Miałem zamiar pisać o Trójkącie Sławkowskim, Trójkącie Wyszehradzkim oraz wizycie w Polsce nowego premiera Węgier Petera Magyara.
Zwróciłem jednak uwagę (chyba nieopatrznie) na wywiad, którego w „Rzeczpospolitej” 15 maja 2026 roku udzielił Bogusławowi Chrabocie Philip Earl Steele, amerykański historyk i mediewista, pod tytułem „Dlaczego Donald Trump uderzył w papieża”. (Miało to miejsce w lutym 2016 roku oraz w kwietniu 2026 roku).
Dowiadujemy się z wywiadu wielu ciekawych, a dla mnie przyznam nowych rzeczy o obecnej republikańskiej administracji. Pozwolę sobie streścić ten wywiad.
Czytamy więc, że „amerykański prezydent wychował się jako prezbiterianin, ale obecnie mówi o sobie, że jest bez przynależności wyznaniowej. Trump zrozumiał, że etykietka prezbiterianina mu nie służy (jest ich mniej niż 2 miliony), podczas gdy ewangelikanów blisko 70 milionów ludzi dorosłych. Trump dlatego zwrócił się do ewangelikanów, bo są to szerokie kręgi wyborców, w sumie wszystkich ewangelikanów jest w Stanach dużo więcej niż katolików (mimo że kościół katolicki jest tam największym kościołem).
Trump skrytykował papieża Leona XIV, bo on „po prostu tak ma”. Uderza w każdego, kto mu się sprzeciwia. Czuje natomiast szacunek do dyktatorów i królów. W znanych grafikach Trump przedstawił siebie w roli Chrystusa, Mesjasza. Jego najbliżsi doradcy religijni Paula White-Cain i Lance Wallnau od 2015 roku powtarzają, że Trump jest pomazańcem Bożym.
80% chrześcijan ewangelikalnych zagłosowało na Trumpa w 2016, w 2020 i w 2024 roku. W skład ewangelikanów wchodzą baptyści i zielonoświątkowcy, ci ostatni (bardziej radykalni) przejęli ostatnio stery w tym ruchu.
Trump w swej retoryce i aktywności politycznej sięga po symbolikę religijną, a zielonoświątkowcy walczą z szatanem wszędzie. Biden i cała partia demokratyczna to dla nich siła szatana. Demokratów nazywają demon-kratami. (Demokraci też mają ksywę dla ruchu MAGA (Make America Great Again), bo nazywają ich maggots, co znaczy larwy, robaki).
Według amerykańskich ośrodków badań opinii publicznej 40% Amerykanów wierzy, że Trump jest posłańcem Boga, wręcz Mesjaszem, Naczyniem Bożym. W dodatku niedoskonałym naczyniem woli Bożej.
Obecność Trumpa w aktach Epsteina nie wpłynęła negatywnie na wizerunek prezydenta. Jeżeli Trump popełnił jakieś niemoralne czyny, to jego zwolennicy mówią, że jest on jak król Dawid, który też był niedoskonały, lecz jednak „szedł ścieżką Bożej woli”.
Zielonoświątkowcy wyznają predestynację; ten, kto osiąga sukcesy materialne, zawodowe ma łaskę boską. Mowa tu o prosperity gospel. Baptyści nie zgadzają się w tym punkcie z zielonoświątkowcami.
Teologia prosperity i predestynacji załamała się nagle, gdy Trump przegrał wybory w 2020 roku. Wówczas wyznawcy prosperity gospel wkroczyli (6 stycznia) do Kongresu. Zdaniem Steela jeśli w najbliższym czasie dojdzie do impeachmentu prezydenta możemy się spodziewać kolejnego ataku na Kapitol.
Od prezydenta odwróciła się częściowo Polonia i Latynosi zauważył redaktor Chrabota, a Steel stwierdził, że ewangelikanie, jeżeli odwrócą się od Trumpa, to będą ostatni. Steel wyrażał zdziwienie, że w Polsce tak mało wiemy o ruchu MAGA i ewangelikanach”.
To zdziwienie wydaje się być uzasadnione, bo przecież działacze Prawa i Sprawiedliwości permanentnie przebywają w Stanach i są doskonale zorientowani w tamtejszych realiach.
Warto przy tym przypomnieć, że Prezydent Andrzej Duda (rok 2016) a następnie Prezydent Karol Nawrocki (rok 2026) oraz kierownictwo PiS-u unikali raczej krytyki Trumpa i lawirowali między lojalnością dla USA a przywiązaniem do wartości katolickich.
Odnotować jednak trzeba ostrą reakcję z otoczenia prezydenta K. Nawrockiego w osobie Sławomira Cenckiewicza, wówczas jeszcze szefa BBN. Polski Episkopat natomiast zdecydowanie skrytykował Trumpa. Wśród krytyków Trumpa zabrakło jednak Ojca Rydzyka, tak ściśle łączonego z działalnością PiS-u.
Z drugiej strony sceny politycznej natomiast działacze Koalicji Obywatelskiej oraz Nowej Lewicy skrytykowali bardzo ostro atak na papieża (Roman Giertych i Katarzyna Kotula).
Nie można w tej całej sprawie nie zauważyć, że ideologia ewangelikanów (chodzi przede wszystkim o Mesjasza) jest bluźnierstwem zarówno dla chrześcijan, jak i dla wyznawców religii mojżeszowej.
Różnic między katolikami a ewangelikanami w Stanach jest wiele. Na płaszczyźnie społecznej i politycznej dotyczą one katolickiej nauki społecznej oraz przyjaznego podejścia kościoła katolickiego do imigracji.
Te różnice oraz atak prezydenta Trumpa na papieża mogą spowodować, że w poważnym stopniu obniży to szanse Trumpa i republikanów na dalsze rządy
Wywiad redaktora Chraboty wypełnia olbrzymią lukę, jaką mieliśmy w przestrzeni medialnej w odniesieniu do ruchu MAGA i amerykańskich ewangelikanów.
Dotychczas wiedzieliśmy, że ten ruch nazywany jest także syjonizmem chrześcijańskim i że bezwarunkowo popiera Izrael. Niektórzy publicyści, chyba sami ewangelikanie, porównywali przy tym wojny na Bliskim Wschodzie do wojen krzyżowych.
Oznaczałoby to, że na Bliskim Wschodzie wojny mają znamiona wojen religijnych. Odnieść można jednak wrażenie, że w tym wszystkim więcej jest politycznej manipulacji niż religii.
Mimo wszystko wydaje się, że zbyt daleko idąca krytyka ośrodka prezydenckiego i obozu PiS-u za niezbyt oczywiste stanowisko w sprawie ewangelikanów byłaby nie do końca uzasadniona. W polityce pragmatyzm jest rzeczą cenną. Liczy się w tym przypadku trwałość sojuszu polsko-amerykańskiego.
A w chwili obecnej sytuacja, w której prezydent Karol Nawrocki ma tak doskonałe relacje z Donaldem Trumpem, a równocześnie premier Donald Tusk i rząd koalicyjny z Unią Europejską, jest dla Polski układem bardzo korzystnym.
Należałoby strzec, aby ten układ trwał nadal i nie został zburzony przez skrajności i zbytnią polaryzację sceny politycznej.









