Czy wakacje to chwilowy powrót do prawdziwego życia? Alternatywne spojrzenie na kwestię urlopów

8 lip 2026

Pod koniec czerwca zakończył się rok szkolny. Równocześnie rozpoczął się szczyt sezonu urlopowego, czyli czas wyjazdów celem wypoczynku w różne części Polski i świata. Ogromna większość uczniów i świata pracowniczego przyjmuje ten czas z ulgą, mogąc na dłuższą chwilę zdjąć z siebie kierat codziennych szkolnych, zawodowych i domowych obowiązków. Pewna część klasy pracowników najemnych – zarejestrowanych na bezrobociu lub funkcjonujących w trybie prac tymczasowych – zostaje z tej przyjemności wyłączona.

Czym są wakacje i szerzej ujmując, czas wolny w życiu człowieka? Czy to tylko niezbędna przerwa od pracy i szkoły, w ramach której regenerujemy swoje siły życiowe celem jeszcze bardziej wytężonego powrotu do pracy i nauki? A może urlop pełni znacznie głębszą rolę? Warto przyjrzeć się temu zagadnieniu bardziej filozoficznie i egzystencjalnie.

Jak wspominałam w poprzednim tekście pt. „Przemoc nie równa się mobbingowi. Czy prawne definicje chronią pracownika?”, rytm biologiczny człowieka zostaje podporządkowany procesowi produkcji: jego pory wstawania, kładzenia się do łóżka, a także czas wolny. To samo dotyczy szkoły, choć uczniowie i studenci nie funkcjonują jeszcze w trybie „produkcyjnym” – ich życie jest teoretycznie przygotowaniem do zawodu, który mają w przyszłości wykonywać (choć zjawiska takie jak bezrobocie czy praca prekaryjna boleśnie i często nieoczekiwanie weryfikują ich wyobrażenia i wpojone im przekonania).

Tymczasem urlop i wakacje to czas kiedy człowiek po raz pierwszy od wielu miesięcy sam decyduje, kiedy wstaje i kładzie się spać, dokąd idzie, z kim spędza czas, czy też szerzej, decyduje, co w ogóle robi ze swoim czasem i ze sobą. Jedni spędzają wolne na nadrabianiu sennych zaległości (na które często nawet weekend nie pozwala), inni na plaży czy zwiedzaniu wymarzonych miejsc, a jeszcze inni na hobby, na które na co dzień nie mają czasu. Tak więc podczas pracy i szkoły człowiek pełni określoną, odgórnie narzuconą funkcję, natomiast podczas wakacji ta funkcja na moment zanika, a w każdym razie zostaje przesunięta na dalszy plan. Trudno w kontekście tego uniknąć pytania, kim pozostajemy, gdy na chwilę przestajemy być pracownikiem, uczniem czy studentem, a także petentem?

Wtedy okazuje się, że jesteśmy nie tylko bardziej naturalni, spokojniejsi czy ciekawsi świata, ale po prostu zdolni do głębszego, bardziej namacalnego przeżywania świata. Nie stoi za tym żadna metafizyka: po prostu czas niepodporządkowany trybowi pracy i edukacji okazuje się czasem inaczej przeżywanym. Mimo że latem dzień powoli się skraca, godziny zdają się upływać wolniej, pełniej i sensowniej. Głośniej słyszy się dźwięki lasu, a mimo to śpiew ptaków czy szum drzew układają się w cichą kompozycję dużo przyjemniejszą dla ludzkiego ucha niż odgłosy ulicy. Kolor nieba wydaje się wyraźniejszy, a zieleń traw bardziej soczysta. Powietrze głębiej przenika nasze płuca, a woda przestaje pełnić rolę wyłącznie nawadniającą i obmywającą. Każdy, kto regularnie korzysta z basenu, pływa w jeziorze czy w morzu, wie, o czym mówię.

Patrząc na to, ile niektórzy turyści są w stanie wydać, by doświadczyć niedostępnego na co dzień luksusu pięciogwiazdkowych hoteli czy zobaczyć na żywo obiekty i zabytki, trudno uniknąć refleksji, że wakacje mogą pełnić rolę substytutu życia, którego nam brakuje.

Z drugiej strony, dla wielu wyjazd na urlop jest traktowany czysto konsumpcyjnie, jako potwierdzenie swojego statusu ekonomicznego. Jest również wyrazem aspiracji do tak zwanej klasy średniej i wyższej (cokolwiek te pojęcia znaczą), biorąc pod uwagę tendencję do ślepego naśladowania świata celebryckiego. Nie zmienia to jednak faktu, że na urlopie, niezależnie od preferencji, snobistycznych zapędów, bądź nie, ludzie niejako samoistnie odzyskują swoją podmiotowość, decyzyjność, czy nawet szacunek do siebie nawzajem – i nie chodzi tylko o fakt, że są traktowani w odpowiedni sposób np. przez obsługę hotelową, czy kelnerów w restauracjach. Relacje z innymi turystami stają się po prostu mniej sformalizowane, mniej podporządkowane rolom społecznym, a przez to bardziej spontaniczne i głębsze, nawet jeśli nie kontynuujemy nowych znajomości po wyjeździe do domu.

Mimo że obiektywnie nie trafiamy do „lepszego świata”, gdzieś obok nas produkcja toczy się dalej, a my po prostu jesteśmy klientami turystycznego sektora gospodarki, to jednak ma się wrażenie, jakby weszło się w inny wymiar rzeczywistości.

Skoro podczas urlopu człowiek odzyskuje poczucie podmiotowości, to czy prawdziwą przeszkodą ku temu jest sam fakt istnienia pracy w naszym życiu? Może problemem jest co innego – mianowicie to, jak została zorganizowana i jaki mamy na to wpływ? Jeśli zmienią się warunki obiektywne, dzięki którym przestaniemy doświadczać alienacji pracy, prawdopodobnie odkryjemy, że w gruncie rzeczy granica między nią a przyjemnością też jest sztuczna i wcale nie muszą się one wykluczać.

Najnowsze

Siostro, basen

Siostro, basen

Baseny stają się nieoczekiwanie ważnym elementem kampanii wyborczej w Krakowie – kampanii, której nikt nie toczy. Ale...

Sprawdź również

Wang Yi odbył rozmowę telefoniczną z sekretarzem stanu USA

Wang Yi odbył rozmowę telefoniczną z sekretarzem stanu USA

Wang Yi, członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin i minister spraw zagranicznych, przeprowadził 30 czerwca rozmowę telefoniczną z sekretarzem stanu USA, Marco Rubio. Wang Yi przypomniał, że w maju bieżącego roku przewodniczący Xi...

Gdy menedżer nie rozumie pracy, którą zarządza

Gdy menedżer nie rozumie pracy, którą zarządza

Instytucji opartej na wiedzy nie da się prowadzić samym językiem zarządzania. Strategie, audyty, wskaźniki i prezentacje mogą porządkować pracę, ale nie zastąpią jej rozumienia. W takim miejscu wartość powstaje w diagnozie, badaniu, projekcie, kodzie, decyzji...

Ameryka włącza klimę. Sieć energetyczna włącza alarm

Ameryka włącza klimę. Sieć energetyczna włącza alarm

Niektórzy prawicowi Amerykanie pouczali Europejczyków w Internecie, że są „lewicowymi ekodziwakami”, bo nie instalują, tak jak oni masowo klimatyzacji w obliczu „większego ciepełka” (bo przecież kryzys klimatyczny nie przejdzie im przez gardło). Pisałem o tym w...

Siostro, basen

Siostro, basen

Baseny stają się nieoczekiwanie ważnym elementem kampanii wyborczej w Krakowie – kampanii, której nikt nie toczy. Ale zanim o basenach, najpierw trochę o kuriozum prawnym. Referendum się odbyło, jak się patrzy. 26 maja w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego...