Zwycięstwa faworytów w 1/4 finału

W poniedziałek na czterech niemieckich stadionach, w Duisburgu, Duesseldorfie, Gelsenkirchen oraz Kolonii, rozpoczął się finałowy turniej Ligi Europy. W dwóch pierwszych spotkaniach ćwierćfinałowych Inter Mediolan pokonał Bayer Leverkusen 2:1, a Manchester United po dogrywce wygrał 1:0 z FC Kopenhaga.

Podobnie jak w przypadku Ligi Mistrzów, także w Lidze Europy UEFA postanowiła dokończyć przerwane przez pandemię koronawirusa rozgrywki w formie turnieju. Mecze odbywają się bez udziału publiczności na stadionach w Duisburgu, Duesseldorfie, Gelsenkirchen oraz Kolonii, która też będzie gospodarzem zaplanowanego na 21 sierpnia finału.
Pierwsze dwa spotkania nie rozczarowały kibiców. Inter Mediolan po restarcie sezonu gra bardzo dobrze. Z 15 rozegranych meczów przegrał tylko, a w Serie A wywalczył tytuł wicemistrzowski i w przeciwieństwie do zespołu Bayeru Leverkusen zapewnił sobie awans do Ligi Mistrzów w nowej edycji tych rozgrywek. Ale piłkarze Interu chcą zakończyć miniony sezon triumfem w Lidze Europy i dlatego w starciu z „Aptekarzami” dali z siebie wszystko. Spotkanie zakończyło się wygrana włoskiego zespołu 2:1, a wszystkie trzy gole padły przed przerwą: na 1:0 w 15. minucie trafił Nicolo Barella, na 2:0 podwyższył Romelu Lukaku w 21. minucie, a kontaktowa bramkę dla Bayeru trzy minuty później uzyskał Kai Havertz. I na tym strzelanie goli gracze obu drużyn zakończyli. W półfinale (17 sierpnia) rywalem Interu bedzie zwycięzca wtorkowego meczu Szachtara Donieck z FC Basel (zakończył się po zamknięciu wydania).
W drugim poniedziałkowym spotkaniu zmierzyły się zespoły Manchesteru United i FC Kopenhaga. Faworytem była angielska drużyna, bo duński zespół nigdy wcześniej nie dotarł w europejskich pucharach do fazy ćwierćfinałowej. Ale 14 lat temu (w listopadzie 2006 roku) oba kluby stoczyły walkę w Lidze Mistrzów i wtedy nieoczekiwanie wygrał zespół FC Kopenhaga 1:0. Trenerem tamtej drużyny był obecny jej szkoleniowiec Staale Solbakken, a piłkarzem „Czerwonych Diabłów” był wtedy dzisiejszy trener United Ole Gunnar Solskjaer. Obaj Norwegowie znają się dobrze, a Solskjaer przed meczem nie krył obaw o wynik starcia z kopenhaskim zespołem. „Znam dobrze Staale Solbakkena, to mój dobry przyjaciel. Jego zespoły są zawsze dobrze zorganizowane i gra się przeciwko nim bardzo trudno. A on ma teraz do dyspozycji wielu młodych i utalentowanych piłkarzy” – ocenił trener „Czerwonych Diabłów”. Jego obawy okazały się uzasadnione, bo gracze FC Kopenhaga nie dali sobie strzelić gola przez 90 minut regulaminowego czasu gry, nawet z rzutu karnego. Dopiero druga „jedenastka” podyktowana przeciwko nim w dogrywce przesądziła o zwycięstwie podopiecznych Solskjaera 1:0. W półfinale Manchester United trafi na zwycięzcę wtorkowej potyczki Wolverhampton Wanderers z FC Sevilla, która zakończyła się po zamknięciu wydania. Mecz zaplanowano na niedzielę 16 sierpnia.

Cracovia trafiła najgorzej

Trzy polskie zespoły startujące w tym sezonie w kwalifikacjach Ligi Europy w poniedziałek poznały swoich przeciwników w I rundzie. Najlepiej trafił Lech Poznań, bo zagra u siebie z łotewskim Valmiera FC, natomiast Cracovię czeka wyjazd do Szwecji na mecz z Malmoe FF, zaś Piasta Gliwice na Białoruś, bo trafił w losowaniu na Dynamo Mińsk.

Drużyny Lecha i Piasta dostały się do eliminacji LE 2020/2021 jako medaliści mistrzostw Polski, natomiast Cracovia jako zdobywca Pucharu Polski. W losowaniu par I rundy tylko Lech znalazł się wśród rozstawiony drużyn, a ponadto będzie gospodarzem potyczki z łotewskim Valmiera FC. Piłkarzy Cracovii czeka wyprawa do Szwecji, a Piast Gliwice identycznie jak w poprzednim sezonie zacznie swoją przygodę od wyjazdu na Białoruś.
Z tego tercetu najlepsze wyniki w europejskich pucharach ma na koncie Lech Poznań, który m.in. dwukrotnie przebijał się do fazy grupowej Ligi Europy (w sezonie 2009/2010 i 2014/2015). Osiągnięcia Piasta i Cracovii są znacznie słabsze. Gliwiczanie zadebiutowali w europejskich pucharach startem w kwalifikacjach Ligi Europy w sezonie 2013/2014, ale odpadli już w I rundzie z Karabachem Agdam. W sezonie 2016/2017 także w I rundzie wyeliminował ich IFK Goeteborg, a w poprzednim sezonie odpadli w kwalifikacjach Ligi Mistrzów z białoruskim BATE Borysow, a potem w kwalifikacjach Ligi Europy z FC Ryga.
Cracovia w ostatniej dekadzie dwukrotnie bez powodzenia startowała w kwalifikacjach Ligi Europy: w sezonie 2016/2017 w I rundzie przegrała oba mecze z macedońskim Shkendija Tetowo (1:2 i 0:2), a w poprzednim sezonie także odpadła w I rundzie tych pucharowych rozgrywek po remisach 2:2 i 1:1 ze słowackim zespołem DAC Dunajska Streda.
Kolejorz powita Łotyszy
Pierwszy pucharowy przeciwnik Lecha Poznań, łotewski zespół Valmiera FC, na poznańskim stadionie dopiero zadebiutuje w europejskich rozgrywkach. Klub z niewielkiego, liczącego 25 tysięcy mieszkańców miasteczka dopiero dwa lata temu wrócili do łotewskiej ekstraklasy po 15 latach przerwy. W poprzednim sezonie wywalczyli w lidze czwarte miejsce, w obecnym na półmetku zajmują trzecie miejsce, z zespołami ze stolicy – FC Ryga i FK RFS.
W kadrze Valmiera FC niemal połowa graczy to obcokrajowcy. W ostatnim meczu ligowym w podstawowym składzie pojawiło się ich siedmiu – dwóch Nigeryjczyków, Francuz, Tunezyjczyk, Senegalczyk, Gruzin i Ukrainiec. Gwiazdą drużyny jest 19-letni nigeryjski napastnik Toluwalase Arokodare, który z dorobkiem 12 goli w 13 spotkaniach jest liderem klasyfikacji strzelców łotewskiej ligi. „Kolejorz” zagra z Valmiera FC w czwartek 27 sierpnia. Trzy dni później zagra w ekstraklasie z Wisłą Płock, także u siebie.
Trudny rywal Cracovii
Krakowianie przed losowaniem wiedzieli, że trafią na któryś ze szwedzkich zespołów, Malmoe lub Hammarby, albo albański FK Kukesi. Los wyznaczył im na przeciwnika w I rundzie najmocniejszego rywala z tego zestawu – Malmoe FF, z którego w wielki piłkarski świat 20 lat temu wyruszył Zlatan Ibrahimovic. Trener „Pasów” Michał Probierz nie był tym zachwycony. Szwedzki zespół jest faworytem tej potyczki, nie tylko dlatego, że będzie jej gospodarzem. Według wyceny branżowego portalu Transfermarkt.de piłkarze Malmoe FF są warci 18,5 mln euro, podczas gdy wszyscy gracze Cracovii zostali wycenieni na 9,5 mln euro. Poza tym szwedzki zespół w sezonach 2014/2015 i 2015/2016 występował w fazie grupowej Ligi Mistrzów, zaś w dwóch ostatnich docierał do 1/16 finału Ligi Europy, a odpadał po porażkach z takim firmami, jak VfL Wolfsburg i Chelsea Londyn.
Główną siłę rażenia Szwedów stanowi wypożyczony z Anderlechtu Bruksela Isaac Kiese Thelin. 28-letni napastnik w 12 spotkaniach zdobył osiem bramek. Trwający sezon to dodatkowy atut Szwedów, bo Malmoe jest w środku rozgrywek. Spotkanie odbędzie się 27 sierpnia na Eleda Stadion.
Znów wyprawa Piasta na Białoruś
„To nie jest najlepszy czas na podróż do Mińska” – stwierdził dyrektor sportowy Piasta Gliwice Bogdan Wilk, gdy poznał wynik losowania. Piast w I rundzie kwalifikacji Ligi Europy ma 27 sierpnia zagrać na wyjeździe z Dynamem Mińsk. Ale niewykluczone, że do tego czasu jedynym problemem dla UEFA będzie w tym kraju koronawirus.
Piast w losowaniu mógł trafić na rywala z Łotwy (FK Ventspils) albo jednego z dwóch zespołów z Białorusi (Szachtior Soligorsk, Dinamo Mińsk). Trafił na ekipę ze stolicy Białorusi. We wtorek działacze gliwickiego klubu zaczęli przygotowania do wyprawy na Białoruś. Zanim jednak podopieczni Waldemara Fornalika zagrają z Dynamem, w najbliższą sobotę zainaugurują nowy sezon meczem z Resovią w 1/32 finału Pucharu Polski, a tydzień później zagraj ze Śląskiem Wrocław w I kolejce ekstraklasy. Trzecim meczem gliwiczan w tym sezonie będzie już pucharowe starcie z Dinamem w Mińsku.

Lewy został piłkarzem tygodnia

Robert Lewandowski został wybrany przez kibiców „Piłkarzem Tygodnia” w plebiscycie UEFA. To efekt jego kapitalnego występu przeciwko Chelsea Londyn w 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Lewy” w wygranym przez Bayern Monachium 4:1 meczu zdobył dwie bramki i zaliczył dwie asysty.

W sumie w obu spotkaniach z Chelsea Londyn (3:0 i 4:1) Lewandowski miał udział przy wszystkich siedmiu golach – trzy sam strzelił, a przy pozostałych czterech asystował. Poza tym prowadzi w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów z dorobkiem 13 bramek zdobytych w siedmiu występach. Jeśli utrzyma prowadzenie do końca rozgrywek, zostanie pierwszym piłkarzem w tym stuleciu, który zdobędzie trzy snajperskie korony w jednym sezonie – wcześniej został królem strzelców w Bundeslidze (34 gole) i Pucharze Niemiec (sześć trafień).
Do tytułu „Piłkarza Tygodnia UEFA” nominowani byli czterej piłkarze – oprócz Lewandowskiego jeszcze Leo Messi (FC Barcelona), Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) i Kyle Walker (Manchester City). Walkera nominowano za skuteczność podań w meczu z Realem Madryt na poziomie 85 procent, Cristiano Ronaldo za dwie bramki strzelone drużynie Olympique Lyon (2:1), natomiast Messiego za gola i znakomitą grę w wygranym 3:1 spotkaniu z SSC Napoli.
Największe uznanie kibiców z tego kwartetu zdobył Lewandowski i to on został wybrany piłkarzem tygodnia. Teraz naszego piłkarza czeka jednak wielkie wyzwanie, bo w piątek, 14 sierpnia Bayern Monachium zmierzy się w Lizbonie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z ekipą Barcelony.

Nowa umowa medialna

Walne zgromadzenie akcjonariuszy Ekstraklasy SA zaakceptowało przedłużenie praw telewizyjnych z Canal+ i TVP do końca czerwca 2023 roku na warunkach obecnie obowiązujących – obie stacje telewizyjne w sumie płacą rocznie 225 mln złotych. Z 16 klubów PKO Ekstraklasy przeciwna zawarciu nowej umowy była tylko Wisła Kraków.

Przedłużenie umowy z Canal+ i TVP oznacza, że w trzech najbliższych sezonach (2020/2021, 2021/2022/2022/2023) kluby ekstraklasy otrzymają tylko od tych nadawców w sumie 675 mln złotych, a licząc z opłatami już dokonanymi przez nich za sezon 2019/2020, łączna kwota tego czteroletniego kontraktu medialnego wyniesie 900 mln złotych. „Umowa, która została wynegocjowana przez Ekstraklasę SA, jest dobra na czasy koronawirusa i gwarantuje klubom bezpieczeństwo na najbliższe lata” – przekonywał sekretarz generalny PZPN Maciej Sawicki, który na walnym zgromadzeniu reprezentował reprezentował naszą piłkarską federację.
Główne role w negocjowaniu nowego kontraktu ze strony Ekstraklasy SA odegrali przedstawiciele klubów, które są reprezentowane w radzie nadzorczej, czyli Legii Warszawa (Dariusz Mioduski), Jagiellonii Białystok (Cezary Kulesza), Piasta Gliwice (Grzegorz Jaworski), Lechii Gdańsk (Adam Mandziara), Cracovii (Jakub Tabisz) i Pogoni Szczecin (Radosław Mroczek). Oni otrzymywali kolejne wersje projektu nowej umowy i mogli się z nimi zapoznać, natomiast reprezentanci pozostałych dziewięciu klubów z wynikami negocjacji zapoznali się dopiero w miniony poniedziałek, podczas walnego zgromadzenia. Negocjacje z Canal+ i TVP o przedłużeniu umowy były prowadzone od 3 maja tego roku, bo tego dnia rada nadzorcza poleciła prezesowi zarządu spółki Ekstraklasa SA Marcinowi Animuckiemu rozpoczęcie rozmów w sprawie sprzedaży praw telewizyjnych. Do pomocy wyznaczono mu Grzegorza Jaworskiego, Dariusza Mioduskiego i Cezarego Kuleszę. Ta czwórka uczestniczył we wszystkich naradach i figurowała w podpisach pod każdym dokumentem.
Na czele opozycji stanęła Wisła Kraków. Jej działacze apelowali o podniesienie opłaty za prawa telewizyjne, a także wnioskowali o zmianę statutu spółki, domagając się by to walne zgromadzenie, a nie rada nadzorcza decydowało o kluczowych sprawach, jak choćby budzące kontrowersje zasady podziału pieniędzy ze sprzedaży praw medialnych. Postulaty wiślaków poparło osiem klubów, siedem było im przeciwnych, natomiast mający na walnym zgromadzeniu prawo głosu przedstawiciel PZPN oraz delegat Pogoni Szczecin wstrzymali się od głosu. I wniosek Wisły upadł, bo do wprowadzenia poprawki w statucie spółki musi być poparcie trzech czwartych delegatów na walne zgromadzenie.
Przeciwne zmianie zasad dystrybucji pieniędzy, wedle których lwią część przychodów z praw telewizyjnych przypada klubom trzem pierwszym klubom w końcowej tabeli PKO ekstraklasy, były Legia, Lech, Lechia, Cracovia, Jagiellonia, Piast i Wisła Płock.
Jeszcze przed walnym rada nadzorcza ligowej spółki zatwierdziła budżet na najbliższy sezon. Do podziału między akcjonariuszy ma być ponownie 225 mln złotych, z czego 99 milionów zostanie rozdzielonych równo na wszystkie kluby (każdy otrzyma z tego tytułu po 6,19 mln zł). Dwie składowe będą zmienne, uzależnione od rankingu historycznego oraz od miejsca w tabeli na koniec sezonu. Dodatkową premię dostaną trzy czołowe zespoły sezonu. Dla przypomnienia – za poprzednie rozgrywki najlepsza w nich Legia otrzymała premię w wysokości 12,6 mln zł (w sumie z medialnego tortu zgarnęła 31,3 mln zł), Lech 9,45 mln (w sumie 26,5 mln zł), a Piast 6,3 mln (w sumie 20,9 mln zł). Dla porównania Wisła Kraków otrzymała w sumie 10,8 mln złotych, ale inna sprawa, że w rozgrywkach zajęła 13. lokatę, tuż nad strefą spadkową.

Podział pieniędzy z praw mediowych:
Legia Warszawa – 31,3 mln zł;
Lech Poznań – 26.45 mln zł;
Piast Gliwice – 20.9 mln zł;
Lechia Gdańsk – 15.05 mln zł;
Śląsk Wrocław – 11.7 mln zł;
Pogoń Szczecin – 12.09 mln zł;
Cracovia – 12.3 mln zł;
Jagiellonia – 14.08 mln zł;
Górnik Zabrze – 10.09 mln zł;
Raków Częstochowa – 8.888 mln zł;
Zagłębie Lubin – 12.42 mln zł;
Wisła Płock – 8.8 mln zł;
Wisła Kraków – 10.75 mln zł;
Arka Gdynia – 8.57 mln zł;
Korona Kielce – 9.79 mln zł;
ŁKS Łódź – 8.15 mln zł.

Nowy stadion w Poznaniu

Infrastruktura sportowa Poznania wzbogaciła się o kompleks lekkoatletyczno-piłkarski. Inwestycja warta 7,3 mln złotych została oficjalnie oddana do użytku w miniony poniedziałek.

Kompleks sportowy zlokalizowano w dzielnicy Golęcin, w sąsiedztwie niedawno zmodernizowanego stadionu lekkoatletycznego, gdzie przed rokiem odbyły się zawody Poznań Athletics Grand Prix. Na 11 września zaplanowano drugą edycję tej imprezy, a obiekt ma służyć m.in. jako boisko rozgrzewkowe dla głównego stadionu. W ramach inwestycji wartej 7,3 mln złotych wybudowano boisko do piłki nożnej ze sztuczną nawierzchnią, czterotorową bieżnię oraz infrastrukturę do skoku w dal, trójskoku i pchnięcia kulą. Kompleks posiada również sztuczne oświetlenie.
Ma służyć zarówno sportowcom profesjonalnym, jak i amatorom. „Stadion piłkarski będzie udostępniany zorganizowanym grupom, szkółkom, klubom, ale też naszym mieszkańcom, którzy będą chcieli pograć w piłkę. To samo dotyczy bieżni, jeśli nie będzie żadnych zawodów, będą mogli z niej korzystać wszyscy fani lekkiej atletyki” – zapewnił obecny na otwarciu obiektu zastępca prezydenta Poznania Jędrzej Solarski.
Mimo pandemii prace budowlane zakończono zgodnie z harmonogramem i inwestycja została oddana do użytku w wyznaczonym terminie. „Poznań stawia na sport, pomimo trudnej sytuacji finansowej, w jakiej znalazł się samorząd w związku z koronawirusem. Całkiem niedawno otwieraliśmy zmodernizowany stadion lekkoatletyczny, a dziś dokonujemy uroczystego otwarcia jego zaplecza treningowego. Stwarzając takie warunki do treningu liczymy na jeszcze lepsze wyniki naszych sportowców. ” – przyznał Solarski.
Pierwszym sprawdzianem dla nowego obiektu będą międzynarodowe zawody Poznań Athletics Grand Prix. Rozegranych zostanie 10 konkurencji kobiecych i osiem męskich. Swój udział potwierdziła m.in. poznańska biegaczka Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka, mistrzyni Europy i wicemistrzyni świata w sztafecie 4×400 metrów.

Legia miała farta w losowaniu

Legia poznała potencjalnego rywala w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów Losowania par II rundy kwalifikacji dokonano w miniony poniedziałek w siedzibie UEFA. Stołeczny zespół także w tej fazie będzie gospodarzem.

Zespół Legii walkę o awans do wymarzonej Ligi Mistrzów zacznie od pierwszej rundy eliminacji, w któej zmierzy się mistrzem Kosowa KF Drita Gnjilane lub mistrzem Irlandii Północnej Linfield FC. Te drużyny we wtorek rozegrały w Nyonie mecz w rundzie wstępnej (zakończył się po zamknięciu wydania). Zwycięzca zmierzy się z Legią w Warszawie na stadionie przy Łazienkowskiej we wtorek 18 sierpnia (początek godz. 19:00). UEFA zastrzegła jednak, że spotkanie może zostać przeniesione na neutralny teren, jeśli będzie tego wymagała sytuacja związana z pandemią koronawirusa. W przypadku warszawskiego zespołu taka ewentualność istnieje, skoro z powodu niejasnych wyników badania u jednego z masażystów odwołano niedzielny mecz o Superpuchar Polski z Cracovią.
Przed poniedziałkowym losowaniem drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów UEFA podzieliła zespoły na grupy. Legioniści po tym wstępnym rozstawieniu mogli trafić na NK Celje (Słowenia), Dundalk FC (Irlandia), FC Flora Tallin (Estonia), Sdduva Marijampole (Litwa), Ararat-Armenia Erewan (Armenia), AS Omonia Lefkossias (Cypr). Los okazał się dla warszawskiego zespołu przychylny, bo przydzielił im na przeciwnika zwycięzcę meczu Ararat-Armenia Erewan – AS Omonia Lefkossias. Jesli Legia awansuje do drugiej rundy, co powinno być formalnością, w tej fazie kwalifikacji także zagra na swoim stadionie 25 lub 26 sierpnia. Niestety, również bez udziału publiczności. Zwycięzcy spotkań w II rundzie awansują do kolejnej fazy kwalifikacji Ligi Mistrzów, a przegrani zagrają w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy.
Jeśli stołeczna drużyna w II rundzie trafi na ekipę Omonii, to jej trener, Norweg Henning Berg, będzie miał okazje odwiedzić Warszawę po pięciu latach przerwy. Gwoli przypomnienia, ten norweski szkoleniowiec, a wcześniej znakomity piłkarz, m.in. Manchesteru United, prowadził Legię w latach 2013-2015. Pod jego wodzą zespół Omoni Nikozja prowadził w rozgrywkach cypryjskiej ekstraklasy w momencie ich przerwania po wybuchu pandemii koronawirusa. Ponieważ na Cyprze piłkarskiego sezonu już nie wznowiono, wyniki anulowano i nie przyznano tytułu mistrzowskiego ani też nie wyłoniono spadkowiczów, ale prawo gry w kwalifikacjach europejskich pucharów przydzielono według zajmowanego miejsca w tabeli. Powrót Henninga Berga na Łazienkowską z pewnością byłyby sporym wydarzeniem, bo Norweg opuszczając Warszawę nie zostawił za sobą spalonych mostów.
Z kolei mający siedzibę w Erywaniu Ararat-Armenia został w lipcu mistrzem kraju po raz drugi z rzędu, a klub istnieje dopiero od trzech lat. W tym roku dotarł także do finału krajowego Pucharu, w którym jednak przegrał z lokalnym rywalem FC Noah 0:2. W miniona niedzielę te dwa zespoły zagrały o Superpuchar Armenii i Ararat ponownie przegrał z FC Noah, tym razem po dogrywce 1:2.
Wypada przypomnieć, że w tym sezonie z powodu napiętego z powodu pandemii Covid-19 terminarza, także w eliminacjach Ligi Mistrzów o awansie w pierwszych trzech rundach rozstrzygać będzie jeden mecz, a ich gospodarze będa losowani. Rozgrywki w europejskich pucharach muszą zakończyć się do końca maja, ponieważ 11 czerwca rozpoczną się przełożone o rok mistrzostw Europy (potrwają do 11 lipca).

Zestaw par 2. rundy el. Ligi Mistrzów:
Ścieżka mistrzowska

Legia Warszawa/Drita (Kosowo)/Linfield (Irlandia Płn) – Ararat-Armenia (Armenia)/Omonia (Cypr);Floriana (Malta)/CFR Cluj (Rumunia) – GNK Dinamo Zagrzeb (Chorwacja); Young Boys (Szwajcaria) – KI Klaksvik (Wyspy Owcze)/Slovan Bratysława (Słowacja); Celtic Glasgow (Szkocja)/KR Reykjavik (Islandia) – Ferencvaros (Węgry)/Djurgarden (Szwecja); Flora Tallinn (Estonia)/Suduva Marijampole (Litwa) – Maccabi Tel-Awiw (Izrael)/Ryga (Łotwa); NK Celje (Słowenia)/Dundalk (Irlandia) – Molde FK (Norwegia)/Kuopion Palloseura (Finlandia); Buducnost Podgorica (Czarnogóra)/Łudogorec Razgrad (Bułgaria) – FC Midtjylland (Dania); Dynamo Brześć (Białoruś)/FK Astana (Kazachstan) – Connah’s Quay Nomads (Walia)/FC Sarajewo (Bośnia i Hercegowina); Karabach Agdam (Azerbejdżan)/Sileks (Macedonia) – Sheriff Tiraspol (Mołdawia)/CS Fola Esch (Luksemburg); Dinamo Tbilisi (Gruzja)/FC Tirana (Albania) – Crvena Zvezda (Serbia)/FC Europa (Gibraltar);

Ścieżka ligowa:
AZ Alkmaar (Holandia) – Viktoria Pilzno (Czechy);
PAOK Saloniki (Grecja) – Besiktas Stambuł (Turcja);
Lokomotiva Zagrzeb (Chorwacja) – Rapid Wiedeń (Austria).

Odmrożono ranking WTA

Wznowieniem rywalizacji w cyklu turniejów WTA uaktywniło zamrożony w marcu z powodu pandemii światowy ranking. W najnowszym notowaniu pozycję w Top 50 utrzymały dwie nasze tenisistki – Magda Linette i Iga Świątek.

Po długich dyskusjach ostatecznie udało się uzgodnić nowe zasady przyznawania punktów w rankingu WTA. W klasyfikacji będą uwzględniane jedynie wyniki z okresu od marca 2019 do grudnia 2020 roku, a każdy turniej będzie punktowany tylko raz. To ukłon pod adresem zawodniczek, które w czasach pandemii rezygnują ze startów w niektórych turniejach. Na przykład z powodu odwołania turnieju WTA Finals 2020 anulowano zostały rankingi Porsche Race to Shenzhen w singlu i deblu.
W minioną niedzielę zakończył się natomiast turniej w Palermo, który był pierwszą imprezą pod szyldem WTA po wznowieniu rywalizacji przerwanej przez pandemię SARS-CoV-2. Zawody wygrała Francuzka Fiona Ferro, która w finale pokonała Estonkę Anett Kontaveit 6:2, 7:5.
W poniedziałek WTA opublikowała pierwsze po wznowieniu touru notowanie światowego rankingu. Pozycję liderki zestawienia utrzymała Australijka Ashleigh Barty, druga jest Rumunka Simona Halep, a trzecia Czeszka Karolina Pliskova, z którą niedawno w turnieju pokazowym wygrała Iga Świątek. Naszej 19-letniej tenisistce ten sukces punktów jednak nie przysporzył i w najnowszym notowaniu spadła o jedną lokatę i zajmuje obecnie 50. miejsce. Najwyżej sklasyfikowana z Polek Magda Linette pozostał na zajmowanej dotychczas 36. pozycji. W drugiej setce światowej listy mamy dwie zawodniczki – sklasyfikowana na 125. miejscy Katarzynę Kawę oraz zajmującą 174. lokatę Magdalene Fręch. Dwie kolejne Polki zajmują miejsca w trzeciej setce – Maja Chwalińska jest na 226., a Urszula Radwańska na 265. pozycji.
W tym tygodniu toczą się dwa turnieje rangi WTA International – w Pradze i w Lexington. W czeskiej stolicy w kwalifikacjach odpadła Magdalena Fręch (WTA 174), natomiast w Lexington Magda Linette w I rundzie wygrała z Amerykanką Lauren Davis (WTA 62) 6:2, 6:3.

48 godzin sport

Nowy sponsor legionistów
Legia Warszawa zbroi się przed nowym sezonem, także finansowo. Międzynarodowa firma Plus500, znana między innymi ze wspierania Atletico Madryt, została nowym głównym sponsorem mistrzów Polski. Plus500 to międzynarodowa firma notowana na londyńskiej giełdzie. Od 2015 roku jest głównym sponsorem Atletico Madryt, a od czerwca tego roku także mistrza Szwajcarii Young Boys Berno. Legia to trzeci europejski klub w sponsorskim portfolio tej formy. Umowa z warszawskim klubem a Plus500 będzie obowiązywała od początku tego sezonu przez dwa lata, z opcją przedłużenia na kolejny rok.

Mistrz odchodzi z CCC
Belgijski kolarz CCC Greg van Avermaet definitywnie rozstanie się po sezonie z polską grupą i będzie bronił barw franuskiego zespołu AG2R. Mistrz olimpijski z Rio de Janeiro (2016) podpisał trzyletni kontrakt. Van Avermaet chciał zostać w polskiej ekipie, mimo iż od przyszłego sezonu zespół straci finansowe wsparcie sponsora tytularnego, firmy CCC. Ostatecznie jednak zdecydował się na zmianę pracodawcy.

Zmarł wybitny paraolimpijczyk
Polski Komitet Paraolimpijski poinformował, że po długiej chorobie w wieku 63 lat zmarł pływak Mirosław Owczarek, multimedalista igrzysk paraolimpijskich w latach 1976-1992. Zdobył w nich w sumie 18 medali – 7 złotych, 10 srebrnych i jeden brązowy. Reprezentował barwy poznańskiego „Startu”.

Dwa turnieje SGP w Toruniu
W miniony poniedziałek FIM podała informację, że zaplanowany na 2 października przedostatni turniej tegorocznego cyklu Grand Prix na żużlu zostanie rozegrany na Motoarenie w Toruniu. Tym samym na toruńskim torze odbędą się dwie ostatnie odsłony rywalizacji o tytuł indywidualnego mistrza świata, bronionego w tym sezonie przez Bartosza Zmarzlika.

Koronawirus w Pogoni
Pogoń Szczecin poinformowała, że po przeprowadzonych w miniony poniedziałek testach na obecność COVID-19 u jednej z badanych osób wynik był pozytywny. Zgodnie z wytycznymi opracowanymi przez komisję medyczną PZPN wszyscy członkowie ekipy „Portowców”, którzy mieli w ostatnim czasie jakikolwiek kontakt z osobą zakażoną, zostali poddani kwarantannie. Treningi z udziałem całej drużyny zostały odwołane, a zawodnicy będą trenować indywidualnie w swoich domach.

Marciniak sędzią w Lizbonie
Szymon Marciniak został wyznaczony na arbitra głównego w ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów RB Lipsk – Atletico Madryt. Spotkanie odbędzie się w czwartek w Lizbonie. Sędziami liniowymi będą Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz, a sędzią VAR Paweł Gil, któremu asystował będzie Tomasz Kwiatkowski.

Wirus na parkiecie w PLK

Zespoły naszej koszykarskiej ekstraklasy szykują się do rozpoczynającego się 27 sierpnia nowego sezonu. Przygotowania skomplikowało jednak wykrycie koronawirusa u jednego z zawodników Śląska Wrocław.

Władze Śląska Wrocław poinformowały w mediach społecznościowych, że jeden z zawodników tego klubu miał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Nazwisko gracza nie zostało ujawnione. To był pierwszy przypadek wykrycia obecności Covid-19 w Energa Basket Lidze. „Zawodnik został natychmiastowo odizolowany i poddany wszystkim procedurom, nie wykazuje żadnych niepokojących objawów i czuje się dobrze” – przekazali wrocławscy działacze.
Ponieważ tuż przed ogłoszeniem tej wieści wrocławianie rozegrali mecz towarzyski z drużyną PGE Spójni Stargard, także ekipa tego klubu została poddana kwarantannie. Ekipa ze Stargardu musiała w ostatniej chwili odwołać zaplanowany na sobotę sparing, tym razem ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra, natomiast wrocławianie odwołali także planowany na sobotę mecz z MKS Dąbrowa Górnicza. Zarówno zielonogórzanie, jak i dąbrowianie o zmianie decyzji dowiedzieli się już w trakcie podróży na mecze.
Władze Polskiej Ligi Koszykówki tak oceniły sytuacje w opublikowanym komunikacie: „W związku z pozytywnym wynikiem testu na Covid-19 u jednego z zawodników WKS Śląska Wrocław, cały zespół został odizolowany, a testy przejdą kolejni gracze oraz pozostali pracownicy klubu. Również drużyna PGE Spójni Stargard przejdzie samoizolację – w ostatnich dniach grała sparing z zespołem z Wrocławia. Polska Liga Koszykówki jest w stałym kontakcie z przedstawicielami WKS Śląska oraz PGE Spójni i będzie na bieżąco reagować na sytuację. Obie drużyny są zobowiązane do przestrzegania zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Najbliższe mecze towarzyskie tych zespołów zostały odwołane” – napisano.
Nowy sezon Energa Basket Ligi rozpocznie się 27 sierpnia 2020 r. Dzień wcześniej odbędzie się mecz (w Kaliszu) o Suzuki Superpuchar Polski: Stelmet Enea BC Zielona Góra zagra z Anwilem Włocławek.

Nerwowy jak Rune Holta

Żużlowcy Falubazu Zielona Góra w 9.kolejce PGE Ekstraligi zrewanżowali się Włókniarzowi Częstochowa za dotkliwą porażkę (31:59) na własnym torze w pierwszej rundzie obecnego sezonu. Tym razem zielonogórzanie okazali się lepsi i wygrali na częstochowskim torze 47:43. Z zawodników gospodarzy najgorzej przegraną zniósł Duńczyk z polskim paszportem Rune Holta.

Nerwy 47-letniemu Holcie najpierw puściły na torze, gdy startował w pierwszym z wyścigów nominowanych. Był to ważny bieg, bo w tym momencie Włókniarz przegrywał 37:41 i była szansa na odrobienie strat. Duński weteran speedway’a wystartował znakomicie i z pierwszego wirażu wyszedł na pierwszym miejscu. Ale jadący mu „na plecach” zielonogórzanin Piotr Protasiewicz, równie doświadczony jak Holta, bo już 45-letni żużlowiec, nie zamierzał odpuszczać i na drugim wirażu ostro zaatakował przy bandzie. Holta chciał go tam przyblokować, ale w pewnym momencie stracił na chwile panowanie nad motocyklem i wychodząc już na prostą tylnym kołem zahaczył o maszynę Protasiewicza. Zawodnik Falubazu upadł na tor, ale chociaż kraksa wyglądała na poważną, to na szczęście nic złego mu się nie stało. Leżał co prawda dość długo na torze, ale wstał i o własnych siłach zszedł do parku maszyn. Protasiewicz wykazał się hartem ducha, bo wystartował w powtórce tego biegi i go wygrał, zapewniając tym samym swojemu zespołowi cenne zwycięstwo w całym meczu. Holta w powtórce nie pojechał, bo przez sędziego zawodów Piotra Lisa został rzecz jasna wykluczony i dodatkowo ukarany żółtą kartką. Nic dziwnego, że do swojego boksu w parku maszyn wrócił wściekły jak osa. Niestety, swoją frustrację wyładował w najgłupszy możliwy sposób, czyli na przypadkowej osobie. Trafiło na pracującego tam w pocie czoła operatora kamery stacji Eleven Sports, który wykonując swoje obowiązki po prostu zbliżył się w poszukiwaniu jak najlepszego ujęcia.
Holta nie od razu go zauważył i dlatego bez żadnych hamulców komentował niedawne wydarzenia na torze z jego udziałem, ale jak już zorientował się, że jest nagrywany, rzucił się na kamerzystę z rękami i mocno mu naubliżał, co z tego, że po angielsku. Sytuacja zrobiła się niezręczna, bo w czasach pandemii nadawcy telewizyjni są dla klubów żużlowych najważniejszymi partnerami i żaden prezes nie życzy sobie z nimi zadrażnień. Błyskawicznie swoje stanowisko w tej sprawie wyjawił za pośrednictwem Twittera prezes Speedway Ekstraligi Wojciech Stępniewski. Zapowiedział w nim, że Holta poniesie konsekwencje swojego karygodnego zachowania.
Działacze Włókniarza także zrozumieli powagę sytuacji i w krótkich żołnierskich słowach polecili Holcie przeprosić za wybryk. Sprawca zamieszania nie czekał z tym długo, bo zaraz po meczu tłumaczył swojej zachowanie i przepraszała za nie na łamach oficjalnej strony internetowej Włókniarza. „Miałem problem ze swoją maseczką, bo podczas zawodów uległa uszkodzeniu, a ponieważ obowiązuje reżim sanitarny, musiałem z braku maseczki cały czas chodzić w kasku. Nie była to dla mnie komfortowe. A tego kamerzystę już wcześniej kilka razy upominałem, żeby nie podchodził do mnie tak blisko, bo muszę mieć w boksie trochę miejsca dla siebie, a on powinien przecież zachować dystans społeczny. Nie wiem czy mnie zrozumiał, może nie rozumiał po angielsku, ale gdy tuż po wypadku z Piotrem Protasiewiczem, w bardzo nerwowej atmoserze i maksymalnym zdenerwowaniu, znowu zobaczył obiektyw kamery niemal przy swojej twarzy, nie wytrzymałem i ostro zareagowałem. Ale gdy już opadły emocje zrozumiałem, że nie było to zachowanie godne sportowca i zapewniam, że jest mi teraz bardzo przykro, że tak się stało. Buzowała we mnie adrenalina, było dużo emocji, to jednak nie tłumaczy mojego postępowania, bo coś takiego w ogóle nie powinno mieć miejsca” – kajał się Holta. Sprawa prawdopodobnie rozejdzie się po kościach, bo tak naprawdę tylko zielonogórzanie mieliby interes w rozdmuchaniu tej afery, lecz tylko w przypadku porażki. A ponieważ wyjechali z Częstochowy z tarczą, nie musieli szukać szczęścia przy zielonym stoliku.
W drugim piątkowym meczu GKM Grudziądz pokonał na wyjeździe ROW Rybnik 51:39. Dwa pozostałe mecze 9. rundy, Stali Gorzów z Motorem Lublin i Sparty Wrocław z Unią Leszno, zakończy się w niedzielę po zamknięciu wydania. W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi na pierwszym miejscu jest Emil Sajfutdinow ze średnią bieg. 2,629. Tuż za nim plasują się Artiom Łaguta (2,500) i Martin Vaculik (2,370). Najskuteczniejszym polskim zawodnikiem jest Bartosz Zmarzlik (2,181), który w rankingu ogólny zajmuje ósme miejsce. Z kolei najskuteczniejszym juniorem ze średnią 1,900 jest Dominik Kubera. Daje mu to dziewiętnaste miejsce w rankingu.