowadził zespół United w latach 1986-2013 i zdobył z nim 38 trofeów, w tym 13-krotnie wywalczył mistrzostwo Anglii oraz dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów UEFA. 26 maja na stadionie Manchesteru United, Old Trafford, w 20. rocznicę pamiętnego finału Ligi Mistrzów z 1999 roku na Camp Nou w Barcelonie, jednego z najbardziej dramatycznych w historii tych prestiżowych rozgrywek, zostanie na Old Trafford w Manchesterze rozegrany mecz pokazowy weteranów tego finału. „Czerwone Diabły” przegrywały z Bayernem Monachium do 90. minuty 0:1, ale w doliczonym czasie do wyrównania doprowadził Teddy Sheringham (90+1), a dwie minuty później zwycięskiego gola strzelił obecny trener United Ole Gunnar Solskjaer.

Polacy blisko czołówki
Aleksandra Król zajęła 10. , a Oskar Kwiatkowski 11. miejsce w niedzielnych zawodach snowboardowego Pucharu Świata w slalomie gigancie równoległym w Pjongczangu. Wygrali Niemka Ramona Theresia Hofmeister i Austriak Andreas Prommegger.

Medal po czterech latach
Joanna Jóźwik (na zdjęciu) podczas halowych mistrzostw Polski w Toruniu odebrała brązowy medal mistrzostw Europy z 2015 roku w biegu na 800 m. Nasza lekkoatletka zajęła wtedy 4. miejsce, ale po czasie druga na mecie Rosjanka Jekaterina Poistogowa została zdyskwalifikowana za stosowanie dopingu, więc automatycznie Polka awansowała o jedno miejsce i ostatecznie przyznano jej brązowy medal. Cztery lata temu w ME rozgrywanych w stolicy Czech złoty medal na tym dystansie zdobyła Szwajcarka Selina Buechel.

Kolekcjonerka tytułów
Mikaela Shiffrin została mistrzynią świata w slalomie podczas imprezy rozgrywanej w szwedzkim Aare. Dla Amerykanki to czwarty z rzędu złoty medal w tej konkurencji, czego nie dokonała wcześniej żadna alpejka. Drugie miejsce, ku uciesze miejscowych kibiców, zajęła Anna Swenn-Larsson. Dla 27-letniej Szwedki to największy sukces w dotychczasowej karierze i jednocześnie pierwszy medal dla reprezentacji Trzech Koron podczas MŚ. Najniższy stopień na podium zajęła Petra Vlhova, dla której jest to trzeci krążek podczas zmagań w Aare. Słowaczka zdobywała wcześniej złoto w slalomie gigancie i srebro w kombinacji.

Drużyna Glika idzie w górę
W 25. kolejce francuskiej ekstraklasy AS Monaco z Kamilem Glikiem w składzie pokonało FC Nantes 1:0 i wydostało się ze strefy spadkowej awansując na bezpieczne 16. miejsce. Aktualni wicemistrzowie Francji w obecnym sezonie przeżywają kryzys formy, z którego próbuje zespół wydobyć przywołany na pomoc twórca ich niedawnych sukcesów Portugalczyk Leonardo Jardim. W trzech ostatnich spotkaniach pod jego wodzą zespół zdobył siedem punktów, ale wciąż nie może być pewny utrzymania i musi oglądać się za siebie na cztery zespoły, które go ścigają w tabeli. Liderem Ligue 1 jest Paris Saint-Germain. Paryżanie prowadzą z przewagą 10 pkt nad drugim OSC Lille, ale mają w zapasie jeszcze do rozegrania dwa zaległe spotkania.

Rekordowe biegi w Monako
Reprezentująca Holandię Etiopka Sifan Hassan oraz Szwajcar Julien Wanders wygrali bieg uliczny w Monako na pięć kilometrów, ustanawiając rekordy świata. Szwajcarski biegacz pokonał ten dystans w czasie 13 minut i 29 sekund, zaś holenderska lekkoatletka wygrała w rywalizacji kobiet wynikiem 14,44. Wanders poprawił poprzedni rekord o sekundę, a Hassan o 1,04 min. Rekordy na dystansie 5 km w biegach ulicznych dopiero od stycznia ubiegłego roku są oficjalnie uznawane przez IAAF.

Piątek dogania CR7

Krzysztof Piątek znów zadziwił. „El Pistolero” w 24. kolejce Serie A strzelił dwa gole dla AC Milan w wygranym na wyjeździe 3:1 meczu z Atalantą Bergamo i z 17 golami na koncie awansował na drugie miejsce w klasyfikacji strzelców włoskiej ekstraklasy. Jej liderem Portugalczyk Cristiano Ronaldo, który dla Juventusu zdobył 19 bramek.

Od debiutu w barwach „Rossonerich” Piątek zdobył już sześć bramek (jedną w Pucharze Włoch), zaś z dorobkiem uzbieranym w zespole Genoi ma na koncie już 17 ligowych trafień. Trener AC Milan Gennaro Gattuso nieoczekiwanie w 68. minucie zdjął polskiego napastnika z boiska i w jego miejsce wystawił Patricka Cutrone, ale wynik spotkania już nie uległ zmianie. AC Milanobecnie zajmuje czwarte miejsce z dorobkiem 42 punktów, zaś Atalanta z 38 punktami jest na piątej pozycji. W tabeli Serie A AC Milan wyprzedzają – o jedno „oczko” lokalny rywal Inter, o 10 pkt SSC Napoli, a na czele stawki znajduje się Juventus Turyn, który po wygranej 3:0 z Frosione (cały mecz w bramce turyńczyków rozegrał Wojciech Szczęsny) ma w dorobku 66 pkt. Inter i Napoli swoje mecze rozegrały w niedzielę wieczorem – mediolańczycy z Sampdorią Genua (Bartosz Bereszyński i Karol Linetty), a neapolitańczycy (Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński) z AC Torino. Piątek po sobotnim występie zajmował drugie miejsce w klasyfikacji strzelców. Za jego plecami byli Fabio Quagliarella z Sampdorii (16 goli), Duvan Zapata z Atalanty (16 goli), Arkadiusz Milik (12 goli) oraz Francesco Caputo z Empoli (11 goli) i Ciro Immobile z Lazio (11 goli).

Kibice AC Milan powoli dostają bzika na punkcie Piątka, a włoskie media poświęcają polskiemu napastnikowi coraz więcej miejsca. Ostatnio wzięły na tapetę jego zarobki. Okazuje się, że wysokość kontraktu Piątka z mediolańskim klubem jest uzależniona od liczby strzelonych przez niego goli. Bonusy zaczynają się jednak dopiero od pięciu bramek. Ten wymóg Polak już spełnił w spotkaniu z Atalantą, ale maksymalny pułap zarobków osiągnie dopiero po strzeleniu 25 goli.

W Genoi Piątek miał kontrakt gwarantujący mu rocznie 400 tys. euro. W mediolańskim klubie zaoferowano mu gażę w wysokości 1,8 mln euro plus wspomniane bonusy. „Jego kontrakt jest pełen nagród, z wieloma pośrednimi szczeblami. Jeśli Piątek w takim tempie będzie trafiał do siatki, to bez problemu zgarnie najwyższy bonus za 25 goli” – przekonuje „La Gazzetta delo Sport”. Włosi są pod wrażeniem wyczynów Piątka, który w pięciu meczach zdobył już sześć goli i z marszu stał się gwiazdą mediolańskiego zespołu. Podkreślają też to, że Polak został bardzo dobrze przyjęty przez zespół i kibiców, a nawet z podziwem zauważają, że jak na gwiazdę przystało zamieszkał w Piazza Gae Aulenti, najnowocześniejszy części miasta w centrum Mediolanu.

Krzysztof Piątek, 24. kolejka Serie A, AC Milan – Atalanta Bergamo 3:1,  Cristiano Ronaldo, Juventus Turyn, AC Milan, Wojciech Szczęsny, Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński, Ciro Immobile, Francesco Caputo, Bartosz Bereszyński, Karol Linetty, Fabio Quagliarella

Bolesna porażka PGE Vive

Szczypiorniści PGE VIVE Kielce przegrali we własnej hali z francuskim Montpellier HB 27:28 (11:14) w meczu 12. kolejki Ligi Mistrzów. Była to piąta porażka kieleckiego zespołu w tych rozgrywkach.

Po porażkach macedońskiego Vardaru Skopje (z węgierskim Veszprem) i niemieckiego Rhein-Neckar Loewen (z białoruskim Mieszkowem Brześć) przed kielczanami otworzyła się szansa na zajęcie drugiego miejsca w grupie. Szczypiorniście PGE VIVE zmarnowali jednak tę okazję przegrywając na własnym boisku z Montpellier i pozostali na czwartej pozycji w tabeli. Pewnym usprawiedliwieniem dla nich jest fakt, że do sobotniego starcia z broniącym tytułu francuskim zespołem kielczanie mogli wystawić zespół zdziesiątkowany kontuzjami (m.in. Alex Dujshebaev, Daniel Dujshebaev i Luka Cindric), zaś ekipa Montpellier przyjechała do Kielc w najsilniejszym składzie. Oba zespoły od początku do końca grały twardo w obronie, a wynik oscylował najczęściej wokół remisu. Dopiero w 23. minucie goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie (11:9), a na przerwę schodzili przy wyniku 14:11.

Po zmianie stron francuska drużyna nadal dominowała. W 34. minucie jej przewaga urosła do pięciu trafień (17:12), ale w 55. minucie Julen Aginagalde doprowadził do remisu. Na siedem sekund przed końcowym gwizdkiem przy wyniku 27:28 o czas poprosił trener Tałant Dujszebajew. Po wznowieniu gry jego zawodnicy stracili jednak piłkę i nie zdołali doprowadzić do remisu.

W grupie A prowadzi FC Barcelona Lassa (18 pkt), przed Telekom Veszprem (16), Vardarem Skopje (15), PGE VIVE Kielce (14), Rhein-Neckar Loewen (12), Montpellier HB (7), Mieszkowem (8) i IFK Kristianstad (5).

 

CAS podtrzymał wyrok na Zielińskich

Adrian Zieliński przegrał apelację złożoną do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS) w sprawie wyroku dyskwalifikacji nałożonej przez Polską Agencję Antydopingową (POLADA) za naruszenie przepisów antydopingowych.

Decyzja Trybunału Arbitrażowego definitywnie kończy sprawę dyskwalifikacji dwóch naszych wybitnych sztangistów, braci Adriana i Tomasza Zieliński, zdyskwalifikowanych tuż przed startem w igrzyskach w Rio de Janeiro w wyniku wykrycia u nich zakazanego nandrolonu. Środek najpierw wykryto u Tomasza, a potem u Adriana, który był jednym z faworytów do złotego medalu olimpijskiego. Obaj bracia zostali w trybie dyscyplinarnym wydaleni z kadry olimpijskiej. Obaj sztangiści konsekwentnie zaprzeczają, że świadomie użyli nandrolonu. W kraju bez powodzenia apelowali we wszystkich instancjach odwoławczych i ich ostatnią nadzieją był CAS. Niestety dla nich, przegrali także przed Trybunałem Arbitrażowym, który utrzymał w mocy kary czteroletnich dyskwalifikacji nałożonych przez POLADA (w przypadku Adriana) i Międzynarodową Federację Podnoszenia Ciężarów (w przypadku Tomasza).

Na swoim profilu na Facebooku POLADA podała, że „Sąd arbitrażowy ponadto zdecydował o konieczności zapłaty 2 tys. franków szwajcarskich przez Adriana Zielińskiego na rzecz POLADA tytułem kosztów poniesionych w związku z postępowaniem. Jest to jedno z najważniejszych orzeczeń Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, które zapadło w sprawie polskich sportowców”. Przypominamy, że Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu utrzymał również karę 4 lat dyskwalifikacji nałożoną na zawodnika Tomasza Zielińskiego przez Międzynarodową Federacje Podnoszenia Ciężarów (IWF)”.
Afera braci Zielińskich jest największą aferą dopingową w historii polskiego sportu znalazła swój finał. W próbkach pobranych od obu sportowców tuż przed igrzyskami w Rio de Janeiro wykryto steroid anaboliczno-androgenny 19-norandrosteron, zwany popularnie nandrolonem”.

 

Pojedynek selekcjonerów w Lotto Ekstraklasie

Wydarzeniem 22. kolejki był trenerski pojedynek dwóch byłych selekcjonerów reprezentacji Polski – prowadzącego od 25 listopada ub. roku zespół Lecha Adama Nawałki z prowadzącym od 19 września 2017 roku Piasta Waldemarem Fornalikiem. „Kolejorz” okazał się o klasę gorszy, bo przegrał w Gliwicach aż 0:4. Ostatni raz lechici takie lanie dostali 15 lat temu.

Lech Poznań fatalnie rozpoczął wiosenną część rozgrywek. Na inauguracje przegrał u siebie z Zagłębiem Lubin 1:2, a teraz doznał klęski 0:4 w starciu z Piastem Gliwice. Po tych dwóch porażkach zespół Nawałki, który zaczął ten rok jako trzeci zespół w tabeli, wypadł z czołówki na koniec grupy mistrzowskiej. Były selekcjoner na razie nie traci rezonu. „Wiadomo, że to jest trudna sytuacja, ale zrobimy wszystko, żeby ją opanować. Inaczej wyobrażaliśmy sobie start rundy wiosennej, tym bardziej że końcówka jesieni była udana i napawająca optymizmem. Musimy teraz podjąć działania mające na celu odbudowę mentalną zawodników. Nie ma mowy o załamywaniu rąk” – zapewniał po meczu z Piastem Nawałka.

Problem chyba jednak jest, i to nawet spory. Nawałka nie ma korzystnego bilansu w trenerskich potyczkach z Fornalikiem, bo z siedmiu dotychczasowych wracał na tarczy pięciokrotnie. W piątkowy wieczór jego drużyna nie stawiła gliwiczanom praktycznie żadnego oporu. Zgrani i dobrze rozumiejący się piłkarze Piasta narobili graczom poznańskiej jedenastki wstydu, bowiem „Kolejorz” po raz ostatni przegrał ligowy mecz do zera różnicą czterech bramek 28 sierpnia 2004 roku. Uległ wtedy na własnym stadionie 0:4 Amice Wronki.

Na Bułgarskiej jeszcze paniki nie ma, ale chyba nikt tam nie ma już złudzeń, że Nawałka jest cudotwórcą zdolnym do przekształcenia grupy wypalonych graczy w boiskowych wojowników. Najlepszym dowodem braku woli walki jest tylko jedna żółta kartka, którą zarobił Łukasz Trałka. Sygnałem alarmowym, że coś jest z zespołem nie tak, były fatalne wyniki zimowych sparingów. Poznaniacy z pięciu rozegranych spotkań kontrolnych wygrali tylko jedno, a w czterech doznali porażek. Nawałka bagatelizował te wyniki i zapewniał, że ma wszystko pod kontrolą, ale dwa pierwsze mecze o punkty pokazały, że chyba tak nie jest. Przed rozpoczęciem wiosennej rundy zespół Lecha był wymieniany nawet wśród kandydatów do mistrzowskiego tytułu. Te prognozy na razie są nierealne, bo do prowadzącej Lechii Gdańsk ekipa „Kolejorza” traci w tej chwili 13 punktów. A w następnej kolejce zmierzy się z wiceliderem Legią Warszawa.

Czy Nawałka zdoła w tydzień odmienić oblicze zespołu? „Jesteśmy profesjonalistami i musimy robić swoje. Na mecz z Legią będziemy odpowiednio przygotowani” – obiecuje były selekcjoner reprezentacji. Waldemar Fornalik nie musi si tak gimnastykować, bo jedynym celem jaki przed nim postawiono jest utrzymanie zespołu w ekstraklasie. Zapewnia to jak wiadomo dowolne miejsce w grupie mistrzowskiej, a po 22. kolejkach Piast jest na piątej pozycji z kilkupunktową przewagą na zespołami sklasyfikowanymi niżej.

 

Lewandowski zbierał siły na Liverpool?

Bayern Monachium w 22. kolejce Bundesligi z trudem pokonał Augsburg 3:2. Robert Lewandowski gola nie strzelił, może zbierał siły na wtorkowy mecz w Lidze Mistrzów z Liverpoolem.

Przed meczem z Liverpoolem Bayernu Monachium opublikował w mediach społecznościowych pozowane zdjęcie z udziałem czterech największych gwiazd zespołu – Manuela Neuera, Thomasa Muellera, Matsa Hummelsa i Roberta Lewandowskiego. Fotografia nawiązuje do jednej z najsłynniejszych okładek w historii rocka, do płyty zespołu The Beatles z 1969 roku „Abbey Road”. Na oryginale słynna czwórka muzyków z Liverpoolu, John Lennon, Paul McCartney, Ringo Starr i George Harrison, w przerwie między nagraniami pozowali do okładkowego zdjęcia przechodząc gęsiego przez pasy na London Street. Piłkarze Bayernu w lekko stylizowanych na lata 60. ub. wieku fryzurach też maszerują jeden za drugim po pasach, tyle że namalowanych na murawie boiska.

To czytelne nawiązanie do czekającego monachijska jedenastkę wtorkowej potyczki w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Liverpoolem. W opinii futbolowych ekspertów faworytem jest angielski zespół, którego obrońcy są co najmniej o klasę lepsi od defensorów FC Augsburg, którzy w miniony piątek nie pozwolili Lewandowskiemu na zdobycie choćby jednej bramki. A wypada przypomnieć, że polski napastnik w potyczkach z tą drużyną zaliczył wcześniej aż 18 trafień.
Kapitan reprezentacji Polski stracił zatem okazję na poprawienie bramkowego dorobku w klasyfikacji wszech czasów Bundesligi, w której ze 193 golami na koncie jest drugi za grającym w Werderze Brema 40-letnim Claudio Pizzaro na liście najskuteczniejszych obcokrajowców. Peruwiańczyk w miniony weekend zdobył swoją 194. bramkę i znów jest samodzielnym liderem.

 

Odszedł tytan ringu Lucjan Trela

W miniony wtorek po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 76 lat zmarł w szpitalu w Stalowej Woli Lucjan Trela, legendarny pięściarz wagi ciężkiej, olimpijczyk z Meksyku, pięciokrotny mistrz Polski.

Urodzony w Turbii na Podkarpaciu Trela przez całą swoją karierę reprezentował klub Stal Stalowa Wola. Rywalizował w ringu w wadze ciężkiej, mimo mikrego jak na tę kategorię wagową wzrostu 172 cm. Z tego powodu wypracował swój oryginalny styl – walcząc z zazwyczaj dużo wyższym przeciwnikami chronił się przed ich ciosami trzymając ręce uniesione nad głową. Ale nie tylko dlatego został zapamiętany przez kibiców. Trela pięciokrotnie zdobył tytuł mistrza Polski (1966, 1967, 1968, 1970 i 1971), w reprezentacji kraju wystąpił 16 (11 zwycięstw, pięć porażek). Stoczył w sumie 275 pojedynków z których wygrał 220, 44 przegrał, a 11 zakończył remisami.

Na arenie międzynarodowej nie odniósł znaczących sukcesów. Startował dwukrotnie w mistrzostwach Europy (w 1967 i w 1973 roku), w obu imprezach dochodząc do ćwierćfinałów. W pamięci kibiców boksu zapisał się kapitalną walką z George’m Foremanem stoczoną w turnieju olimpijskim igrzysk 1968 roku w Meksyku. Była to jedyna walka słynnego amerykańskiego boksera w drodze po złoty medal, której nie wygrał przed czasem.

Po zakończeniu bokserskiej kariery Trela zajął się szkoleniem adeptów pięściarstwa w Stali Stalowa Wola. Przed świętami Bożego Narodzenia trafił do szpitala, którego już nie opuścił.

 

Wyścig snajperów w polskiej kadrze

Na czele aktualnego rankingu najskuteczniejszych polskich piłkarzy znajduje się Robert Lewandowski, który w tym sezonie zdobył już 25 bramek. Tuż za nim z 23 trafieniami w barwach Genoi i AC Milan plasuje się rewelacja włoskiej Serie A Krzysztof Piątek. Trzeci w tym zestawieniu Kamil Wilczek strzelił dla Broendby Kopenhaga 16 goli, a czwarty Arkadiusz Milik dla SSC Napoli zdobył 13 bramek.

Lewandowski i Piątek odskoczyli innym polskim napastnikom w liczbie strzelonych goli, ale trener reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek powinien na bieżąco śledzić także dokonania graczy z dalszych miejsc na liście, bo sezon jest wyczerpujący, ryzyko kontuzji przez to wielkie, więc trzeba zakładać, że eksploatowanych do maksimum w klubowych zespołach snajperów może przed marcowymi meczami biało-czerwonych dopaść jakieś nieszczęście, choćby kontuzja.

Pierwsze miejsce „Lewego” w wyścigu polskich snajperów nie jest zaskoczenia. W obecnym sezonie kapitan naszej reprezentacji zdobył już dla Bayernu Monachium 25 bramek w 29 meczach. Krzysztof Piątek jest jednak od niego gorszy tylko o dwa trafienia (w sumie strzelił już 23 gole). Kolejny w zestawieniu jest Kamil Wilczek, który zdobył dla Broendby 13 bramek, a w sumie ma ich na koncie 16, co czyni go drugim pod względem skuteczności zawodnikiem duńskiej ekstraklasy. Tuż za nim sklasyfikowany jest napastnik SSC Napoli Arkadiusz Milik, autor 13 trafień w tym sezonie (12 w Serie A i jedno w Pucharze Włoch). Jedenaście goli na koncie (dziewięć dla Jagiellonii Białystok i dwa dla PAOK Saloniki) ma na koncie Karol Świderski, a o jedno mniej występujący nieregularnie w bułgarskim Łudogorcu Razgrad Jakub Świerczok (ma trzy bramki w lidze, dwie w Pucharze Bułgarii, aż cztery w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i jedną w fazie grupowej Ligi Europy).

Poza kadrą Polski znajduje się Łukasz Zwoliński (z 9 golami jest w zestawieniu za Świerczokiem), który w chorwackiej lidze walczy o tytuł króla strzelców, więc może nie warto tracić go z pola widzenia. Zwłaszcza że powołany na jesienne mecze Adam Buksa z Pogoni Szczecin ma gorsze osiągnięcia od niego, bo tylko sześć trafień na koncie, tyle samo co trochę zapomniany Mariusz Stępiński, który jednak te bramki zdobył w Serie A, na dodatek w najsłabszym w tej lidze zespole Chievo Werona. A przecież nie można wykluczyć, że do tego grona dołączą wkrótce przeżywający obecnie trudne dni Łukasz Teodorczyk i Dawid Kownacki.

W tej chwili obaj prowadzący w wewnętrznej rywalizacji polskich snajperów gracze mogą spodziewać się powołania na marcowe mecze. Bez obaw na decyzję trenera Brzęczka czeka też Milik. Kamil Wilczek wypadł z kadry jeszcze za kadencji Adama Nawałki, a jego następca nawet nie raczył napastnika Broendby Kopenhaga sprawdzić, chociaż Wilczek w rundzie jesiennej imponował strzelecką formą.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że jeśli chodzi o polskich snajperów to w ostatnich tygodniach najgłośniej było o Piątku, ale najrówniej z nich grał jednak Lewandowski. Wartość kapitana biało-czerwonych wychodzi zwłaszcza przy tzw. punktacji kanadyjskiej, w której liczą się łącznie bramki i asysty. „Lewy” jest w niej poza konkurencją, bo w tym sezonie zaliczył już 11 asyst, co w połączeniu z golami sprawia, że przyczynia się do zdobycia gola przez Bawarczyków co 72 minuty. „El Pistolero”, jak nazywają Piątka Włosi, który jako jedyny stara się nadążyć za narzuconym przez „Lewego” tempem w zdobywaniu bramek, ma na koncie tylko jedną asyst. Inni nasi snajperzy nie są wiele lepsi. Dlatego królem w tym towarzystwie wciąż jest Lewandowski.

 

48 godzin sport

Legia zatrzymała sponsora
Firma bukmacherska Fortuna pozostanie sponsorem Legii Warszawa. Nowa umowa wejdzie w życie od początku sezonu 2019/2020 i będzie obowiązywać do 2022 roku. Logo Fortuny znajduje się na koszulkach piłkarzy warszawskiego klubu od początku 2014 roku. Właściciel Legii Dariusz Mioduski oświadczył, że jest to najwyższy kontrakt sponsorski w polskim futbolu.

Ceny biletów na MŚ U-20
UEFA i PZPN ustaliły ceny biletów na organizowane w Polsce czerwcowe mistrzostwa świata do lat 20. Wejściówki z każdego meczu podzielono na dwie kategorie. Na spotkania grupowe kosztować mają odpowiednio 20 złotych (1. kategoria) i 10 złotych (2. kategoria), na mecze fazy play-off (poza finałem) 30 i 20 złotych, a na finał 40 i 30 złotych. Wejściówki będzie można nabyć za pośrednictwem oficjalnej strony FIFA, a sprzedaż ruszy 7 marca od godziny 12:00. Po losowaniu grup finałowych w Gdyni, które odbędzie się 24 lutego, posiadacze kart Visa będą mieli wyłączną możliwość nabycia biletów w przedsprzedaży, która potrwa od 26 lutego do 5 marca. Mecze będą rozgrywane w sześciu polskich miastach – Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Gdyni, Łodzi, Lublinie i Tychach. Mecz otwarcia odbędzie się 2 czerwca na stadionie w Gdyni, natomiast finał 15 czerwca w Łodzi na stadionie Widzewa.

Joshua powalczy w USA
Bokserski mistrz świata w wadze ciężkiej Anthony Joshua zadebiutuje na ringu w Stanach Zjednoczonych. Brytyjczyk ogłosił, że 1 czerwca w Nowym Jorku stoczy walkę z Amerykaninem Jarrellem Millerem w obronie pasów federacji WBA, IBF, WBO i IBO. 29-letni Joshua, mistrz olimpijski z 2012 roku, wygrał dotychczas wszystkie swoje 22 zawodowe walki, z czego 21 przez nokaut. Każdy z jego pojedynków miał miejsce w Wielkiej Brytanii, m. in. na stadionie Wembley w Londynie. Z kolei 30-letni Miller, również niepokonany dotychczas Miller, stoczył dotąd 24 walki (m.in. z Polakami Mariuszem Wachem i Tomaszem Adamkiem) – 23 razy zwyciężył (w tym 20 przez nokaut), a raz zremisował. Do starcia Joshuy z Millerem dojdzie w słynnej nowojorskiej Madison Square Garden.

Ciągnie natura wilka do lasu
Justyna Kowalczyk w tym sezonie zrezygnowała ze startów w Pucharze Świata, ale bierze udział w zawodach niższej rangi. Ponieważ nadal prezentuje wysoka formę, postanowiła po raz dziewiąty w karierze wystartować w mistrzostwach świata. W austriackim Seefeld ma na pewno pobiegnie w sztafecie oraz sprincie drużynowym, ale nie wyklucza też możliwości udziału w biegu na 10 kilometrów techniką klasyczną.

ZAKSA walczy o awans
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w 5. kolejce siatkarskiej Ligi Mistrzów pewnie pokonała na wyjeździe 3:0 czeski zespół CEZ Karlovarsko i umocniła się na drugiej pozycji w grupie B Ligi Mistrzów. Wicemistrz Polski nie ma już szans na awans do ćwierćfinału rozgrywek z pierwszego miejsca, bo w drugim meczu w tej grupie lider Cucine Lube Civitanova pokonał na wyjeździe Azimutu Leo Shoes Modena 3:1 i z dorobkiem 15 pkt na kolejkę przed końcem zmagań grupowych zapewnił sobie pierwsze miejsce. ZAKSA jest druga z dziewięcioma punktami na koncie i o trzy „oczka” wyprzedza trzecią w tabeli ekipę z Modeny. W ostatniej kolejce spotkań kędzierzynianie zmierzą się na wyjeździe z Cucine Lube Civitanova. Do ćwierćfinału awansują zwycięzcy pięciu grup oraz trzy najlepsze zespoły z drugich miejsc.

Siódma asysta Grosickiego
Kamil Grosicki pokazał się z dobrej strony i w meczu z Rotherham United asystował przy jednej z bramek dla Hull City. Jego drużyna się jednak nie popisała, bo roztrwoniła prowadzenie.Po 23 minutach meczu „Tygrysy” miały dwa gole zapasu. Najpierw do siatki trafił Jarrod Bowen, a potem Fraizer Campbell i właśnie jemu dogrywał reprezentant Polski. W drugiej części goście błyskawicznie odrobili straty i wywalczyli jeden punkt. „Grosik” spędził na boisku 71 minut (zastąpił go Marc Pugh). To był dla 30-letniego skrzydłowego 25. występ w obecnym sezonie The Championship i w sumie uzbierał pięć goli oraz siedem asyst.

Szczęsny będzie grał z kolegą
Występujący obecnie w Arsenalu Londyn Aaron Ramesy od 1 lipca – już jako wolny zawodnik – będzie piłkarzem Juventusem Turyn. Z mistrzem Włoch, którego bramkarzem jest Wojciech Szczęsny, związał się czteroletnią umową. Ramsey gra w Arsenalu od 2008 roku, a po zakończeniu sezonu wygasa jego kontrakt z „Kanonierami”. W przeszłości w londyńskim klubie grał również Szczęsny. W reprezentacji Walii 28-letni pomocnik wystąpił dotychczas w 58 meczach i zdobył 14 bramek. Według mediów Ramsey będzie zarabiać w nowym klubie ok. 400 tysięcy funtów tygodniowo, co czyni go najlepiej opłacanym brytyjskim piłkarzem.

Zub wrócił do Żalgirisu
Marek Zub został trenerem wicemistrza Litwy Żalgirisu Wilno, zastępując Valdasa Urbonasa, którego wybrano na selekcjonera reprezentacji Litwy. 54-letni polski szkoleniowiec w przeszłości prowadził już Żalgiris – w latach 2012-14 wywalczył z nim dwa mistrzostwa kraju, trzy puchary krajowe oraz superpuchar. Jesienią ub. roku Zub trenował piłkarzy Toboła Kostanaj, z którym zajął trzecie miejsce w ekstraklasie Kazachstanu.