Zaprezentowany powyżej mój portret amerykańskiego czarnoskórego dziennikarza i aktywisty, o którym pisałam w artykule pt. „Mumia Abu-Jamal — głos pozbawionych głosu, którego nie udało się uciszyć. Co jego sprawa wnosi do debaty o karze śmierci w Polsce?”, nawiązuje do jednego z utworów słynnego awangardowego muzyka jazzowego Sun Ra.
Obraz jest natomiast interpretacją słów samego Abu-Jamala, który w ten oto sposób definiuje, czym jest rewolucja:
„Rewolucja to – przede wszystkim – zmiana; zmiana osobista, osobista transformacja. Rewolucja nie jest słowem, którego należy się obawiać, jako że w ostateczności to najbardziej naturalna rzecz we Wszechświecie.
Rewolucja to rzucenie wyzwania władzy, to ludzie, którzy uznają swoją historyczną tożsamość oraz swe przyszłe obowiązki i dostrzegają konieczność zmiany tejże rzeczywistości w lepszą rzeczywistość”.
Słowa te – mogące stanowić poetycką interpretację zjawiska zwanego materializmem dialektycznym (teza–antyteza–synteza) – rzucają nowe światło na samo pojęcie rewolucji jako procesu społecznego i politycznego.
Tak rozumiana rewolucja nie jest po prostu „rozwałką”, wandalizmem w postaci wybijania szyb w budynkach rządowych czy serią aktów przemocy między antagonistycznymi klasami. Nie jest również działaniem ruchów ekstremistycznych ani wojną domową.
Rewolucja jest zjawiskiem, które dotyczy wszystkich ludzi na świecie. W wymiarze osobistym jest naturalnym dojrzewaniem człowieka, a także procesem przemiany jego osobowości. W wymiarze społeczno-politycznym jest natomiast procesem zmierzającym ku postępowi, a nie regresowi.
Rewolucja jako „najbardziej naturalna rzecz we Wszechświecie” jest bliska każdej osobie wykazującej zdolności twórcze; każdemu artyście tworzącemu nowy utwór – powieść, obraz, rzeźbę czy kompozycję muzyczną.
W ich przypadku triada dialektyczna znajduje szczególne zastosowanie, ponieważ nowe nurty, prądy i kierunki powstawały zawsze jako wynik ścierania się wewnętrznych sprzeczności będących motorem wszelkich przemian.
Jak sam Mumia Abu-Jamal twierdził, nowe czasy wymagają nowych idei i, co za tym idzie, nowych sposobów działania w wymiarze polityczno-społecznym.
Ta koncepcja zadaje więc kłam powszechnemu wyobrażeniu rewolucji jako nieuchronnie przemocowemu wyrywaniu władzy z jednych rąk do drugich.
Czy ten cytat pomoże choć części odbiorców oddemonizować wizerunek rewolucjonistów jako krwiożerczych fanatyków i przestępców, gotowych na mordowanie i niszczenie w imię „wyższych wartości” oraz przyszłego większego dobra ludzkości?
Miejmy nadzieję, że tak się stanie.












