Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to żeby mieszkać, nie dla dzieci czy wnuków. Większość tych mieszkań służy bogaceniu się nabywców. Bo ceny rosną szybciej i dają większą marżę zysku niż lokata bankowa a nawet bardziej ryzykowne instrumenty finansowe. Kiedy widzicie jak się mury pną do góry. Kiedy patrzycie na dźwigi, place budów to nie patrzycie na powstawanie miejsc do mieszkania. To rosną kolejne lokaty. Kupowane przez bogaczy, którzy dzięki trzymaniu pustych mieszkań wzbogacą się jeszcze bardziej.
Osiedle Przyjaźń. Tu mieszkają byli studenci, obecnie studiujący, lub po prostu bezdomni młodzi ludzie pracy. I tu regularnie przybywa policja, zakłada im kajdanki, straszy, wozi na komendę. Zabija puste pokoje dechami. Ta akcja czyszczenia nie pozostawia wątpliwości. Atrakcyjna, pełna zieleni i wielka działka w środku miasta to wymarzony teren dla dewelopera. I to deweloper stoi za tymi akcjami pacyfikacyjnymi. Kiedyś mieszkali tu budowniczowie Pałacu Kultury, potem były akademiki, a teraz są puste, niszczejące drewniane domki, w których schronienie znajduje bezdomna młodzież. Ich hasło to „Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż”. Tylko, że to nieprawda. Wszystko jest na sprzedaż w tym skorumpowanym do szpiku kości mieście.
„Wychowuję 18-letniego Nikodema, 10-letnich bliźniaków Ksawerego i Patryka oraz 7-letnią Julię. Jedno z moich dzieci posiada orzeczenie o niepełnosprawności i uczęszcza do klasy integracyjnej, drugie zmaga się z ADHD. Kilka lat temu uciekłam z przemocowej relacji, zostawiając cały dorobek życia i zaczynając wszystko od zera. Za zgodą właściciela i po jego wielokrotnych zapewnieniach, że będziemy mogli mieszkać tutaj długoterminowo, wyremontowałam lokal własnymi środkami i własną pracą. Urządziłam dzieciom pokoje, stworzyłam bezpieczną przestrzeń i prawdziwy dom, z którym są bardzo silnie związane.” Do końca maja kobieta z dziećmi musi się wynieść bo właściciel postanowił mieszkanie sprzedać. Nie chce oddać poniesionych nakładów na remonty ani nawet kaucji. Kobieta i jej dzieci wylądują na bruku, choć nie zalegała z czynszem ani złotówki. A wynajęcie mieszkania z czwórką dzieci to dla samotnej matki „mission impossible”.
W czasie kampanii wyborczej premier powtórzył nasze hasło: „Mieszkanie prawem nie towarem.” I zablokował budowę mieszkań komunalnych. Bo na drogich mieszkaniach zarabiają główni sponsorzy kampanii wyborczej Tuska i kolegów, deweloperzy. To do nich padło inne hasło w gmachu giełdy: „Bogaćcie się”.
Polska się bogaci. Tylko, że ta bogacąca się Polska to oni, deweloperzy blokujący budowanie tanich mieszkań pod wynajem, lekarze na kontraktach zarabiający setki tysięcy złotych miesięcznie, przedsiębiorcy sprowadzający tanią, niewolniczą siłę roboczą z krajów Trzeciego Świata.
Gospodarka rośnie. Powinna służyć zaspokajaniu rosnących potrzeb społecznych. Ale gdzie tam, służy temu by jedni się bogacili kosztem drugich. Puchnie od spekulacyjnych zysków. Dlaczego w kraju tak bogatym nie można się leczyć. Ba, nawet badać. Nie można mieszkać, bo mieszkanie służy do spekulacji. A państwo zamiast rozwiązywać problemy stoi na straży nierówności i niesprawiedliwości społecznej. Czemu spekulantom od afery krypto dano wyjechać do Izraela. Czemu goście, którzy uwłaszczają się na gruntach warszawskich na podstawie jakichś świadectw przedwojennych spółek i chcą się bogacić kosztem lokatorów którzy mieszkają w budynkach wybudowanych na tych gruntach nie zostali zatrzymani tymczasowo. Czekamy aż też czmychną gdzieś skąd nie ma ekstradycji?
Do pielęgniarki włamał się czyściciel. Zamiast wyroku sądowego i komornika, użył łomu. Kiedy zadzwoniłem na komendę policji na Woli, zastępca komendanta rzekł: „Chłopaki oszczędzają na kosztach komorniczych”. Gdzie mam dzwonić skoro na komendzie są kumple bandytów?
System jest bandycki, bo nie przeznacza pieniędzy z naszych podatków na tanie mieszkania i leczenie. Firmy farmaceutyczne i prywatne medyczne to zaraz po deweloperach najpoważniejsi sponsorzy kampanii wyborczych. Ale nie tylko polityka jest podła. Podłe jest to, że bandyci i złodzieje prosperują i mają się dobrze. Żaden złodziej odpowiedzialny za aferę reprywatyzacyjną i wykurzenie z mieszkań 40 000 Warszawiaków nie poniósł kary. A miasto st. Warszawa bardzo się postarało żeby żadna z ofiar tego bandytyzmu nie otrzymała odszkodowania.
Zarówno władza centralna jak i duża część samorządów stoją na straży bezprawia, kryją złodziei i biorą łapówki. Ludzie się nie buntują bo się boją. Takiego strachu to ja za komuny nie pamiętam. Jak tylko piśniesz to już cię nie ma. Wylecisz z roboty i jeszcze przypilnują, żebyś innej nie znalazł.
Staram się pokrzywdzonym pomagać. Minimalizować straty, zapewniać dach nad głową. Ale kiedy oni domagają się „Sprawiedliwości”, rozkładam ręce. Bo sprawiedliwość wymaga rewolucji. Żeby biednymi nie rządzili bogaci.













