Mieszkanie pani Ani zostało zlicytowane za długi. Miała trudny okres. Mąż pijak jak od niej odchodził, zabrał wszystkie rzeczy poza łóżkiem. To on narobił długów, za które zlicytowano jej jedyny dach nad głową.
Lokal kupiła bardzo zadbana, ładna i kulturalna kobieta z klasy średniej. Podobno odwiedzała niechcianą lokatorkę i próbowała ją przekonać, żeby płaciła należności do spółdzielni.
Jednak pani Ania ma tylko 1200 zł renty i jest osobą niepełnosprawną, więc nie może dorabiać, a opłaty miesięczne wynosiły 1900 zł. Nie da się jednak za pomocą perswazji sprawić, aby osoba, która klepie biedę, stała się raptem finansowo wydolna.
Starość i choroba uniemożliwiają podźwignięcie się, ale starsza pani, która ziała jadem na nas i na kobietę, której broniliśmy przed eksmisją na bruk, nie miała współczucia dla eksmitowanej. Przeciwnie, życzyła jej jak najgorzej, bo ona płaci, chociaż ma tylko 2000 zł emerytury.
Pominęła jakoś, że ma męża, a tamta już nie i że ten mąż też ma emeryturę. Skupiła się na fakcie, że jak ta biedaczka nie płaci, to inni płacą za nią. W bloku jest 25 mieszkań, a nie jest to jedyny blok w spółdzielni. Nawet więc, jeżeli przez ten rok od licytacji płacą inni, to płacą góra po kilka złotych.
Czy to jest fair? Nie, ale też nie jest fair, że ktoś kupuje mieszkanie z osobą kaleką, bo tak jest taniej, a potem próbuje podbić wartość swojej inwestycji, próbując starą chorą kobietę wyrzucić na bruk.
Nie prosimy o wiele, prosiliśmy tę panią i komornika, żeby zaczekali 2 tygodnie, aż sąd przyzna lokatorce prawo do lokalu socjalnego. Nie zgodzili się.
Komornik Mirosław Dziedzic grozi nam aresztem, grzywną i tym, że zaraz policja nas z tych schodów wyniesie i zawiezie do aresztu. Kilka osób wymięka. Siedząca obok mnie na schodach trzydziestoletnia kierowczyni warszawskiego autobusu nagle źle się poczuła. Nie wszyscy są przyzwyczajeni do takiego napięcia, groźby represji i przemocy. Większość jednak siedzi dalej. Mimo gróźb.
Wreszcie następuje przesilenie. Żartuję, że w taki upał będzie nas ciężko nieść pięć pięter na dół. Jeden z policjantów obruszył się i stwierdził, że on nie zamierza nikogo nosić.
Blokujących było 11 osób, policjantów ośmiu. Ale mimo nalegania właścicielki i komornika dowódca oddziału policji stwierdził, że mają za małe siły, żeby usunąć blokadę. I wniósł o przerwanie przez komornika jego czynności. Wszyscy zostaliśmy spisani na okoliczność ewentualnych kar.
Powstaje protokół odstąpienia od eksmisji. Pytanie, czy mamy jakieś wnioski? Wtedy zgłaszam wniosek, by naszej ekipy nie karać grzywną, bo to, co zrobili, zrobili kierując się szlachetnymi pobudkami.
Nawet właścicielka wzruszyła się faktem, że obiecaliśmy, że lokatorka w terminie dwóch tygodni się wyniesie i nabywczyni zrealizuje swój zysk, poparła mój wniosek o niekaranie nas.
Gdyby jednak wlepiono nam grzywny, uskładalibyśmy te pieniądze, apelując do naszych członków i sympatyków o wsparcie. To przecież dzięki nim, dobrym ludziom, od ponad 20 lat funkcjonuje Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej. Zawsze tak robimy, bo ludzie blokujący zwykle nie są zamożni.
Jedną z tych osób była pani Małgosia. Też niepełnosprawna i poruszająca się o kuli. Odważna, pogodna i bardzo wdzięczna, że pomogliśmy jej uniknąć eksmisji do lokalu, gdzie nie dałaby rady się wdrapać, bo był bez windy.
Inną z blokujących była kobieta, którą miałem reprezentować nazajutrz w sądzie Okręgowym w Siedlcach w sprawie o eksmisję. Ci ludzie wstali wcześnie rano i pojechali bronić kobiety, którą pierwszy raz w życiu zobaczyli na oczy na blokadzie. Większość wytrzymała stres, chociaż w blokowaniu to oni byli debiutantami.
Po przykrej konfrontacji z życzącymi eksmitowanej wszystkiego najgorszego, ruszyliśmy grupą przez ulicę. Na sąsiednim podwórku przebywało spore towarzystwo, jakieś kilkanaście osób. Kiedy na ich pytanie, jak poszło?, odpowiedzieliśmy, że udało się eksmisję zablokować, zaczęli wiwatować na naszą cześć.
Są więc w Mińsku dorobkiewicze pozbawieni empatii i jest lud pracujący, który rozumie co to bieda. Jest ten i tamten naród.
Tekst pochodzi z profilu Facebook Piotra Ikonowicza.













