Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert znalazło się m.in. mieszkanie przy ul. Chmielnej w Warszawie. Ma ono dwa pokoje i 26 metrów kwadratowych, ale wymaga gruntownego remontu. Podana orientacyjna cena wynosi 700 tysięcy złotych (co daje w przybliżeniu ok. 27 tysięcy złotych za m²), a mieszkanie to ma zostać docelowo sprzedane w formie przetargu.
W rozmowie z TVP Warszawa ekspert ds. nieruchomości Marcin Drogomirecki skomentował tę ofertę jako średnio atrakcyjną i stosunkowo drogą, nawet jak na warunki warszawskie.
Trudno w tym miejscu nie zauważyć, że panująca na rynku nieruchomości wolnoamerykanka i ceny szybujące w kosmos są wyrazem zwykłej chciwości wielu deweloperów, spekulantów/bankierów oraz posiadaczy. Także tych państwowych. Bańki cenowe doprowadzają do tego, że na mieszkania w stolicy (i w wielu innych dużych miastach Polski) stać jedynie milionerów lub ewentualnie osoby dobrze zarabiające, ale też zadłużone „po uszy” i na długie lata związane ze spłatą pożyczek. Tworzą się w ten sposób miasta głównie dla bogatych.
Według Konstytucji władze publiczne powinny prowadzić politykę sprzyjającą zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, ale zaspokaja się potrzeby prawie jedynie warstwy posiadającej i kredytodawców. A zamiast „społecznej gospodarki rynkowej” mamy raczej „rynkowy terror”. Brak jest widocznej i odczuwalnej, kompleksowej polityki promieszkaniowej. Jeśli w ogóle są na tym polu podejmowane jakieś działania, to mają charakter doraźny i kosmetyczny, niepowstrzymujący w żaden sposób wzrostu cen. Także spółka Skarbu Państwa przykłada dodatkowo ręce do psucia rynku mieszkaniowego, oferując – jak w tym przypadku – cenę „z górnej półki”, bezczelnie nazywając takie mieszkanie „tanim”.
To wszystko woła o przysłowiową pomstę do nieba, lecz społeczeństwo zamiast wołać – śpi…
ŹRÓDŁA:











